Site icon Byłem tu. Tony Halik.

Brazylia 2014: przygotowania

W zeszły weekend udzielaliśmy „wywiadu” pani antropolog nt. naszych doświadczeń z backpackerskich podróży po Indiach. Jedno z pytań dotyczyło przygotowań do wyjazdu. Jeszcze kilka lat temu przygotowywaliśmy się bardzo dokładnie: skrupulatnie planowaliśmy, co zabrać, aby przewidzieć wszelkie (wszelkie!) możliwe kiepskie sytuacje, ustalaliśmy, gdzie, kiedy i którędy pojechać. Czytaliśmy od deski do deski fora, na których inni pisali o swoich podróżach. Notowaliśmy adresy hoteli, które rekomendowali, itd. Przygotowania zaczynaliśmy na miesiąc przed wyjazdem. A szczepienia trzeba było robić nawet 3 miesiące wcześniej. Dzisiaj? Przygotowania zaczynamy na niecały tydzień przed (nie licząc konieczności wyrobienia nowego paszportu!), a dotyczą one w zasadzie sprawdzenia sprzętu foto, zakupienia przewodnika i zapasu aspiryny, plastrów i czegoś z wysoką zawartością DEET. Postanowiłam jednak, że podsumuję to, co do tej pory ogarnęliśmy w kontekście wyjazdu do Brazylii.

BILETY LOTNICZE
Bilety do/z Rio de Janeiro zakupiliśmy w czerwcu podczas „trzydniowej promocji” KLMu. Za bilet miesięczny zapłaciliśmy po 2700 zł, przy czym są to bardzo wygodne loty z 3h i 2h przesiadkami w Amsterdamie.

Oczywiście można taniej. Np. ostatnio pojawiały się bilety do Rio po 2000 zł, ale z/do Berlina, tak więc w sumie ostateczny koszt byłby podobny (pociąg lub tani lot z dodatkową opłatą za sztukę nadanego bagażu i pewnie za pierwszeństwo wejścia na pokład, bo byłaby kicha, gdyby nas nie wpuścili na ten pokład przez jakiś głupi overbooking plus dojazd do lotniska), a trochę więcej kłopotu i strachu, że się spóźnimy na ten właściwy lot z Berlina. Były też przez chwilę w lipcu bilety po ok 1300 zł, ale w terminach, które nam nie pasowały (listopad, grudzień). Zresztą te bilety były z kolei z/do Barcelony.

BILETY NA LOTY WEWNĘTRZNE
Jeszcze nie kupione! Będziemy je kupować na miejscu. Podrożały odkąd sprawdzałam ostatnio, ale cały czas bilet z Belém do Manaus to koszt rzędu 230-250 zł  za osobę. Będziemy jednak kombinować nad lotem ze stolicy – zobaczymy, co z tego wyjdzie.

WIZY
Obywatele Polski nie potrzebują wizy, gdy udają się do Brazylii na okres do 90 dni w celach turystycznych. To samo w przypadku Argentyny i Paragwaju, do których to chcemy się udać z krótka wizytą. Zatem na wizach zaoszczędziliśmy! Ju hu!
Gorzej mają obywatele USA, którzy wizy muszą mieć, a na dodatek przy wjeździe pobiera się też od nich odciski palców – jak USA Brazylii, tak Brazylia USA! Powinniśmy to zaimplementować też w Polsce!

PASZPORT
O ile wizy nie musimy mieć, to nasz paszport musi być ważny co najmniej 6 miesięcy od daty przybycia Brazylii. A że mój się „kończył” w styczniu, to paszport musiałam wymienić. Ale ja z tym poprzednim (wyświechtanym, z wytartym złotym orzełkiem i napisem na okładce, zalanym, ukochanym) paszportem nie rozstaję się tak do końca, bo mam tam ważną wizę do USA. :)

SZCZEPIENIA/ANTYMALARYKI
Zaleca się szczepienia na dengę i kurację lekami anty-malarycznymi. Na dengę się nie zaszczepiliśmy, bo dla Polaków nie jest to obowiązkowe szczepienie, jak w przypadku obywateli niektórych biedniejszych krajów Ameryki Południowej. Z tego, co przeczytaliśmy, to Brazylijczycy się boją zarazić od innych tą dengą. Leki na malarię tradycyjnie mamy zakupione (zostały jeszcze z Indii), ale nie jest to przedrożony Malarone, ale Paludrine, który my jeszcze w zeszłym roku sprowadzaliśmy z Niemiec, ale który jest nareszcie dostępny w Polsce, bo bardzo przystępnej cenie (w porównaniu do Malarone). Link powyżej.

