Japonia – jak zorganizować wyjazd #3: co spakować do Japonii

Tu jesteś:Japonia – jak zorganizować wyjazd #3: co spakować do Japonii

Często pytacie nas o różne szczegóły dotyczące planowania wyjazdu do Japonii. Jednym z częstszych jest pytanie o to, co zabrać do Japonii. Jako że niedawno znowu przechodziliśmy proces „pakowania się do Japonii”, przygotowaliśmy listę rzeczy, które naszym zdaniem warto zabrać z Polski, żeby uniknąć kilku (niekoniecznie miłych) niespodzianek. Zapraszamy na kolejny post z cyklu Japonia – jak zorganizować wyjazd: co spakować do Japonii.

➡️ tutaj znajdziesz pozostałe posty z cyklu: Japonia – jak zorganizować wyjazd

Wizyty w Japonii mocno zmieniły nasze postrzeganie tego kraju, jeśli chodzi o dostęp przeciętnego obywatela do technologicznych nowinek. A w zasadzie nawet nie nowinek, ale zdobyczy techniki ostatnich kilku lat. Tak, mają androidy, które serwują kawę, mają deski klozetowe, co badają poziom cukru w moczu użytkownika, mają najnowocześniejsze telefony, ale z drugiej strony… W co trudno uwierzyć… W wielu domach (i mówię o dużych miastach, typu Kioto) cały czas nie mają łazienek – wielu mieszkańców starych dzielnic nadal codziennie drepcze do łaźni miejskich, tzw. sentō. Często w domach nie ma też centralnego ogrzewania, a sieci energetyczne są przedpotopowe (plątaniny dziesiątek kabli na słupie przy uliczce to widok powszechny nie tylko w Indiach).

Jeszcze dwa-trzy lata temu mało gdzie było wifi… Muszę przyznać, że dostęp do wifi znacznie się poprawił w porównaniu do tego, co pamiętamy z pierwszych podróży do Japonii (w 2012 i 2013 roku), ale przygotujcie się na to, że w niektórych hotelach, gdzie część wyposażenia jest naprawdę nowoczesna (gadające windy, elektryczna samo-podnosząca się deska klozetowa) w dalszym ciągu jedynym dostępem do internetu może być kabelek… Dlatego, aby wyeliminować niektóre potencjalne kłopoty, warto przed wyjazdem zaopatrzyć się w kilka elektronicznych (i nie tylko) gadżetów. Tak na wszelki wypadek. Poniżej wyszczególniliśmy, co spakować do Japonii, by uniknąć kilku niepotrzebnych kłopotów.

Co spakować do Japonii

 

Kabel sieciowy

Jeśli wasze urządzonko (np. laptop) ma gniazdo sieciowe – to  warto wziąć własny kabelek sieciowy. Jest szansa, że takowy dostaniecie w recepcji hotelu, ale nie jest to regułą. Zatem lepiej mieć swój, tym bardziej, że niewiele waży i zajmuje mało miejsca, a przezorny zawsze ubezpieczony.

Własny modem – tzw. MiFi lub telefon 4-zakresowy

Jeśli planujecie korzystać z urządzeń, które z internetem łączą się przez wifi, to warto mieć ze sobą własny modem – tzw. MiFi lub telefon 4-zakresowy (quad-band) bez simlocka. Oczywiście mowa tu o przypadku, kiedy planujecie kupić „japoński internet”, czyli kartę sim lub micro-sim do internetu.  Do wyboru są pakiety danych na np. 1 miesiąc i 3 miesiące (korzystaliśmy z obu opcji). Takie karty kupicie w dużych sklepach z elektroniką – np. Bic Camera, które znajdują się m.in. w tokijskich dzielnicach Shinjuku i Akihabara. Niestety, aby aktywować taką kartę sim, należy zadzwonić z japońskiego telefonu pod numer podany na karcie, ale na pewno ktoś Wam w tym pomoże (jest szansa, że zrobi to nawet pan sprzedawca, jeśli gada po angielsku).

Adapter

W Japonii są inne gniazdka i inne napięcie, niż w Polsce.

