Lipiec z kuchnią azjatycką. Azjatyckie jedzenie codziennie

Tu jesteś:, Kuchnia wietnamska, Kuchnie Azji - potrawy i restauracje, Recenzja restauracjiLipiec z kuchnią azjatycką. Azjatyckie jedzenie codziennie
  • Omakase w Sushiya Kielce (nigiri z krewetką, czyli ebi nigiri zushi)

Podjęłam pewne wyzwanie: przez cały lipiec, codziennie (!), zamierzam jeść azjatyckie jedzenie. Na razie się udaje – przez pierwszy tydzień (a w zasadzie 8 dni, bo azjatycki maraton zaczęłam de facto 30. czerwca) zjadłam 4 zupy ramen oraz porządną porcję sushisashimi, pierożki gyoza, kurczaka karaage, ebi pankobánh mì. Zaczęłam bardzo japońsko, ale nie zamierzam się do ograniczać do kuchni jednego kraju. Planuję miks kuchni japońskiej, koreańskiej, wietnamskiej, tajskiej, chińskiej, indonezyjskiej, itd. Dlaczego podjęłam to wyzwanie? Jestem przekonana, że potrawy kuchni krajów Azji lepiej mi służą.

Poza tym podoba mi się dieta „pięciu przemian”, wykorzystywanie sezonowych składników, wykorzystywanie dużej ilości ziół, krótkie smażenie/parzenie mięsa, ryż i ryżowe makarony w miejscu innych węglowodanów. Zupa ramen nie do końca wpisuje się w powyższe założenia, ale nie zamierzam jej jeść codziennie. A samo wyzwanie to dobra okazja, by przetestować kilka nowych knajpek, odkurzyć kilka przepisów i poznać nowe (podsyłajcie sprawdzone przepisy przez Facebooka). Postępy w wyzwaniu zamierzam  dokumentować – zaglądajcie na bloga i na nasze social media (hashtag #azjatyckilipiec)

Lipiec z kuchnią azjatycką

Azjatyckie jedzenie codziennie!

Blog: #azjatyckilipiec
Facebook: #azjatyckilipiec
Instagram: #azjatyckilipiec

30.06 (pre-start): Gyoza + karaage + ramen w Sushiya (Kielce)

Tonkotsu ramen w Sushiya Kielce - najlepsze azjatyckie jedzenie w Kielcach

Tonkotsu ramen w Sushiya Kielce

W kieleckiej restauracji Sushiya zazwyczaj jadamy sushi, ale ponieważ na sushi byliśmy umówieni następnego dnia, to tym razem sięgnęliśmy po zupy ramen. Konrad wybrał miso ramen, ja – tonkotsu ramen. Trzeba przyznać, że bardzo smakowały nam dodatki do obu zup – zwłaszcza mięso do tonkotsu było rewelacyjne. Do zup dodatkowo zamówiliśmy pierożki gyoza (tak też robimy w Japonii) oraz smażonego w głębokim tłuszczu kurczaka karaage. Obie przekąski również okazały się bardzo smaczne.

Lipiec z kuchnią azjatycką – tydzień pierwszy

01.07: Omakase sushi w Sushiya (Kielce)

Omakase w Sushiya Kielce (nigiri z krewetką, czyli ebi nigiri zushi) - najlepsze azjatyckie jedzenie w Kielcach

Omakase sushi (ebi nigiri-zushi) w Sushiya Kielce

Lipiec kulinarnie zaczął się u nas wybornie, ponieważ braliśmy udział w ekskluzywnej sesji omakase sushi w kieleckiej restauracji Sushiya. Na ten temat powstanie oddzielny wpis, dzisiaj tylko wyjaśniam pokrótce, co to jest omakase. Japoński termin omakase stosowany jest w kontekście kolacji degustacyjnej, skomponowanej specjalnie na daną okazję przez szefa kuchni. W ramach omakase sushi, w którym braliśmy ostatnio udział, mogliśmy spróbować kilkunastu gatunków ryb i owoców morza zaserwowanych w postaci sashimi oraz na ryżu – jako nigiri-zushi (przeczytaj nasz artykuł i naucz się rozpoznawać i poprawnie nazywać różne rodzaje sushi).

02.07: Paitan ramen w Mod (Warszawa)

Paitan ramen w Mod (Warszawa) - najlepsze azjatyckie jedzenie w Warszawie

Paitan ramen w Mod (zdjęcie z innej wizyty)

Paitan ramen to mój ulubiony ramen w warszawskiej knajpce Mod. Odpowiada mi jego słodkawy smak oraz dodatki. Jako że pracuję niedaleko, często wpadam do Mod na lunch, dlatego też ich zupy nie raz pojawią się tutaj. Zresztą sami możecie zobaczyć, bo 4 lipca… Ale to za chwilę!

Warto nadmienić, że Mod to jedna z pierwszych i zdecydowanie jedna z najlepszych warszawskich knajpek serwujących ramen. Można było przeczytać o tym w naszym subiektywnym rankingu warszawskich ramenowni już w 2016 roku (Gdzie zjeść najlepszy ramen w Warszawie?).

