Site icon Byłem tu. Tony Halik.

Japonia – jak zorganizować wyjazd #3: co spakować do Japonii

Najpiękniejsze ogrody japońskie w Japonii: ogród Yoshiki-en Yoshikien (吉城園), Nara, prefektura Nara, Japonia

Najpiękniejsze ogrody japońskie w Japonii: ogród Yoshiki-en Yoshikien (吉城園), Nara, prefektura Nara, Japonia

Co spakować do Japonii. Często pytacie nas o różne kwestie dotyczące planowania wyjazdu do Japonii. Jednym z częstszych jest pytanie o to, co zabrać do Japonii, a czego nie zabierać. Przygotowaliśmy zatem listę rzeczy, które naszym zdaniem warto spakować, żeby uniknąć kilku (niekoniecznie miłych) niespodzianek. Zapraszamy na kolejny artykuł z cyklu Japonia – jak zorganizować wyjazd.

✍️ Uwaga:
Tutaj znajdziesz pozostałe posty z cyklu:
Japonia – jak zorganizować wyjazd

Wizyty w Japonii mocno zmieniły nasze postrzeganie tego kraju, jeśli chodzi o poziom wdrożenia zdobyczy technologicznych. A raczej skrajne przypadki implementowania czegoś wyprzedzającego swoje czasy tuż obok czegoś absolutnie zacofanego. Przygotujcie się na to, że w niektórych hotelach, gdzie część wyposażenia jest naprawdę nowoczesna (gadające windy, elektryczna samo-podnosząca się deska klozetowa) jedynym dostępem do internetu w dalszym ciągu może być kabelek prowadzący do gniazda sieciowego, a sposobem potwierdzenia rezerwacji – nadanie jej faxem. Dlatego, aby wyeliminować niektóre potencjalne kłopoty, warto przed wyjazdem zaopatrzyć się w kilka elektronicznych (i nie tylko) gadżetów. Tak na wszelki wypadek. Poniżej wyszczególniliśmy, co spakować do Japonii, by uniknąć kilku niepotrzebnych kłopotów.

🎧 Uwaga podcast:
Koniecznie wysłuchaj nowszej wersji tego materiału – audycji audio:
Podcast o Japonii №1 (ten o lotach do Japonii i pociągach do Gdziebądzia i jak nie zostać przemytnikiem):, w której rozmawiamy nie tylko o ty, co spakować, ale też o tym jak się przygotować do lotu i jak wygląda podróżowanie japońskimi superekspresami shinkansen.

Co spakować do Japonii

Kabel sieciowy

To naprawdę nie jest żart. W wielu japońskich hotelach, także tych droższych dalej nie ma Wi-Fi (lub jest bardzo słaby sygnał). Jeśli wasze urządzenie (np. laptop) ma gniazdo sieciowe – to  warto wziąć własny kabelek sieciowy. Jest szansa, że takowy dostaniecie w recepcji hotelu, ale nie jest to regułą. Zdecydowanie warto mieć własny, tym bardziej, że niewiele waży i zajmuje mało miejsca. Przezorny zawsze ubezpieczony!

Własny modem – tzw. MiFi lub telefon 4-zakresowy

Jeśli planujecie korzystać z urządzeń, które z internetem łączą się przez Wi-Fi, to warto mieć ze sobą własny modem – tzw. MiFi lub telefon 4-zakresowy (quad-band) bez simlocka. Oczywiście mowa tu o przypadku, kiedy planujecie kupić „japoński internet”, czyli kartę sim lub micro-sim do internetu.  Do wyboru są pakiety danych na np. 1 miesiąc lub 3 miesiące (korzystaliśmy z obu opcji). Takie karty kupicie w dużych sklepach z elektroniką (np. Bic Camera), które znajdują się m.in. w tokijskich dzielnicach Shinjuku i Akihabara. Niestety, aby aktywować taką kartę sim, należy zadzwonić z japońskiego telefonu pod numer podany na karcie, ale na pewno ktoś Wam w tym pomoże. Jest szansa, że zrobi to nawet pan sprzedawca, jeśli gada po angielsku; ewentualnie można prosić o pomoc obsługę hotelu.

Adapter („przejściówka” do gniazdka)

W Japonii są inne gniazdka i inne napięcie, niż w Polsce.

