Zielona Irlandia: Glendalough

Tu jesteś:Strona głównaWpisyIrlandia, Irlandia 2014, PodróżeZielona Irlandia: Glendalough

Glendalough (irl. Gleann Dá Loch) to jedno z najmagiczniejszych miejsc, w jakim byłam. A że trafiłam w Irlandii na genialną pogodę (cały tydzień słońca – ponoć od 20 lat nie mieli tak dobrej pogody przez tyle dni z rzędu), to słońce nadawało okolicznej zieleni tak niesamowitych odcieni, że będąc w Glendalough naprawdę można było zobaczyć ich aż czterdzieści, jak to śpiewał Johnny Cash w piosence Forty Shades of Green!

10 IMG_3867

Glendalough – kościółek pod wezwaniem św. Kevina (zwany też „kuchnią”)

Jadąc do Glendalough, mijaliśmy urocze małe miasteczka i mieścinki, poprzedzielane zielonymi pastwiskami, a dzięki temu, że zgubiliśmy drogę, mieliśmy okazję przejechać się naprawdę lokalnymi dróżkami. Cały czas miałam wrażenie, że wcale nie znajdujemy się na terenach hrabstwa Wicklow, ale gdzieś w Shire, a spacerując po ruinach klasztoru Glendalough wydawało mi się, że zza któregoś kamienia lub nagrobka z celtyckim krzyżem zaraz wyjrzy jakiś Hobbit. Natomiast wieża górująca nad klasztorem bardzo przypominała to, co sobie wyobrażałam, czytając o wieży Orthank, w której, o ile pamiętam, rezydował Saruman.

Angielska nazwa Glendalough fonetycznie zbliżona jest do nazwy gaelickiej, tj. Gleann Dá Loch, która dosłownie oznacza „dolina dwóch jezior”. Owa dolina znajduje się w południowo-wschodniej części gór Wicklow (irl. Sléibhte Chill Mhantáin). Nie są to wysokie góry, bo najwyższy szczyt nie przekracza 1 tys. metrów n.p.m. (chociaż do morza jest bardzo blisko); są to w zasadzie zielone pagórki porośnięte paprociami i wrzosami (które mi oczywiście przypominają stepy Rohanu) lub lasami iglastymi (te akurat mi przypominały świętokrzyską puszczę jodłową). Dwa osławione jeziora nie noszą odkrywczych nazw, bo zwą się Upper Lake (Jezioro Górne) i Lower Lake (Jezioro Dolne). Oba są przepiękne!
Dolne jezioro obeszliśmy dookoła, natomiast Jezioro Górne podziwialiśmy tylko z jednej strony, aczkolwiek widok był cudowny.

Ruiny klasztoru są naprawdę imponujące. Kompleks, który teraz można oglądać, datuje się na XII-XIII wiek. Zachowały się m.in. mury katedry, kościółek św. Kevina (zwany też „kuchnią”) i wspaniały cmentarz z celtyckimi nagrobkami. Nad wszystkim góruje tzw. „Okrągła Wieża” (The Round Tower), która oprócz tego, że była dzwonnicą, okazjonalnie pełniła też rolę spichlerza lub schronienia w razie ataku (zupełnie jak zamki japońskie!). Wieża pozornie wydaje się być niska, ale to dlatego, że jest bardzo smukła – w rzeczywistości jest całkiem potężna i ma 30 metrów wysokości.

Glendalough

Ruiny Katedry

05 IMG_3860

Jeden z krzyży w nawie Katedry – prawdopodobnie symbolizuje grobowiec znajdujący się pod Katedrą

Glendalough

Cmentarz wokół Katedry

Glendalough

Glendalough

Glendalough

Glendalough

Glendalough

Okrągła Wieża (The Round Tower) – 30 metrów kamienia – prawie jak Orthank!

Kim był św. Kevin? Pochodził z jednej z rodzin panujących w prowincji Leinster (teraz przypominają mi się Lannisterowie z Pieśni Ognia i Lodu), który uczył się u trzech duchownych: św. Eoghana, Lochana i Eanny. Wraz z grupą mnichów dotarł do Glendalough, gdzie założył klasztor, który po jego śmierci (ok. roku 618) przez stulecia był celem pielgrzymek. W XII w. Glendalough uzyskało status diecezji, a następnie jako opata przydzielono mu samego słynnego Wawrzyńca z Dublina. Nad brzegiem Jeziora Górnego znajduje się jaskinia, która służyła jako samotnia Kevina – tzw. „Łoże św. Kevina” (ang. St. Kevin’s Bed). W XIII w. Glendalough straciło na znaczeniu, ponieważ diecezję Glendalough połączono z diecezją dublińską, a w XIV w. osadę najechali i zniszczyli Anglicy. Miejsce jednak w dalszym ciągu pozostaje celem pielgrzymek wiernych.

