Droga herbaty. Jak wygląda ceremonia herbaciana w Japonii?

Tu jesteś:, Japonia 日本, Podróż kulinarna, Podróże, Podróże po JaponiiDroga herbaty. Jak wygląda ceremonia herbaciana w Japonii?
  • Matcha and wagaashi - Chakai - nieformalne spotkanie herbaciane w Sōjuan, Himeji, Japonia

Dzisiaj opowiadamy, jak wygląda ceremonia herbaciana w Japonii. Mieliśmy przyjemność wziąć udział w takiej ceremonii, w pawilonie herbacianym w Himeji. Zdradzamy też, gdzie można wziąć udział w tradycyjnej ceremonii herbacianej w Polsce.

Czy obcokrajowiec ma szansę wziąć udział
w ceremonii herbacianej w Japonii?

Kiedy jechałam do Japonii po raz pierwszy (drugi zresztą też), byłam przekonana, że dostąpienie zaszczytu uczestniczenia w tradycyjnej ceremonii herbacianej przez turystę z zachodu jest wręcz niemożliwe, jeśli nie wprowadzi go na „drogę herbaty” znajomy Japończyk. Do tego Japończyk mający kontakty z tradycyjnymi sztukami japońskimi. Nie było to przekonanie bezpodstawne i dalej uważam, że aby wziąć udział w bardzo uroczystej ceremonii, odbywającej się w prestiżowym pawilonie herbacianym i prowadzonej przez wybitnego mistrza herbaty, trzeba faktycznie mieć znajomych, którzy zaufają nam na tyle, by nas na takie spotkanie zaprosić. Na ogól wiąże się to też z koniecznością znajomości japońskiej etykiety, w tym etykiety herbacianej. Nadmienię tylko, że wielu Japończyków przeżywa swoje japońskie życie, nie biorąc nigdy udziału w formalnej (czy innej) ceremonii herbacianej. (Podobnie jak wielu Polaków nigdy nie było na dożynkach, a przecież to taki słowiański folklor.)

Jednak biorąc pod uwagę, że Japonia coraz bardziej otwiera się na resztę świata, w tym odsłania swoją kulturę, jak najbardziej istnieje możliwość oglądania oficjalnych pokazów przygotowywania herbaty; pojawia się coraz więcej okazji, by ktoś obcy (gaijin) lub nieobeznany z herbacianą etykietą, mógł wziąć udział w nieformalnej ceremonii herbacianej. Oczywiście są to ceremonie uproszczone, często znacznie skrócone, a gość prowadzany jest przez nie w zasadzie „za rękę”. Ale nawet taka skrócona ceremonia to bardzo ciekawe doświadczenie. Jedno z tych, które pozwalają zrozumieć, jak ważna dla Japończyków jest forma.

Ceremonia herbaciana w Japonii (Himeji)

Japoński ogród Kōko-en (好古園) w Himeji, Japonia

Ogród Kōko-en w Himeji, Japonia

W Japonii uczestniczyliśmy właśnie w takiej skróconej nieformalnej ceremonii – tzw. chakai. Mówiąc „skróconej”, mam na myśli spotkanie nie trwające kilku godzin, lecz około godziny. Ta ceremonia odbywała się w wyjątkowym miejscu – pawilonie herbacianym Sōjuan, znajdującym się w ogrodzie Kōko-en przy Zamku Białej Czapli, czyli Himeji-jō w Himeji (tu znajdziesz krótki post o Himeji-jō).

Ogród Kōko-en jest wyjątkowo piękny i sam spacer przez niego nastrajał uroczyście, pomagał wyciszyć się po zwiedzaniu zamku, w którym towarzyszyły nam tłumy turystów. Kroczyliśmy przez stawy po płaskich kamieniach, na swój sposób (z aparatami fotograficznymi w rękach) kontemplując kolejne piękne widoki.

Pawilon herbaciany Sōjuan był wyjątkowo przestronny. Do sali, w której podawana była herbata, prowadzono nas specjalnym korytarzem biegnącym częściowo dookoła budynku. Biegł on przy samych ścianach zewnętrznych, w których osadzone były ogromne okna i drzwi shōji, z uwagi na upalne popołudnie pootwierane. Patrzyliśmy przez nie i jeszcze raz mogliśmy nacieszyć oczy japońskim ogrodem.

Zanim przystąpiono do serwowania herbaty, udzielony nam został instruktaż. Dowiedzieliśmy się, między innymi, w jakiej konfiguracji mamy siedzieć na matach tatami, w jaki sposób należało ująć ceramiczną czarkę z herbatą w dłoń, jak się z niej napić i jak ponownie ją odstawić (zobacz wideo poniżej).

