Przygotowania do wyjazdu do Indii: co spakować do Indii

  • Kot w walizce / na walizkach - Co spakować do Indii?

Co spakować do Indii? Dzisiaj wrzucam obiecaną listę rzeczy, które planujemy zabrać do Indii. Być może według niektórych połowa z tych przedmiotów jest zbędna, ale wolimy się zabezpieczyć na różne okazje, by już na miejscu nie tracić czasu na szukanie jakieś pierdoły. Jeszcze nie ważyliśmy tego, ale…

Co spakować do Indii?

Poniżej spis rzeczy (w tym leki, ubrania i inne przedmioty), które zamierzamy zabrać ze sobą w samodzielną podróż na subkontynent. Długo się zastanawiałam, co zabrać, a czego nie. Od tego, co zabierzemy będzie poniekąd zależeć nasze zdrowie i samopoczucie. Z drugiej strony wszystkie rzeczy będziemy nosić ze sobą, a konkretnie na plecach. Planujemy się dużo przemieszczać; często będziemy zostawać w danym miejscu tylko na jedną noc, dlatego każdy dodatkowy kilogram zaczyna być problemem. Przy opracowywaniu tej listy bardzo mi pomogły wypowiedzi osób, które do Indii już podróżowały opublikowane forum bollywood.pl. Zobacz, co ostatecznie planujemy spakować do Indii.

Apteczka do Indii

Poniżej lista leków i produktów higienicznych, które zapakuję do naszej podróżnej apteczki przed wyjazdem do Indii. Cześć z nich przyda się praktycznie w każdej podróży (nie tylko do Azji, ale nawet podczas wyjazdu na polską wieś), dlatego ta lista jest podstawą naszej każdej apteczki podróżnej.

  • standardowy zestaw (m.in. woda utleniona w żelu, plastry, gaziki, bandaże, w tym elastyczny),
  • psikacz przeciw komarom Ultrathon (25% DEET),
  • leki przeciwuczuleniowe (np. Zyrtec, Fenistil, wapno),
  • painkileersy (Ibuprom Max) i rozkurczowe (No-Spa),
  • leki na zatrucia pokarmowe/biegunki (węgiel, gastrolit, Nifuroksazyd),
  • leki na zakażenia układu moczowego (Furaginum),
  • antybiotyki (doksycyklina),
  • żel antybakteryjny do mycia rąk „bez wody”,
  • chusteczki nawilżane,
  • sunbocker (SopotSun +50) oraz pomadka ochronna z filtrem.

[+ zapasy soczewkowo-higieniczne dla obojga bo jesteśmy ślepaki – przyp. Kondi]

Odzież i obuwie do Indii

Poniższa lista dotyczy tylko mnie (nie wiem, co tam sobie Kondi spakuje), dlatego potraktujcie ją jako punkt wyjścia.

  • ciuchy: trzy pary cienkich spodni a la bojówki, w miarę szybkoschnące, 5 bluzek z krótkim rękawem, dwie na ramiączkach, coś z długim, żeby nie obrażać w świątyniach,
  • skarpety (głównie do samolotu i meczetów),
  • butki: sandały, trampki i piankowe klapki pod prysznic (cały czas się zastanawiam nad niskimi glanami – mam takie już prawie do wyrzucenia – nawet już dwie pary nowych na ich miejsce – ale glany są ciężkie i nie wiem, czy jest sens je tachać),
  • trzy chustki bandamki w celu uniknięcia udaru,
  • cieniuteńka kurtka przeciwdeszczowa, którą można skompresować do małego woreczka (+ jednorazowy foliowy płaszcz przeciwdeszczowy),
  • leciutka składana parasolka,
  • okulary przeciwsłoneczne z filtrem.

[ja spakuje: ulubione M65 olive w wersji krótkiej raz, długiej raz (nie wiem po co, awaryjnie chyba) i spodenki z dryteku (wybitnie awaryjnie, jeśli trafimy na powódź i wszystko przemoknie), do tego t-shirtów ile wlezie po spakowaniu rzeczy zaordynowanych przez A., gaci ile wlezie po spakowaniu ww., podróbiaste conversy oprócz sandałów (jakby mnie masakrycznie poobcierało) + jakieś skarpety do tego + kangurka p.d. + nóż + gaz – przyp. Kondi]

Inne rzeczy do Indii

Inne rzeczy, które warto zabrać do Indii, a przynajmniej tak mi się wydaje, że się przydadzą. Jeśli coś okaże się zbędne, dam znać po powrocie.

