Zielona Irlandia: Dublin – Trinity College i Księga z Kells

Tu jesteś:, Irlandia 2014, Irlandia Éire, PodróżeZielona Irlandia: Dublin – Trinity College i Księga z Kells

Dublin. Stolica, wiadomo wypas!
Miasto mniejsze od Warszawy, ale bardzo żywe (idealnie pasuje tu angielski termin vibrant city) i przyjazne. Świetne umieją tu połączyć stare i tradycyjne z nowoczesnym. Taki trochę miszmasz, ale, bardzo udany! Powiem szczerze, że Dublinem jestem zauroczona. Zapraszam na pierwsze spotkanie z tym miastem – dzisiaj wizyta w Trinity College.

Chyba jak każdy, uwielbiam irlandzkie i brytyjskie domy z kolorowymi drzwiami, a jeszcze bardziej te z drewnianymi frontami/witrynami na parterze. O ile do tej pory widywałam zazwyczaj czerwone i zielone, rzadziej czarne „witryny” sklepów i pubów, to w Dublinie wiele z nich pomalowano na niebiesko, ponieważ jest to oficjalny kolor miasta. A kamienice z niebieskimi witrynami oraz wszystkie inne „klasyczne” obiekty bardzo dobrze wyglądają obok nowoczesnych budynków ze stali i szkła; stanowią świetne tło dla super nowoczesnych mostów przerzuconych nad rzeką Liffey (które z kolei przeplatają się ze starymi, kamiennymi, eleganckimi mostami). Kosmiczny stadion narodowy wcale nie wygląda źle obok eleganckich domów mieszkalnych. The Spire, zwana przez tutejszych Polaków „Szpicą”, też ładnie się wpisuje w widok ulicy O’Connell Street i wcale nie gryzie się ze słynną zabytkową pocztą General Post Office (GPO), która stoi tuż obok. Pod względem urbanistyki Dublin jest, moim zdaniem, idealny!

Dublin North Earl Street (obok The Spire)

North Earl Street (obok The Spire)

02 IMG_4238 a

Niebieska „dublińska” drewniana elewacja

Dublin Lower O'Connell Street

Okolice Lower O’Connell Street – nowoczesne tramwaje suną między kamieniczkami

Dublin O'Connell Bridge nad rzeką Liffey

Na moście O’Connell Bridge nad rzeką Liffey

Dublin, The Spire

The Spire, czyli po naszemu „Szpica”

Dublin, Stadion Narodowy, Lansdowne Road

Stadion Narodowy – widok z lokalnej stacyjki Lansdowne Road (mieszkałam tuż obok)

Irlandzka nazwa miasta to Baile Átha Cliath – piękna, ale raczej nigdy nie nauczę się jej poprawnie wymawiać! Angielską nazwę sami dublińczycy (przynajmniej ci, których poznałam) też wymawiają inaczej niż Angole, bo wcale nie przez „a” (w sensie „Dablin”), a przez „u” i „y” (coś jak „Dublyn”). W ogóle z wielką przyjemnością wsłuchiwałam się w irlandzką wymowę języka angielskiego, która jest dużo przystępniejsza w odbiorze, niż angielska, czy szkocka (walijskiej chyba nigdy nie słyszałam). Wiele słów wymawiają podobnie do tego, jak my byśmy je przeczytali „po polsku”, dlatego imigrantom z Polski jest dużo łatwiej nauczyć się lokalnej wymowy. Kilka słówek sobie zanotowałam i tak przez „u” w Dublinie wymawia się m.in. następujące słowa: young (czyt. „jung”), first (czyt. „furst”), public, dust, bus i oczywiście wspomniany już sam Dublin! Ale to taka mała dygresja językowa – może kogoś zainteresuje.

Co widziałam w Dublinie? Oj sporo się udało zobaczyć, jak na tak krótką wizytę (2 noclegi). Dzisiejszy wpis chcę jednak poświęcić tylko (a właściwie aż) jednemu miejscu – Trinity College.

