Kossowski & Martini: Wielka fala. Inspiracje sztuką Japonii w polskim malarstwie i grafice.

Tu jesteś:Kossowski & Martini: Wielka fala. Inspiracje sztuką Japonii w polskim malarstwie i grafice.
  • Łukasz Kossowski, Małgorzata Martini: Wielka fala. Inspiracje sztuką Japonii w polskim malarstwie i grafice

Dzisiaj będzie o Wielkiej fali. Ale nie o dziele Hokusaia (nie bezpośrednio), lecz o książce-albumie autorstwa Łukasza Kossowskiego i Małgorzaty Martini – Wielka fala. Inspiracje sztuką Japonii w polskim malarstwie i grafice. Nie trudno zgadnąć, że autorów do nadania książce takiego tytułu zainspirowało słynne dzieło mistrza japońskiej sztuki ukiyo-e. Zapraszam na recenzję książki.

W zeszłym miesiącu miałam przyjemność uczestniczyć w ciekawym wydarzeniu w warszawskim Muzeum Literatury im. Adama Mickiewicza. Była to promocja książki Wielka fala. Inspiracje sztuką Japonii w polskim malarstwie i grafice. autorstwa duetu – historyka sztuki, poety, malarza, Łukasza Kossowskiego oraz kustosz Muzeum Sztuki i Techniki Japońskiej Manggha, sprawującej opiekę nad kolekcją japońską Feliksa Jasieńskiego, Małgorzaty Martini. Premiera była połączona ze spotkaniem autorskim z panem Kossowskim. Podczas spotkania mogłam dowiedzieć się więcej o samym autorze i posłuchać jego wykładu o japonizmie i japonerie, a także o tym, jak rozpoczęły się jego badania wpływu japońskiej sztuki na malarstwo polskie i europejskie. Dało mi to sporo do myślenia i przygotowało do lektury samej książki.

Wielka fala... dołączyła do mojej kolekcji książek o Japonii i japońskiej kulturze dzięki uprzejmości pana Kossowskiego i wydawnictwa Tako. Jest to dla mnie książka szczególna, bo łączy w sobie dwie moje pasje – malarstwo i kulturę japońską. Może nie chwaliłam się tym zbyt głośno, ale możliwość obcowania ze sztuką jest dla mnie przyjemnością ogromną, a podczas naszych podróży muzea sztuki stanowią ważne punkty programu: przez lata odwiedziliśmy m.in. Galerię Uffizi we Florencji, paryski Luwr, madryckie Prado i Centro de Arte Reina Sofía, petersburski Ermitaż, nowojorskie The Met, Guggenheim i MoMA, czy ostatnio Hyōgo Prefectural Museum of Art w japońskim Kobe. I myli się ten, kto myśli, że muzea sztuki zwiedzamy pobieżnie, kierując się prosto do najsłynniejszych dzieł. Obrazy oglądamy jeden po drugim, by nic nie umknęło uwadze, by się nimi nasycić. Przecież nie wiem, czy będzie jeszcze kiedyś okazja, by zobaczyć te dzieła ponownie.

Dlaczego o tym piszę? Dlatego, że wiele obrazów, do której odwołują się autorzy w książce Wielka fala... znam i widziałam na własne oczy. Natomiast dopiero lektura tej książki pozwoliła mi zrozumieć kontekst, w jakim powstały i dostrzec szczegóły, na które wcześniej nie zwracałam uwagi, których nie doceniałam …lub których zwyczajnie nie rozumiałam, bo w danym czasie miałam mniejszą wiedzę o Japonii i jej sztuce.

Łukasz Kossowski, Małgorzata Martini: Wielka fala. Inspiracje sztuką Japonii w polskim malarstwie i grafice

Perspektywa zamknięta ramą okna i motyw kota wyglądającego przez okno to rozwiązania, które artyści chętnie stosowali w swoich pracach wzorem dawnych japońskich mistrzów

Łukasz Kossowski, Małgorzata Martini: Wielka fala. Inspiracje sztuką Japonii w polskim malarstwie i grafice

Mostowe przyczółki i podpory widziane z dalszej perspektywy to częsty motyw u Hiroshige, którego dziełami inspirowało się wielu zachodnich malarzy

Przyznam, że lepiej rozeznaję się w japońskiej architekturze, z której zresztą zdawałam egzamin doktorski, o sztuce widziałam do tej pory znacznie mniej. Oczywiście znałam dzieła dawnych mistrzów Hiroshige, Hokusaia, Utamaro, Bunchō (a w zasadzie obu), wybitnych malarzy, jak Tsuguharu Foujita (Léonard Foujita), który lubił malować koty, czy współczesnych artystów, jak Yayoi Kusama, Takashi Murakami, fotograf Nobuyoshi Araki, itd. Wiedziałam też, że japońska sztuka (i kultura w ogóle) miała duży wpływ na twórczość europejskich malarzy pod koniec XIX wieku. Natomiast nie wiedziałam, że tak wielu polskich artystów implementowało w swoich dziełach zasady japońskiej kompozycji, stosowało podobne kolory, a często wręcz podejmowało próbę zatrzymania niemal identycznych (choć polskich) kadrów na swoich obrazach. I że robiło to na swój własny, odmienny od „zachodniego” sposób.

Przyznam szczerze, że nie przeczytałam (może lepiej byłoby powiedzieć „nie przeanalizowałam”) jeszcze całości. Książka liczy ponad 350 stron i zawiera ponad 550 ilustracji, które w swoim tempie kontempluję i do których chętnie wracam. Nie sposób tego bogatego opracowania „przeczytać” ot tak – trzeba mu poświęcić wiele czasu i uwagi, stopniowo czerpać przyjemność. Jedno jest pewne – już teraz Wielka Fala… pozwoliła mi się poczuć pewniej w świecie sztuki japońskiej i japonizującej; pozwoliła mi w pewien sposób uporządkować wiedzę, a następnie ją poszerzyć. Co więcej, nabrałam ochoty, by ponownie odwiedzić krakowskie Muzeum Manggha i na nowo odkryć kolekcję sztuki Dalekiego Wschodu Feliksa „Mangghi” Jasieńskiego, o której pani Martini opowiadała w książce z pasją.

A samą książkę polecam każdemu pasjonatowi malarstwa i japońskiej kultury.

Łukasz Kossowski, Małgorzata Martini: Wielka fala. Inspiracje sztuką Japonii w polskim malarstwie i grafice

Łukasz Kossowski, Małgorzata Martini Wielka fala. Inspiracje sztuką Japonii w polskim malarstwie i grafice

 

Łukasz Kossowski, Małgorzata Martini,
Wielka fala. Inspiracje sztuką Japonii w polskim malarstwie i grafice,
Polski Instytut Studiów nad Sztuką Świata & Wydawnictwo TAKO, Warszawa-Toruń, 2016

🌊🌊🌊

📚🇯🇵 Interesuje Cię literatura japońska i o Japonii – zebraliśmy dla Ciebie listę ciekawych pozycji, którą cały czas aktualizujemy: Literatura japońska i o Japonii. Na pewno znajdziesz tam coś dla siebie.

Autor: | 2018-05-25T09:42:59+00:00 28.11.2016|Kategorie: Książki japońskie i o Japonii, Podróż literacka|22 komentarze

O autorze:

Pracuje na jednej z warszawskich uczelni jako adiunkt, gdzie walczy z betonami, polimerami i studentami. W wolnym czasie bloguje o podróżach, gotowaniu i ciuchach; z uporem maniaka uczy się japońskiego. Ładnie narysuje i rewelacyjnie gotuje! Ma bzika na punkcie swoich 2 kotów…