Majorka: słone jeziorka w Colònia Sant Jordi

Tu jesteś:, Majorka, PodróżeMajorka: słone jeziorka w Colònia Sant Jordi

Trudno nam było wstać o 7:00 – w końcu była to niedziela, ale świadomość, że jeśli przegapimy autobus o 8:00, to właściwie przepada możliwość obejrzenia solnych jeziorek w południowo-wschodniej części wyspy, skutecznie nas zmobilizowała!

Mieliśmy ochotę złapać po drodze jakieś hiszpańskie frykasy na śniadanie, jednak w niedzielę, low season, przed 8:00 rano, wszystko, poza tabaco-shopem, było pozamykane. Całą drogę do Placu Hiszpańskiego szliśmy wśród zasuniętych burych rolet antywłamaniowych (mają jakiegoś świra na punkcie tych rolet!). Trudno było uwierzyć, że w ciągu dnia są to urocze uliczki, gdzie parter niemal każdego budynku zajmuje kawiarenka, cukiernia lub sklepik. W końcu (na dworcu) udało nam się złapać muffina z kawą w podróbce Starbucksa. To straszne, ale Majorczycy nie umieją przyrządzać dobrej kawy – w menu nie było nawet late, tylko cafe con leche, czyli zwykła mała kawa z odrobiną mleka, cappuccinolate machiato, które ostatecznie zamówiłam (co, okazało się wielkim błędem). Zaskoczyło mnie to, bo nie pamiętam jakiegoś gigantycznego kawowego rozczarowania z naszej poprzedniej podróży po Hiszpanii (od Cadiz, przez Sevillę, Cordobę, Granadę, Madryt, Toledo, Alicante i kilka innych miasteczek, po Barcelonę). No ale nie samą kawą człowiek żyje…

W Autobusie (o tej pogańskiej porze) nie było wielu ludzi –  kilku pasażrów wyglądających na tamtejszych (sztuk < 10) plus para turystów z matami do plażowania, co nas trochę zdziwiło, bo zapowiadano przelotne opady. Prognoza się sprawdziła. Niedługo po tym, jak dotarliśmy do Ses Salines, małego miasteczka, w którym panowała senna atmosfera, gdzie zjedliśmy śniadanie składające się z lokalnych wypieków (nie słodkich) i marynowanej ośmiornicy, zaczęło kropić. Postanowiliśmy podjechać bliżej miejscowości Colònia Sant Jordi (Colonia de Sant Jordi), bo tam według lokalsów znajdowały się solne jeziora.

01 Ses Salines Rogal

Pyszne śniadanko w Ses Salines

03 IMG_9547

Tego szukamy!

Było nieco mokrawo i zdecydowanie mniej słonecznie niż poprzedniego dnia, ale zgodnie stwierdzimy, że wolimy wiosenny ciepły deszcz na Majorce, niż oberwanie chmury w Warszawie. Poza tym, w takim świetle o wiele lepiej fotografowało się białe solne hałdy i biało-szaro-rudo-różowo-zielonkawe solne wykwity i kryształowe skorupy na jeziorach. Krajobraz niesamowity, żeby nie powiedzieć dziwny… Nigdy czegoś takiego nie widzieliśmy, dlatego bardzo się cieszyliśmy, że nie odpuścilismy tej wycieczki i nie przegapilismy tych dziwów, będących konsekwencją nie natury, a działalności człowieka!

08 IMGL9425 k

09 IMGL9421 k

10 IMGL9459 k

11 IMGL9463 k

12 IMG_2945 a

Kiedy dotarliśmy do białych hałd (tony, tony soli!), poczuliśmy się, jak na Antarktydzie! Właściwie, to cały czas miałam wrażenie, że zza którejś z białych górek wyjrzy pingwin, a z jeziora wypełźnie foka albo inne polarne stworzenie. Z drugiej strony fajnie wyglądały te solne wyrobiska na tle majorkańskich palm!

13 IMG_9572 k

14 IMG_9571 a

15 IMG_9570 k

16 IMG_2982 a

17 Narciarka kijki

Część zbiorników wcale nie była biała, a rudo-pomarańczowa. Nie mam pojęcia, skąd się wziął taki kolor. Zgaduję, że to od gliny w gruncie, która może zawierać związki żelaza. W każdym razie widok był piękny!

