Pasjonaci kultury japońskiej: Kinga Owczarska – kwiaty jedwabiem malowane

Tu jesteś:, Moda japońska, Pasjonaci kultury japońskiej, PolskaPasjonaci kultury japońskiej: Kinga Owczarska – kwiaty jedwabiem malowane

Zapraszam Was na drugi post z serii Pasjonaci kultury japońskiej, w którym chciałabym przedstawić Wam zaprzyjaźnioną artystkę, tym razem rękodzielniczkę, Kingę Owczarską, tworzącą pod marką Wisteria Gardens niesamowite japońskie tradycyjne ozdoby do włosów – tzw. kanzashi. Kinga to także zapalona kolekcjonerka kimon i znawczyni sztuki ich zakładania/noszenia, czyli kitsuke. Dzisiaj dla Was opowiada o swojej pasji  właśnie do kanzashi.


Kinga Owczarska / Wisteria Gardens StudioKinga Owczarska, twórczyni tradycyjnych japońskich ozdób do włosów – kanzashi; mieszka i tworzy w Warszawie, ale wiele jej prac zostało zakupionych przez klientki z Japonii. Z wykształcenia jest anglistką, a języka angielskiego z pasją uczy w Akademickim Liceum Ogólnokształcącym przy Polsko-japońskiej Akademii Technik Komputerowych. Kolekcjonerka oryginalnych kimon, znawczyni kitsuke.

Skąd się znamy
Kingę, poznałam półtora roku temu podczas Matsuri Piknik z Kulturą Japońską, gdzie wystawiała swoje kanzashi. Od tamtego momentu, spotykałam ją wielokrotnie podczas różnych imprez „japońskich”, jak np. Warszawskie Hanami, czy Tanabata na Pradze i śledziłam jej prace. Wspólna miłość do tradycyjnej japońskiej kultury, ale też wiele wspólnych poglądów na świat i życie sprawiły, że się zaprzyjaźniłyśmy. Dzisiaj z przyjemnością gościmy ją na naszym blogu!


BTTH: Co to jest kanzashi?

KINGA OWCZARSKA: Kanzashi to słowo w języku japońskim oznaczające ni mniej, ni więcej jak „ozdobę do włosów”. Ostatnimi czasy, szczególnie w Polsce, przyjęło się jednak określać tym słowem technikę, która nazywa się tsumami zaiku, za pomocą której wyrabia się ozdoby. Nie są to jednak już tylko szpilki do włosów, ale wszelkiego rodzaju biżuteria.

Kanzashi by Wisteria Gardens

Kanzashi z jedwabiu na szpilce – ajisai (hortensja)

Skąd się wzięło Twoje zamiłowanie do tej jeszcze mało znanej w Polsce sztuki?

Zaczęło się oczywiście od miłości do kimona. Dekadę temu kupić w Polsce kimono było niezmiernie trudno, próbowałam znaleźć wykrój i uszyć je sama. Od kimona do geiko* niedaleko i poszukując informacji trafiłam na stronę z informacjami o tsumami zaikukanzashi, które noszą maiko (praktykantki na gejsze). Zakochałam się od pierwszego wejrzenia i zaczęłam poszukiwać informacji, jak te ozdoby wykonać. Próbowałam wielu innych technik rękodzieła, ale koniec końców pozostałam wierna jednej technice: tsumami zaiku.

Kiedy i jak zaczęła się Twoja przygoda z japońską kulturą i dlaczego to właśnie Japonia Cię pasjonuje?

To trudne pytanie, bo to jak zapytać, dlaczego lubi się niebieski, a nie czerwony. Coś mnie po prostu pociąga w Japonii, w estetyce prostoty, w łagodnym pociągnięciu pędzla na jedwabnym kimonie. Z jakiegoś powodu zawsze mnie ciągnęło do Japonii. Kojarzy mi się ze spokojem, z dążeniem do perfekcji w filozofii nauki przez całe życie.

Jakie jest Twoje najwcześniejsze wspomnienie związane z Japonią?

Anime w RTL7 czy pierwsze wydanie mangi Oh! My Godess były pierwszym spotkaniem z japońską popkulturą (śmiech). Ale dziś interesuje mnie bardziej tradycyjna część kultury japońskiej, jak rękodzieło czy ubiór.

