Site icon Byłem tu. Tony Halik.

Kanji tygodnia: herbata (茶)

Kanji tygodnia: herbata (茶). W ostatnim artykule z naszą relacją z ceremonii herbacianej w Japonii pojawiło się wiele terminów, w których występuje znak kanji oznaczający „herbatę”. Dzisiejszy post postanowiłam zatem poświęcić temu znakowi. Przy okazji chcę Was nauczyć jego poprawnej wymowy (zwłaszcza w kontekście słowa matcha). Znajomość tego znaku podczas podróży po Japonii przyda się Wam nie raz – bo nie raz sięgniecie po herbatę. Zwłaszcza, jeśli do Japonii pojedziecie latem.

Kanji tygodnia: herbata (茶)

Znak 茶 oznaczający w języku japońskim i chińskim „herbatę” to jeden z moich trzech ulubionych kanji (pozostałe to znak na „wodę” – przeczytaj Kanji tygodnia: woda (水) oraz znak na „ryż” – tego znaku jeszcze nie pokazywałam). Jest to stosunkowo prosty znak. Składa się on z dziewięciu kresek, do tego jest niemal symetryczny względem pionowej osi (w wielu czcionkach jest symetryczny). No, przepiękny jest… 茶

Kanji tygodnia: herbata (茶) na okładce Księgi herbaty, Kakuzō Okakura

Sposoby na zapamiętanie znaku 茶

Aby znak 茶 łatwiej zapamiętać, można go podzielić na trzy elementy:

  1. To, co się znajduje na samej górze i przypomina płotek (艹), to jest tak zwana „trawa”. Ten element pojawia się w różnych znakach mających coś wspólnego znaczeniowo z  roślinami – np. w znaku na lekarstwo (przeczytaj post Kanji tygodnia: lekarstwo (薬)), co zresztą nie powinno nikogo dziwić, bo kiedyś lekarstwa były przede wszystkim „ziołowe”.
  2. Symetryczny daszek pisany jest dwoma pociągnięciami.
  3. Na dole jest coś, co z kolei przypomina „ho” w sylabariuszu katakana – ホ (to jest przekształcony pierwiastek „drzewo” – 木).

Kolejność stawiania kresek w tym znaku można prześledzić tutaj. A jak wygląda „pisany” znak, można zobaczyć obok, na okładce Księgi herbaty (jap. 茶の本 czyt. Cha-no-hon) – wspaniałego traktatu autorstwa Kakuzō Okakury.

Herbata z japońskiego automatu

Gdzie zobaczymy ten znak podczas podróży po Japonii (ale też po Chinach i innych krajach chińsko-języcznych)? Na pewno na etykietach butelkowanej herbaty sprzedawanej w sklepach i w automatach samoobsługowych (tzw. jidōhanbaiki). Zarówno w tych pierwszych, jak i drugich znajdziecie całą masę przeróżnych herbat; od niesłodzonych zielonych, poprzez chiński ulung/oolong  (który w Japonii jest bardzo popularny), po herbatę jaśminową, a nawet zbożową (jest paskudna).  A, uwierzcie, nic tak nie gasi pragnienia w gorącym azjatyckim klimacie, jak gorzka zielona herbata!

Japońskie automaty z napojami – tzw. jidōhanbaiki, a w nich herbaty wszelakie

Herbatę czytamy wyłącznie „po chińsku”

Do tej pory, omawiając kolejne kanji, podawałam zazwyczaj dwa rodzaje czytań znaków: czytanie japońskie (kun’yomi) i czytanie sinojapońskie (on’yomi). W przypadku znaku na herbatę nie ma czytania  japońskiego. Ten znak jest czytany wyłącznie „po chińsku” (chociaż nie tak samo, jak robią to Chińczycy w Chinach!)

Czytania sinojapońskie (on’yomi) są dwa: sa lub cha. To pierwsze jest mniej popularne. Możecie je spotkać w przypadku sformułowania tłumaczonego jako „droga herbaty”, zapisywanego znakami na „herbatę” i „drogę” (茶道). To złożenie poprawie czyta się sa.

To jak jest z tą herbatą? Jak jest „herbata” po japońsku?

Chociaż znak 茶 teoretycznie oznacza „herbatę” – w tym roślinę Camellia sinensis oraz napój – to jednak na napój tak się raczej nie mówi. Na „herbatę” (ogólnie) mówi się ocha (jest to złożenie dwóch kanji), przy czym zielona herbata to ryokucha, czarna herbata to cha, sproszkowana zielona to matcha, itd. Zatrzymajmy się chwilę przy, matcha.

Matcha, nie macza!

Macza to się sashimi w sosie sojowym!

Przyznam szczerze – dostaję białej gorączki, kiedy tzw. „eksperci” od Japonii zaczynają mówić na głos (np. w telewizji) o herbacie matcha, bo prawie zawsze z ich ust wydobywa się jakiś dziwny potworek w stylu „macza” lub „maczcza”. Zawsze wtedy mam ochotę krzyknąć, że macza to się kawałki sashimi w sosie sojowym. Albo herbatniki w herbacie.

Znak 茶 w języku japońskim czyta się „cia”, a nie „cza”. A słynna japońska sproszkowana herbata nie nazywa się „macza”. W języku japońskim w ogóle nie występuje zgłoska „cz”. Słowo matcha wymawia się miękko – coś pomiędzy „matcia” i „maćcia”. Nie chcę tu jednak tworzyć jakiejś nowej pokręconej transkrypcji (chociaż lud ewidentnie z rōmaji sobie nie radzi), dlatego najlepiej będzie, jeśli sami posłuchajcie, jak Google wymawia matcha ▶️.

Chiński cza(j). Natomiast w języku chińskim owszem, 茶 to chá, czytane (przynajmniej po mandaryńsku) „cza” z drugim tonem ▶️. Dlatego też w wielu językach herbata to „czaj” (jak choćby w języku rosyjskim, czy czeskim).
Ale sinojapońskie, nazywane w skrócie „chińskim” czytanie znaku w języku japońskim (tzw. on’yomi) oraz czytanie znaku w języku chińskim to nie to samo. Japońskie wywodzi się z chińskiego, ale ewoluowało. Dlatego też wymawianie w japońskim słów przez „cz” (oraz „sz”, „dż”) jest nieoprawne. Tak, jak wcześniej mówiłam – takiej zgłoski w języku japońskim nie ma.

Podstawowa terminologia dotycząca ceremonii chadō/cha-no-yu

Jak obiecywałam, w ramach powtórki przywołuję słowa, które się pojawiły w artykule o japońskiej ceremonii herbacianej, a w których występuje znak na „herbatę” (we wszystkich czytany cha):

I jeszcze taka mała ciekawostka: ciekawy przykład złożenia ze znakiem na „herbatę” to chairo (cha – herbata + iro – kolor), które oznacza kolor jasnobrązowy. W sumie to chyba nawet jest to kolor tzw. „herbaciany”.

またね!

[Przeczytaj też o innych znakach kanji]

Exit mobile version