  • Gniazdka w Japonii

Gniazdka w Japonii są identyczne, jak w USA – z dwoma płaskimi wtykami – typ A lub z dwoma płaskimi wtykami i uziemieniem – typ B (przy czym częściej trafialiśmy na typ A). Absolutnie nie da się do nich wetknąć naszych wtyczek, dlatego trzeba się zaopatrzyć w odpowiedni adapter (zwany potocznie „przejściówką”). Na Allegro jest ich całe mnóstwo – drogie, np. firmy Skross, i inne no-name, przy czym te drugie są sporo tańsze, a niekoniecznie gorsze. Ważne, aby zwrócić uwagę, czy dany adapter ma opcję podłączenia do gniazdka typu A (dwa płaskie bolce bez trzeciego okrągłego), bo taka wtyczka wejdzie do każdego japońskiego gniazdka.

Adapter można też kupić też w japońskich sklepikach. Sami kupiliśmy taki za niecałe 500 jenów na lotnisku Narita (w kiosku przy wejściu do kolejki NEX). W niektórych hotelach też użyczają adapterów (podobnie jak ładowarek do telefonów, które są zazwyczaj fantami zapomnianymi przez gości), ale – jak w przypadku kabelka – warto mieć własny. Zwłaszcza, jeśli się planuje mieszkać w hostelach, ryokanach, czy u ludzi w domach. Albo chce się ładować telefon na lotnisku lub w Starbucksie – co ja często czynię.

  • Napięcie w Japonii

Napięcie w Japonii to 100~110 V, czyli o połowę niższe niż u nas. Nowoczesne urządzenia elektroniczne zasilane zasilaczem impulsowym (telefony, smartfony, tablety, laptopy) na 99,99% pracują w szerokim zakresie – zadziałają normalnie w Japonii i w Europie. Większość z nich na tabliczce znamionowej ma napisane, że dane urządzenie działa w zakresie 100~230 V. Natomiast nasze suszarki, lokówki, grzałki – już niekoniecznie normalnie zadziałają (jeśli w ogóle). Nie warto ich brać ze sobą. Chyba, że koniecznie chcemy gotować wodę na herbatę przez 1,5h… Ale istnieje ryzyko, że wywalimy korki w całym budynku. ;)

co spakować do Japonii: adapter dopasujący wtyczkę do gniazdka w Japonii

Uniwersalny adapter Skross umożliwiający korzystanie z urządzeń z polską wtyczką w różnych krajach świata (lub korzystanie z zagranicznych urządzeń w Polsce – to ta mniejsza część) – ustawiony na japońską wtyczkę z uziemieniem (typ B); niestety nie ma wtyczki bez uziemienia (typ A) i dlatego ją dokupywaliśmy

co spakować do Japonii: adapter dopasujący wtyczkę do gniazdka w Japonii

Adapter umożliwiający podłączenie się do gniazdka typu A (kupiony w Japonii) – fioletowy!

Latarka

To, że Japonię nawiedzają trzęsienia ziemi, wie każdy. Ale mało kto (z nas) pamięta, aby na tę ewentualność zaopatrzyć się w latarkę. W japońskich hotelach zawsze znajdziemy latarkę zamontowaną przy szafce nocnej – często są skonstruowane tak, że jak się je zdejmuje z bazy ładującej, to od razu się włączają. Mimo wszystko warto wziąć z Polski własną malutką czołówkę LED lub latarkę na korbkę, której nie trzeba ich ładować (dostępne w sklepach podróżniczych).

Bank energii (power bank)

Na ewentualność trzęsienia ziemi (ale nie tylko) warto wziąć ze sobą także tzw. power bank, czyli bank energii. Jest to mała kosteczka lub płaskie pudełeczko, które ładujemy sobie przez normalny kabelek, a potem możemy z niego naładować (innym kabelkiem) telefon, tablet, itd. Jak nam padnie bateria, to taki bank bywa bezcenny. (Na przykład, kiedy padnie nam telefon, w którym mieliśmy zapisany adres naszego hotelu albo mieszkania naszego hosta z CS!) Najlepsze to te o pojemności 10 Ah, z dwoma gniazdami usb, dzięki którym można ładować jednocześnie dwa urządzenia, a pojemność banku pozwoli zrobić to 4-6 razy, bez doładowywania banku.

co spakować do Japonii: power bank jest przydatny w Japonii

Power bank, czyli bank energii – pozwala podładować baterie urządzeń elektronicznych, niezastąpiony, gdy np. padnie nam telefon, w którym mieliśmy zapisany adres hotelu :)