Kanzashi by Wisteria Gardens

Kanzashi z jedwabiu na szpilce – czerwieniejące listki klonu momiji

 

A gdybyś teraz miała wskazać trzy rzeczy, które najbardziej kojarzą Ci się z Japonią, to byłyby to…

Jedwab, bo japoński jedwab to coś bez porównania: delikatność tkaniny, kolory i wzornictwo, wspaniale hafty i ręczne farbowanie yuzen. Mogłabym wymieniać bez końca, co kocham w japońskich tkaninach.
Kimono, bo to ubiór narodowy. Niby kimono i jedwab to pokrewne tematy, ale nie każde kimono jest z jedwabiu, ponadto to ubiór® który rozpozna niemal każdy.
Słodycze z pasty fasolowej. Serio! Dla wielu osób są mdłe, a ja je uwielbiam!

Ja też je uwielbiam! A wracając do Twojej pasji… Powiedz, jakie są Twoje najbliższe plany związane ze sztuką kanzashi i gdzie można obejrzeć i zakupić Twoje prace? Wiem, że niedawno otworzyłaś swoją własną firmę poświęconą kanzashi, zatem sprawa robi się poważna.

Zawsze była poważna (mrugnięcie okiem) Ale fakt, ograniczałam się do hobby. Dostawałam jednak wiele pytań o zakup ozdób, więc na razie próbuję sił w Inkubatorze Przedsiębiorczości Studenckiej. Może kiedyś uda się wyjść spod skrzydeł fundacji? To na pewno coś, do czego będę dążyć. Prace od zawsze zaś można było obejrzeć na stronie Wisteria Gardens Studio na Facebooku, mam także stronę wisteriagardens.eu.

Kanzashi by Wisteria Gardens

Kanzashi z jedwabiu na szpilce – ume (kwiat śliwy)

Kanzashi by Wisteria Gardens

Kanzashi z jedwabiu na szpilce – kompozycja z astrów, bambusa oraz sosnowych igieł

Kanzashi by Wisteria Gardens

Kanzashi z jedwabiu na szpilce – kompozycja z astrów, sosnowych igieł i hagoita (paletki do gry uznawane za szczęśliwe akcenty)

Kanzashi by Wisteria Gardens

Kanzashi z jedwabiu na szpilce – niebieskie kwiaty ajisai (hortensja)

 

A dlaczego nazwałaś swoja markę i firmę Wisteria Gardens?

Doskonałe pytanie (śmiech). Moimi ulubionymi motywami są momiji, (liście klonu) i ume (śliwa). Ale gdy myślałam o nazwie, pod którą mogłabym występować, pierwsza przyszła mi do głowy właśnie glicynia japońska. Być może to kolor fioletowy, mój ulubiony, sprawił że ją wybrałam, być może japońska nazwa (fuji). Poza tym uznałam, że wisteria będzie dobrym omenem: najstarsze drzewo glicynii w Japonii ma 144 lata i nadal świetnie wygląda.

Muszę przyznać, że fiolet, to także mój ulubiony kolor! Dlatego też spośród Twoich kanzashi dla siebie wybrałam właśnie taką klasyczną fioletową glicynię!
Kinga, rzeczy które tworzysz są bardzo ekskluzywne. Wiem, że oferujesz je m.in. na etsy.com, gdzie cieszą się dużym zainteresowaniem klientek zagranicy. Co szczególnego jest w Twojej biżuterii, że to właśnie ją wybierają dziewczyny z całego świata?

Jest mi niezmiernie miło, że padło słowo „ekskluzywne”, bo to ogromny komplement dla moich prac. Jednak „ekskluzywne” kojarzy mi się w rzeczami niedostępnymi zwykłemu przechodniowi, a nie chciałabym zamykać kanzashi w bańce tradycji dostępnej tylko zamożnym, bo to samo spotkało kimona. Jest nieco prawdy w tym, że najefektowniejsze wyroby z mojego warsztatu zasługują na to określenie, zarówno ze względu na wykorzystane materiały, czy ilość czasu jaką włożyłam w ich wykonanie. Ale niektóre z moich wyrobów to urocze drobiazgi, które można nosić na co dzień i nie zrujnują niczyjego budżetu.

