Pesto is the besto!

Tu jesteś:, Podróż kulinarnaPesto is the besto!

Chwilowo nie mam czasu zająć się zdjęciami z Indii (mam jeszcze sporo fajnych rzeczy do pokazania, ale przyjdzie na nie jeszcze czas!) zatem dzisiaj post z cyklu podróże kulinarne.
Kierunek: Italia, a nawet Liguria. Wszyscy znają pesto zielone i czerwone. A kto z Was zna pesto białe, czyli pesto bianco?

Pesto zielone – pesto genovese

Tradycyjne pesto zielone, czyli pesto genovese (wł. pesto genueńskie) to zielony sos powstający po połączeniu (oryginalnie poprzez ucieranie w moździerzu, ale bardzo ładnie się to też robi za pomocą blendera ;) ) bazylii, oliwy, utartego parmezanu (lub innego drobno startego twardego sera, np. grana padano) i orzeszków piniowych. Pesto czerwone pesto siciliana (wł. pesto sycylijskie) robi się z suszony na słońcu pomidorów.

Pesto białe – pesto bianco

A co to jest pesto bianco? To rzadziej spotykane pesto białe, którego głównym składnikiem są karczochy, chociaż zawiera też trochę bazylii – najlepiej tej z Ligurii (reszta podobnie – oliwa, czasem olej słonecznikowy, orzeszki, ser). Jest dużo delikatniejsze i mniej słone niż tradycyjne zielone pesto.

Niedawno robiliśmy pojedynek genovese vs. bianco, bo oba typy pesto zawitały na naszym stole jako sosik do ravioli z serkiem ricotta… Ode mnie (tradycjonalistki) punkt dostało zielone; według Kondiego wygrało białe. Czyli remis.
A Waszym zdaniem, które pesto jest the besto?

Pesto ziemone (pesto genovese) i pesto białe (pesto bianco) na ravioli

Pesto zielone (genovese) i pesto białe (bianco) z ravioli alla ricotta ed erbette (z ricottą i ziołami)

Autor: | 2017-04-01T00:25:45+00:00 10.10.2013|Kategorie: Italia, Podróż kulinarna|16 komentarzy

O autorze:

Pracuje na jednej z warszawskich uczelni jako adiunkt, gdzie walczy z betonami, polimerami i studentami. W wolnym czasie bloguje o podróżach, gotowaniu i ciuchach; z uporem maniaka uczy się japońskiego. Ładnie narysuje i rewelacyjnie gotuje! Ma bzika na punkcie swoich 2 kotów…

16 komentarzy

  1. ruda 10 października 2013 w 18:17 - Odpowiedz

    Pesto plus makaron razowy plus prażone pestki dyni i słonecznika.
    Jak dla mnie przepyszne danie, a do tego proste i szybkie :)
    Jeszcze nie podjęłam się zrobienia własnego pesto, ale może kiedyś się odważę, w końcu nie jest to aż takie skomplikowane :)

    • Joanna Julia Sokołowska 10 października 2013 w 18:45 - Odpowiedz

      Widziałam w tiwi, jak zrobili pesto w kilka sekund: w blenderze zmiksowali listki bazylii, kawałek twardego sera, trochę oliwy i orzeszki piniowe – i gotowe. W sumie trudność polega tylko na zgromadzeniu większej ilości zielonego. :)

  2. lekarkajakoszafiarka 13 października 2013 w 15:45 - Odpowiedz

    Żałuję, ale białego jeszcze nigdy nie miałam okazji spróbować.. będę musiała to kiedyś nadrobić :D

  3. Agaton 15 października 2013 w 10:32 - Odpowiedz

    O wiele ciekawiej czyta mi się tego bloga. Podróże są mi bliższe niż moda :)

    • Joanna Julia Sokołowska 15 października 2013 w 10:43 - Odpowiedz

      To zapraszam serdecznie częściej :)
      Jak nadejdą śniegi, to uderzę z letnimi zdjęciami pełną parą.
      I na pewno będzie też samolotowo!

  4. Justyna K. 8 grudnia 2013 w 00:51 - Odpowiedz

    Jak ja Ci zazdroszczę takich podróży. To moje odwieczne marzenie!:)

  5. PodróżeMM 11 kwietnia 2014 w 23:14 - Odpowiedz

    Ah, Liguria. Póki co najpiękniejsze miejsce w jakim mieliśmy okazję być. Szczególnie przypadła nam do gustu Imperia, przecudowne miasteczko nieskalane infekcją turystów…
    Kuchnia włoska? Naszym zdaniem najlepsza na świecie!

    • Joanna Julia 11 kwietnia 2014 w 23:42 - Odpowiedz

      Ja też uwielbiam włoską. Właśnie wcinamy po nocy home made lasagne :)

  6. Beta 8 października 2014 w 15:39 - Odpowiedz

    A ja własnie odkryłam sprowadzane z Włoch do Polski słoiczki liguryjskiej własnie (jak nazwa wskazuje) firmy – Costa Liguria – i maja tam różne smaki. Białe pesto, zdaje mi się – też jest, tylko nie próbowałam, bo… najbardziej przypadło mi do gustu zielone z limonką. Ta limonka daje taki posmak i aromat, że od talerza nie można się oderwać. Inne mi już nie smakują. Polecam.

    • Asia 8 października 2014 w 15:49 - Odpowiedz

      Jeszcze takiego nie widziałam.
      Sama limonek unikam, bo jestem uczulona na cytrusy (chociaż po pobycie w Brazylii i skonsumowaniu jakichś 30 caipirinhi ma limonkach, to już nie jestem tego taka pewna), ale jak spotkam to na pewno wypróbujemy – Kondi będzie testerem :)

  7. Bookendorfina 7 stycznia 2016 w 09:04 - Odpowiedz

    Białego pesto nie miałam jeszcze okazji spróbować, w zasadzie dopiero teraz dowiedziałam się, że takie istnieje, choć bardzo lubię karczochy. :)

    • Asia 7 stycznia 2016 w 09:09 - Odpowiedz

      Jest zupełnie inne niż zielone, czy czerwone, ale skoro lubisz karczochy, to na pewno Ci będzie smakować :)

  8. croatiaholidays 31 marca 2017 w 20:58 - Odpowiedz

    My spotkaliśmy się chyba z jakimś rodzajem czerwonego pesto z pestkami chilli. Piorunująco ostre to to było, w nazwie była Etna, więc może to coś tłumaczy, ale jak na nasze podniebienia to nie do przejścia. Chyba Sycylijczycy mają jakąś większą skalę znoszenia ostrości? ;)

    • Asia 1 kwietnia 2017 w 00:13 - Odpowiedz

      Być może lubią bardziej pikantne potrawy, ale nie słyszałam, aby pesto sycylijskie miało być tak ostre. Poszperam w internecie, może to jakiś specjalny rodzaj był. :)

  9. kuchniabellissima 12 września 2017 w 12:01 - Odpowiedz

    Bardzo lubię wszystkie rodzaje pesto! Mój mąż zdradził mi przepis od swojej babci na pesto pistacjowe i zakochałam się w nim od pierwszego spróbowania. Kupne też są dobre o ile mają dobry skład :). Nawet poszłam o krok dalej i połączyłam polsko-włoskie korzenie robiąc pesto buraczane :D. Obecnie jestem na Sycylii i mam okazję odkrywać wiele pysznych smaków :)

    • Asia 12 września 2017 w 19:58 - Odpowiedz

      jestem bardzo ciekawa specjałów sycylijskiej kuchni. :)

Zostaw komentarz