Gniazdka w Japonii

Gniazdka w Japonii są identyczne, jak w USA – z dwoma płaskimi wtykami – typ A lub z dwoma płaskimi wtykami i uziemieniem – typ B (przy czym częściej trafialiśmy na typ A). Absolutnie nie da się do nich wetknąć naszych wtyczek, dlatego trzeba się zaopatrzyć w odpowiedni adapter (zwany potocznie „przejściówką”). Na Allegro jest ich całe mnóstwo – drogie, np. firmy Skross, i inne no-name, przy czym te drugie są sporo tańsze, a niekoniecznie gorsze. Ważne, aby zwrócić uwagę, czy dany adapter ma opcję podłączenia do gniazdka typu A (dwa płaskie bolce bez trzeciego okrągłego), bo taka wtyczka wejdzie do każdego japońskiego gniazdka.

Adapter można też kupić też w japońskich sklepikach. Sami kupiliśmy taki za niecałe 500 jenów na lotnisku Narita (w kiosku przy wejściu do kolejki NEX). W niektórych hotelach też użyczają adapterów (podobnie jak ładowarek do telefonów, które są zazwyczaj fantami zapomnianymi przez gości), ale – jak w przypadku kabelka – warto mieć własny. Zwłaszcza, jeśli się planuje mieszkać w hostelach, ryokanach, czy u ludzi w domach. Albo chce się ładować telefon na lotnisku lub w Starbucksie – co ja często czynię.

Napięcie w Japonii

Napięcie w Japonii to 100~110 V, czyli o połowę niższe niż u nas. Nowoczesne urządzenia elektroniczne zasilane zasilaczem impulsowym (telefony, smartfony, tablety, laptopy) na 99,99% pracują w szerokim zakresie – zadziałają normalnie w Japonii i w Europie. Większość z nich na tabliczce znamionowej ma napisane, że dane urządzenie działa w zakresie 100~230 V. Natomiast nasze suszarki, lokówki, grzałki – już niekoniecznie normalnie zadziałają (jeśli w ogóle). Nie warto ich brać ze sobą. Chyba, że koniecznie chcemy gotować wodę na herbatę przez 1,5h… Ale istnieje ryzyko, że wywalimy korki w całym budynku. ;)

Uniwersalny adapter Skross umożliwiający korzystanie z urządzeń z polską wtyczką w różnych krajach świata (lub korzystanie z zagranicznych urządzeń w Polsce – to ta mniejsza część) – ustawiony na japońską wtyczkę z uziemieniem (typ B); niestety nie ma wtyczki bez uziemienia (typ A) i dlatego ją dokupywaliśmy

Adapter umożliwiający podłączenie się do gniazdka typu A (kupiony w Japonii) – fioletowy!

Latarka

To, że Japonię nawiedzają trzęsienia ziemi, wie każdy. Ale mało kto (z nas) pamięta, aby na tę ewentualność zaopatrzyć się w latarkę. W japońskich hotelach zawsze znajdziemy latarkę zamontowaną przy szafce nocnej – często są skonstruowane tak, że jak się je zdejmuje z bazy ładującej, to od razu się włączają. Mimo wszystko warto wziąć z Polski własną malutką czołówkę LED lub latarkę na korbkę, której nie trzeba ich ładować (dostępne w sklepach podróżniczych).

Bank energii (power bank)

Na ewentualność trzęsienia ziemi (ale nie tylko) warto wziąć ze sobą także tzw. power bank, czyli bank energii. Jest to mała kosteczka lub płaskie pudełeczko, które ładujemy sobie przez normalny kabelek, a potem możemy z niego naładować (innym kabelkiem) telefon, tablet, itd. Jak nam padnie bateria, to taki bank bywa bezcenny. (Na przykład, kiedy padnie nam telefon, w którym mieliśmy zapisany adres naszego hotelu albo mieszkania naszego hosta z CS!) Najlepsze to te o pojemności 10 Ah, z dwoma gniazdami usb, dzięki którym można ładować jednocześnie dwa urządzenia, a pojemność banku pozwoli zrobić to 4-6 razy, bez doładowywania banku.