18 IMG_9580 a

19 IMGL9470 k

21 IMG_9573 k

22 IMGL9464 k

23 IMG_2976 a

24 IMG_9581 k

Na koniec kilka słonych smaczków
Niektóre ze zdjęć – zwłaszcza te z niebiesko-zielonymi „kożuchami” – zrobiliśmy przy jeszcze innym zbiorniku, do którego (najprawdopodobniej) spływały ścieki, czy jakieś inne odpady z wyrobiska. Jak widać, to coś, co się zbiera w owym zbiorniku niekoniecznie sprzyja wegetacji roślin… :P

25 IMG_2953 a

26 IMG_2957 a

27 IMG_2958 a

28 IMG_2962 a

29 IMG_2971 a

30 IMG_2972 a

31 IMGL9451 k

32 IMG_2960 a

33 IMGL9424 k

34 IMG_2948 a

A oto piękny przykład, jak bliska obecność słonych jeziorek sprzyja korozji chlorkowej stali… Na tej wadze chyba sobie już nie poważą…

35 IMGL9409 k

Pięknie skorodowana waga :)

36 IMGL9475 k

Fabryka soli – niedziela, to zamknięte – jasna sprawa ;)

Sól z hałd, po których chodziliśmy, używana jest w zasadzie bez obróbki jako środek odladzający do posypywania asfaltowych i betonowych nawierzchni. Pakuje się ją w wielkie wory i voila! Dlatego raczej nie kwapiliśmy się do lizania jej. :) W Ses Salines widzieliśmy różne sole spożywcze i kosmetyczne, dodatkowo aromatyzowane. Kusiła mnie sól „pomarańczowa”, ale w domu pałęta się gdzieś jeszcze nienapoczęty zestaw smakowych soli, które kupiłam w japońskiej Narze, zatem się wstrzymałam z zakupami.

05 IMGL9411 k

Sól do odladzania nawierzchni

06 IMGL9415 k

Więcej soli do odladzania nawierzchni

07 IMGL9477 k

I jeszcze więcej soli…

04 IMG_9552

Sól spożywcza, tudzież kosmetyczna, której nie kupiliśmy :P

Kiedy już się nasyciliśmy solnymi krajobrazami (tj. po natrzaskaniu satysfakcjonującej liczby zdjęć), wróciliśmy do „centrum” Colònii. Mieliśmy wrażenie, że miasteczko zostało całkowicie opanowane przez Niemców. Wszędzie słyszało się (wśród mijanego ludu, ale i do mnie, niebieskookiej blondynki, tak zagadywano – miła odmiana, bo zazwyczaj biorą nas za Rosjan) i widziało (reklamy, menu) język niemiecki. Nie daliśmy się jednak wciągnąć w „szprechanie” i, zamawiając kawę, pewnie wyrzuciłam z siebie jedno z trzech zdań w języku hiszpańskim, które opanowałam do perfekcji: Dos café con leche por favor! I tym razem kawa okazała się nawet znośna. :)
Gdyby ktoś się zastanawiał, co za dwa pozostałe zdania po hiszpańsku przyswoiłam, to nie zaskoczę pewnie nikogo tym, że drugie, to po prostu wersja „piwna” (dos cerveza…) zdania kawowego. Natomiast trzecie, to już wyższa szkoła jazdy! Przyswoiłam je jeszcze przed pierwszą podróżą do Hiszpanii, a brzmi ono: Soy alérgica con naranjas!* – bardzo przydatne w kraju, gdzie (zwłaszcza latem) na każdym kroku częstują sangrią! Chociaż przyznam się, że podczas tej „wycieczki” skusiłam się na pomarańczowe przysmaki. Lekko je potem odchorowałam, ale przecież nie mogłam nie spróbować pomarańczy i pomarańczowego „ciasta” w słynnym na cały świat ze słodkich pomarańczy i klementynek Sóller!

No właśnie, Sóller… Wrażenia z najcudowniejszego miejsca na wyspie pojawią się w trzeciej – i ostatniej – części relacji z naszych mikro-wakacji na Majorce. Zatem zaglądajcie na Halika!
Asia i Kondi

———-
*) hiszp.: „Jestem uczulona na pomarańcze!”