Za kościółkiem/kuchnią płynie sobie rzeczka, przez którą uroczym mostkiem można się przeprawić na drugą stronę. Tu zaczyna się szlak – i ten prosty, spacerowy – przez dolinę i ten trudniejszy, który prowadzi w góry (chociaż dla naszych taterników obie ścieżki na pewno okazałyby się łatwizną). Miałam czas niestety tylko na ten spacerek wokół Jeziora Dolnego.

13 IMG_3887

Opuszczamy klasztor – w tle kościół/kuchnia i Okrągła Wieża

15 IMG_0033_0034

Okoliczne szlaki turystyczne – trochę inne kolorki niż u nas; idziemy czarnym, spacerowym

Pierwsza część trasy prowadzi brzegiem lasu. Można podziwiać dolinę, porośniętą paprociami. Kiedy oddalamy się trochę i wychodzimy poza drzewa otaczające opactwo, Okrągła Wieża ukazuje się w całej okazałości.

16 IMG_3892a 17 IMG_3897a 18 IMG_3901a 19 IMG_3899a

Po chwili wchodzimy w las, który bardzo mi przypomina lasy ziemi świętokrzyskiej. Podobnie, jak w Górach Świętokrzyskich, lasy są chronione i stanowią rezerwat. Spacer ocienioną ścieżką jest bardzo przyjemy. Mijamy zagajniki i mały wodospad, by w końcu pośród drzew zobaczyć pierwsze zarysy Jeziora Dolnego (Lower Lake). Pod drugiej stronie jeziora można zobaczyć drogę (przez mokradła), którą będziemy wracali.

20 IMG_0027 24 IMG_3922 25 IMG_3906 26 IMG_391827 IMG_3911 28 IMG_3915
Między Jeziorami Dolnym i Górnym znajduje się przestrzeń, którą Irlandczycy skwapliwie wykorzystują do piknikowania. Nic dziwnego – tak dobrej i słonecznej pogody niektórzy z nich nie widzieli nigdy w życiu. Część z nich kąpie się też w Jeziorze Górnym.

Glendalough

Czas na piknik, piiiiiiknik!

Glendalough Upper Lake

Jezioro Górne – Upper Lake

Glendalough Upper Lake Glendalough Upper Lake
Wracamy drugą stroną Jeziora Dolnego, przez mokradła. Dla bezpieczeństwa pobudowano specjalne pomosty. Ale i tak zastanawiałam się, czy za jakiej kępy trzciny nie wychyli się łysy łeb i krzyknie „Maj preszessss!”.
Droga powrotna zajęła nam dużo mniej czasu, tak że po około 20 minutach byliśmy znowu koło ruin klasztoru.

33 IMG_3961 34 IMG_3966 35 IMG_3964W Glendalough można zjeść smaczny obiad w restauracji o wdzięcznej nazwie The Glendalough Tavern (to restauracja na parterze Glendalough Hotel), która częściowo położona jest na mostku na rzece Glendasan. Znajduje się ona tuż przy głównej branie klasztoru (natomiast nie polecam kawy w kawiarence pomiędzy jeziorami Dolnym i Górnym w przybytku zwanym Ed’s Coffee Docks – jest paskudna!). Restauracja nic a nic nie przypomina tego, co staje mi przed oczyma, kiedy myślę „tawerna”. Zarówno hotel, jak i restauracja są urządzone w klasycznym stylu „country”. To właśnie tak wyglądały wnętrza hotelu, w którym się zatrzymałam kilka lat temu, będąc w An Ros.

The Glendalough Tawern

The Glendalough Tawern

The Glendalough Tawern

The Glendalough Tawern

03 IMG_3848 IMG_0018

Mój obiad – tarta z brokułami i sałatką (i oczywiście Guinness)

Droga powrotna (jechaliśmy tym razem inną trasą) też była cudowna! Jechaliśmy ponad Doliną Dwóch Jezior, najpierw przez wrzosowiska, potem przez lasy, by w końcu zjechać niżej, pomiędzy pola. Po drodze odwiedziliśmy miejscowość o dosyć charakterystycznej nazwie. Odtąd, jakby kto pytał, czy byłam w Hollywood, to nie skłamię, mówiąc, że byłam! Bo byłam w Cillín Chaoimhín, czyli Świętym Lesie!

Glendalough

Piękna droga ponad Doliną Dwóch Jezior

Glendalough

Tam na horyzoncie jest nasza dolinka i Górne Jezioro

Glendalough

Teatr cieni…

County Wicklow

I już jesteśmy niżej…

Irish Hollywood Cillín Chaoimhín

Welcome to Hollywood (lub jak kto woli Cillín Chaoimhín)!