Power bank, czyli bank energii – pozwala podładować baterie urządzeń elektronicznych, niezastąpiony, gdy np. padnie nam telefon, w którym mieliśmy zapisany adres hotelu :)

Aplikacje na telefon ze słownikiem

Jest ich sporo – w zależności od typu telefonu na pewno coś dla siebie znajdziecie. Osobiście polecam aplikację dla iPhonów imiwa? (dawna nazwa „Kotoba”) – trzeba troszeczkę się z nią oswoić, ale to naprawdę przydatna rzecz. No i pracuje offline.

Moja ulubiona aplikacja zawierająca słownik japońsko-angielsko-francusko-niemiecko-rosyjsko-hiszpański; dzięki niej można sprawdzić, np. co oznaczają pozycje w restauracyjnym menu

A może ktoś poleci inne sprawdzone aplikacje językowe na iPhone lub Androida?

Aplikacja Yurekuru call

Może niektórzy uznają to za przesadę, ale co tam. Każdy Japończyk ją ma zainstalowaną w swoim telefonie, to i gajdzinowi nie zaszkodzi. Mowa o Yurekuru call (ゆれくるコール”) – aplikacji, która ostrzega nas przed trzęsieniami ziemi i podaje ich moc. Zdziwilibyście się, ile w Japonii następuje trzęsień ziemi. Np. wczoraj były cztery – dwa w prefekturze Hokkaido (1 i 2 stopnie Richtera), jedno w prefekturze Iwate (1 stopień) i jedno w prefekturze Chiba (1 stopień) Na szczęście większość z niech (trzęsienia o mocy 1-4 stopni) nie jest odczuwalna przez człowieka. Dlatego ważne, by nie ustawiać dla nich alarmu, bo niepotrzebnie najemy się zbyt wiele stresu. Ale wiadomo, zdarzają się silniejsze i wtedy warto wiedzieć, gdzie i kiedy.

Yurekuru Call – aplikacja w logo ma suma :)

Yurekuru Call – ostatnie trzęsienia ziemi w Japonii

Omiyage = upominki

Japończycy mają bardzo mocno zakorzeniony obyczaj obdarowywania wszystkich i przy każdej okazji, zwłaszcza, kiedy się przyjeżdża/wraca z podróży. Nawet jak się wraca z takiej jednodniowej wycieczki, trzeba coś przywieźć kolegom z pracy, a już jak się do kogoś w gości przyjeżdża, to już byłaby totalna porażka, gdyby się z pustymi rękami przyjechało. Co przywieźć Japończykowi z Polski? Będzie o tym odrębny wpis, ale w skrócie powiem (z własnego doświadczenia), że polskie ptasie mleczko, śliwki w czekoladzie, płytki z muzyką Chopina i Zuburokka, czyli po japońsku Żubrówka, sprawdzają się świetnie!

Duża butelka wody mineralnej

To nasz uniwersalny patent – sprawdza się nie tylko w podróży do Japonii. Bo jak już się przejdziecie całą procedurę lotniskową i wytelepiecie się z bagażami z lotniska, ale zanim wyciągniecie pierwsze jeny z bankomatu (lub rozmienicie te przywiezione z Polski) i po raz pierwszy skorzystacie z japońskiego automatu z napojami (a wybór jednej z 10 zielonych herbat może zająć chwilę – bo za duży wybór, to trudny wybór), a pić się chce… To butelka własnej, schłodzonej w luku bagażowym wody jest bezcenna!

Karta Suica

Ci, co już w Japonii byli (albo mają znajomych, co byli i mogą od nich pożyczyć) niech nie zapomną wziąć swojej pre-paidowej karty Suica, za pomocą której można m.in. płacić za przejazdy w tokijskim metrze i kolejkach. Jest ważna 10 lat, a nowa sztuka, o ile mnie pamięć nie myli, kosztuje 500 jenów. Po co je znowu wydawać? ;)

Karta Suica ze specjalnej limitowanej serii NEX, którą kupiliśmy w 2012, a używaliśmy ponownie podczas każdej kolejnej podróży do Japonii

Rzeczy, których nie warto brać do Japonii:

Europejskie sprzęty elektryczne

(Wspomniane już) sprzęty elektryczne typu lokówka, suszarka, lokówko-suszarka, prostownica, grzałka do wody; i tak nie zadziałają normalnie, z uwagi na zbyt niskie napięcie.

