Michael Dylan Foster: YŌKAI Tajemnicze stwory w kulturze japońskiej

Tu jesteś:, Książki japońskie i o Japonii, Około podróży, Podróż literackaMichael Dylan Foster: YŌKAI Tajemnicze stwory w kulturze japońskiej

Zapraszam na kolejną literacką podróż do Japonii. Będzie to podróż wyjątkowa, bo zabieram Was do świata stworów zamieszkujących japońskie mity i legendy. Z góry zaznaczam, że książka, o której opowiem, tj. YŌKAI Tajemnicze stwory w kulturze japońskiej Michaela Dylana Fostera, to nie nudnawa rozprawa, gdzie autor rozbiera na czynniki pierwsze przykurzone opowieści. To arcyciekawy, ilustrowany japoński bestiariusz, którego lektura uświadamia, jak mocno lokalne mity i legendy zakorzeniły się w japońskiej kulturze, dając podwaliny do rozwoju także japońskiej popkultury.

 

Michael Dylan Foster: YŌKAI Tajemnicze stwory w kulturze japońskiejMichael Dylan Foster:
YŌKAI Tajemnicze stwory w kulturze japońskiej

Gwarantuję, że jeśli sięgniecie po książkę YŌKAI Tajemnicze stwory w kulturze japońskiej, nie będziecie chcieli jej odłożyć. A jeśli chociaż trochę znacie japońską kulturę popularną – japońskie kino, mangę, anime, czy japońskie gry wideo – zdziwicie się, jak bardzo ich twórcy czerpią z tradycyjnych legend o yōkai. My dziwiliśmy się co chwilę. I co chwilę wzdychaliśmy, „a, to dlatego…” Ale najpierw spróbuję po wkrótce wyjaśnić, czym są yōkai. (Nie mylić z yōkan – słodką przekąską z pasty fasolowej.)

 

Czym są yōkai?

Yōkai zaczynają się tam, gdzie kończy się język.
Tajemnicze odgłosy. Błyski światła na cmentarzu. Powódź, która niszczy jedną wioskę, a inną pozostawia nietkniętą. Uczucie, że w ciemności ktoś cię obserwuje.

~ Michael D. Foster, YŌKAI Tajemnicze stwory w kulturze japońskiej

Yōkai to wszelkie fantastyczne i tajemnicze (jak podpowiada autor w tytule swojej książki) stwory, w tym potwory, duchy i demony. Podobnie jak japońskie bóstwa kami, także yōkai mogą przybierać postaci bardziej lub mniej spersonifikowane. Na przykład często przybierają postaci zjawisk fizycznych i atmosferycznych (zawsze mnie przerażały mgły, które pojawiały się w japońskich horrorach!). Bill Tsutsui z Hendrix College, autor książki Godzilla on My Mind, yōkai określił jako zbiór „fantastycznych japońskich potworów, duchów i innych istot zamieszkujących wyobraźnię zbiorową Japończyków!”. Bardzo mi się spodobało to sformułowanie – „zbiorowa wyobraźnia Japończyków”. Wydaje się być niezwykle trafne, jeśli chodzi o próbę opisania tego, jak w japońskim społeczeństwie funkcjonują opinie i przekonania (na indywidualne poglądy nie bardzo jest miejsce, a przynajmniej nie oficjalnie). O samej książce Fostera Tsutsui napisał, że „daje solidną porcję wiedzy, przedstawia wybór nowych interpretacji i odznacza się tym rodzajem szczegółowości, który sprawi radość wszystkim pasjonatom japońskich potworów wywodzących się z ludowych wierzeń”.

Kappa i kawauso (rys. Shinonome Kijin)

Kappa (przez niego Foster zainteresował się yōkai) i kawauso (rys. Shinonome Kijin)

Rozprawa naukowa, czy przyjemna lektura dla laika?

No właśnie. Chociaż książkę YŌKAI Tajemnicze stwory w kulturze japońskiej można traktować jako przyjemną lekturę, która pozwoli na chwilę oderwać się od rzeczywistego świata, są tacy, którzy traktują ją jako pozycję naukową, prezentującą kompleksowy przegląd i analizę wierzeń mieszkańców dawnej (a czasami też współczesnej) Japonii. A trzeba  pamiętać, że Japonia to kraj zamieszkiwany przez ludy o różnym pochodzeniu etnicznym, o różnych wierzeniach, będących pod wpływem rożnych kultur (w tym mających dostęp do mitologii chińskiej, koreańskiej, itd.).