Mistrzem ceremonii był mężczyzna, który prowadził z gośćmi konwersację. To był taki trochę small talk – pytał poszczególne osoby skąd przyjechały i jeśli – tak jak my – nie byli Japończykami, czy podoba im się w Japonii. Rozmowa prowadzona była po japońsku, ale w trudnych momentach przechodziliśmy na angielski.  Natomiast herbatę wraz japońskimi tradycyjnymi słodyczami – tzw. wagashi, które przypominały mi ryżowe ciasteczka omochi, przygotowywała i roznosiła kobieta ubrana w piękne, skromne i oszczędne w kolorach kimono. Bo trzeba wiedzieć, że do ceremonii herbacianej zakłada się specjalne kimono.

Teraz już wiem, że to powszechne, że na nieformalnym spotkaniu tylko kilka pierwszych porcji herbaty przygotowuje się na oczach gości (półka z herbacianymi utensyliami znajdowała się w rogu, na lewo od wnęki tokonoma z ozdobnym zwojem z kaligrafią i kompozycją kwiatową chabana – dosł. „kwiaty herbaty”). Herbata dla pozostałych gości przygotowywana jest na zapleczu i stamtąd przynoszona gościom. Tak też było w naszym przypadku.

Nieformalna ceremonia herbaciana w Japonii: matcha i japońskie słodycze, tzw. wagaashi, Sōjuan, Himeji, Japonia

Ceremonia herbaciana w Japonii: matcha i japońskie słodycze, tzw. wagashi (wszystko było pyszne!)

Choć owa ceremonia herbaciana miała miejsce kilka lat temu, znalazłam króciutki filmik, w którym starłam się przekazać to, jak powinno się obchodzić z czarką herbaty.

Moja wiedza w zakresie znajomości Drogi Herbaty – chadō nie była wtedy zbyt duża (dalej nie jest!). Przyznam, że troszkę udało mi się dowiedzieć, czytając różne książki i publikacje (poniżej podpowiadam, które książki polecam). Najpierw jednak chciałam podsumować, jak de facto mniej więcej wygląda japońska ceremonia herbaciana od początku do końca i przywołać kilka definicji i informacji o samej herbacie i utensyliach do jej przygotowywania. Te informacje zdecydowanie pomogą poruszać się w świecie japońskiej herbaty.

Ceremonia herbaciana w Japonii – procedura

Można powiedzieć, że przebieg japońskiej ceremonii herbacianej w bardzo dużym uogólnieniu jest następujący:

  1. Goście (którzy powinni pojawić się na miejscu przed czasem, a dzień wcześniej upewnić się, że spotkanie się odbędzie) są witani przez gospodarza przy furtce.
  2. Następnie goście są skierowani do ogrodu, po którym spacerują i który kontemplują do momentu, aż gospodarz przygotuje wszystko w pawilonie herbacianym. W międzyczasie wybierają między sobą gościa honorowego – zazwyczaj jest to osoba najbardziej szanowana lub najlepiej obeznana z herbacianą etykietą, ponieważ potem pomaga ona gospodarzowi prowadzić spotkanie. Ostatecznie wszyscy zasiadają na specjalnej ławeczce i tam oczekują na zaproszenie do środka.
  3. Goście pojedynczo wchodzą do środka, uprzednio podchodząc do źródełka/misy z wodą, by umyć ręce i usta i symbolicznie oczyścić ducha. Do środka wchodzą przez małe wejście, które wymusza „uniżenie się”, co symbolizuje równość wszystkich uczestników spotkania. Każdy przeprasza kolejną osobę, że wchodzi przed nią pierwszy. Do pawilonu oczywiście nie wchodzi się w butach, ani okryciach wierzchnich; przeszkadzające przedmioty (dawniej także broń, w tym samurajską) zostawia się na zewnątrz.
  4. Wchodząc do środka (gospodarza nie ma w pomieszczeniu) goście usadzają się po kolei na macie tatami. Po drodze do swojego miejsca zatrzymują się przed wnęką tokonoma, by podziwiać zwój i kwiaty chabana, które nawiązują do tematu spotkania i/lub do określonej pory roku. Należy się lekko ukłonić.
  5. Kiedy do pomieszczenia wchodzi gospodarz, gość honorowy w imieniu wszystkich wyraża podziękowanie za zaproszenie i przygotowanie ceremonii. Następnie wskazane jest by poruszony został temat przygotowanej na spotkanie ceramiki herbacianej oraz wiszącego w tokonomie zwoju.
  6. Goście są częstowani lekkim posiłkiem chaseki /chakaiseki –  specjalnym rodzajem kaiseki (przeczytaj, co to jest kaiseki), do którego może być podany alkohol i/lub słodyczami wagashi. (Papierki, na których serwowane są słodycze należy potem schować do rękawa kimono lub do kieszeni).
  7. Gospodarz zagotowuje wodę na herbatę. Do oczyszczonych specjalną szmatką czarek wsypuje bambusową łyżeczką sproszkowaną herbatę (3 łyżeczki na osobę), którą następnie zalewa gorącą wodą i roztrzepuje bambusowym pędzlem.
  8. Gospodarz przygotowuje albo jedną czarkę, którą następnie goście sobie przekazują, upijając z niej (dotyczy gęstej herbaty koicha) albo po kolei stawia przed gośćmi ich własne czarki z herbatą (dotyczy mniej mocnej herbaty usucha). Każdy, przyjmując herbatę, przeprasza sąsiada, że będzie pił przed nim pierwszy.
  9. Kiedy wszyscy wypiją swoją herbatę, ewentualnie poproszą o „dolewkę” (czasami podobno jest to dopuszczane) i ją też wypiją, ceremonia dobiega końca. W tym momencie gość honorowy ponownie składa podziękowanie za przygotowanie wspaniałej ceremonii.