Aplikacje na telefon ze słownikiem

Jest ich sporo – w zależności od typu telefonu na pewno coś dla siebie znajdziecie. Osobiście polecam aplikację dla iPhonów imiwa? (dawna nazwa „Kotoba”) – trzeba troszeczkę się z nią oswoić, ale to naprawdę przydatna rzecz. No i pracuje offline.

co spakować do Japonii: i mi wa? kotoba

Moja ulubiona aplikacja zawierająca słownik japońsko-angielsko-francusko-niemiecko-rosyjsko-hiszpański; dzięki niej można sprawdzić, np. co oznaczają pozycje w restauracyjnym menu

A może ktoś poleci inne sprawdzone aplikacje językowe na iPhone lub Androida?

Aplikacja Yurekuru call

Może niektórzy uznają to za przesadę, ale co tam. Każdy Japończyk ją ma zainstalowaną w swoim telefonie, to i gajdzinowi nie zaszkodzi. Mowa o Yurekuru call (ゆれくるコール”) – aplikacji, która ostrzega nas przed trzęsieniami ziemi i podaje ich moc. Zdziwilibyście się, ile w Japonii następuje trzęsień ziemi. Np. wczoraj były cztery – dwa w prefekturze Hokkaido (1 i 2 stopnie Richtera), jedno w prefekturze Iwate (1 stopień) i jedno w prefekturze Chiba (1 stopień) Na szczęście większość z niech (trzęsienia o mocy 1-4 stopni) nie jest odczuwalna przez człowieka, dlatego ważne, by nie ustawiać dla nich alarmu, bo niepotrzebnie najemy się zbyt wiele stresu. Ale wiadomo, zdarzają się silniejsze i wtedy warto wiedzieć, gdzie i kiedy.

 

co spakować do Japonii: Yurekuru Call for iPhone

Yurekuru Call – aplikacja w logo ma suma :)

Yurekuru Call for iPhone

Yurekuru Call – ostatnie trzęsienia ziemi w Japonii

Omiyage = upominki

Japończycy mają bardzo mocno zakorzeniony obyczaj obdarowywania wszystkich i przy każdej okazji, zwłaszcza, kiedy się przyjeżdża/wraca z podróży. Nawet jak się wraca z takiej jednodniowej wycieczki, trzeba coś przywieźć kolegom z pracy, a już jak się do kogoś w gości przyjeżdża, to już byłaby totalna porażka, gdyby się z pustymi rękami przyjechało. Co przywieźć Japończykowi z Polski? Będzie o tym odrębny wpis, ale w skrócie powiem (z własnego doświadczenia), że polskie ptasie mleczko, śliwki w czekoladzie, płytki z muzyką Chopina i Zuburokka, czyli po japońsku Żubrówka, sprawdzają się świetnie!

Duża butelka wody mineralnej

To nasz uniwersalny patent – sprawdza się nie tylko w podróży do Japonii. Bo jak już się przejdziecie całą procedurę lotniskową i wytelepiecie się z bagażami z lotniska, ale zanim wyciągniecie pierwsze jeny z bankomatu i po raz pierwszy skorzystacie z japońskiego automatu z napojami (a wybór jednej z 10 zielonych herbat może zająć chwilę – bo za duży wybór, to trudny wybór), a pić się chce, to butelka własnej, schłodzonej w luku bagażowym wody Żywiec jest bezcenna!

Karta Suica

Ci, co już w Japonii byli (albo mają znajomych, co byli i mogą od nich pożyczyć) niech nie zapomną wziąć swojej pre-paidowej karty Suica, za pomocą której można m.in. płacić za przejazdy w tokijskim metrze i kolejkach. Jest ważna 10 lat, a nowa sztuka, o ile mnie pamięć nie myli, kosztuje 500 jenów. Po co je znowu wydawać? ;)

co spakować do Japonii: karta Suica - warto porzyczyć, zamiast kupować

Karta Suica ze specjalnej limitowanej serii NEX, którą kupiliśmy w 2012, a używaliśmy ponownie podczas każdej kolejnej podróży do Japonii

Rzeczy, których absolutnie nie warto brać do Japonii:

Europejskie sprzęty elektryczne

(Wspomniane już) sprzęty elektryczne typu lokówka, suszarka, lokówko-suszarka, prostownica, grzałka do wody, bo i tak nie zadziałają normalnie, z uwagi na zbyt niskie napięcie.