  • 2 x grzałka do gotowania wody (jak się jedna popsuje, to będziemy “ugotowani”);
  • 2 x kubek termiczny + garnuszek do gotowania wody;
  • 2 x niezbędnik (komplet sztućców);
  • piersiówka (z zawartością %, zalecany łyk po każdym posiłku!);
  • 2 x poszwa na kołdrę (podobno pościel często jest „niepierwszej świeżości”);
  • alumata (do siedzenia), a ja biorę jeszcze mój cienki „1 kg” śpiworek;
  • ręczniki – po jednym średnim i małym (z mikrofibry);
  • moskitiera [dupa, za nylon liczą sobie 150zł – w życiu nie zapłacę tyle za kawałek firanki! – K.];
  • rozgałęziacz (podobno często w pokoju hotelowym  jest tylko jedno gniazdko);
  • latarka czołówka + baterie i świeczki + zapalniczka (wyłączają prąd bez ostrzeżenia na kilka godzin);
  • sprzęt fotograficzny/elektroniczny: 2 lustrzanki, 5 obiektywów, statyw, CF-ki, mały laptop (m < 1kg), ogumowany dysk usb, pamięci usb (na wypadek konieczności przenoszenia danych z laptopa na kompa w kafejce int.), dwie komórki, maleńka kamera cyfrowa z twardym dyskiem;
  • przewodnik (Lonely Planet [nie było, kupimy na miejscu – K.] i Pascal);
  • notatnik analogowy + długopisy;
  • kosmetyki (w miarę możliwości w saszetkach, ulubiony szampon – od indyjskich może swędzieć głowa; ewentualnie: szampon Clorane w sprayu, który został z zeszłego roku, może się przyda [nie przyda się :P – K.]);
  • proszek do prania;
  • zatyczki do uszu;
  • kłódki, sznurek;
  • skocz i pałer tejp;
  • zestaw do szycia (biała, czarna nitka + igła);
  • kserokopie wszystkich dokumentów i biletów (odpowiedniki zeskanowane i umieszczone w sieci).

W Indiach na miejscu kupimy…

  • elektryczne wtyczki przeciwkomarowe,
  • słynny „Odomos” przeciw komarom,
  • sole mineralne do rozpuszczania w wodzie (ichnia woda nie jest mineralna!),
  • sari i inne tradycyjne ciuszki,
  • moskitiery,
  • LP (bo w Wawie były, ale wyszły).

Kilku rzeczy (w tym moskitiery i kłódek) jeszcze nie mamy. Ale od biedy moskitierę można nabyć w Indiach, a kłódki zakupimy w którymś z supermarketów budowlanych. Mamy też tylko jedną grzałkę i jedną czołówkę – trzeba będzie dokupić. No i poszwy – ale to też weźmiemy takie najtańsze, z supermarketu, żeby na koniec je wyrzucić i nie obciążać bagażu. Brakuje nam jeszcze kilku leków (jutro realizuję recepty) i kosmetyków. No i rozgałęźnik. Eh, sporo tego jednak…

Ogólnie od wczoraj zaczynam się denerwować i panikować. Ale nie ma się co nad tym rozwodzić. Mam nadzieję, że mi przejdzie szybko ten stan!

 

Update: ubezpieczenie do Indii

Zakupiliśmy ubezpieczenie na wyjazd do Indii – najtańszą opcję, z dosyć niskimi kwotami na ewentualne leczenie szpitalne i NNW. Planowaliśmy jakieś wyczesane – ubezpieczenie bagażu, sprzętu foto, biletów, etc. Ale okazało się, że każda z tych opcji jest słono płatna, a aparatów to w ogóle nie chcą ubezpieczać. Ogólnie jestem rozczarowana. Tak, czy inaczej, za 30 dni do strefy „wszystkie kraje świata poza USA i Kanadą” wyszło po ok 225 zł/os.

Przeczytaj wszystkie posty o wyprawie do Indii z 2009 roku.

O autorze:

Pracuje na Politechnice Warszawskiej jako adiunkt. W wolnym czasie bloguje o podróżach i gotowaniu; z uporem maniaka uczy się japońskiego i chińskiego. Ładnie narysuje i rewelacyjnie gotuje! Ma bzika na punkcie swoich 2 kotów…