Przygotowania do wyjazdu do Indii: co spakować do Indii

Tu jesteś:, Indie Północne, Indie भारत, Informacje praktyczne, PodróżePrzygotowania do wyjazdu do Indii: co spakować do Indii
  • Kot w walizce / na walizkach

Co spakować do Indii?
Dzisiaj wrzucam obiecaną listę rzeczy, które planujemy zabrać do Indii. Być może według niektórych połowa z tych przedmiotów jest zbędna, ale wolimy się zabezpieczyć na różne okazje, by już na miejscu nie tracić czasu na szukanie jakieś pierdoły. Jeszcze nie ważyliśmy tego, ale…

Apteczka

  • standardowy zestaw (m.in. woda utleniona w żelu, plastry, gaziki, bandaże, w tym elastyczny);
  • psikacz przeciw komarom Ultrathon (25% DEET);
  • leki przeciwuczuleniowe (np. Zyrtec, Fenistil, wapno);
  • painkileersy (Ibuprom Max) i rozkurczowe (No-Spa);
  • leki na zatrucia pokarmowe/biegunki (węgiel, gastrolit, Nifuroksazyd);
  • leki na zakażenia układu moczowego (Furaginum);
  • antybiotyki (doksycylina);
  • żel antybakteryjny do mycia rąk „bez wody”;
  • chusteczki nawilżane;
  • sunbocker SopotSun +50 oraz pomadka ochronna;

[+ zapasy soczewkowo-higieniczne dla obojga bo jesteśmy ślepaki – przyp. Kondi]

Odzież i obuwie

(dotyczy tylko mnie, nie wiem, co tam sobie Kondi spakuje :P)

  • ciuchy: trzy pary cienkich spodni a la bojówki, w miarę szybkoschnące, 5 bluzek z krótkim rękawem, dwie na ramiączkach, coś z długim, żeby nie obrażać w świątyniach;
  • skarpety (głównie do samolotu i meczetów ;)
  • butki: sandały, trampki i piankowe klapki pod prysznic (cały czas się zastanawiam nad niskimi glanami – mam takie już prawie do wyrzucenia – nawet już dwie pary nowych na ich miejsce :P – ale glany są ciężkie i nie wiem, czy jest sens je tachać);
  • trzy chustki bandamki w celu uniknięcia udaru!
  • cieniuteńka kurtka przeciwdeszczowa, którą można skompresować do małego woreczka;
  • składana parasolka;
  • sanglasy.

[ja spakuje: ulubione M65 olive w wersji krótkiej raz, długiej raz (nie wiem po co, awaryjnie chyba) i spodenki z dryteku (wybitnie awaryjnie, jeśli trafimy na powódź i wszystko przemoknie), do tego t-shirtów ile wlezie po spakowaniu rzeczy zaordynowanych przez A., gaci ile wlezie po spakowaniu ww., podróbiaste conversy oprócz sandałów (jakby mnie masakrycznie poobcierało) + jakieś skarpety do tego + kangurka p.d. + nóż + gaz – przyp. Kondi]

Inne

  • 2 x grzałka do gotowania wody (jak się jedna popsuje, to będziemy “ugotowani”);
  • 2 x kubek termiczny + garnuszek do gotowania wody;
  • 2 x niezbędnik (komplet sztućców);
  • piersiówka (z zawartością %, zalecany łyk po każdym posiłku!);
  • 2 x poszwa na kołdrę (podobno pościel często jest „niepierwszej świeżości”);
  • alumata (do siedzenia), a ja biorę jeszcze mój cienki „1 kg” śpiworek;
  • ręczniki – po jednym średnim i małym (z mikrofibry);
  • moskitiera [dupa, za nylon liczą sobie 150zł – w życiu nie zapłacę tyle za kawałek firanki! – K.];
  • rozgałęziacz (podobno często w pokoju hotelowym  jest tylko jedno gniazdko);
  • latarka czołówka + baterie i świeczki + zapalniczka (wyłączają prąd bez ostrzeżenia na kilka godzin);
  • sprzęt fotograficzny/elektroniczny: 2 lustrzanki, 5 obiektywów, statyw, CF-ki, mały laptop (m < 1kg), ogumowany dysk usb, pamięci usb (na wypadek konieczności przenoszenia danych z laptopa na kompa w kafejce int.), dwie komórki, maleńka kamera cyfrowa z twardym dyskiem;
  • przewodnik (Lonely Planet [nie było, kupimy na miejscu – K.] i Pascal);
  • notatnik analogowy + długopisy;
  • kosmetyki (w miarę możliwości w saszetkach, ulubiony szampon – od indyjskich może swędzieć głowa; ewentualnie: szampon Clorane w sprayu, który został z zeszłego roku, może się przyda [nie przyda się :P – K.]);
  • proszek do prania;
  • zatyczki do uszu;
  • kłódki, sznurek;
  • skocz i pałer tejp;
  • zestaw do szycia (biała, czarna nitka + igła);
  • kserokopie wszystkich dokumentów i biletów (odpowiedniki zeskanowane i umieszczone w sieci).

Na miejscu kupimy

  • elektryczne wtyczki przeciwkomarowe
  • słynny „Odomos” przeciw komarom
  • sole mineralne do rozpuszczania w wodzie (ichnia woda nie jest mineralna!)
  • sari i inne tradycyjne ciuszki :)
  • moskitiery
  • LP (bo w Wawie były, ale wyszły).

Kilku rzeczy  – np. moskitiery i kłódek – jeszcze nie mamy. Ale od biedy moskitierę można nabyć w Indiach, a kłódki zakupimy w którymś z supermarketów budowlanych. Mamy też tylko jedną grzałkę i jedną czołówkę – trzeba będzie dokupić. No i poszwy – ale to też weźmiemy takie najtańsze, z supermarketu, żeby na koniec je wyrzucić i nie obciążać bagażu. Brakuje nam jeszcze kilku leków (jutro realizuję recepty) i kosmetyków. No i rozgałęźnik. Eh, sporo tego jednak…

Ogólnie od wczoraj zaczynam się denerwować i panikować… Ale nie ma się co nad tym rozwodzić. Mam nadzieję, że mi przejdzie szybko ten stan!

P.S. Zakupiliśmy ubezpieczenie – najtańszą opcję, z dosyć niskimi kwotami na ewentualne leczenie szpitalne i NNW. Planowaliśmy jakieś wyczesane – ubezpieczenie bagażu, sprzętu foto, biletów, etc. Ale okazało się, że każda z tych opcji jest słono płatna, a aparatów to w ogóle nie chcą ubezpieczać. Ogólnie jestem rozczarowana. Tak, czy inaczej, za 30 dni do strefy „wszystkie kraje świata poza USA i Kanadą” wyszło po ok 225 zł/os.

Przeczytaj wszystkie posty o wyprawie do Indii z 2009 roku.

Autor: | 2018-05-25T10:05:12+00:00 09.07.2009|Kategorie: Indie 2009, Indie Północne, Indie भारत, Informacje praktyczne, Podróże|5 komentarzy

O autorze:

Pracuje na jednej z warszawskich uczelni jako adiunkt, gdzie walczy z betonami, polimerami i studentami. W wolnym czasie bloguje o podróżach, gotowaniu i ciuchach; z uporem maniaka uczy się japońskiego. Ładnie narysuje i rewelacyjnie gotuje! Ma bzika na punkcie swoich 2 kotów…