W kwestii zainteresowania, trudno zaprzeczyć, że większość kupujących jest z zagranicy, a nawet z Japonii! Myślę, że powodów jest kilka. Pierwszym jest styl moich prac: przez lata pracy z tkaninami wypracowałam konkretną stylistykę. Nie każdy może założyć szpilę w tradycyjnym stylu, ale drobne kolczyki już tak. Wybieram najlepsze materiały z dostępnych, bo sprowadzam japońskie tkaniny, z których wiele jest barwiona tradycyjnymi technikami. Wiele z moich materiałów to tkaniny na kimona, więc ich jakość nie ma sobie równych. Bardzo staram się także o dobry kontakt z osobami, dla których robię ozdoby: chętnie wysłuchuję czego oczekują, co lubią, czego nie. Jednocześnie zawsze jestem gotowa podsunąć sugestię, gdy nie są pewni, co by dobrze wyglądało. Na prośbę klientki, która była weganką zaczęłam wykonywać dobrej jakości kanzashi z bawełny oraz wyszukałam źródła jedwabiu syntetycznego, gdyż przekonania nie pozwalały jej na noszenie naturalnego jedwabiu. Umiem słuchać. Sądzę, że to właśnie dlatego klienci wracają – miałam pewną klientkę która zamawiała u mnie cały kalendarz kanzashi i wykonanie ich zajęło mi półtora roku.

W Polsce zainteresowanie kanzashi jest bardzo duże, ale barierą jest często cena moich prac. Potencjalni nabywcy często nie rozumieją, czym różni się jedno kanzashi od drugiego prócz ceny. W porównaniu z coraz popularniejszymi kanzashi z rypsowej wstążki na pewno nie jestem konkurencyjna, ale nie zależy mi na cenowej konkurencji. W Japonii sklepy nie konkurują cenami, jak w Polsce – rywalizują oferując lepsze towary i lepszą obsługę. W tę stronę pragnę się rozwijać.

Kanzashi by Wisteria Gardens

Kanzashi z jedwabiu na grzebieniu – ume (fioletowa śliwa)

 

Na koniec chcę Cię zapytać o coś innego. Jak wiesz, pasjonują mnie podróże, dlatego jestem ciekawa, jakie są Twoje podróżnicze plany na przyszłość – te bliższe i dalsze – i czy uwzględniają Kraj Kwitnącej Wiśni? A jeśli tak, to które miejsca w Japonii odwiedziłabyś w pierwszej kolejności?

Wyjazd do Japonii jest moim wieloletnim marzeniem! Bardzo chciałabym zobaczyć Kioto. Marzę by przechadzać się alejkami pełnymi historii, po których chadzają maiko (a może nawet którąś zobaczyć), poszwendać się po świątynnych pchlich targach. Chciałabym włożyć yukata i pójść napić się herbaty pod kwitnącymi wiśniami w czasie Hanami. Bardzo chciałabym odwiedzić miejsca takie jak Kinkaku-ji (Złoty Pawilon), czy najlepiej przejść się całą trasą zabytków wpisanych na listę Unesco w Kioto i okolicach.

Kanzashi by Wisteria Gardens

Ponownie czerwieniejące listki klonu momiji

Kanzashi by Wisteria Gardens

Kanzashi z japońskiej bawełny ozdobione złotą farbą i kuleczkami barwionego agatu

Hana Tsumami Kanzashi by Wisteria Gardens

Kanzashi „Wiosenny ogród” z jedwabiu pozyskanego z oryginalnego japońskiego kimona

Fuji kanzashi by Wisteria Gardens

Kanzashi „Kwiat fuji” (inaczej: wisteria lub glicynia) z jedwabiu – należy do Aśki

 

Bardzo dziękuję Ci za tę rozmowę. Wiesz, że jestem ogromną fanką Twoich prac i – jak tamta klientka – chciałabym mieć kolekcję kanzashi na każdą porę roku i każde japońskie święto. Życzę Ci sukcesów w rozwijaniu firmy oraz spełnienia marzenia o podróży do Kioto!