Sam autor o swojej książce pisze w następujących słowach:

Moja książka odwołuje się do badań naukowych, w tym również prowadzonych w terenie, ale nie jest przeznaczona tylko dla naukowców, specjalistów od kultury Japonii czy też od ludowych wierzeń dotyczących istot nadprzyrodzonych. Oczywiście, mam nadzieję, że dzięki niej w jakiś sposób włączę się w dyskusje prowadzone w kręgach naukowych, ważniejsze dla mnie jest jednak, aby zainteresowała również osoby, które poruszaną tu tematyką zaciekawią się tylko przelotnie. Chciałem przedstawić swoje teorie tak jasno, jak to możliwe, nie używając wielu naukowych terminów. Jednocześnie starałem się nie spłycać omawianych zagadnień, lecz pokazać ich głębię i złożoność.

~ Michael D. Foster, YŌKAI Tajemnicze stwory w kulturze japońskiej

Jakkolwiek to może się komuś wydać infantylne, jako naukowiec doceniam metodologię pozyskiwania wiedzy, gromadzenia informacji, ich analizy i interpretacji. Foster wykonał ogromną pracę, tworząc klasyfikację i podział potworów. Wyjaśnił też, które stwory są niegroźne dla człowieka, a które mogą wyrządzić mu krzywdę, a także opisał metody/fortele, w jaki sposób danego stwora można unieszkodliwić, wypędzić, czy pokonać. Na szczególną uwagę zasługują też ilustracje zawarte w książce, ponieważ tajemnicze stwory, specjalnie na potrzeby dzieła Fostera, wspaniale sportretował Shinonome Kijin. Przyznam, że na podstawie samych cytatów i opisów (skądinąd świetnych!), trudno by mi było wyobrazić sobie te wszystkie ponadnaturalne azjatyckie stworzenia. Ilustracje Shinonome Kijin znacznie to ułatwiają (kilka z nich umieściłam w tym artykule).

Kitsune (lis) i tanuki (jenot) - dwa bardzo znane tajemnicze yokai / yōkai (rys. Shinonome Kijin)

Kitsune (lis) i tanuki (jenot) – dwa bardzo znane yōkai (rys. Shinonome Kijin)

Yōkai i Mononoke

Ciekawostką dla niektórych może być to, że innym terminem, którym w Japonii określa się potwory i zjawiska ponadnaturalne; niemal wręcz synonimem yōkai, jest słowo mononoke (zapisywane też mono-no-ke). Foster wspomina o tym na samym początku książki, tłumacząc, że słowo yōkai do powszechnego użytku weszło stosunkowo niedawno, podczas gdy terminu mononoke używano już w okresie Heian. Pojawia się on na przykład w Genji monogatari (Opowieść o Genjim) Murasaki Shikibu, uznawanej za najsłynniejsze dzieło literackie okresu Heian.

Skądinąd, słowo mononoke znane jest dobrze fanom filmów Hayao Miyazakiego, ponieważ pojawia się w tytule jednego z najsłynniejszych jego filmów – Księżniczka Mononoke (aka. Mononoke-hime). Ten film bardzo dobrze pokazuje, jak różne – mniej i bardziej fantastyczne – yōkai / mononoke można było spotkać w japońskich lasach wedle dawnych japońskich podań.

Nekomata przedstawiony w stylu Toriyamy Seikena, artysta nieznany

Nekomata w stylu Toriyamy Seikena

Które yōkai polubiłam najbardziej? Oczywiście te kocie!

Pewnie wiecie, że mamy kota na punkcie podróży (zwłaszcza do Japonii!), ale też na punkcie kotów samych w sobie. Nie zdziwi Was zatem, że od zawsze lubiłam postaci kotów (jap. neko) i lisów (jap. kitsune) w japońskich legendach, które to postacie pojawiają się też w religii shinto. (Na przykład wejścia do świątyni Fushimi Inari Taisha w Kioto i innych świątyń poświęconych Inari pilnują lisy.) Koty z sukcesem zawojowały też anime. I chociaż japońska mitologia nie jest mi obca, to przyznam, że z ciekawością przeczytałam fragmenty o stworzeniach nekomata –  kotach o rozdwojonych ogonach, zamieszkujących góry i lasy (a czasami też miasteczka) oraz nieco złośliwych zmiennokształtnych kotach-duchach bakeneko, w które zamieniają się domowe koty, jeśli zatrzymamy je w domu zbyt wiele lat… (Ciekawe, czy naszym starszym kotom grozi przemiana w bakeneko…)

 

Czego się dowiesz z książki
YŌKAI Tajemnicze stwory w kulturze japońskiej?

