Kanji tygodnia: co to są znaki kanji (podstawowe informacje)

Tu jesteś:, Język japoński, Kanji tygodniaKanji tygodnia: co to są znaki kanji (podstawowe informacje)

co to są znaki kanji - Kanji everywhere

Od dzisiaj na naszym blogu rusza nowy cykl postów: Kanji tygodnia. Na tapet weźmiemy znaki kanji*, tj. japońskie znaki pochodzące z języka chińskiego, stanowiące podstawę pisma japońskiego. Każdy ze znaków opatrzymy krótkim komentarzem. Nie będą to jednak posty „naukowe”. Nie chcemy nikogo zanudzać językowymi zawiłościami, zresztą nie jesteśmy japonistami, by robić to fachowo. Nasze komentarze będą dotyczyły kultury, ciekawych okoliczności i anegdotek (w tym własnych), które się z danym znakiem łączą, czy mnemotechnicznych historyjek tworzonych, by dany znak zapamiętać. Chcemy tymi opowiastkami odczarować japońskie znaki i pokazać, że nie są one aż takie straszne. I chociaż kanji są zmorą wszystkich uczących się japońskiego, to opanowanie kilkuset z nich naprawdę nie jest trudne i wcale nie zajmuje wiele czasu.

Zanim przystąpimy do naszych historyjek związanych ze znakami kanji, warto poznać kilka faktów na ich temat.

Co to są znaki kanji (podstawowe informacje)

  1. Znaki kanji pochodzą z języka chińskiego (w którym to języku nazywane są hanzi), ale chociaż często mówi się o nich jako o „znakach chińskich”, to tak naprawdę są to „chińskie znaki stosowane do zapisu języka japońskiego”. I wcale nie zawsze oznaczają to samo w obu językach.
  2. Większość znaków kanji ma kilka czytań (w zależności od okoliczności), przy czym ozróżnia się tzw. czytania „chińskie” (sinojapońskie) i japońskie. Czytań danego znaku może być kilka, a nawet kilkanaście. Zdarza się też, że dany znak ma jedno, jedyne czytanie. Niestety zdarza się to dosyć rzadko (przynajmniej według mnie zdarza się to za rzadko).
  3. Czytanie „chińskie” znaku w języku japońskim wcale nie brzmi tak samo, jak czytanie tegoż znaku w języku chińskim, ale może być podobne – np. znak oznaczający „duży” po japońsku czyta się (m.in.) „dai”, a po chińsku „dà”.
  4. Znak czytamy „po chińsku” zazwyczaj wtedy, gdy znak nie tworzy oddzielnego słowa, ale stanowi jego część. Np. słowo daigaku, oznaczające uniwersytet, składa się ze znaków „dai” (duży) i „gaku” (nauka/uczenie się).
  5. Znak czytamy po „japońsku” zazwyczaj wtedy, gdy znak tworzy oddzielne słowo. Np. człowiek to hito (czytanie japońskie), ale obcokrajowiec to gaikokujin – słowo to tworzą trzy znaki kanji: „gai” – obcy, „koku” – kraj, „jin” – człowiek (wszystkie te czytania to czytania sinojapońskie). Znane Wam pewnie dobrze (bo często przeze mnie używane) słowo gaijin (czyt. „gajdzin”) to wersja skrócona powyższego. Skrócona – jakże zmyślnie – do „gai” + „jin”. W efekcie otrzymujemy „obcego człowieka”, aliena, prawie że kosmitę, zresztą tak nas też Japończycy postrzegają – jak ufoludków z obcej planety w niczym niepodobnej do Japonii… (przeczytaj recenzję filmu Alien vs Ninja)
  6. Powyższe reguły niestety nie zawsze działają, a już nigdy nie mamy pewności (sami Japończycy jej nie mają), jak się czyta japońskie nazwiska i inne nazwy własne. Np. nauczyciele nie wiedzą, jak przeczytać nazwiska swoich nowych uczniów, dlatego podczas pierwszego dnia w szkole pytają: hej chłopczyku/dziewczynko, jak się na Ciebie woła?! W dorosłym życiu też tak bywa. Kto czytał 1Q84 Murakamiego, ten pewnie pamięta, jak wielki problem miała Aomame ze swoim imieniem – ludzie zawsze je przekręcali, bo nie chcieli jej nazywać „niebieską fasolką” i szukali bardziej wykwintnych, eleganckich czytań znaków 青豆.
  7. Te same znaki kanji nie muszą oznaczać tych samych pojęć w języku japońskim i chińskim, chociaż w wielu przypadkach tak jest. Dzięki temu, będąc w Szanghaju, mogłam np. świadomie zamówić wołowinę, wieprzowinę, czy kurczaka, bo znam znaki kanji na „krowę”, „świnię” i „ptaka” i po prostu wskazywałam je palcem w menu. Niektóre, tożsame znaczeniowo, słowa japońskie i chińskie mają w obu językach wyłącznie podobne czytanie, ponieważ na początku chińskie znaki hanzi stosowano do zapisu języka japońskiego tylko z uwagi na ich wartość fonetyczną (tj. do zapisu dźwięków), a ich znaczenie było pomijane.
  8. Kończąc szkołę podstawową, dzieci są zobowiązane do znajomości (oprócz dwóch alfabetów-sylabariuszy fonetycznych hiraganykatakany – każdy po około 50 znaków) 1006 znaków kanji (tzw. kyōiku kanji).
  9. Kończąc szkołę średnią, uczniowie są zobowiązani do znajomości 2136 znaków kanji – tzw. jōyō kanji (jeszcze niedawno znaków jōyō było zaledwie 1945, ale listę rozszerzono).
    co to są znaki kanji - jōyō kanji

