Site icon Byłem tu. Tony Halik.

„Azja Express” – nowy program TVN

Dzisiaj rano w telewizji śniadaniowej (Dzień dobry Wakacje) Izabella Miko i Leszek Stanek opowiadali o swoim udziale w  nowym programie typu reality show Azja Express *, który ma być emitowany w TVN od września. Próbowali przekonać telewidzów, że to wcale nie jest tak, że w ramach tego programu „bogaci pojechali do Azji bawić się w biednych” (w ciągu miesiąca mieli dotrzeć z Hanoi do Bangkoku, mając do dyspozycji 1 dolca dziennie – oczywiście wszystko pod czujnym okiem ekipy telewizyjnej). Nas nie przekonali…

Iza i Leszek do dyspozycji  mieli 9 minut czasu antenowego (to sporo, jak na telewizję śniadaniową) i przez cały ten czas opowiadali wyłącznie o sobie! Mówili o tym, że mieli trudniej od pozostałych uczestników programu, bo na starcie zaginęła im walizka (kto bierze do Azji walizkę, kiedy planuje przez miesiąc jeździć stopem?!), o tym, że się źle spakowali (kto zabiera złote klapki na taką wyprawę?!) i że ten program ich zmienił, że pokonali swoje lęki, bo przestali się brzydzić robactwa… Powiedzieli też, że absolutnie nikogo nie udawali, natomiast trudno w to uwierzyć, patrząc na ich stylizacje „backpacker plus” z designerskimi okularami i arafatką.

Naprawdę uderzyło mnie to, że ani przez chwilę nie zeszli z tematu samych siebie! Nie powiedzieli nic o krajach Azji Południowo-Wschodniej, które odwiedzili – Wietnamie, Kambodży lub Laosie (nie powiedzieli, którędy w końcu jechali), Tajlandii – ani o ich przebogatych i jakże odmiennych kulturach, ani o cudownej przyrodzie, ani o ludziach, którzy im po drodze ewidentne pomogli (co widać było na migających zdjęciach) – żadnego, nawet symbolicznego, dziękuję pod ich adresem. Nawet nie wiadomo, czy im się tam w końcu podobało w całej tej Azji. Nic, tylko nieskładne peplanie Izy o sobie i próby Leszka powiedzenia czegoś zabawnego.

Iza Miko i Leszek Stanek, goście Doroty Wellman i Marcina Prokopa, opowiadają o swojej „wyprawie” do Azji w ramach programu Azja Express

Tymczasem śmieszne (i za razem smutne) jest to, że do Azji producenci wysłali ludzi, którzy podniecają się tym, że jechali stopem… Iza – przepraszam, za kolokwialne sformułowanie, ale nie jestem w stanie znaleźć innego, które równie trafnie by opisało sytuację, którą oglądałam – o mało nie dostała orgazmu, jak o tym opowiadała. Tak stopem jarają się nastolatki, które pierwszy raz jadą samodzielnie na wakacje, nie 35 letnie kobiety (nota bene Iza jest młodsza ode mnie zaledwie kilka dni). Mamy wrażenie, że uczestnicy programu, nie rozumieją, jaka to manipulacja ze strony producentów, tak ich wkręcić i wmówić im, że ich „udawana” samodzielna trampingowa wyprawa przez Azję  to wielki wyczyn.

Prawda jest taka, że podróże w skromnych warunkach przez biedniejsze kraje Azji, które trwają tygodnie, a czasem miesiące odbywa bardzo wielu ludzi (i wielu z nich robi to regularnie, co roku). Obecnie, kiedy bilety do Bangkoku i z powrotem można kupić nawet za kilkaset złotych, nie jest to żaden wyczyn. Kiedyś faktycznie bilety były droższe i dla wielu, zwłaszcza młodych ludzi była to cena zaporowa. Tymczasem teraz do BKK spływają rocznie miliony turystów, z czego spory odsetek to Polacy, którzy stamtąd wyruszają dalej – do Kambodży, Laosu, Wietnamu, Malezji i – odkąd przekraczanie granic lądem stało się łatwiejsze – coraz częściej także do Birmy.

To naprawdę żaden challenge i mnóstwo ludzi to robi na własną rękę – czyli dodatkowo sami załatwiają sobie bilety, wizy, szczepienia, przewodniki i mapy (ciekawe, czy uczestnicy programu je w ogóle mieli). Bardzo wielu ludzi podróżuje miesiącami i faktycznie każdy dolar się dla nich liczy, a ich dzienny budżet niewiele się różni od tego, czym dysponowali uczestnicy programu. Co więcej, w skrajnej sytuacji ludzie ci mogą liczyć wyłącznie na siebie – nie ma z nimi ekipy, która ewentualnie pomoże przenieść osobę ze złamaną nogą albo z malaryczną, czy amebową gorączką, a w międzyczasie załatwi pomoc. A kto odmówi ludziom z kamerą?

Inna sprawa, że początkowo chodziły słuchy, że TVN, wyśle uczestników Azja Express do Indii. Jeśli to prawda, to ciekawe, dlaczego producenci zmienili zdanie. Czyżby Indie w ich przekonaniu były dla uczestników** zbyt trudne, zbyt brudne, zbyt odpychające, zbyt niebezpieczne? Bez sensu. Indie są piękne i wspaniałe. (Zresztą zobaczcie sami: Indie południoweIndie Północne!)

Iza i Leszek bardzo się starali pokazać, że Azja Express to fantastyczna sprawa i warto obejrzeć, jak jadą na pace samochodu (kamera tuż za nimi – ciekawe, czy obecność kamery pomogła złapać tego stopa) i w chwili słabości i kłótni wyrzucają klapka prysznicowego (nie, złotych się nie pozbyła!). Ja natomiast dalej uważam, że ten program to porażka i będzie promował jakieś głupoty, podbijał mity, a z normalnych trudności, na które natrafia się podczas samodzielnej trampingowej wyprawy z plecakiem będzie robić tragedie. I jak kocham Azję, tak wołam o to, by brać poprawkę na to, co tam pokażą, a samemu podróżować z rozwagą, świadomie, z zainteresowaniem lokalną kulturą!

Asia

—–
*) Azja Express to polska wersja holenderskiego formatu Peking Express. Za produkcję odpowiada TVN we współpracy z belgijską firmą Eccholine. Widzowie będą mogli zobaczyć polską premierę we wrześniu tego roku.

**) W programie Azja Express oprócz Izy Miko i Leszka Stanka udział biorą: Małgorzata Rozenek i Radosław Majdan, Hanna Lis i Łukasz Jemioł, Renata Kaczoruk i Weronika Budziło, Agnieszka Włodarczyk i Maria Konarowska, Pascal Brodnicki i Paweł Dobrzański, Przemek Saleta i Darek Kuźniak, Michał Żurawski i Ludwik Borkowski. A program poprowadzi Agnieszka Szulim – „specjalistka” od Szalonego Tokio, wizytująca m.in. tokijskie sex-shopy i host-bary w Shinjuku.

Logo programu – informacje prasowe TVN

Exit mobile version