No właśnie, jakich ciekawostek dowiedzieliśmy się z książki o japońskich potworach? Otóż, między innymi dowiedzieliśmy się…

  • Dlaczego, podróżując po Japonii, trafialiśmy na figurki jenota (jap. tanuki) o gigantycznej mosznie i jakie ów jenot ma moce…
  • Dlaczego wiele postaci wielu japońskich horrorów fabularnych i animowanych ma takie strasznie długie szyje i kończyny…

(Serio, do tej pory naiwnie myślałam, że te długie ręce, to fantazja któregoś z rysowników, który wyznaczył pewien „potworowy trend” dobrze wpisujący się w japońską estetykę, tymczasem wszystkie te pająkowate potwory, to przerysowane i nieco unowocześnione wersje pewnych yōkai.)

  • Dlaczego lepiej nie rozmawiać z pięknymi nieznajomymi kobietami w chirurgicznych maskach, jeśli nas zaczepią na ulicy…

(Muszę koniecznie dodać punkt o miejskiej legendzie Kuchi-sake-onna do naszego artykułu Największe sekrety Japończyków: Dlaczego Japończycy noszą maski?)

  • Dlaczego będąc w toalecie, warto mieć się na baczności (imię Hanako nabrało dla mnie teraz szczególnego znaczenia!)…
  • Który japoński stwór yōkai miał swój debiut w książce Harry Potter i więzień Azkabanu
  • …a który wydaje dźwięk, jak czerwona fasola azuki płukana w wodzie….

Zdecydowanie (oboje!) polecamy tę książkę i sami pewnie jeszcze nie raz do niej wrócimy, także na blogu – próbując lepiej zrozumieć japońską popkulturę.

Michael Dylan Foster,
Yōkai. Tajemnicze stwory w kulturze japońskiej
(tytuł oryginalny: )
Wydawnictwo Uniwersytetu Jagiellońskiego
Kraków, 2017

Wszystkie ilustracje (poza zdjęciem okładki, które jest naszego autorstwa) zacytowano z omawianej książki.
Książkę przeczytaliśmy, dzięki uprzejmości Wydawnictwa Uniwersytetu Jagiellońskiego, które wydało ją w ramach serii Mundus.

O autorze:

Pracuje na jednej z warszawskich uczelni jako adiunkt, gdzie walczy z betonami, polimerami i studentami. W wolnym czasie bloguje o podróżach, gotowaniu i ciuchach; z uporem maniaka uczy się japońskiego. Ładnie narysuje i rewelacyjnie gotuje! Ma bzika na punkcie swoich 2 kotów…

36 komentarzy

  1. Justyna Żuk 9 sierpnia 2017 w 22:52- Odpowiedz

    To wygląda na bardzo przyjemną książkę. Jestem fanką kultury Dalekiego Wschodu i słyszałam już dużo o Yookei. Być może kiedyś zakupię tę pozycję. :)

    • Asia 10 sierpnia 2017 w 09:50- Odpowiedz

      Zdecydowanie warto. I sama – jak pisałam – na pewno będę do niej często wracać.
      Zresztą tak sobie myślę, że gdyby to nie była świetna książka, Wydawnictwo UJ pewnie nie zdecydowało by się na jej wydanie i to już jest rekomendacja sama w sobie. :)

  2. Monika 10 sierpnia 2017 w 10:39- Odpowiedz

    No cóż, specjalistą w mandze nie jestem, ale Dragon Balla, Czarodziejkę z księżyca i Death Note przerobiłam, więc myślę, że odnalazłabym się w tym klimacie bez większego problemu. Co za fascynująca kultura :)

    • Asia 10 sierpnia 2017 w 14:44- Odpowiedz

      Zdecydowanie! W „Sailor Moon” w zasadzie każdy potwór, z którym walczyły czarodziejki przypomina te yōkai z długimi szyjami i kończynami :)

  3. Książki, miłości moja. 10 sierpnia 2017 w 10:44- Odpowiedz

    To zupełnie nie moja bajka. Za to moja przyjaciółka jest „fanką” kultury japońskiej i bierze wszystko, co z nia związane. Kiedy czytałam o tej książce, wiedziałam, ze jej sie spodoba. Podlinkuję jej

    • Asia 10 sierpnia 2017 w 14:37- Odpowiedz

      Japońskie bajki niekoniecznie są łatwe w odbiorze dla osób spoza wschodniego kręgu kulturowego. A koleżankę zapraszamy na bloga – ostatnio tutaj w zasadzie jest sama Japonia.