    Fragment mojego plakatu z jōyō kanji (1945 znaków – stara lista), który wisi u mnie w pracy i wszystkich stresuje

     

  10. Do swobodnego czytania książek niespecjalistycznych wystarcza ponoć znajomość niecałego jōyō kanji, tj. około 1 – 1,5 tysiąca znaków kanji (oszacowanie według mojej dawnej nauczycielki, Natalii-sensei oraz obecnej, Ewy-sensei). Jeszcze do niedawna żyłam w przekonaniu, że potrzeba znać dwa ray tyle znaków (dzięki za uświadomienie).
  11. Do swobodnego czytania książek specjalistycznych (np. podręczników akademickich) należy znać więcej znaków, ponieważ wiele specjalistycznych nazw (np. nazwy roślin, terminy medyczne) nie mają własnych japońskich odpowiedników i stosuje się nazwy (i znaki) chińskie. Trochę jak z łaciną w naszym przypadku.
  12. Sami Japończycy (zwłaszcza młodzi) wcale nie znają rzadziej używanych znaków (tych spoza „do matury”) i nagminnie korzystają z elektronicznych słowników (chyba każdy Japończyk ma takowy), a obecnie coraz częściej także z aplikacji w telefonach. Natomiast ci, którzy nawet trudniejsze znaki znają, nierzadko wcale nie umieją ich napisać.
  13. No właśnie. Kolejny szkopuł w tym, że znaki kanji należy pisać w konkretny sposób – zarówno kolejność stawiania kresek, jak strona, od której daną kreskę zaczynamy pisać mają znaczenie. I nie jest to ściema – nawet ja widzę, kiedy ktoś coś źle napisze. I wcale nie mam na myśli kaligrafii, bo kaligrafia to zupełnie inna bajka.
用-order

Kolejność kreślenia kresek w znaku oznaczającego „sprawę”, „zastosowanie”, „użycie” [źr.]

No to tyle na początek. Jesteśmy gotowi zmierzyć się z kanji!
Pierwszy odcinek „kandziowej serii” już jutro. Zapraszamy!

またね!