03.07: Vegan tonkotsu ramen w Yatta Ramen (Warszawa)

Vegan tonkotsu ramen w Yatta Ramen (Warszawa) - najlepsze wegańskie jedzenie w Warszawie

Vegan tonkotsu ramen w Yatta Ramen

Tonkotsu rāmen to gęsty, tłusty ramen na wieprzowych kościach, popularny zwłaszcza na wyspie Kiusiu. W zasadzie absurdalne wydaje się, by próbować tworzyć wegański odpowiednik tego typu ramenu. Nie jestem zwolenniczką „odwzorowywania” mięsnych dań w wersjach wegetariańskich, czy wegańskich, ale w Yatta Ramen znalazłam zupę, która smakiem i konsystencją faktycznie nawiązuje do stylu tonkotsu: bulion jest ciężkawy, zawiesisty, nawet kolorem przypomina Hakata ramen (czyli tonkotsu ramen z Fukuoki). Biorąc pod uwagę ten bulion,  smaczne grzyby i dobrej jakości bez-jajeczny makaron mogę szczerze powiedzieć, że to zdecydowanie najsmaczniejszy wegański ramen, jaki jadłam od dawna! Może dlatego, że najbardziej przypomina mi „prawdziwy” wieprzowy tonkotsu. 😛

04.07: Hibiskusowy ramen w Mod (Warszawa)

Hibiskusowy ramen - nowy ramen w Mod - najlepsze azjatyckie jedzenie w Warszawie

Hibiskusowy ramen w Mod

O ile paitan ramen to mój ulubiony ramen w Mod, to chętnie próbuję także ich różnych wynalazków. Zdarzyło mi się na przykład zamówić u nich zupę z zielonym makaronem ramen, do którego dodano japońską sproszkowaną herbatę matcha. Natomiast w środę sięgnęłam po kolejną nowość – zupę z różowym makaronem, kwiatami hibiskusa, łososiem, rzodkiewkami i malinowym pudrem. Podchodziłam do tego ramenu bardzo sceptycznie, ale – o dziwo – zarówno bulion, jak i dodatki mi podpasowały. I, moim zdaniem, stworzyły całkiem fajną kombinację smaków i faktur. Czy taką zupę można jeszcze traktować jako „ramen”? Na dzień dzisiejszy nie potrafię jednoznacznie odpowiedzieć na to pytanie. To zdecydowanie temat na oddzielny wpis…
A czy warto jej spróbować? Zdecydowanie tak!

05-06.07: Banh mi z pasztetem i jajkiem (homemade)

Kuchnia wietnamska: domowe banh mi trung (bagietki z jajkiem)

Domowe banh mi trung (bagietki z jajkiem)

O tym, że przepadamy za wietnamskimi bagietkami bánh mì pisałam w artykule o ciekawych wietnamskich potrawach. Chętnie kupujemy je w VSF (w food-trucku oraz w Viet Street Food Bistro), czy w małym sklepiku na targowisku przy ulicy Bakalarskiej w Warszawie (jesli akurat jest otwarty!). Ale czasami zdarza mi się przygotować je także samodzielnie. I tak też przez dwa dni jedliśmy domowe bánh mì trứng, czyli bánh mì w wersji z jajkiem sadzonym. Wyszły całkiem smaczne, chociaż muszę się przyznać, że posiłkowałam się kupnym pasztetem. Gdyby to był pasztet własnej roboty, na pewno efekt byłby jeszcze lepszy. Ale za to jaja był swojskie, ze wsi!

06-07.07: Krewetki tygrysie w panko (homemade)

Kuchnia azjatycka: Krewetki tygrysie w panierce z panko z sosem mango-limonka

Krewetki tygrysie w panko z sosem z mango i limonki

Krewetki pojawiają się u nas na stole często, przy czym najczęściej w tajskich zupach lub panierowane w panko i smażone w głębokim oleju. Panko to panierka w japońskim stylu – jest to grubo mielone pszenne pieczywo (ma znacznie grubsze cząstki, niż nasza bułka tarta, dzięki czemu staje się bardziej chrupka). Chociaż można próbować panko przygotować samodzielnie, my zazwyczaj kupujemy gotową panierkę, by uzyskać efekt jak najbardziej podobny do tego, co znamy z Japonii. Zarówno panko, jak i świetnej jakości krewetki (i to po bardzo korzystnej cenie) kupujemy w sklepikach na targowisku przy ulicy Bakalarskiej w Warszawie. Polecam.

Koniec tygodnia 1.

Podsumowanie:

Czuję się znakomicie. Japońskie jedzenie każdorazowo wywołuje u mnie ogromy „wybuch endorfin”. Wbrew obawom znajomych (głównie tych japońskich!) zjedzenie czterech ramenów (tak, zjadam cały bulion, nie zostawiam nic!) w ciągu tygodnia nie odbiło sie nagatywnie na mojej wadze. Wręcz przeciwnie – schudłam 2 kg. Dlatego tym chętniej konsekwentnie kontynuuję „azjatycką dietę” – podsumowanie 2. tygodnia wrzucę za kilka dni.

Komentarze do artykułu i przepisy/linki do przepisów można zostawiać na Facebooku TUTAJ.

Autor: | 2018-07-12T17:13:33+00:00 12.07.2018|Kategorie: Kuchnia japońska, Kuchnia wietnamska, Kuchnie Azji - potrawy i restauracje, Recenzja restauracji|Tagi: |Możliwość komentowania Lipiec z kuchnią azjatycką. Azjatyckie jedzenie codziennie została wyłączona

O autorze:

Pracuje na jednej z warszawskich uczelni jako adiunkt, gdzie walczy z betonami, polimerami i studentami. W wolnym czasie bloguje o podróżach, gotowaniu i ciuchach; z uporem maniaka uczy się japońskiego. Ładnie narysuje i rewelacyjnie gotuje! Ma bzika na punkcie swoich 2 kotów…