  4. DeVi 10 sierpnia 2017 w 14:52- Odpowiedz

    Bardzo chcialabym przeczytac te ksiazke poneiwaz to cos co mnei interesuje. Mam pare pozycji ale tej nie. Na dodatek w bibliotece dostac cokolwiek graniczy zz cudem wiec ciesze sie ze moglam chocaiz tutaj poczytac i poogladac :)

    • Asia 10 sierpnia 2017 w 14:58- Odpowiedz

      No, jest świetna! Naprawdę zdecydowanie mieć ją pod ręką, jeśli się ktoś interesuje japońska kulturą i popkulturą.

  5. Kasia 11 sierpnia 2017 w 23:40- Odpowiedz

    Zaskoczyła mnie ta przedstawiona literatura, to juz wiem skad te wszystkie zaczerpnięte postaci z bajek ✌️Nie myslalam ze i Harry którego wlasnie czytam ma swoj udział
    PS. Z checia wybrałabym sie na Twoje wykłady Pozdrawiam

    • Asia 12 sierpnia 2017 w 18:30- Odpowiedz

      Zapraszam od października ;)

  6. Ewa 14 sierpnia 2017 w 13:53- Odpowiedz

    Zawsze lubiłam mity i legendy, więc chętnie poznałabym te japońskie :-)

    • Asia 14 sierpnia 2017 w 14:04- Odpowiedz

      Połowa się zaczyna od słów: dawno, dawno temu, w pewnej wiosce mieszkał dziadek i babcia… ;)

  7. Anika 15 sierpnia 2017 w 08:30- Odpowiedz

    Trochę nie moja bajka, ale wydaje się być ciekawe :)

    • Asia 15 sierpnia 2017 w 10:20- Odpowiedz

      O to nie jest bardzo znana dziedzina wiedzy. Na tym polega wyjątkowość tej książki, że to jedno z pierwszych tego typu szerokich opracowań, jedno z bardzo nielicznych wydanych w języku polskim.

  8. Magda 15 sierpnia 2017 w 12:49- Odpowiedz

    Bardzo fajne przygotowany wpis na bloga, dobrze się czyta. Pozdrawiam :)

    • Asia 26 sierpnia 2017 w 00:18- Odpowiedz

      Tryin’ my best ;)

  9. Katarzyna Płuska 15 sierpnia 2017 w 16:18- Odpowiedz

    Jestem oczarowana Waszym blogiem. Estetyka, treściami. Dzięki za każdy wpis i przybliżanie tak nieznanego mi świata! A i te koty… bo ja tez mam kota na punkcie kotów :-)

    • kondi 15 sierpnia 2017 w 17:57- Odpowiedz

      dzięki, Katarzyna. miło nam gościć Cię u nas ;)

  10. Agnieszka 16 sierpnia 2017 w 22:33- Odpowiedz

    Bardzo ciekawy i edukacyjny wpis. Wielkie dzięki za zabranie mnie do tego magicznego świata!

    • Asia 17 sierpnia 2017 w 10:23- Odpowiedz

      Polecam się! :)

  11. Ewa 17 sierpnia 2017 w 10:12- Odpowiedz

    Choć to zdecydowanie nie mój klimat, tak książka wydaje się fajnym źródłem rozrywki :-)

    • Asia 17 sierpnia 2017 w 13:01- Odpowiedz

      Niektóre opisy są faktycznie zabawne :)

  12. Agnieszka 17 sierpnia 2017 w 10:12- Odpowiedz

    Ej, nigdy o japońskich demonach i stworach nie słyszałam. Zawsze doceniam tego typu książki, bo można się z nich wiele dowiedzieć o kulturze, wierzeniach i obyczajach, więc jestem jak najbardziej na tak!

    • Asia 17 sierpnia 2017 w 10:29- Odpowiedz

      Na pewno słyszałaś o japońskich horrorach – jak choćby „Ring”. W nich mnóstwo jest potworów i duchów, czyli właśnie yōkai.

