Site icon Byłem tu. Tony Halik.

Zielona Irlandia: New Ross i The Kennedy Homestead

New Ross (irl. Ros Mhic Thriúin) to miejscowość w hrabstwie Wexford, bardzo blisko granicy z hrabstwem Kilkenny (dla nas nazwa znajoma głównie z uwagi na słynny browar). Położone jest nad rzeką Barrow, a w obrębie miasta znajduje się malowniczy port. Niedaleko New Ross, w Dunganstown, znajduje się też dom rodziny Kennedych – The Kennedy Homestead.

New Ross

(hrabstwo Wexford)

Do New Ross pojechałam oglądać przemiałownię cementu i żużla, ale w drodze powrotnej zatrzymaliśmy się w centrum miasteczka na lunch. Zjedliśmy go w bardzo przyjemnej restauracji z panoramicznym widokiem na rzekę i port. Oczywiście najlepszym wyborem na lunch było fish and chips, czyli ryba z frytkami (którą tutaj zawijają w serwetkę do złudzenia przypominającą gazetę), ale skusiłam się też na lokalną wersję tego, co w Rosji nazywają крошка картошка (czyt. kroszka kartoszka), a u nas groole, czyli pieczone ziemniaki z nadzieniem. Smaczne, acz te rosyjskie i tak są najlepsze!

Widok z restauracji na port w New Ross

„The Daily Catch”, czyli to, co się rybakowi dzisiaj zaplątało w sieć (z frytkami)

Irlandzka wersja gruli: połowę dnia stanowi ser cheddar – nawet nie chcę wiedzieć, jaki w Irlandii jest poziom złego cholesterolu przeciętnego obywatela…

Niedaleko, bo niecałe 8 km od New Ross leży wioska Dunganstown, w której znajduje posiadłość (a raczej gospodarstwo) rodziny Kennedych. Tam właśnie urodził się Patric Kennedy, pra-pradziadek prezydenta Stanów Zjednoczonych Ameryki, Johna F. Kennedy’ego. Pierwsze powiązania z rodziną Kennedych widać już w zasadzie w centrum New Ross. Przy promenadzie biegnącej wzdłuż rzeki Barrow znajduje się pomnik objaśniający, że przodkowie słynnego prezydenta USA pochodzą właśnie z tych okolic. Jest to miejsce, gdzie każdy turysta obowiązkowo musi sobie zrobić zdjęcie. Zrobiłam i ja!

Shaking hands with J.F. Kennedy (uścisk dłoni J.F. Kennedy’ego); mina nietęga, bo raziło światło!

Zdjęcie J.F.K. w jednej z lokalnych witryn (nie mam pojęcia, co to za przybytek)

The Kennedy Homestead

Dom Kennedych w Dunganstown, którego oficjalna nazwa brzmi The Kennedy Homestead, to bardzo ciekawe miejsce. Część zabudowań udostępniono kilka lat temu zwiedzającym, ale reszta posiadłości w dalszym ciągu pozostaje prywatna, zamieszkana przez rodzinę Kennedych. Ekspozycja obejmuje m.in. wystawę zdjęć z wizyty Johna F. Kennedy’ego w Dunganstown w czerwcu 1963 roku, kiedy doszło do jego spotkania z irlandzką rodziną.

Wizyty Johna F. Kennedy’ego (1963)

Ponoć ta wizyta była jednym z ważniejszych momentów w historii Irlandii i w owym czasie podniosła irlandzki naród na duchu (tak przeczytałam w broszurce). Z czego to wynikało? Częściowo z tego, że naród irlandzki przez wiele lat był przez Amerykanów pogardzany i traktowany jako jedna z najpodlejszych mniejszości narodowych, która kalała naród amerykański. Na wystawie w The Kennedy Homestead można było obejrzeć ciekawe zdjęcia i przeczytać fragmenty artykułów dotyczących zjawiska emigracji i trudnej sytuacji Irlandczyków w Stanach Zjednoczonych. Nikt nie chciał ich zatrudniać (w ogłoszeniach o pracę wprost zaznaczano, że Irlandczykom dziękują z góry), nie chciano wynajmować im mieszkań. Nie pomagało też to, że Irlandczycy byli bardzo religijni. Ich sytuacja w Stanach była naprawdę nieciekawa.

Betty Smith: A Tree Grows in Brooklyn [źr. Licensed under Fair use via Wikipedia]

Ten temat nie jest mi do końca obcy, ponieważ kiedyś czytałam świetną książkę autorstwa Betty Smith zatytułowaną A Tree Grows in Brooklyn. Książka mocno bazuje na doświadczeniach samej autorki, a opowiada historię małej Francie Nolan, córki imigrantów z Austrii (matka) i z Irlandii (ojciec). Francie mieszkała w brooklińskim Williamsburgu – dzielnicy dawniej skrajnie biednej, dzisiaj można powiedzieć „hipsterskiej”. Opis tego, jaką biedę klepali i jak z dnia na dzień walczyli o przetrwanie, daje dużo do myślenia i pokazuje, jak trudno było imigrantom z Europy (pojawiają się też wzmianki o Polakach, bo Williamsburg sąsiaduje z Greenpoint) spełnić ich amerykański sen. Ale to taka dygresja. W każdym razie książkę polecam (jest dostępna na Kindle).