APTECZKA
Oprócz Paludrinu (i leków osłonowych do niego) zabieramy podstawowe leki: aspirynę „do buzi”, No-spę, Ibuprom, coś na biegunkę, wapno musujące (dla mnie), uroFuraginum, Sudocrem na odparzenia (zawsze się przydaje), Ultrathon (35% DEET), a gdyby jednak coś nas użarło to też Fenistil, plastry/bandaż i alkohol w psikaczu (85%). I pompkę do odsysania żmijowego jadu (też zawsze bierzemy – oczywiście nie była potrzebna, ale nigdy nic nie wiadomo)!

PRZEWODNIK/MAPA
Jak zawsze stawiamy na LP – kupiliśmy Lonely Planet Brazil (mamy wersję paperback, czyli papierową – dla mnie i wersję elektroniczną – dla Kondiego; ta elektroniczna jest super – np. ma podlinkowane mapy googla!). Posiadamy też ichnie (LP) rozmówki – Brazilian Portuguese phrasebook i  porządną mapę (Michelin)!

Lonely Planet Brazil – 9th Edithion (November 2013); następna edycja dopiero w listopadzie 2016

 

NOCLEGI
Na razie mamy zaklepane 3 noclegi przez CouchSurfing w São Paulo. Z Rio jest trudniej. Na 10 wysłanych requestów połowa odrzucona, na resztę brak odzewu. Chyba zarezerwujemy jakiś hostel. A propos CS – jeden koleś nas rozbroił swoją szczerością, bo napisał, że, cytuję, „nie przenocuje nas, bo byłby to za duży wysiłek, a jemu się nie chce”. No fakt, do tej pory nocował tylko samotne podróżniCZKI. Z ich recenzji wiem, że były wielce zadowolone z gościny. Czyżby couch z bonusowymi usługami? ;)
Resztę noclegów, jak zawsze, załatwimy na miejscu – za free przez CouchSurfing, przez system Airbnb oferujący tanie kwatery u ludu (kliknij w link po 25$ od nas w prezencie) lub przez aplikację Booking Tonight, która wiele razy nam pozwoliła znaleźć rewelacyjne hotele w „przecenionych” taryfach.

Specjalna wersja logo Airbnb, które zaprojektowałam do naszej wyprawy!

 

INNE GADŻETY
Aparaty, obiektywy, GoPro, mały laptop (<1kg), podróżny dysk zewnętrzny, telefony, ładowarki do wszystkiego, zapasowe banki energii, rozgałęźnik, adapter do wtyczek, garnuszek i grzałka, pałeczki do jedzenia w etui zamiast niezbędnika, scyzoryk i tyle. :P
Ciuchów bardzo mało, najważniejsze chyba są buty – bierzemy trekingowe sandały i zakryte buty (w sensie trampki lub Fivefingery na Vibramie). Klapki japonki kupię sobie na miejscu w ramach suweniru – oczywiście będą to Havaianas Brasil. :)

Fivefingery, w których wleźliśmy na Fuji :)

 

MONEY (R$)
Wg najlepszej strony z kursami, z której korzystam od lat (a którą ostatnio nawet LP poleca), czyli xe.com, kurs brazylijskiego reala jest następujący: 1 BRL = 1.43422 PLN, czyli można w zaokrągleniu liczyć, że półtora złocisza (będzie łatwo liczyć).

To tyle na razie. Teraz trzeba sprawdzić laptopa, oczyścić karty, naładować bateryjki, i takie tam. No i zarezerwować noclegi w Rio.
Pozdrawiamy, Asia i Kondi

P.S. A tak wygląda nasza wyjazdowa apteczka – dzisiaj nad nią pracowaliśmy. Całkiem mała, zresztą do podziału na dwa plecaki. To zielone to osławiona pompka do wysysaniu jadu. :P

***

[jetpack_subscription_form show_subscribers_total=0 title=”Masz ochotę na więcej? Zaprenumeruj nasz blog przez e-mail!” subscribe_text=”Otrzymuj powiadomienia o nowych postach prosto na swoją skrzynkę e-mail. Dziękujemy, że jesteś z nami! Asia i Kondi” subscribe_button=”Zapisz!”]

 

Exit mobile version