Trinity College (College imienia Św. Trójcy) to chyba największa atrakcja turystyczna Dublina. Znajduje się na pierwszym miejscu list „must see” we wszystkich przewodnikach! I wcale nie chodzi o architekturę, czy historię uczelni  (chociaż to jeden z najsłynniejszych uniwersytetów świata – studiowali tutaj m.in. Jonathan Swift, Oskar Wilde i Samuel Beckett), ale o skarb narodowy, który skrywa w swoich murach – sławną Księgę z Kells!

Słówko o historii jednak wtrącę, żeby nieco nakreślić kontekst… Uniwersytet powstał w 1592 roku, z inicjatywy Królowej Elżbiety I, po to, by protestanci mieli gdzie studiować. Inne uczelnie były wtedy we władzy papieża i nie przyjmowały innowierców. Protestancki Trinity College też długo nie przyjmował studentów innych wyznań, ale w końcu zniesiono te ograniczenia. Natomiast gdyby któryś z rzymskokatolickich studentów zdecydował się ma studia w Trinity, to jeszcze w 1970 roku groziła mu ekskomunika z własnego kościoła. Ano. Tak było. Na szczęście teraz nikogo nie interesuje, komu który student oddaje pokłony i zapala kadzidełko, a towarzystwo jest bardzo różnorodne – Europejczycy, Azjaci, Amerykanie, chociaż to cały czas dosyć ekskluzywna uczelnia i prędzej się tu spotka dzieci z bogatszych rodzin, niż z robotniczych.

Kompleks Trinity College odwiedziliśmy po części służbowo, po części turystycznie. Ta pierwsza część wizyty obejmowała spotkania z naukowcami i wizytę w laboratoriach. Profesor, który nas oprowadzał zrobił nam jednak ogromną przyjemność i zabrał nas w miejsca, które nie dla wszystkich są swobodnie dostępne. Była to jadalnia nauczycieli akademickich i studentów, która do złudzenia przypominała Wielką Salę (The Great Hall) z Hogwartu oraz pomieszczenia nauczycieli (że niby takie „pokoje nauczycielskie”), obejmujące kuchnię i salę wypoczynkową/czytelnię, gdzie można wypić kawę, poczytać gazetę, czy cicho porozmawiać, siedząc sobie przy zabytkowym stole lub w puchatych fotelach. Na tych fotelach siadywały kolejne pokolenia nauczycieli akademickich, może nawet począwszy od czasów królowej Elżbiety. Tam właśnie zaprosił nas na kawę nasz profesor-host. Piłam sobie tę kawę i przyglądałam się gigantycznym portretom osobistości zasłużonych dla uczelni, które wiszą w tym samym miejscu od setek lat i – jak zwykle w takich momentach – pomyślałam, jak piękna byłaby Warszawa, gdyby nie ta cholerna wojna! No ale historii się nie cofnie. Zdjęć z „pokoju nauczycielskiego” nie mam, bo to było poniekąd prywatne miejsce.

Brama Trinity College, Dublin

Brama Trinity College, Dublin

Plan kampusu Trinity College

Plan kampusu Trinity College

Grand Memory Building (GMB) / Trinity College Dublin

Grand Memory Building (GMB)

Campanile Trinity College Dublin

Przed Campanile – czyli w najsłynniejszym miejscu kampusu – jego sercu; ponoć tutaj był środek augustyńskiego klasztoru, który znajdował się w tym miejscu przed uniwersytetem

The Dining Hall / Trinity College Dublin

Budynek The Dining Hall, czyli nauczycielskiej i studenckiej jadalni

The Dining Hall w Trinity College, Dublin

The Dining Hall w Trinity College, Dublin

The Great Hall, Hoghawt

The Grat Hall, Hogwart – prawda, że podobna?! [harrypotter.wikia.com]

Trinity College, Dublin

Jeden z wewnętrznych parków – raczej sobie tutaj studenci nie popiknikują :P

Stara Biblioteka i Długa Sala (The Old Library & Long Room)
Stara Biblioteka funkcjonuje od początku istnienia uniwersytetu, czyli od 1592 roku, jednak najstarsze istniejące zabudowania biblioteczne pochodzą z końca XVIII wieku. W 8 budynkach biblioteki łącznie przechowywane są ponad 3 miliony książek. W Starej Bibliotece znajduje się około 200 tysięcy najstarszych ksiąg i manuskryptów, w tym największy skarb Irlandii – Księga z Kells (Book of Kells), a także niewiele jej ustępujące: Księga z Armagh (Book of Armagh) i Księga z Durrow (Book of Durrow).