Christmas Tree by Wisteria Gardens

Na koniec akcent świąteczny! Choinka z bawełny wykonana w technice tsumami zaiku

 

Kinga Owczarska / Wisteria Gardens w sieci:
www: wisteriagardens.eu
facebook: WisteriaGardensStudio
instagram: WisteriaGardens
etsy: WisteriaGardens

Kinga Owczarska Wisteria Gardens Studio

Kinga Owczarska (Wisteria Gardens) w pięknym kimonie [arch. własne Kingi]

Wszystkie zdjęcia pochodzą z archiwum artystki / Wisteria Gardens Studio.

——
*) Geiko (芸子, dosłownie „dziecko sztuczek”) to termin oznaczający w języku japońskim pełnoprawną gejszę (przyp. btth)

Autor: | 2017-02-23T13:49:06+00:00 17.12.2015|Kategorie: Japonia 日本, Moda japońska, Pasjonaci kultury japońskiej, Polska|33 komentarze

O autorze:

Pracuje na jednej z warszawskich uczelni jako adiunkt, gdzie walczy z betonami, polimerami i studentami.

W wolnym czasie bloguje o podróżach, gotowaniu i ciuchach; z uporem maniaka uczy się japońskiego. Ładnie narysuje i rewelacyjnie gotuje!

Ma bzika na punkcie swoich 2 kotów…

33 komentarze

  1. Klaudia Chrapko 18 grudnia 2015 w 10:45 - Odpowiedz

    Świetny wywiad a te kanzashi cudne mnie urzekły te niebieskie :-)
    Pozdrawiam

    • Asia 18 grudnia 2015 w 12:10 - Odpowiedz

      Dziękuję w imieniu swoim i Kingi.
      Niebieskie to hortensje – Japończycy bardzo je lubią. :)

  2. Czekoladowa 23 grudnia 2015 w 22:14 - Odpowiedz

    Śliczne są wszystkie ;)

  3. Monika 23 grudnia 2015 w 22:49 - Odpowiedz

    Prace piękne. Jestem pod wrażeniem. Co do japońskich słodyczy – osobiście za nimi nie przepadam.

    • Asia 23 grudnia 2015 w 22:58 - Odpowiedz

      Japońskie słodycze są bardzo specyficzne i nie każdemu z zachodu podchodzą :)

  4. Bookendorfina 28 grudnia 2015 w 10:43 - Odpowiedz

    Bardzo interesujący wywiad, czuć wielką pasję. :) Prześliczne wykonania ozdób. :)

    • Asia 28 grudnia 2015 w 10:56 - Odpowiedz

      To prawda, Kinga to prawdziwa pasjonatka (tym bardziej cieszę się, że tak zatytułowałam ten cykl wywiadów, bo dobrze oddaje pasje ludzi, z którymi rozmawiam)

  5. Pat 28 grudnia 2015 w 11:19 - Odpowiedz

    Niesamowite jak tak odległa kultura płynnie przenika do naszego świata

    • Asia 28 grudnia 2015 w 11:45 - Odpowiedz

      Prawda? A najlepsze jest to, że Japonki zamawiają kanzashi u Kingi, która im je wysyła do Japonii :)

  6. Gosia 28 grudnia 2015 w 12:32 - Odpowiedz

    Ozdoby są na prawdę przepiękne, zwłaszcza ten bladoróżowy kwiat ze złotym – cudo! Nie dziwne że muszą sporo kosztować . Gratuluję Pani Kindze talentu do ich wykonywania :)

    • Asia 28 grudnia 2015 w 13:05 - Odpowiedz

      Są naprawdę piękne i wykonane z prawdziwym pietyzmem. Wbrew pozorom polskim klientkom Kinga daje duże rabaty. Zatem zachęcam do zajrzenia na jej stronki :)

  7. Dola 4 stycznia 2016 w 12:41 - Odpowiedz

    Przepiękne! Nawet nie widziałam, że coś takiego istnieje!

    • Asia 4 stycznia 2016 w 13:37 - Odpowiedz

      W Polsce to (jeszcze) mało znana sztuka, ale dzięki Kindze, coraz więcej ludzi się o niej dowiaduje.

