Podsumowanie wyprawy „Indie Północne i Nepal 2009”

Przyszedł czas na podsumowanie naszej wyprawy „Indie Północne i Nepal 2009”. Poniżej zamieściłam planowaną oraz zrealizowaną trasę podróży. Jesteśmy bardzo zadowoleni z tej wyprawy, ponieważ oprócz Indii udało nam się odwiedzić także Nepal i na własne oczy zobaczyć Himalaje, w tym Annapurnę i Mt Everest!
Wstępnie opracowany plan podróży wyglądał następująco…

Trasa podróży po Indiach Północnych (planowana)

Trasa podróży po Indiach Północnych (planowana)

Legenda:
A – New Delhi, Delhi
B – Agra, Uttar Pradesh
C – Varanasi, Uttar Pradesh
D – Sarnath, Uttar Pradesh
E – Khajuraho, Madhya Pradesh
F – Orchha, Madhya Pradesh
G – Fatehpur Sikri, Uttar Pradesh
H – Jaipur, Radżastan
I – Udaipur, Radżastan
J – Pushkar, Radżastan
K – Ahmedabad, Gujarat
L – Mumbai City, Maharass

 

A oto, jak wyglądała faktycznie zrealizowana przez nas trasa po Indiach (bez zaznaczenia Nepalu – pełna trasa -> patrz niżej), którą pokonaliśmy w niecałe cztery tygodnie (wcale nie na wyścigi).

Trasa podróży po Indiach Północnych (zrealizowana) - "Indie Północne i Nepal 2009"

Trasa podróży po Indiach Północnych (zrealizowana)

Legenda:
A – New Delhi, Delhi
B – Pushkar, Radżastan
C – Adźmer, Radżastan
D – Jaipur, Radżastan
E – Agra, Uttar Pradesh
F – Varanasi / Sarnath, Uttar Pr.
G – Bodh Gaya, Bihar
H – Gaya, Bihar
I – Patna, Bihar
J – Raxoul, Bihar
+ Katmandu, Nepal
++ Pokhara, Napal
+++ Katmandu, Napal
K – Varanasi, Uttar Pradesh
L – Rewa, Madhya Pradesh
M – Satna, Madhya Pradesh
N – Khajuraho, Madhya Pradesh
O – Orchha, Uttar Pradesh
P – Jhansi, Uttar Pradesh
Q – Mumbai City, Maharashtr
R – New Delhi, Delh

Podsumowanie wyprawy
„Indie Północne i Nepal 2009”

Według poniższej mapy Google zrealizowana przez nas trasa (łącznie z podróżami w Nepalu) wyniosła ŁĄCZNIE ~6 700 km.


Link do mapy Google Maps

I kto mówił, że nie damy rady?! Powyższą trasę zrealizowaliśmy na przełomie lipca i sierpnia, czyli w czasie pory deszczowej. Pomimo tego, że prognozy nie były optymistyczne (zwłaszcza na dzień pełnego zaćmienia słońca), przez większość czasu mieliśmy piękną pogodę.

Na dłuższych odcinkach podróżowaliśmy pociągami, samochodem, autobusami i samolotami. Jeśli wierzyć Google Maps, to pośród wspomnianych 6 700 km lądem przejechaliśmy około 4 350 km, a pozostałe 2 350 km – przelecieliśmy. Odbyliśmy cztery krótkie loty – małym samolocikiem (na ok. 30 pasażerów) z Katmandu do Pokhary i z powrotem,  następnie (wielkim, ale niemal pustym samolotem) z Katmandu do Varanasi, a na koniec także z Bombaju do New Delhi. Na ostatni lot bilety zakupiliśmy jeszcze w Polsce (koszt ok. 200 zł/osobę).

Bilety na pozostałe loty po Napalu i z Nepalu do Indii kupiliśmy w Katmandu w małym biurze turystycznym. (Łącznie za trzy loty zapłaciliśmy około 500 zł/osobę; loty kupowaliśmy z jedno- i kilkudniowym wyprzedzeniem.) Dzięki tym lotom po Nepalu zaoszczędziliśmy mnóstwo czasu i mieliśmy szansę zobaczyć „z bliska” Himalaje, w tym Annapurnę, a nawet szczyt samej Czomolungmy (Mt Everest), czyli najwyższej góry świata. Zdecydowanie warto było polecieć do Pokhary!

Jesteśmy bardzo zadowoleni z tej podróży!

Jesteśmy bardzo zadowoleni z naszej podróży i nie żałujemy ani jednego dnia! Co więcej, jesteśmy pewni, że wrócimy do Indii, by odkrywać kolejne uroki kraju – także na południe od Bombaju. A to podobno już zupełnie inne krainy…

Pozdrawiamy,
Asia i Kondi

Edit. Indie południowe.

Nasze marzenie o Indiach południowych zrealizowaliśmy we wrześniu 2013 roku, czyli cztery lata po pierwszej podróży na subkontynent indyjski. Dotarliśmy aż do południowego skraju Kerali, gdzie pływaliśmy po Backwaters. Artykuły z relacją „live” z tej podróży zebraliśmy w kategorii Indie 2013. Tymczasem wszystkie posty dotyczące podróży po Indiach północnych zostały zebrane w kategorii Indie 2009.

O autorze:

Pracuje na jednej z warszawskich uczelni jako adiunkt, gdzie walczy z betonami, polimerami i studentami. W wolnym czasie bloguje o podróżach, gotowaniu i ciuchach; z uporem maniaka uczy się japońskiego. Ładnie narysuje i rewelacyjnie gotuje! Ma bzika na punkcie swoich 2 kotów…