Irish Hollywood Cillín Chaoimhín

A tak wygląda irlandzkie Hollywood

To naprawdę był dzień, podczas którego widziałam czterdzieści odcieni irlandzkiej zieleni! And I’m still mesmerised!
Asia

P.S. W kolejnej część relacji z podróży po Irlandii odwiedzimy Dublin! Do tej pory poznaliśmy Gorey/okolice oraz New Ross i Dunganstown.

☘☘☘

[jetpack_subscription_form show_subscribers_total=0 title=0 subscribe_text=”Nie chcesz przegapić kolejnego konkursu? Subskrybuj nasz blog Byłem tu. Tony Halik. przez e-mail.” subscribe_button=”Zapisz się!”]
By | 2016-10-12T15:04:29+00:00 09.08.2014|Categories: Irlandia, Irlandia 2014, Podróże|Tags: |9 komentarzy

O autorze:

Pracuje na jednej z warszawskich uczelni jako adiunkt, gdzie walczy z betonami, polimerami i studentami. W wolnym czasie bloguje o podróżach, gotowaniu i ciuchach; z uporem maniaka uczy się japońskiego. Ładnie narysuje i rewelacyjnie gotuje! Ma bzika na punkcie swoich 2 kotów…

9 komentarzy

  1. Asia 9 sierpnia 2014 w 00:31- Odpowiedz

    A to moja osobista pamiątka z Irlandii – krzyżyk ze wzorem, który odnaleziono w Glendalough. Noszę go non stop od powrotu z Irlandii i chyba przynosi mi szczęście! :)

    Glendalough knot

  2. Suweniry, czyli co przywieźć z Irlandii | Byłem tu. Tony Halik. 5 stycznia 2015 w 23:12- Odpowiedz

    […] o czerwcowych łąkach i torfowiskach Irlandii… Swój szal (i identyczny dla mamy) kupiłam w Glendalough. Identyczne (i to w podobnej cenie) były też dostępne na lotnisku. Szale można też kupić […]

  3. Kasia w Krainie Deszczowców 2 lutego 2015 w 21:40- Odpowiedz

    Glendalough dosc popularne i ulubione miejsce lokalnych mieszkancow, fajnie ze udalo Ci sie je zobaczyc. Szkoda ze nie podskoczylas w drodze powrotnej do Jeziora Guinnessa.
    PS> A co do pogody to ktos Cie oszukiwal, cale lato w 2014 jak i w 2013 bylo niemal non stop upalne – 28 stopni. :)

    • Asia 2 lutego 2015 w 22:08- Odpowiedz

      Oszukiwały mnie m.in. telewizja – ale to nie nowość, że telewizja kłamie ;)

  4. Ola | Mikmok blog 17 listopada 2015 w 14:22- Odpowiedz

    Ale pięknie! Jestem totalnie oczarowana! To zdjęcie z kościółkiem pod wezwaniem św. Kevina jest cudowne. I ta droga ponad Doliną Dwóch Jezior. Nno, cudo! Nawet nie wiem, czy tam nie ma więcej niż tylko czterdzieści odcieni zieleni ;)

    • Asia 17 listopada 2015 w 16:09- Odpowiedz

      Prawda, że pięknie? :)
      Koniecznie muszę tam kiedyś wrócić na spacer tą dłuższą trasą!

  5. Izabela 17 listopada 2015 w 16:29- Odpowiedz

    Właśnie taką Irlandię najbardziej bym chciała zobaczyć. Muszę przypomnieć Mężowi – kiedyś Mu wspominałam, ale pomysł zaginął. :( Ja byłam tylko w Dublinie, a właśnie taka zielona Irlandia mi się marzy. :)

    • Asia 17 listopada 2015 w 16:33- Odpowiedz

      Iza, to zdecydowanie polecam celować w maj-czerwiec, bo wtedy wszystko rozkwita i bucha zielonością :)

  6. Gosia 17 listopada 2015 w 16:57- Odpowiedz

    Tak maj i czerwiec to w Irlandii prawie środek lata. Zazdroszczę tej zieleni na zdjęciach :) ja byłam w kwietniu to jeszcze wszystko tak nie rozkwitło, zwłaszcza Jezioro Dolne wygląda zupełnie inaczej. W restauracji nie byłam bo zrobiliśmy sobie piknik na zewnątrz, moi znajomi jako prawdziwi Irlandczycy zabrali ze sobą zestaw do parzenia herbaty. Przechodnie się patrzyli i uśmiechali że mamy taki zestaw. Także bardzo miło wspominam moja wycieczkę do Glendalough.

Zostaw komentarz