Gmach Starej Biblioteki to obecnie muzeum dostępne dla zwiedzających. Jest to zdecydowanie największa turystyczna atrakcja Dublina, dlatego przed wejściem do biblioteki ustawia się gigantyczna kolejka – jak przed florencką Galerią Uffizi albo nowojorskim Guggenheimem w dzień darmowego wstępu (chociaż akurat kolejka do Guggenheim posuwa się dość szybko w porównaniu do tej w Trinity). Na szczęście, razem z naszym hostem, weszliśmy do biblioteki „służbowo”. :)

Trinity College, Dublin

Połowa (a raczej krótsza część) kolejki do Starej Biblioteki – wszyscy chcą zobaczyć Księgę z Kells

Wszystkie pomieszczenia Starej Biblioteki są klimatyzowane – wilgotność i temperatura są kontrolowane, aby zapewnić cennym księgom idealne warunki. Zanim jednak dotrze się do największego skarbu Irlandii, przechodzi się przez wystawę zatytułowaną Turning Dark into Light (Zmieniając ciemność w światłość), na której prezentowane są „młodsze” księgi i wyjaśnienia odnośnie ich pochodzenia oraz ogólnie – odnośnie historii chrześcijaństwa i misjonarstwa w Irlandii. Można też obejrzeć ciekawy filmik, pokazujący, jak wykonywano księgi – od wyrabiania i farbowania skór, przez szycie i wykonanie oprawy introligatorskiej, po kaligrafię i malowanie miniatur i ilustracji.

Trinity College, Dublin

Biblioteka w Trinity College na okładce przewodnika Lonely Planet Dublin

Dwie najcenniejsze księgi, Book of KellsBook of Armagh, znajdują się w oddzielnym, niemal całkowicie zaciemnionym pomieszczeniu, tzw. Skarbcu (Treasury). Do wglądu jest tylko po kilka stron z obu ksiąg, które umieszczono w podświetlonych gablotach na środku Skarbca. Dookoła nich, tworząc ciasny wianuszek, krążą ludzie, którzy z wypiekami na twarzy kontemplują te kilka zdań łacińskiego tekstu i przepiękne ilustracje. Ponoć co jakiś czas wystawiane strony są zmieniane. Sama trafiłam na fragment w którym wspominano o Jakubie i Izaaku, bo udało mi się rozczytać fragment. „Czcionka”, którą posługiwano się pisząc Księgę z Kells, jest o wiele łatwiejsza w rozczytywaniu, niż „niemiecki gotyk”, który nota bene zawsze uwielbiałam, ale teraz to już sama nie wiem, który krój pisma mi się bardziej podoba…

Trinity College, Dublin

Folio (karta) nr 19 zawiera początek Breves causae Ewangelii według św. Łukasza

Ale o co ten ambaras?! Czemuż Księga z Kells jest tak słynna i tak cenna? I czemu Irlandczycy uważają ją za swój skarb, skoro nie powstała w Kells? Twierdzi się, że Księga z Kells (łac. Codex Cenannensis) została wykonana pod koniec IX wieku przez mnichów z klasztoru na wyspie Iona, leżącej u zachodniego wybrzeża Szkocji. Inni twierdzą, że tylko częściowo została wykonana tam, a częściowo jednak już w Kells, w hrabstwie Meath, gdzie mnisi przenieśli się w 806 roku, po ataku Celtów. Dopiero w okresie „cromwellowskim” – dla bezpieczeństwa – księgę przewieziono do Dublina, gdzie wkrótce umieszczono ją w Trinity College. Księga zawiera cztery Ewangelie oraz komentarz do nich i jest bardzo misternie zdobiona. Jest to największy zabytek irlandzkiego chrześcijaństwa, a z uwagi na świetnie zachowaną kaligrafię i piękne ilustracje, jest uznawana za jeno z najcenniejszych dzieł religijnej sztuki średniowiecznej Europy i została wpisana na listę UNESCO Pamięć Świata. I trzeba przyznać, że Księga z Kells robi wrażenie!