Chadō – podstawowe terminy i informacje o japońskiej Drodze Herbaty

Powyższy opis ceremonii herbacianej starałam się przygotować bez używania zbyt wielu japońskich terminów. Natomiast – jak nie trudno się domyśleć – Droga Herbaty opisana jest wieloma słowami zarezerwowanymi tyko dla niej. Pojawiły się już specjalne wersje kaisekiikebana które w przypadku ceremonii herbacianej to odpowiednio – chasekichabana (zarówno posiłek, jak i kwiaty przygotowywane są w nieco inny sposób), czy chakai – nieformalne spotkanie herbaciane. Ale jeszcze kilka wyjaśnień i słówek chcę jednak to tego dorzucić. Zacznijmy od podstaw – chadō

  • Chadō lub sadō (茶道) – dosłownie „droga herbaty” oraz cha-no-yu (茶の湯) – dosłownie „gorąca woda do herbaty” to dwa popularne japońskie terminy stosowane do określenia szeroko rozumianej „sztuki herbaty” (ten drugi dotyczy też samej ceremonii).
  • Historia herbaty w Japonii sięga końca XII. wieku, kiedy to mnich Eisai przywiózł z Chin pierwsze nasiona i założył na wyspie Kiusiu pierwszą plantację herbaty. Eisai jest także autorem pierwszego tekstu na temat herbaty, mianowicie Kissa yōjōki (Zapiski o zdrowotnym działaniu picia herbaty) z 1211 roku.
  • Jeden z pierwszych pokoi herbacianych, którego budowę oficjalnie odnotowano, powstał w Ginkaku, czyli Srebrnym Pawilonie w Kioto (przeczytaj o Ginkaku-ji).
  • Za najważniejszego twórcę japońskiej Drogi Herbaty uważny jest Sen-no-Rikyū, który ustalił zasady przygotowywania i picia herbaty w tzw. duchu wabi, tj. wyciszenia i prostoty. Od Rikyū w bezpośredniej linii wywodzą się trzy główne rody praktykujące do dzisiaj Drogę Herbaty – Urasenke, Omotesenke i Mushanokojisenke, wokół których skupione są szkoły.
  • Podczas tradycyjnej ceremonii herbacianej serwowana jest herbata matcha (抹茶), czyli sproszkowana zielona herbata, która powstaje w wyniku bardzo drobnego mielenia suszonych, ale niesfermentowanych liści herbacianych. Dlatego to, co widujemy w miseczkach, to nie klarowny napar na liściach, a zielona, czasami spieniona i o dosyć gęstej konsystencji zawiesina.
  • Spotkałam się z informacją, że w Japonii przeprowadza się także ceremonie, podczas których serwuje się herbatę liściastą – np. herbatę sencha (煎茶), wtedy określane jest to terminem senchadō (煎茶道) – „droga herbaty sencha„.
  • Matcha przygotowywana i serwowana jest w porcjach, w specjalnych ceramicznych czarkach – tzw. chawan (茶碗).
  • Herbatę z pojemniczka chaire (茶入) lub natsume (棗) nabiera się specjalną wąziutką (zazwyczaj bambusową) łyżeczką – tzw. chashaku (茶杓) i roztrzepuje za pomocą pędzla, wykonanego z jednego kawałka bambusa – tzw. chasen (茶筅).
Komplet herbacianych utensyliów: czarka chawan, łyżeczka chashaku, pędzel chasen, pojemnik na herbatę natsume

Komplet herbacianych utensyliów: czarka chawan, łyżeczka chashaku, pędzel chasen, pojemnik na herbatę natsume

  • Matcha każdorazowo rozrabiana jest gorącą wodą – yu (湯), nabieraną z czajnika, który umieszczony jest na palenisku przenośnym – tzw. furo lub palenisku na stałe wbudowanym w podłogę – tzw. ro.
Miejsce na palenisko do przygotowywania gorącej wody (jap. yu) na herbatę z zamku Shuri-jo na Okinawie

Uchironoma, miejsce z paleniskiem do przygotowywania gorącej wody na herbatę znajdujące się w zamku Shurijō na Okinawie

  • Rozróżnia się herbaciane spotkania formalne – tzw. chaji (茶事) oraz wspomniane już wcześniej – nieformalne chakai (茶会). Podczas nieformalnych chakai może się spotkać większa liczba osób, które niekoniecznie muszą być obeznane z herbacianą etykietą (w takim spotkaniu braliśmy udział w Himeji).
  • Pawilon herbaciany, w którym odbywają się spotkania herbaciane to sukiya (数奇屋) lub chashitsu (茶室).
Pawilon herbaciany w Cesarskich Ogrodach w Tokio

Pawilon herbaciany w Cesarskich Ogrodach w Tokio

O pewnym wyjątkowym chasitsu teraz opowiem.