To, że prezydentem USA został potomek irlandzkich emigrantów, który nie wypierał się swoich korzeni – wręcz przeciwnie, oficjalnie się przyznawał do tego, że jego rodzinna pochodzi z Dunganstown, w hrabstwie Wexford, było bardzo znaczące dla Irlandczyków. Twierdzą oni, że John F. Kennedy zmienił oblicze emigracji w Irlandii oraz to, w jaki sposób Irlandczycy postrzegali samych siebie, a jegopowrót do domu” od nowa rozbudził w każdym z nich uczucie nadziei na lepszą przyszłość.

Inne artefakty w The Kennedy Homestead

Oprócz drzewa genealogicznego i historii pięciu pokoleń rodziny Kennedych (w tym trzech pokoleń na emigracji w USA) na wystawie znajduje się też kilka bardziej wesołych artefaktów. Można obejrzeć np. replikę sukni Jackie, w której – jako pierwsza dama – pozowała do słynnego oficjalnego portretu, wiszącego obecnie w Białym Domu, czy replikę skafandra amerykańskiego astronauty, bo w końcu z podróży swoich obywateli w kosmos Kennedy był wyjątkowo dumny.

J.F.K. z irlandzką ciotką w Dunganstown (czerwiec 1963)

Powrót J.F. Kennedy’ego do gospodarstwa w Homestead (czerwiec 1963)

Replika sukni, w której Jackie pozowała do oficjalnego portretu pierwszej damy; suknię zaprojektowała irlandzka projektantka, Sibyl Connolly

Oficjalny portret Jackie został namalowany w 1970 roku przez Aarona Shiklera

Kennedy for President!

The Kennedy Homestead – zwiedzanie posiadłości

Oprócz ekspozycji znajdującej się w nowoczesnym budynku wystawowym, do kompleksu The Kennedy Homestead dostępnego dla turystów wliczają się także dawne zabudowania gospodarcze. Urządzono w nich „mini skansen”. Niestety do czasów dzisiejszych nie uchował się oryginalny dom rodziny, ale w jednym z dwóch budynków gospodarczych (chyba w dawnej stajni) umieszczono meble i sprzęty, odwzorowując kuchnię z oryginalnego domu mieszkalnego. Mnie te wnętrza wydały się bardzo swojskie – przypominały mi te, które widywałam w chałupce mojej prababci Bronki i w kilku innych starych wiejskich domach. W drugim budynku, położonym po drugiej stronie podwórza, znajduje się sklep z pamiątkami i kawiarenka.

Tak kiedyś wyglądało gospodarstwo The Kennedy Homestead

Z oryginalnych zabudowań zachowały się tylko te gospodarcze

W tym budynku (dawna stajnia) znajduje się „skansen”

Replika wnętrza kuchni z oryginalnego, nieistniejącego już domu (na pięterku sypialnia – prawie jak u nas w domu)

Ogród: kwiaty zupełnie jak te u nas, w Polsce!

A zdjęcie irysów dedykuję Piwoyowi

Polecam odwiedzić to miejsce, jeśli będziecie w okolicy (lub w dalszej okolicy, bo Irlandia jest stosunkowo mała i wszędzie jest blisko). Muzeum jest niewielkie, ale naprawdę ciekawe i – co ważne – nie jest męczące. W cenie biletu (dorosły – €7.50, student – €5.00) jest krótkie wprowadzenie przewodnika (po angielsku lub niemiecku), który nakreśla sytuację historyczną i omawia drzewo genealogiczne rodziny Kennedych. Dzięki rozmowie z naszą panią przewodnik nauczyłam się wreszcie prawie (!) prawidłowo wymawiać irlandzkie damskie imię Siobhán (wym. „Szewoan” – okazuje się, że w języku irlandzkim „bh” wymawia się mniej więcej jak „w”).

Więcej o The Kennedy Homestead przeczytacie na oficjalnej stronie muzeum: kennedyhomestead.ie.

Jak dotrzeć do The Kennedy Homestead

Adres: Dunganstown, New Ross, Co. Wexford, Irlandia
Godziny otwarcia: codziennie 09:30–17:30
Telefon: +353 51 388 264

Zielone hrabstwo Wexford

A tak wyglądała nasza droga przez hrabstwo Wexford (tamtego dnia chmury bardzo szybko się zmieniały – co chwilę było inne światło, a zieleń nabierała coraz to nowych odcieni)…


W kolejnej części relacji z podnóży po Zielonej Irlandii opowiem Wam o jednym z najmagiczniejszych miejsc świata – Glendalough! Zapraszam! Asia

☘️

Na blogu przeczytasz także o następujących miejscach w Irlandii:

Exit mobile version