Book of Kells Trinity College, Dublin

Chystus Król folio (karta) nr  32 [wersja w wysokiej rozdzielczości]

Kiedy wydaje się, że już finał wizyty mamy za sobą i teraz to tylko pozostaje wyjście przez sklep z pamiątkami (a wyjście faktycznie jest przez sklep z pamiątkami!), czeka nas jeszcze jedna wielka niespodzianka: tzw. Długa Sala (Long Room). Wchodzimy do niej po schodach bezpośrednio ze Skarbca. Każdy, kto przekracza jej próg po kolei oniemieje! A co druga osoba wykrzykuje: This is just like in „Harry Potter!”* Czy akurat tutaj twórcy filmu szukali inspiracji? Możliwe! Muszę to sprawdzić – w tym celu najlepiej będzie jeszcze raz obejrzeć filmy o Harrym Potterze! Natomiast nie jest tejemnicą, że Długa Sala była inspiracją dla archiwum Rycerzy Jedi z „drugiej” części Gwiezdnych WojenAtaku Klonów. :)

Trinity College, Dublin

Przed wejściem do Długiej Sali biblioteki w Trinity College, Dublin

Trinity College, Dublin

Długa Sala (Long Room) w gmachu Starej Biblioteki w Trinity College

Trinity College, Dublin

Długa Sala (Long Room) w gmachu Starej Biblioteki w Trinity College – plakaty prezentujące wydarzenia z XI w. – historię króla Briana Boru

Long Room (Old Libary) Trinity College

Długa Sala (Long Room) w gmachu Starej Biblioteki  w Trinity College

Archiwum Jedi z "Star Wars Episode II: The Attack of the Clones"

Archiwum Jedi z „Star Wars Episode II: The Attack of the Clones” [PS z bookriot.com]

Biblioteka jest nie-sa-mo-wi-ta!
I jest naprawdę długa, bo mierzy aż 65 m. Po obu bokach długiego korytarza znajdują się wnęki wypełnione regałami z książkami (to tutaj zgromadzono owe 200 tys. najstarszych manuskryptów). Wnęki (każda jest wyposażona w drabinkę, każda z oknem i stołem do pracy!) podzielone są na pięterka, które tworzą u góry galerię. Przy każdej wnęce znajduje się marmurowe popiersie któregoś ze słynnych pisarzy, w tym J. Swifta. W wielu z wnęk wiszą też proporce przedstawiające sceny z historii XI-wiecznej Irlandii (historia króla Briana Boru). Kiedy Długa Sala powstała, sufit znajdował się na poziomie obecnej galerii, jednak już w połowie XIX wieku półki były tak przepełnione, że rozebrano dach, salę podwyższono o drugi poziom, a sufit dawniej otynkowany gipsem zastąpiono drewnianym, na łukach, jak to jest obecnie.
W osi sali rozstawiono dodatkowo oszklone gabloty z kolejnymi manuskryptami, młodszymi od skarbów z parteru, ale także imponującymi! W gablotach tych wystawiono też około tuzina egzemplarzy Proklamacji Niepodległości Republiki Irlandii z 1916 roku, której publiczne odczytanie przez Patrika Pearse’a przed Pocztą Główną (General Post Office) stało się sygnałem do rozpoczęcia Powstania Wielkanocnego.