Droga herbaty w Polsce i ceremonia herbaciana w Warszawie

Pawilon herbaciany (chashitsu) Kaian w Warszawie

Wnętrze pawilonu herbacianego Kaian w Warszawie – widoczne palenisko oraz tokonoma (wnęka ze zwojem i kwiatami chabana)

Ceremonia herbaciana w Japonii to oczywiście wspaniałe doświadczenie, ale w Polsce także można wziąć udział w tego typu spotkaniu. W Warszawie i Krakowie od kilku lat działają filie Szkoły Herbaty Urasenke z Kioto. Jak wspomniałam wcześniej, miałam przyjemność wziąć udział w warsztatach zorganizowanych w Warszawie przez Stowarzyszenie Drogi Herbaty Urasenke Tankōkai Sunshinkai. Warsztaty te odbyły się w wyjątkowym miejscu – w chashitsu Kaian, zlokalizowanym w Bibliotece Uniwersytetu Warszawskiego.

Mówiąc „chashitsu” nie mam na myśli prowizorycznego pokoju z matami tatami, upchniętego gdzieś w kącie BUW. Warszawski Kaian, to jeden z nielicznych herbacianych pawilonów wybudowanych poza Japonią zgodnie ze wszystkimi zasadami tworzenia chashitsu. To odrębny budynek ze ścianami i dachem, który jest umieszczony wewnątrz klimatyzowanego pomieszczenia. Podzielony jest przesuwnymi papierowymi panelami na część dla gości z wnęką tokonoma oraz zaplecze mizuya (pamiętasz kanji na wodę, czyt. mizu?). Przed wejściem do pawilonu znajduje się wysypany żwirem wewnętrzny ogród z kamienną latarnią i kamienną misą, w której można opłukać usta i dłonie. Po żwirowym placyku chodzi się ścieżką, którą tworzą płaskie kamienie. Ani ich kształt, ani układ, ani liczba, ani same kamienie nie są przypadkowe. Trudno uwierzyć, ale do Polski kamienie te dotarły z samej Japonii. Wraz z japońskimi budowniczymi specjalizującymi się w budowaniu chashitsu.

Pawilon Kaian to jedyny tego typu obiekt w Polsce, drugi w Europie. Powstał w 2004 roku i od tego czasu herbatę piło w nim wielu wybitnych ludzi podczas ceremonii prowadzonych przez japońskich i polskich mistrzów. Pani Urszula Sōu Mach, u której gościłam na warsztatach, mówiła, że Japończycy zapraszani do Kaian, póki nie przekroczą jego progu, nie wierzą, że to może być prawdziwy chashitsu. Ale potem są nim zachwyceni. Bo chociaż z pozoru pawilon jest niewielki (pokój herbaciany liczy 4,5 maty tatami – około 7,3 m2) – robi wielkie wrażenie, a picie w nim herbaty, to prawdziwa przyjemność. Warsztaty pomogły mi nieco usystematyzować wiedzę z zakresu chadō. Pewne czynności mogłam przećwiczyć praktycznie, do tego mogłam zajrzeć na zaplecze – do mizuya, by pooglądać herbaciane utensylia i naczynia (w Japonii nie miałam takiej okazji). Ale obserwowanie z jakim pietyzmem przygotowywana jest herbata, a potem jej kosztowanie było jednak najlepsze.

Zatem jeśli marzysz o uczestniczeniu w prawdziwej japońskiej ceremonii herbacianej, możesz zawitać też do nas, do Warszawy. Niemniej, aby jak najbardziej skorzystać z tego doświadczenia, warto choć trochę się do niego przygotować. Osobiście polecam przeczytać którąś z wyszczególnionych niżej książek wydanych w języku polskim.

Książki o herbacie i Drodze Herbaty

  • Eisai Myōan, Zapiski o zdrowotnym działaniu picia herbaty
  • Görlich Aleksandra, Ichigo ichie: wchodząc na drogę herbaty
  • Okakura Kakuzō, Księga herbaty
  • Sōshitsu Sen, O duchu herbaty

 

Serdecznie dziękuję Wydawnictwu Karakter za udostępnienie pozycji Księga herbaty Kakuzō Okakury, wydanej w ramach „Serii Japońskiej”, która okazała się bardzo pomocna podczas przygotowywania tego artykułu.

O autorze:

Pracuje na jednej z warszawskich uczelni jako adiunkt, gdzie walczy z betonami, polimerami i studentami.

W wolnym czasie bloguje o podróżach, gotowaniu i ciuchach; z uporem maniaka uczy się japońskiego. Ładnie narysuje i rewelacyjnie gotuje!