Polski proszek do prania

W Japonii pralki piorą w zimnej wodzie, a nasze detergenty są do nich za słabe. Tani japoński płyn lub proszek kupimy za 3-4 zł w tzw. sklepie stu-jenowym (hyaku-en shoppu).

Zbyt wiele ciuchów

W Japonii są fantastyczne ciuchy i wcale nie są drogie, a są o niebo lepszej jakości. Polecamy np. zakupy w sklepach Uniqlo (po japońsku zwanych Unikuro).
Uwaga: Niestety punkt ten nie dotyczy osób wysokich. Może nie być odpowiednich rozmiarów… :P

Jeny (zwłaszcza ich duże ilości)

To nasze osobiste zdanie. Wiem, że wielu ludzi je w Polsce kupuje „na zapas”. Dlaczego? Ponieważ są a) trudno dostępne w większych ilościach, trzeba je zamawiać w bankach i kantorach, czekać na nie, skupować po mniejszych ilościach, po wcale nie jakichś mega korzystnych kursach. Jeśli mamy kartę, która umożliwia bez-prowizyjne wypłaty w bankomatach na całym świecie (oferuje je np. Citibank), a do tego konto walutowe (w euro lub dolarach – zależy od banku) i unikamy podwójnego przewalutowania, to naprawdę nie ma sensu tracić nerwów i czasu na załatwianie jenów na cały wyjazd w Polsce. Obalając durne mity o tym, że polskie karty nie działają w Japonii, powiem jeszcze, że działają zawsze w bankomatach sieci Seven & I Holdings Co., które znajdują się we wszystkich sklepach typu kombini (od ang. convenience stores) sieci 7-Eleven oraz w bankomatach na poczcie

Kiełbasa i konserwy

Nie warto brać z Polski jedzenia, ponieważ wcale nie jest ono drogie. Powiem więcej, wiele fantastycznych produktów i to super jakości jest tańszych, niż w Polsce. Pyszne onigiri, czyli tzw. „kanapki ryżowe” (zobacz, co to jest onigiri) kupimy za 105-250 jenów (3-7 zł) za sztukę, 0,5 litra wody za około 100-150 jenów, herbatę i słodkie napoje za około 100-300 jenów. Pyszny zestaw lunchowy gyudon (ryż z wołowiną) + zupa miso shiru lub zupę rāmen kupimy w knajpce za cenę 350-750 jenów (w zależności od opcji wypasu), zestaw sushi w supermarkecie (przepyszny) – podobnie, za sushi w restauracji zapłacimy 100-700 jenów za dwie sztuki (nigiri, gunkan maki). Drogi, ohydny („dmuchany” i sztuczny) i trudno dostępny jest chleb! lepiej od razu psychicznie nastawić się na dietę bazującą na ryżu, by potem na miejscu nie marudzić, ze nie można sobie zrobić kanapki… No, nie można. Bardzo drogie (i niedobre, bo modyfikowane) są też w Japonii jabłka.

IMG_8262.JPG

Pożywny i świeżutki zestaw śniadaniowy z supermarketu: nigiritamago, tuńczykiem, kalmarem, krewetką, ośmiornicą, grilowanym węgorzem, łososiem, gunkan maki z tatarem z tuńczyka i ikrą ryby latającej tobiko, dwa inari zushi. Wszystko dużo smaczniejsze, niż w niejednej polskiej restauracji sushi. Koszt 550 jenów (< 20 zł)

To nasze propozycje i anty-propozycje tego, co spakować do Japonii. Na pewno o czymś zapomnieliśmy, zatem listę będziemy od czasu do czasu uzupełniali. Liczymy też na Wasze uwagi.

A&K

Przeczytaj wszystkie posty z cyklu Japonia – jak zorganizować wyjazd. Zobacz też nasze japońskie trasy – może pomogą Ci zaplanować Twoją własną. Jeśli masz pytania odnośnie planowania podróży do Japonii odezwij się do nas przez Facebooka Postaramy się jak najlepiej Ci pomóc!

O autorze:

Pracuje na jednej z warszawskich uczelni jako adiunkt, gdzie walczy z betonami, polimerami i studentami. W wolnym czasie bloguje o podróżach, gotowaniu i ciuchach; z uporem maniaka uczy się japońskiego. Ładnie narysuje i rewelacyjnie gotuje! Ma bzika na punkcie swoich 2 kotów…