Long Room (Old Libary) Trinity College

Long Room (Old Libary) Trinity College

Long Room (Old Libary) Trinity College

Long Room (Old Libary) Trinity College

Long Room (Old Libary) Trinity College

Long Room (Old Libary) Trinity College

Long Room (Old Libary) Trinity College

The World of Brian Boru

Long Room (Old Libary) Trinity College

Long Room (Old Libary) Trinity College

Long Room (Old Libary) Trinity College

Long Room (Old Libary) Trinity College

Long Room (Old Libary) Trinity College

Long Room (Old Libary) Trinity College

W samym centrum, w samym środku biblioteki, znajdziemy jeszcze jedną ciekawą rzecz! Harfa, symbol Irlandii! Niektórzy wierzą, że to oryginalna harfa Briana Boru, ale to by było fizycznie niemożliwe! Chociaż harfa wygląda na wiekową, powiązania z Braianem Boru, królem Irlandii, który zmarł w 1014 roku nie są prawdziwe, bo harfa (choć to faktycznie najstarsza zachowana harfa w Irlandii) w rzeczywistości pochodzi z ok. XV wieku. Jako dawny znak cechu bardów, harfa zaczęła się pojawiać na irlandzkich monetach i tak już zostało (nawet teraz znajdziemy ją na irlandzkich monetkach euro).

Long Room (Old Libary) Trinity College

Kolejny skarb Irlandii: Harfa Briana Boru ;)

Long Room (Old Libary) Trinity College

Nie mogłam się powstrzymać przed zrobieniem sobie z nią zdjęcia – nawet jeśli niewiele widać, to cieszę się, że mam takie!

Long Room (Old Libary) Trinity College

Zobaczcie jak jest misternie zdobiona!

Biblioteka jest tak cudowna i przepełniona magią, że nie chce się z niej po prostu wychodzić! Ale kiedyś trzeba! Pięknymi schodami w dół, przez sklep z pamiątkami, które wcale nie są aż takie badziewne. Znajdziemy tu rzeczy bardziej wyrafinowane – eleganckie zakładki do książek, szkła powiększające w zdobionych oprawach, pióra, pędzle, pieczęcie (kupiłam taką ze stylizowaną literą „S”), książki i albumy o Irlandii, ale też kielichy i kufle do piwa ze znakiem (logiem) Trinity College, łyżeczki do konfitur z celtyckimi wzorami, czy blok czekolady w kształcie Irlandii. :)

Long Room (Old Libary) Trinity College

Long Room (Old Libary) Trinity College

Long Room (Old Libary) Trinity College

Pyszna czekoladowa Irlandia!

Ze sklepu z pamiątkami wychodzi się na dziedziniec, wokół którego znajdują się inne ciekawe budynki, w tym „nowoczesny”, bo modernistyczny gmach Berkeley Libary, przed którym znajduje się słynna „rzeźba” zatytułowana Sphere within a Sphere (Sfera wewnątrz Sfery) autorstwa Arnaldo Pomodoro, z którą wszyscy chcą sobie robić zdjęcia. Mi wystarczyła fotka z harfą! :)

Long Room (Old Libary) Trinity College

Jeden z nowoczesnych gmachów w sąsiedztwie Starej Biblioteki

Berkeley Libary i słynna i Sphere within a Sphere (Sfera bez Sfery)

Berkeley Libary i słynna „rzeźba” Arnaldo Pomodoro zatytułowana Sphere within a Sphere (Sfera wewnątrz Sfery)

 Sphere within a Sphere, Trinity College, Dublin

I sama rzeźba Sphere within a Sphere z bliska

W kolejnym odcinku „irlandzkiej przygody” poznamy bardziej miejski Dublin, dla wielu prawdopodobnie bardziej ekscytujący, niż jakaś stara biblioteka, zakurzone książki i spróchniała harfa… Mam jednak nadzieję, że niektórych zaciekawiło to magiczne (dla mnie na pewno) miejsce, jakim jest Trinity College.
Pozdrawiam, Asia

—–
*) Zupełnie, jak w Harrym Potterze!

☘☘☘

O autorze:

Pracuje na jednej z warszawskich uczelni jako adiunkt, gdzie walczy z betonami, polimerami i studentami. W wolnym czasie bloguje o podróżach, gotowaniu i ciuchach; z uporem maniaka uczy się japońskiego. Ładnie narysuje i rewelacyjnie gotuje! Ma bzika na punkcie swoich 2 kotów…