Ma bzika na punkcie swoich 2 kotów…

68 komentarzy

  1. Ela 27 listopada 2017 w 10:01 - Odpowiedz

    niesamowite, czytałam, oglądałam i jakbym się na moment tam przeniosła. Uwielbiam kupować sypane herbaty i delektować się ich smakiem. Czasem takie drobiazgi dają tak dużą przyjemność. Trzeba tylko umieć to docenić

    • Asia 27 listopada 2017 w 10:55 - Odpowiedz

      Koniecznie kiedyś spróbuj także sproszkowanej herbaty matcha. To niemal zupełnie inny napój!

  2. Dee 27 listopada 2017 w 10:12 - Odpowiedz

    Miałam to szczęście, że mama naszej koleżanki jest mistrzem parzenia herbaty i wlasnie organizuje takie ceremonie. Dlatego, gdy zaprosiła nas do swojego domu nasza radość nie miała granic. To jest niesamowite przeżycie, prawda?

    • Asia 27 listopada 2017 w 10:51 - Odpowiedz

      Dee, rewelacja!
      Tak, masz rację – to niesamowite przeżycie. Byłam naprawdę zachwycona, że nam się udało wziąć udział w prawdziwym chakai.

  3. Przemek 27 listopada 2017 w 10:30 - Odpowiedz

    Świetny klimat i zarazem pomysł na spotkanie ze znajomymi w Polsce. Skopiować w 100% nie warto, będzie sztucznie, ale wiele można podpatrzyć i wykorzystać.

    • Asia 27 listopada 2017 w 10:54 - Odpowiedz

      Oczywiście, że nie da się całkowicie odtworzyć takiej ceremonii w Polsce – choćby dlatego, że nasz pawilon nie stoi w specjalnie zaprojektowanym ogrodzie, po którym można się przechodzić przed cha-no-yu. (Chociaż przez wejściem jest jego namiastka i ławeczka).

  4. Andrzej 27 listopada 2017 w 11:10 - Odpowiedz

    Świetny wpis, dogłębny, wręcz encyklopedyczny.
    Nam, Europejczykom, chyba jest dość trudno pojąć wschodnie rytuały i to, jak ważne one są. Ja sam bym się pewnie na taką ceremonię nie pisał – prawdopodobnie jeszcze nie dojrzałem wystarczająco, by zrozumieć i docenić jej pełną powagę. :)

    • Asia 27 listopada 2017 w 11:26 - Odpowiedz

      To bardzo mądre, co piszesz. Wielu ludzi podchodzi do kwestii rytuałów (innych kultur) bardzo lekko.
      Ale wiesz co?! Lektura którejś ze wspomnianych książek mogłaby sprawić, że „dojrzejesz”. :)

      • Andrzej 27 listopada 2017 w 21:05 - Odpowiedz

        Dzięki za miłe słowa. :) Masz rację, prawdopodobnie mogłaby mieć na to wpływ, choć… w moim przypadku sama chęć lektury nie wystarczy – czytam zawodowo, więc na książki po godzinach nie bardzo starcza mi siły. :D Przynajmniej dopóki perspektywa uczestnictwa w podobnej ceremonii nie będzie tak odległa jak teraz.
        Kto wie, może kiedyś trafi mi się jakiś wyjazd w tamte rejony…? Wtedy moje priorytety na pewno ustawią się trochę inaczej, wtedy bez wiedzy z tego bloga ani rusz! :)

        • Asia 27 listopada 2017 w 21:15 - Odpowiedz

          U nas, to tylko takie nadgryzienie tematu. Ale serdecznie zapraszam – do Warszawy i na bloga!

          • Andrzej 27 listopada 2017 w 21:47

            Nadgryzienie ma zawsze to do siebie, że zachęca do dalszego zgłębiania tematu – chce się więcej i więcej, ale żeby chcieć się dowiadywać nowych rzeczy, trzeba mieć jakąś bazę, podstawy. I w tym aspekcie Wasz blog jest idealny. :)
            Pozdrawiam Was gorąco!

          • Asia 28 listopada 2017 w 02:25

            Wielkie dzięki! Aż chce się pisać po takim komentarzu!

  5. Turkusowa 27 listopada 2017 w 13:16 - Odpowiedz

    Bardzo ciekawy wpis, nie miałam pojęcia, że w Polsce też można wziąć udział w takiej ceremonii. Rozważę to w czasie następnej wizyty w Warszawie.

    • Asia 27 listopada 2017 w 16:09 - Odpowiedz

      Warsztaty są organizowane kilka razy w roku. Możesz napisać do nich i sprawdzić, kiedy planują kolejne.

  6. Sniffonia 27 listopada 2017 w 14:35 - Odpowiedz

    Dawno nie zdarzyło mi się, bym czytał post na blogu przy jednym posiedzeniu, bez żadnej przerwy. Tematyka poruszona przez Ciebie w tym wpisie jest wręcz fascynująca. Nie znający się człowiek mógłby rzec, że to tylko herbata, nie ma tu z czego robić wielkiego halo. Nic bardziej mylnego i idealnie to przedstawiasz! Aż samemu chciałoby się tam pojechać i wziąć w czymś takim udział.