[Przeczytaj wszystkie posty o znakach kanji]

———-
*) jap. 漢字 – kanji, dosłownie „znaki Hanów” (tj. dynastii Han)” wym. „kandzi”

Autor: | 2017-02-01T01:08:56+00:00 18.02.2015|Kategorie: Japonia 日本, Język japoński, Kanji tygodnia|Tagi: , |10 komentarzy

O autorze:

Pracuje na jednej z warszawskich uczelni jako adiunkt, gdzie walczy z betonami, polimerami i studentami. W wolnym czasie bloguje o podróżach, gotowaniu i ciuchach; z uporem maniaka uczy się japońskiego. Ładnie narysuje i rewelacyjnie gotuje! Ma bzika na punkcie swoich 2 kotów…

10 komentarzy

  1. Kanji tygodnia: duży (大) | Byłem tu. Tony Halik. 19 lutego 2015 w 10:01 - Odpowiedz

    […] się z pierwszym, bardzo prostym znakiem kanji, który zresztą już kilkukrotnie wspominałam w poście wstępnym do „kandziowej serii”. Chodzi o znak 大, oznaczający „duży”. Opowiem […]

  2. Izabela 19 lutego 2015 w 21:05 - Odpowiedz

    Post przeczytałam dwa razy :) nadal wszystkiego nie ogarnęłam, ale jedno jest pewne – jestem zaintrygowana i z wielką ciekawością zajrzę do dzisiejszego wpisu. Idę sprawdzić jaki znak rozpoczyna serię :)

  3. Kanji tygodnia: koza, tudzież owca (羊) | Byłem tu. Tony Halik. 25 lutego 2015 w 10:01 - Odpowiedz

    […] Więcej o  japońskich i sinojapońskich czytaniach znaków kanji przeczytasz tutaj. […]

  4. Kanji tygodnia: lekarstwo (薬) | Byłem tu. Tony Halik. 1 kwietnia 2015 w 10:03 - Odpowiedz

    […] Dlaczego właśnie ten, skoro w zasadzie jesteśmy na samym początku „kanjowej serii„, a znak wygląda na bardzo skomplikowany?! Ano, bo jest to jeden z najbardziej rzucających […]

  5. Kitsuke, czyli jak ubrać się w kimono | Byłem tu. Tony Halik. 15 czerwca 2015 w 18:30 - Odpowiedz

    […] w dużym uproszczeniu) oznacza on „ubieranie się”, a pisze się go tym samym znakiem kanji (着 – tutaj czytanym „ki”), co inne, bardziej powszechne, słowo oznaczające […]

  6. Ewa 11 października 2016 w 13:14 - Odpowiedz

    Hej, nie zgodzę się z tym, że do przeczytania niespecjalistycznej książki potrzeba 3000 znaków. Z mojej praktyki wynika, że wystarczy joyo kanji i to często niecałe. Zależy jeszcze od książki, ale jeśli nie ma tam nazw kwiatków i średniowiecznych grzebieni do włosów to wg mnie wystarczy 1500 znaków spokojnie. Do specjalistycznych książek wg mnie wystarczy te same 1500 + ok 300 znaków związanych z daną dziedziną. Więc nie ma co panikować. :)

    • Asia 11 października 2016 w 17:19 - Odpowiedz

      Powiem szczerze, że to spore pocieszenie! :) Dzięki!

  7. Natalia 11 października 2016 w 14:30 - Odpowiedz

    Jeżeli tą Natalią, o której mowa w artykule jestem ja (a chyba tak) ;) to absolutnie niemożliwe, żebym powiedziała, że do przeczytania niespecjalistycznej książki trzeba znać 3000 kanji :) Zgadzam się ze zdanie Ewy (komentarz wyżej), a nawet uważam, że znając już ok. 1000 znaków można czytać takie książki, no może z niewielką pomocą słownika. Jeżeli chodzi o 6000 kanji (lub więcej), to mogłam mówić o nich w kontekście „kanjowych szaleńców”, którzy znają tyle znaków i zdają specjalistyczne egzaminy, certyfikaty, ale przeciętny Japończyk na pewno nie zna aż tylu znaków.

    • Asia 11 października 2016 w 17:23 - Odpowiedz

      Natalia! Jak miło! Wydaje mi się, że rozmawiałyśmy o medycynie i biologii, ale skoro to przesadzone liczby, to poprawiam, żeby nie siać zamętu!
      Dzięki za odwiedziny.

Zostaw komentarz