🇪🇸

[jetpack_subscription_form show_subscribers_total=0 title=0 subscribe_text=”Nie chcesz przegapić kolejnego wpisu? Subskrybuj nasz blog Byłem tu. Tony Halik. przez e-mail.” subscribe_button=”Zapisz się!”]
Autor: | 2016-10-12T15:04:44+00:00 03.07.2014|Kategorie: Hiszpania España, Majorka, Podróże|17 komentarzy

O autorze:

Pracuje na jednej z warszawskich uczelni jako adiunkt, gdzie walczy z betonami, polimerami i studentami. W wolnym czasie bloguje o podróżach, gotowaniu i ciuchach; z uporem maniaka uczy się japońskiego. Ładnie narysuje i rewelacyjnie gotuje! Ma bzika na punkcie swoich 2 kotów…

17 komentarzy

  1. Izabela 3 lipca 2014 w 21:45 - Odpowiedz

    A ja się przyznam, że normalnie mnie kusiło aby polizać tą biel ;) Tak magicznie to wygląda, że miałam ochotę sprawdzić – śnieg czy rzeczywiście sól. :) Ale mogę co najwyżej monitor sobie upaćkać, bo nigdy tam nie byłam, ale opis i zdjęcia bardzo na mnie podziałały. :)

    • Asia 3 lipca 2014 w 21:49 - Odpowiedz

      I co, polizałaś monitor? ;)

  2. kanoklik 3 lipca 2014 w 23:27 - Odpowiedz

    Te hałdy soli faktycznie wyglądają niesamowicie. Dzięki, pokazaliście mi Majorkę od tej fajnej strony :)

    • Asia 3 lipca 2014 w 23:36 - Odpowiedz

      Nie ma za co! Pozdrawiamy!

  3. balkanyrudej 4 lipca 2014 w 08:54 - Odpowiedz

    Najciekawsze w tych zdjęciach są kolory, jakie przybiera sól. Czasem przypomina trochę śnieg, czasem jakieś rośliny. Jednym słowem warto było wstać „skoro świt” by zobaczyć to miejsce ;)

    • Asia 4 lipca 2014 w 09:20 - Odpowiedz

      Dla takich widoków było warto, chociaż ciężko nam to przyszło!

  4. Królowa Karo 4 lipca 2014 w 11:54 - Odpowiedz

    Wow, niesamowite widoki. W pierwszym momencie zaczęłam się zastanawiać, skąd śnieg na Majorce.
    A uczulenia na pomarańcze nie zazdroszczę… to jedne z moich ulubionych owoców.

    • Asia 4 lipca 2014 w 12:52 - Odpowiedz

      Kondi twierdzi, że sobie uroiłam to uczulenie :P
      Prawda jest taka, że prawdopodobnie uczula mnie chemia, którą pryskają cytrusy, a nie same owoce, bo np. limonki w Indiach mi nie szkodziły.

  5. Paola Lauretano 4 lipca 2014 w 12:57 - Odpowiedz

    Incredible place, amazing colors!!!!
    Happy friday darling!!!

    • Asia 4 lipca 2014 w 15:54 - Odpowiedz

      Yes, the colours are really astonishing! Thank you for visiting!

  6. Joinka 6 lipca 2014 w 09:44 - Odpowiedz

    Bardzo ciekawe miejsce :D
    Ja i tak bym zaryzykowała i polizała soli :P

    • Asia 6 lipca 2014 w 13:37 - Odpowiedz

      Joinka, wierzę, że byś to zrobiła! :)

  7. kondi 8 lipca 2014 w 15:46 - Odpowiedz

    coś się popsuło w galerii, bo zniknęły opisy puszek.

  8. Od zera do rentiera 8 lipca 2014 w 21:51 - Odpowiedz

    Piękne widoki :) Sól te kolory…. Aż się rozmarzyłam

    • Asia 8 lipca 2014 w 22:07 - Odpowiedz

      Cieszymy się, że się podoba :)

  9. Majorkańska kuchnia | Byłem Tu. Tony Halik. 13 lipca 2014 w 21:58 - Odpowiedz

    […] w Colònia Sant Jordi – to tam rozgrzewaliśmy się po deszczowych zdjęciach solnych jeziorek. Kawiarenka jest prowadzona przez miłą rodzinę (małżeństwo z dwójką małych chłopców), […]

  10. Gdzie warto jechać zimą na urlop? | Byłem tu. Tony Halik. 1 stycznia 2016 w 22:11 - Odpowiedz

    […] drewnianym pociągiem. Przeczytaj nasze artykuły o Majorce: Cuevas del Drach i Palma de Mallorca * Słone jeziorka w Colònia Sant Jordi * Pomarańczowe gaje Sóller * Majorkańska […]

Zostaw komentarz