    • Asia 27 listopada 2017 w 16:08 - Odpowiedz

      Bardzo mi miło. A na herbatę można się zapisać na warsztaty w Kaian. Są organizowane kilka razy w roku.

  7. Klaudia ja zwykła Matkaa 27 listopada 2017 w 21:02 - Odpowiedz

    Cudowny , spokojny wpis. Na moment przeniosłam się w jakąś krainę uważnego celebrowania czasu… Herbata to bardzo luksusowy produkt, tylko my przez to szybkie tempo życia, zapomnieliśmy o celebrowaniu wielu rzeczy. Wspaniały artykuł.

    • Asia 27 listopada 2017 w 21:13 - Odpowiedz

      Bardzo dziękuję, Klaudia.

  8. Natblue 28 listopada 2017 w 09:39 - Odpowiedz

    Po przeczytaniu tego artykułu na mojej liście pojawiły się kolejne marzenia. Chciałabym bardzo uczestniczyć w prawdziwej japońskiej ceremonii herbacianej i zabrać na nią swojego męża. W związku z tym po magisterce zabieram się za podane przez Ciebie książki, żeby wybrać się na taką ceremonie w Warszawie. A kto wie, może w przyszłości uda mi się także w Japonii. :)

    • Asia 28 listopada 2017 w 13:51 - Odpowiedz

      Bardzo miło to słyszeć! Wszystkiego dobrego!

  9. Addicted to Passion 28 listopada 2017 w 20:27 - Odpowiedz

    Przeczytalam jednym tchem! To co najbardziej interesuje mnie w podrzozach to wlasnie poznawanie kultury i obyczajow. Jesli jest taka mozliwosc to rowniez uczestniczenie w niej. Nigdy nie slyszalam o ceremonii hermacianej tym bardziej zaciekawil mnie ten temat. Tak po prostu zatrzymac sie i celebrowac picie herbety. Piekne!

    • Asia 29 listopada 2017 w 12:53 - Odpowiedz

      Bardzo mi miło, że zaintrygował Cię ten temat. Ceremonia pozwala odbierać „herbatę” różnymi zmysłami – nie tylko smakiem, plus dochodzi aspekt filozoficzny.

  10. Radek 29 listopada 2017 w 14:23 - Odpowiedz

    Bardzo interesujący tekst! Uczestniczenie w takiej ceremonii to z pewnością niezapomniane wrażenie. Wiele bym dał, żeby kiedyś udało mi się osobiście wziąć w niej udział. :)

    • Asia 29 listopada 2017 w 21:41 - Odpowiedz

      Zdecydowanie niezapomniane!

  11. Iza 29 listopada 2017 w 14:34 - Odpowiedz

    łamię wszelkie zasady parzenia herbaty, więc pewnie wyleciałabym z hukiem. Bardzo fajny wpis

    • Asia 29 listopada 2017 w 21:40 - Odpowiedz

      W sensie, słodzisz?

  12. Dorota 30 listopada 2017 w 10:32 - Odpowiedz

    Zawsze się zastanawiam, jak smakuje taka herbata? Już samo czekanie, chyba wspaniale nastraja, a jak jeszcze się pije w takim miejscu, na pewno dzieje się magia :)

    • Asia 30 listopada 2017 w 10:46 - Odpowiedz

      Jest to faktycznie większe przeżycie, niż gdyby tak samemu sobie zrobić herbatę – nawet matcha.

  13. Agni 30 listopada 2017 w 10:43 - Odpowiedz

    Naszych tradycji nie znamy wszystkich a robią na nas duże wrażenie… Mimo wszystko te egzotyczne – nawet niby prozaiczne jak parzenie herbaty – są dla nas wręcz wciągające i elektryzujące :)

  14. Artur 30 listopada 2017 w 12:25 - Odpowiedz

    Kultura i sztuka Japonii jest mi na tyle znana, że w pełni świadomie i z cała odpowiedzialnością mogę wyrazić swój zachwyt. Świetny artykuł. Kompletny i bardzo ciekawy. Dodatkowo te zdjęcia! Moim wielkim marzeniem jest wyjazd do Japonii. Nie chciałbym jednak pojechać tam na kilkudniowy urlop, ale zamieszkać na kilka,kilkanaście lat. To okres, który powinien wystarczyć żeby odmalować kilku aspektów życia tego wspaniałego kraju. Na zgłębianie nie starczyłoby całego życia . Dziękuję za wspaniały wpis

    • Artur 30 listopada 2017 w 12:26 - Odpowiedz

      „Posmakować” nie „odmalować” :-)

    • Asia 30 listopada 2017 w 16:48 - Odpowiedz

      Bardzo dziękuję za ten komentarz. Życzę Ci jak najszybszej możliwości zrealizowania tego planu.

  15. Mrotschny 30 listopada 2017 w 16:27 - Odpowiedz

    Kolejny wpis, po którym można stwierdzić jak mało człowiek wie o świecie. Kultura Japonii jest mi kompletnie nie znana :/

    • Asia 30 listopada 2017 w 16:51 - Odpowiedz

      Już teraz troszeczkę bardziej znana, mam nadzieję!

