Podróż do USA: stara wiza, nowy paszport

Tu jesteś:, USAPodróż do USA: stara wiza, nowy paszport

Co zrobić, jeśli kończy nam się ważność paszportu, w którym mamy wizę do Stanów Zjednoczonych Ameryki ważną jeszcze przez kilka lat? Czy trzeba wyrabiać nową wizę, czy wiza do USA w starym paszporcie (przeterminowanym) jest cały czas jest ważna? W internecie jest sporo opinii na ten temat, ale my mamy to przetrenowane na własnej skórze, zatem dzielimy się naszymi doświadczeniami w tym temacie.

Wiza do USA – duplikat wizy jest płatny

Sprawa jest dosyć istotna, ponieważ wiza do USA nie jest tania (na dzień dzisiejszy wiza służbowa/turystyczna kosztuje $160, czyli według oficjalnego cennika ambasady 656 zł), a proces jej przyznawania jest dosyć męczący (generowanie numeru wniosku, specjalne foto, uzupełnianie długiego i szczegółowego formularza on-line, spotkanie face to face w ambasadzie, odbiór paszportu na Okęciu, itd.). A że wiza jest ważna 10 lat (nie bardzo wierzę, by zlikwidowano wizy dla Polaków w najbliższej przyszłości), to jak już  się ją uzyska, to średnio ma się ochotę wszystko powtarzać.

Przed ostatnim wyjazdem do Nowego Jorku (a potem do Portland) byliśmy właśnie w takiej sytuacji, że wcześniej zmieniliśmy paszporty, w których mieliśmy wizy (przyznane na początku 2013 roku). Średnio spodobało mi się to, co wyszukałam w internecie – że nie wydadzą mi nieodpłatnego duplikatu przyznanej wcześniej wizy. Ale niestety to prawda.

Rozmowa telefoniczna z panem z ambasady amerykańskiej potwierdziła: nie wydają nieodpłatnego duplikatu wizy do USA, ponieważ – jak zrozumiałam – płaci się za naklejkę (a tej nie można przekleić), a nie za numer wizy. Innymi słowy, jeśli chce się mieć dokładnie tę samą wizę (z tym samym numerem) w nowym paszporcie, to trzeba ponownie zapłacić pełną kwotę za wydrukowanie kolejnej naklejki. Plus jest taki, że podobno droga wydawania już raz przyznanej wizy jest krótsza i formalności jest mniej. Minus – skoro mam płacić pełną kwotę, to bez sensu jest uiszczać ją za wizę już częściowo zużytą. Sensowniejsze wydawałoby się już wyrobienie zupełnie nowej wizy na kolejne 10 lat.

Postanowiliśmy nie robić odpłatnych duplikatów wiz. Kosztowało by to nas $320. Zdecydowanie woleliśmy te dolary przehulać już na miejscu.

Wiza do USA w starym paszporcie nie traci ważności

Wiza do USA w starym paszporcie nie traci ważności nawet jeśli paszport, w którym ją wklejono traci ważność

 

Wiza do USA w starym paszporcie jest ważna do czasu jej wygaśnięcia

Na szczęście jest druga opcja – mniej wygodna jeśli chodzi o samą podróż, ale bezpłatna: trzeba wozić ze sobą dwa paszporty – aktualny i stary, ale z cały czas aktualną wizą amerykańską. Jedyne o co trzeba zadbać (jedyne, ale bardzo ważne!), to to, by przy wymianie paszportu, kiedy w okienku dziurkują nam stary paszport, poprosić, by nie dziurkowali strony z ową ważną amerykańską wizą. Pracownicy biura paszportowego znają kwestię i nie będą robić problemów. Pani, która mnie obsługiwała, to w ogóle tak się przejęła, że przedziurkowała tylko okładkę i może ze dwie strony paszportu, a „na wszelki wypadek” nie przedziurkowała żadnej wizy (nawet z tych starych do Indii, Rosji, czy Białorusi, dawno wygasłych).

Pierwszy raz „granicę” z USA z dwoma paszportami w ręku przekraczaliśmy w Kanadzie (na lotnisku w Montrealu), a potem wracaliśmy z JFK. Następnie Kondi poleciał do Portland w Oregonie. Nigdzie nikt się nie dziwił, że podaje się dwa paszporty. Nie mieliśmy z tego powodu żadnych problemów, czy nieprzyjemności. Jedyny minus jest taki, że teraz musimy pilnować dwóch paszportów, nie jednego. A zawsze i wszędzie jeżdżę teraz z dwoma paszportami. Nigdy nic nie wiadomo!

P.S. Nie mam pojęcia, co się dzieje, jeśli kobieta po ślubie zmieni nazwisko i czy może się dalej posługiwać wizą wydaną na nazwisko panieńskie. Jeśli ktoś dysponuje takimi informacjami (najlepiej z autopsji), proszę o info.

Autor: | 2018-05-25T09:47:59+00:00 03.10.2015|Kategorie: Informacje praktyczne, USA|Tagi: , , |42 komentarze

O autorze:

Pracuje na jednej z warszawskich uczelni jako adiunkt, gdzie walczy z betonami, polimerami i studentami. W wolnym czasie bloguje o podróżach, gotowaniu i ciuchach; z uporem maniaka uczy się japońskiego. Ładnie narysuje i rewelacyjnie gotuje! Ma bzika na punkcie swoich 2 kotów…