  13. Wyrodna Matka 17 sierpnia 2017 w 10:38- Odpowiedz

    Wow, mocno mnie zaintrygowaliście tą książką. Jak zobaczyłam tytuł i wstęp Waszego wpisu, to pomyślałam sobie, że „to nie dla mnie”. Ale później coraz bardziej spodobała mi się ona i jej tematyka. Może kiedyś po nią sięgnę.

    • Asia 17 sierpnia 2017 w 12:37- Odpowiedz

      Myślę, że sporo osób tak reaguje na tę książkę – że to nie ich świat, nie ich bajka, że nie dla nich. A książka jest naprawdę dobra – i dla laika, i dla kulturoznawcy.

  14. Magdalena 7 września 2017 w 13:03- Odpowiedz

    Nie mogę powiedzieć, że mnie japońska kultura fascynuje, tym bardziej, że ją znam, ale jest w niej coś, co sprawia, że zawsze, kiedy się z nią w jakiś sposób zetknę, to nie daje mi przez jakiś czas spokoju.
    W tych wszystkich japońskich stworach, potworach, duszkach itp. to na pewno się nigdy nie połapię. Są niesamowite, ale przede wszystkim jest ich tyle, że nie sposób ich ogarnąć. Tym większy szacunek dla pana Fostera.
    Książka wpisana na listę do przeczytania.
    A wpis świetny.

    • Asia 7 września 2017 w 22:21- Odpowiedz

      Bardzo dziękuję, Magdalena, za miłe słowo. I podziwiam to, że – pomimo tego, że nie czujesz się fascynatką tej kultury – jesteś na tyle otwarta, by ją zgłębiać :)

  15. Zawsze nadrabiam 7 września 2017 w 13:07- Odpowiedz

    Muszę przeczytać, będę na nią polować. Uwielbiam czytać o wierzeniach, a Japońskie są szczególnie ciekawe ze względu na swoją różnorodność. Pamiętam, że strasznie podobała mi się legenda czytana za dzieciaka, o lisach, które przechytrzyły drwala. Japończycy wierzą (wierzyli), że lisy potrafią zmieniać postać więc pod postacią młodej dziewczyny. Tak zamotały mu w głowie, że był przekonany, że zabił dziewczynę. Dopiero kiedy uświadomił sobie czym jest odebranie życia lisy uciekły, a drwal dostał nauczkę. :D Polecam świetną książkę, nie naukową, ale pełną czaru wschodnich wierzeń- Baśnie i legendy z różnych stron świata. A.J. Sarwa. <3
    Pozdrawiam. :)

    • Asia 7 września 2017 w 22:22- Odpowiedz

      Te sprytne lisy, co pod postacią kobiet (zazwyczaj) uwodzą ludzi, to bardzo znany motyw :)

  16. Agnieszka 7 września 2017 w 13:23- Odpowiedz

    zupełnie nie moje klimaty. Jestem mądrzejsza o recenzję tej pozycji ale osobiście bym po nią nie sięgnęła

    • Asia 7 września 2017 w 22:19- Odpowiedz

      Nic na siłę!

  17. Ela 2 października 2017 w 16:32- Odpowiedz

    Bardzo lubię książki wydane w serii „Mundus”, bo są w stanie zadowolić nawet tych najbardziej wymagających i dociekliwycg czytelników. Ze względu na sporadyczny kontakt z japońską popkulturą chciałabym uporządkować wiedzę z zakresu folkloru jako napędowego rezerwuaru motywów i wątków dla sztuk audiowizualnych i komisów. Dziękuję za tę wyczerpującą recenzję.

    • Asia 3 października 2017 w 22:31- Odpowiedz

      Na pewno wiele wyniesiesz zatem z lektury tej książki. Ja jestem nią zachwycona, bo naprawdę zupełnie inaczej teraz patrzę na wiele motywów obecnych w japońskich sztukach.

  18. Kocie Podróże 6 października 2017 w 12:33- Odpowiedz

    Kiedyś spacerując po Kioto nocą spotkałem bakeneko, ale że jestem Kocim Podróżnikiem i miałem przy sobie nawet jakiś ochronny omamori z kociej świątyni, to nic złego mi się nie stało :)
    Książka już zamówiona. Mam nadzieję, że jest sporo ciekawostek o kocich yokai.
    A poza nimi, to chyba największą słabość mam do kappy – widzieliście campowy musical Underwater Love? ;)

    • Asia 6 października 2017 w 21:08- Odpowiedz

      Nie widzieliśmy, ale rozbudziłeś nam apetyt!

Zostaw komentarz