  16. Agnieszka 30 listopada 2017 w 21:37 - Odpowiedz

    Jakie to pasjonujące! Zrobiłaś mi smaczka na Japonię :)

  17. Ania 30 listopada 2017 w 22:27 - Odpowiedz

    Uwielbiam Twój wpis. :) Tak wiele ciekawych informacji można się z niego dowiedzieć. Jeszcze jak ktoś tak bardzo uwielbia herbatę jak ja, to już w ogóle zachwyt. No i Twoje zdjęcia w tym poście! :) Jestem zachwycona całym rytuałem, który opisałaś. Nie wiedziałam, że Japończycy przykładają do niego taką wagę. :) A i sama herbata na Twoim zdjęciu sprawia, że wypiłabym natychmiast. :D pozdrawiam! ;)

    • Asia 1 grudnia 2017 w 04:07 - Odpowiedz

      Bardzo się cieszę, że tyle radości udało mi się Ci sprawić moim artykułem. :)

  18. blogierka 1 grudnia 2017 w 00:32 - Odpowiedz

    Aaa to tak się powinno pić herbatę! :D Mega ciekawe i dzięki bo już wiem co robić z matchą ;).
    Czy zdarza Wam się tak rytualnie pić herbatę jak jesteście w Polsce/Wawie?

    • Asia 1 grudnia 2017 w 04:09 - Odpowiedz

      W sensie w domu? W życiu!
      Tylko raz na wspomnianym chakai w Kaian, w BUW. Ale czasami chodzę na herbatę do Matcha Tea House przy pl. Hipstera.

  19. Agnieszka 1 grudnia 2017 w 01:08 - Odpowiedz

    Można powiedzieć, że jestem koneserem herbat. Czytając ten artykuł oczywiście przy herbatce poczułam się jakbym była w Japonii. Muszę jednak spróbować tradycyjnego sposobu podawania herbaty. Opis sugeruje, że to przeżycie „z wyższej półki” i luksusowe.

    • Asia 1 grudnia 2017 w 04:13 - Odpowiedz

      Spotkanie chaji (formalne) chyba można by uznać w pewnym sensie za „luksusowe”…

  20. dopieszczamy.pl 1 grudnia 2017 w 13:15 - Odpowiedz

    Niezwykle interesujący wpis! Uwielbiam herbatę, ale nigdy nie piłam takiej przygotowanej w sposób tradycyjny.

    • Asia 1 grudnia 2017 w 18:06 - Odpowiedz

      Czy to jest taki najbardziej tradycyjny sposób, to nie jestem pewna. Chińczycy herbatę parzyli na dużo wcześniej i inny sposób. Pewnie by teraz protestowali. :)

  21. Kasia 1 grudnia 2017 w 14:03 - Odpowiedz

    kultura Japonii jest na tyle odmienna od naszej, że aż fascynująca. Nieco zazdroszczę uczestnictwa w takiej ceremonii, chociaż czuję, że gdybym ja tam była, stresowałabym się bardziej niż na herbatce u Elżbiety II.
    A matchy próbowałam na razie tylko w deserach, lody z zieloną herbatą są genialne :)

    • Asia 1 grudnia 2017 w 18:05 - Odpowiedz

      Lody z zieloną herbatą są przepyszne, to prawda! :)

  22. Danuta 3 grudnia 2017 w 12:56 - Odpowiedz

    Piję i lubię herbatę. Jak będę miała ogródek to zrobię sobie herbaciarnię w altanie:-)

    • Asia 3 grudnia 2017 w 21:25 - Odpowiedz

      Bardzo fajny pomysł. Zresztą herbata, czyli. kamelia chińska (łac. Camellia sinensis) bardzo ładnie kwitnie na biało.

  23. Aneta 3 grudnia 2017 w 12:59 - Odpowiedz

    Wow, bardzo ciekawy wpis!

  24. Neverendingtravel 3 grudnia 2017 w 13:16 - Odpowiedz

    Bardzo ciekawy tekst z ogromem konkretnych informacji o tak odległej dla nas kulturze:) to cudowne, że picie herbaty może być tak ważnym elementem kultury i tradycji:)

    • Asia 3 grudnia 2017 w 21:26 - Odpowiedz

      I to nie tylko tej konkretnej kultury, a w sumie całej Azji, chociaż oczywiście podejście i ceremonie różnią się w różnych krajach.

  25. Minimalistic Girl 3 grudnia 2017 w 15:32 - Odpowiedz

    Świetna relacja, dzięki Tobie na chwilę przeniosłam się do tego magicznego świata tradycji. :)

    • Asia 3 grudnia 2017 w 21:27 - Odpowiedz

      Bardzo mi miło. :)

  26. Patrycja - Marzenia w cele 3 grudnia 2017 w 18:14 - Odpowiedz

    Ale Ci zazdroszczę! Wszystko wygląda niesamowicie. Naprawdę mega! :-)

    • Asia 3 grudnia 2017 w 21:27 - Odpowiedz

      Patrycja – wystarczy, że założysz sobie za cel wyjazd do Japonii i wiem, że dosięgniesz swego!