  8. Pasjonaci kultury japońskiej: Olga Mazurkiewicz w Ogrodzie Radości (kimono i kitsuke) | Byłem tu. Tony Halik. 7 stycznia 2016 w 21:17 - Odpowiedz

    […] Wszystkie zdjęcia poza ostatnim (naszego autorstwa) pochodzą z archiwum Yorokobi no kōen – Ogród Radości. —– *) O kanzashi we wcześniejszym wywiadzie opowiadała Kinga Owczarska – przeczytaj tę rozmowę. […]

  9. Vi Oszczanowska 23 czerwca 2016 w 17:13 - Odpowiedz

    Cieszę się, że znalazłam Twój blog. Wiele ciekawostek.

    • Asia 23 czerwca 2016 w 18:50 - Odpowiedz

      Tak, staramy się nie publikować nudnostek ;)

  10. asia | amelushka 24 czerwca 2016 w 09:26 - Odpowiedz

    Wow, jestem pod wrażeniem. To wszystko wygląda na bardzo pracochłonne, ale z własnego doświadczenia wiem, że jak się człowiek czymś pasjonuje i uwielbia coś robić, to mógłby spędzić nad tym cały dzień. A jeśli chodzi o słodycze japońskie, to nigdy ich nie jadłam, ale zaintrygował mnie ich smak.

    • Asia 24 czerwca 2016 w 17:31 - Odpowiedz

      To cała Kinga – poświęca mnóstwo czasu i pracy, by wszystko było idealnie zrobione :)

  11. U lala fiu fiu 4 lipca 2016 w 14:50 - Odpowiedz

    Piękne!! Nie widziałam wcześniej.

    • Asia 4 lipca 2016 w 14:52 - Odpowiedz

      Treść na szczęście się nie zdezaktualizowała :)
      Kinga dalej robi te piękne ozdoby. Dodatkowo 10 lipca w Muzeum Azji i Pacyfiku będzie można posłuchać jej wykładu!

  12. Adzik tworzy 4 lipca 2016 w 19:51 - Odpowiedz

    Bardzo ciekawy wywiad! Wcześniej słyszałam o kanzashi, widziałam kwiatki wykonywane ze wstążek itd., ale to było nic w porównaniu z tymi wszystkimi informacjami, które tu dzisiaj przeczytałam. :)

    • Asia 4 lipca 2016 w 21:39 - Odpowiedz

      Bardzo się cieszę, że dołożyliśmy cegiełkę do promowania tej cudownej sztuki :)

  13. Falteria 28 marca 2017 w 00:39 - Odpowiedz

    Kwiat Śliwy wyszedł na prawdę piękny!

    • Asia 28 marca 2017 w 00:45 - Odpowiedz

      Ostatnio nabyłam u Kingi właśnie śliwę (ume). Jest cudna!

  14. Agnieszka Partyka 8 maja 2017 w 21:46 - Odpowiedz

    Na pierwszy rzut oka kanzashi pani Kingi skojarzyły mi się tak jak piszesz, z ozdobami ze wstążki. Widać też jednak, że materiały tak nie błyszczą i mają inną fakturę. Prace bardzo mi się podobają, a skoro zamawiają je Japonki, muszą być naprawdę znakomite. Japońska kultura popularna jest w Polsce znana, tradycyjna trochę mniej. Kanzashi dobrze opisane są tym bardziej interesujące.

    • Asia 8 maja 2017 w 23:31 - Odpowiedz

      Cieszę się, że Cię zainteresowała ta tradycyjna sztuka :)

  15. blog.stabrawa 22 maja 2017 w 17:17 - Odpowiedz

    Patrząc na pierwsze zdjęcie myślałam że sa to ozdoby do tortów :) Bardzo ładne ozdoby, świetna artystka!

  16. Justyna 22 maja 2017 w 18:17 - Odpowiedz

    Wow! Cuda! Zainspirowalaś mnie! :)

  17. Michał 7 września 2017 w 12:56 - Odpowiedz

    Świetny artykuł, jestem pasjonatem kultury Japonii!

    • Asia 7 września 2017 w 22:14 - Odpowiedz

      Zatem zapraszamy częściej do nas :)

  18. Zołza z kitką 9 września 2017 w 09:01 - Odpowiedz

    Piękne – to takie origami do włosów!

    • Asia 9 września 2017 w 12:53 - Odpowiedz

      Trochę faktycznie przypomina wielomodułowe origami :)

Zostaw komentarz