Polski proszek do prania

W Japonii pralki piorą w zimnej wodzie, a nasze detergenty są do nich za słabe. Tani japoński płyn lub proszek kupimy za 3-4 zł w tzw. sklepie stu-jenowym (hyaku-en shoppu).

Zbyt wiele ciuchów

W Japonii są fantastyczne ciuchy i wcale nie są drogie, a są o niebo lepszej jakości. Polecamy np. zakupy w sklepach Uniqlo (po japońsku zwanych Unikuro).
Uwaga: Niestety punkt ten nie dotyczy osób wysokich. Może nie być odpowiednich rozmiarów… :P

Jeny (zwłaszcza ich duże ilości)

To nasze osobiste zdanie. Wiem, że wielu ludzi je w Polsce kupuje „na zapas”. Dlaczego tak uważamy? Ponieważ są stosunkowo trudno dostępne w większych ilościach. Trzeba je zamawiać w bankach i kantorach, czekać na dostawę; skupować po mniejszych ilościach, po niekoniecznie korzystnych kursach. Jeśli mamy kartę, która umożliwia bez-prowizyjne wypłaty w bankomatach na całym świecie, a do tego konto walutowe (w EUR lub USD) Update. kartę Revolut* i unikamy podwójnego przewalutowania, nie ma sensu tracić nerwów i czasu na załatwianie jenów na cały wyjazd w Polsce. Obalając durne mity o tym, że polskie karty nie działają w Japonii, powiem jeszcze, że działają zawsze w bankomatach sieci Seven & I Holdings Co., które znajdują się we wszystkich sklepach typu kombini (od ang. convenience stores) sieci 7-Eleven oraz w bankomatach na pocztach.

*) Aktualnie to naszym zdaniem najbardziej opłacalna i najwygodniejsza opcja.

Kiełbasa i konserwy

Uwaga: wwożenie mięsa i pododuktów odzwierzęcych do Japonii (także kabanosów) jest nielegalne!

Generalnie nie warto przywozić z Polski produktów spożywczych, ponieważ jedzenie w Japonii wcale nie jest drogie. Powiem więcej: wiele fantastycznych produktów świetnej jakości jest znacznie tańsze niż w Polsce. Pyszne onigiri, czyli tzw. „kanapki ryżowe” (zobacz, co to jest onigiri) kupimy za 105-250 jenów (3-7 zł) za sztukę. 0,5 litra wody kupimy za około 100-150 jenów, a herbatę i słodkie napoje – za około 100-300 jenów. Pyszny zestaw lunchowy gyudon (ryż z wołowiną) + zupa miso shiru lub rāmen kupimy za cenę 350-750 jenów (w zależności od opcji wypasu). Za zestaw sushi w supermarkecie (przepyszny) podobnie, za sushi w restauracji zapłacimy 100-700 jenów za dwie sztuki (nigiri, gunkan maki).

Natomiast chleb jest w Japonii drogi (i niesmaczny, bo „dmuchany” i sztuczny). Lepiej od razu psychicznie nastawić się na dietę bazującą na ryżu, by potem nie marudzić, że nie można sobie zrobić kanapki. Dosyć drogie (i niesmaczne, bo modyfikowane) są też w Japonii jabłka.

Pożywny i świeżutki zestaw śniadaniowy z supermarketu: nigiritamago, tuńczykiem, kalmarem, krewetką, ośmiornicą, grilowanym węgorzem, łososiem; gunkan maki z tatarem z tuńczyka i ikrą ryby latającej tobiko, dwa inari zushi. Wszystko dużo smaczniejsze, niż w niejednej polskiej restauracji sushi. Koszt 550 jenów (< 20 zł)

To nasze propozycje i anty-propozycje tego, co spakować do Japonii. Na pewno o czymś zapomnieliśmy, zatem listę będziemy od czasu do czasu uzupełniali. Liczymy też na Wasze uwagi. Tymczasem, jeśli jeszcze tego nie zrobiliście, koniecznie wysłuchajcie audycji: Podcast o Japonii №1 (ten o lotach do Japonii i pociągach do Gdziebądzia i jak nie zostać przemytnikiem).

 


Uważasz ten artykuł za przydatny?
Wesprzyj naszą niekomercyjną stronę i podcast!

Exit mobile version