  27. Pichceniomania 3 grudnia 2017 w 22:30 - Odpowiedz

    I nie ma to nic wspólnego z zalewaniem wrzątkiem torebki, wypełnionej… kto to wie czym… ;) Super tekst

    • Asia 4 grudnia 2017 w 02:54 - Odpowiedz

      Byłam kiedyś na farmie herbaty w Cameron Highlands w Malezji – pan, który oprowadzał po warsztacie powiedział wprost, że to co przy sortowaniu spadnie ze stołu na ziemię, jest zamiatane, mielone i ląduje w herbacie „ekspresowej”. Od tej pory mam trochę opory prze torebkami…

  28. Magdalena Bur 11 grudnia 2017 w 10:54 - Odpowiedz

    Uwielbiam takie relacje, poczułam się jakbym naprawdę brała udział w takiej ceremonii. Dzięki za tak dokładną i wymagającą znajomości szczegółów relację. To ogromna przyjemność czytać takie posty.
    Mam jednak pytanie: czy wszystkie te zasady obowiązujące przy ceremonii znaliście? Wiedzieliście co zrobić z tym papierkiem po słodkości? A co by się stało gdyby ktoś z uczestników nie wiedział, że tak należy się zachować?

    • Asia 11 grudnia 2017 w 11:05 - Odpowiedz

      Mój artykuł jest i tak – uproszczony – wielu kwestii, nie poruszyłam (zachęcam do lektury wspomnianych książek), przed publikacją także go mocno skróciłam względem oryginalnego tekstu (obawiałam się, że będzie zbyt szczegółowy), poza tym nie jestem specjalistką od chadō, zatem. Nie, nie znaliśmy tych wszystkich reguł wtedy, w Japonii. Na pewno popełniliśmy wiele gaf! Ale nasi gospodarze byli bardzo wyrozumiali. Cieszyli się, że osoby z zachodu interesują się Drogą Herbaty i chcą wziąć udział w chanoyu.

  29. august 11 grudnia 2017 w 11:03 - Odpowiedz

    Niesamowicie to wszystko wygląda. Zazdroszczę wypadu :)

  30. Anna Koronowska 11 grudnia 2017 w 11:09 - Odpowiedz

    Nie wiedziałam o tym, czego to się człowiek dowiaduje… Ja bym się bała iść na tę ceremonię,żeby nie popełnić jakiejś gafy…

    • Asia 11 grudnia 2017 w 11:15 - Odpowiedz

      To prawda, Japończycy do formy przywiązują ogromną wagę. Z drugiej jednak strony zdają sobie sprawę, że przeciętny człowiek, a tym bardziej, gaikokujin (obcokrajowiec), nie zna zawiłości etykiety herbacianej. Myślę, że gdybyś się znalazła w takich okolicznościach, patrzyliby na Ciebie z wyrozumiałością. I pewnie z pewną dozą sympatii, że zainteresowałaś się tym aspektem ich kultury.

  31. Monika | Podróżowisko.pl 11 grudnia 2017 w 11:46 - Odpowiedz

    Aż trudno uwierzyć, że w świecie, w którym coraz bardziej dominuje pośpiech i upraszczanie różnych wydarzeń, zachował się kraj, który w tak wyjątkowy sposób celebruje zaparzanie herbaty. Niby słyszałam, że ceremonie herbaciane są dość skomplikowanym rytuałem, ale nie sądziłam, że aż tak! Wcale się nie dziwię, że formalne ceremonie nie są dostępne dla „zwykłych zjadaczy chleba”. Im więcej takich ciekawostek poznaję, tym bardziej kusi mnie ta Japonia. Może wreszcie uda się nam i tam polecieć :)

    • Asia 11 grudnia 2017 w 15:02 - Odpowiedz

      Trzymam za Was i za ten wyjazd kciuki!

  32. TosiMama 12 grudnia 2017 w 08:32 - Odpowiedz

    Jaki klimatyczny wpis, aż człowiek miałby ochotę się tam od razu przenieść:)

    • Asia 12 grudnia 2017 w 10:33 - Odpowiedz

      Staramy się klimat podróży zawrzeć w opowieściach choć odrobinę! Fajnie, że się udaje!

  33. Dorota 12 grudnia 2017 w 10:20 - Odpowiedz

    Mam kilka koleżanek (japonistek), które weszły w związki małżeńskie z Japończykami. Czasami urządzają nam tutaj w Polsce małe ceremonie herbaciane. Ale to zapewne nie to samo, co w oryginał.

    • Asia 12 grudnia 2017 w 10:35 - Odpowiedz

      Ale i tak są to na pewni fajne sytuacje. Każda okazja do wypicia dobrej herbaty w dobrym towarzystwie jest dobra! Nie zawsze potrzeba do tego tatami i protokołu. :)
      Pozdrawiam – także koleżanki-japonistki!

Zostaw komentarz