Ciekawe miejsca w Japonii: bambusowy las w Arashiyama (Kioto)

Tu jesteś:, Ciekawe miejsca w Japonii, Japonia 日本, Kioto 京都, Podróże, Podróże po JaponiiCiekawe miejsca w Japonii: bambusowy las w Arashiyama (Kioto)

Ciekawe miejsca w Japonii: Las bambusowy w Arashiyama - Arashiyama Kōen Kameyama Chiku (嵐山公園 亀山地区) / Kizankōen (亀山公園), Kioto

Las bambusowy w Arashiyama – Kōen Kameyama Chiku (Kioto)

Zapraszamy na kolejny odcinek cyklu Ciekawe miejsca w Japonii. Dzisiejsza pocztówka z Japonii przedstawia bambusowy las w Arashiyama. Jest to zdecydowanie jedna z najsłynniejszych i najchętniej odwiedzanych atrakcji Kioto, jeśli nie całej Japonii! Poczałkowo miejsce to wydawało mi się zbyt oczywiste, by o nim pisać, ale na prośbę Czytelników uzupełniam serię także i o Arashiyamę!

Arashiyama (嵐山)

(prefektura Kioto)

Arashiyama (嵐山) to zachodni dystrykt Kioto i, jak wspomniałam, jest to jedno z najsłynniejszych miejsc w Japonii. Sławę zawdzięcza przede wszystkim bambusowemu zagajnikowi Arashiyama Kōen Kameyama Chiku (zwanemu też Kizankōen), który częściowo został udostępniony turystom. Piszę częściowo, bo w przeciwieństwie do innych bambusowych lasów, które odwiedziłam w Japonii, w tym konkretnym aleje są wygrodzone rustykalnym płotkiem.

Parasolkowe szaleństwo w Arashiyama

Lonely Planet Japan (Edition 2013) - bambusowy las w Arashiyama

Widok takiej bambusowej alei, po której spaceruje ktoś z czerwonym parasolem znalazł się nawet na okładce jednej z edycji przewodników Lonely Planet Japan. Od tego momentu w sieci pojawiają się tysiące inspirowanych tą okładką zdjęć. Jeśli wpiszecie w wyszukiwarkę Google frazę „Arashiyama umbrella” wyskakuje ponad 1,1 miliona wyników. Zresztą sami zobaczcie te zdjęcia w Google Images: Arashiyama umbrella (klik).

My nie mamy takiego zdjęcia z parasolką. Przewodnik ten został wydany w 2013 roku, czyli po naszych pierwszych wojażach do Japonii, dlatego nie miał szansy zainspirować nas do takiej kompozycji… Ale nie martwcie się, mnie także nie ominęła fiksacja na punkcie Lonely Planet cover photo. Na okładce edycji naszego przewodnika (z 2011 roku) widnieje czerwony mostek, którego nikt nie podpisał. A ja bardzo chciałam go zobaczyć na własne oczy i przez cały miesiąc go szukałam w różnych prefekturach. Nie udało się. Nie pomogły nawet starania moich japońskich przyjaciół (Aki do dzisiaj podsyła mi zdjęcia różnych czerwonych mostków). W ten sposób dotarłam jednak do kilku ciekawych miejsc. Ale to historia na oddzielny artykuł….

Czy bambusowy las w Arashiyama zapiera dech?

Czy widok tych bambusów zapiera w piersiach dech? I tak, i nie!
Jeśli udacie się na spacer wyłącznie tą wygrodzoną ścieżką, możecie czuć pewien niedosyt. Ja czułam, bo wyobrażałam sobie, że w Arashiyama można biegać między bambusami, niczym w filmie Dom latających sztyletów. Niestety nie można. Ale można zobaczyć nieco lepsze widoki niż te alejki (czytaj: bez płotka). Odkryłam to właściwie dopiero przy okazji drugiej wizyty w Arashiyamie. Jeśli kupi się bilet do świątyni Tenryū-ji sąsiadującej z parkiem Kizankōen, to po jej zachodniej stronie można zobaczyć bambusowy las z nieco innej perspektywy (chociaż cały czas bez wchodzenia między bambusy). Niestety wstęp do świątyni jest płatny (500 jenów za ogrody + 300 jenów za zwiedzanie wnętrza), ale jeśli jesteście pewni, że nie będziecie mieli innej okazi, by oglądać bambusy, to warto bilet. A dlaczego wcześniej tego nie odkryłam?! Bo świątynia była w remoncie…

Ciekawe miejsca w Japonii: bambusowy las w Arashiyama (Kioto) - widok z ogrodów świątyni Tenryu-ji (Kioto)

Arashiyama: widok na las bambusowy z ogrodów świątyni Tenryū-ji

Osobom, które wybierają się jednak do Nachi-Katsuura, aby zobaczyć wodospad Nachi-no-taki i świątynię Seiganto-ji, polecam tam wypatrywać niegrodzonego lasu bambusowego, po którym naprawdę można chodzić do woli!

🗺️ Bambusowy las w Arashiyama (pref. Kioto) na Google Maps


Ciekawe miejsca w Japonii – mapa atrakcji

Oto inne miejsca w Japonii, które także warto odwiedzić – kliknij na ikonę, a rozwinie się opis z linkiem do artykułu.

O autorze:

Pracuje na jednej z warszawskich uczelni jako adiunkt, gdzie walczy z betonami, polimerami i studentami. W wolnym czasie bloguje o podróżach, gotowaniu i ciuchach; z uporem maniaka uczy się japońskiego. Ładnie narysuje i rewelacyjnie gotuje! Ma bzika na punkcie swoich 2 kotów…