Japonia – jak zorganizować wyjazd #3: co spakować, jadąc do Japonii

Tu jesteś:Japonia – jak zorganizować wyjazd #3: co spakować, jadąc do Japonii

Często pytacie nas o różne szczegóły dotyczące planowania wyjazdu do Japonii. Jednym z częstszych jest pytanie o to, jakie rzeczy warto spakować. Jako że niedawno znowu przechodziliśmy proces „pakowania się do Japonii”, postanowiliśmy przygotować listę rzeczy, które naszym zdaniem warto zabrać z Polski, żeby uniknąć kilku (niekoniecznie miłych) niespodzianek. Zapraszamy na kolejny post z serii Japonia – jak zorganizować wyjazd.

Wizyty w Japonii mocno zmieniły nasze postrzeganie tego kraju, jeśli chodzi o dostęp przeciętnego obywatela do technologicznych nowinek. A w zasadzie nawet nie nowinek, ale zdobyczy techniki ostatnich kilku lat. Tak, mają androidy, które serwują kawę, mają deski klozetowe, co badają poziom cukru w moczu użytkownika, mają najnowocześniejsze telefony, ale z drugiej strony… W co trudno uwierzyć… W wielu domach (i mówię o dużych miastach, typu Kioto) cały czas nie mają łazienek – wielu mieszkańców starych dzielnic nadal codziennie drepcze do łaźni miejskich, tzw. sentō. Często w domach nie ma też centralnego ogrzewania, a sieci energetyczne są przedpotopowe (plątaniny dziesiątek kabli na słupie przy uliczce to widok powszechny nie tylko w Indiach). Jeszcze dwa-trzy lata temu mało gdzie było wifi… Muszę przyznać, że dostęp do wifi znacznie się poprawił w porównaniu do tego, co pamiętamy z podróży z 2012 i 2013 roku, ale przygotujcie się na to, że w niektórych hotelach, gdzie część wyposażenia jest naprawdę nowoczesna (gadające windy, elektryczna samo-podnosząca się deska klozetowa) w dalszym ciągu jedynym dostępem do internetu może być kabelek… Dlatego, aby wyeliminować niektóre potencjalne kłopoty, warto przed wyjazdem zaopatrzyć się w kilka elektronicznych (i nie tylko) gadżetów. Tak na wszelki wypadek. Zobacz, co spakować, jadąc do Japonii.

Co spakować, jadąc do Japonii

Kabel sieciowy

Jeśli wasze urządzonko (np. laptop) ma gniazdo sieciowe – to  warto wziąć własny kabelek sieciowy. Jest szansa, że takowy dostaniecie w recepcji hotelu, ale nie jest to regułą. Zatem lepiej mieć swój, tym bardziej, że niewiele waży i zajmuje mało miejsca, a przezorny zawsze ubezpieczony.

Własny modem – tzw. MiFi lub telefon 4-zakresowy

Jeśli planujecie korzystać z urządzeń, które z internetem łączą się przez wifi, to warto mieć ze sobą własny modem – tzw. MiFi lub telefon 4-zakresowy (quad-band) bez simlocka. Oczywiście mowa tu o przypadku, kiedy planujecie kupić „japoński internet”, czyli kartę sim lub micro-sim do internetu.  Do wyboru są pakiety danych na np. 1 miesiąc i 3 miesiące (korzystaliśmy z obu opcji). Takie karty kupicie w dużych sklepach z elektroniką – np. Bic Camera, które znajdują się m.in. w tokijskich dzielnicach Shinjuku i Akihabara. Niestety, aby aktywować taką kartę sim, należy zadzwonić z japońskiego telefonu pod numer podany na karcie, ale na pewno ktoś Wam w tym pomoże (jest szansa, że zrobi to nawet pan sprzedawca, jeśli gada po angielsku).

Adapter

W Japonii są inne gniazdka i inne napięcie, niż w Polsce.

Gniazdka w Japonii są identyczne, jak w USA – z dwoma płaskimi wtykami – typ A lub z dwoma płaskimi wtykami i uziemieniem – typ B (przy czym sami częściej trafialiśmy na typ A). Absolutnie nie da się do nich wetknąć naszych wtyczek, dlatego trzeba się zaopatrzyć w odpowiedni adapter (zwany potocznie „przejściówką”). Na Allegro jest ich całe mnóstwo – drogie, np. firmy Skross, i inne no-name, przy czym te drugie są sporo tańsze, a wcale nie są gorsze. Ważne, aby zwrócić uwagę, czy dany adapter ma opcję podłączenia do gniazdka typu A (dwa płaskie bolce bez trzeciego okrągłego), bo taka wtyczka wejdzie do każdego japońskiego gniazdka.

Adapter można też kupić też w japońskich sklepikach. Sami ostatnio kupiliśmy taki za niecałe 500 jenów na lotnisku Narita (w kiosku przy wejściu do kolejki NEX). W niektórych hotelach też użyczają adapterów (podobnie jak ładowarek do telefonów, które są zazwyczaj fantami zapomnianymi przez gości ;)), ale – jak w przypadku kabelka – warto mieć własny. Zwłaszcza, jeśli się planuje mieszkać w hostelach, ryokanach, czy u ludzi w domach (albo chce się naładować telefon na lotnisku lub w Starbucksie – co ja często czynię).

Napięcie w Japonii to 100~110 V, czyli o połowę niższe niż u nas. Nowoczesne urządzenia elektroniczne zasilane zasilaczem impulsowym (telefony, smartfony, tablety, laptopy) na 99,99% pracują w szerokim zakresie – zadziałają normalnie w Japonii i w Europie. Większość z nich na tabliczce znamionowej ma napisane, że dane urządzenie działa w zakresie 100~230 V. Natomiast nasze suszarki, lokówki, grzałki – już nie koniecznie normalnie zadziałają (jeśli w ogóle). Nie warto ich brać ze sobą. No chyba, że koniecznie chcemy gotować wodę na herbatę przez 1,5h… Ale istnieje ryzyko, że wywalimy korki w całym budynku. ;)

co spakować, jadąc do Japonii: adapter dopasujący wtyczkę do gniazdka w Japonii

Uniwersalny adapter Skross umożliwiający korzystanie z urządzeń z polską wtyczką w różnych krajach świata (lub korzystanie z zagranicznych urządzeń w Polsce – to ta mniejsza część) – ustawiony na japońską wtyczkę z uziemieniem (typ B); niestety nie ma wtyczki bez uziemienia (typ A) i dlatego ją dokupywaliśmy

co spakować, jadąc do Japonii: adapter dopasujący wtyczkę do gniazdka w Japonii

Adapter umożliwiający podłączenie się do gniazdka typu A (kupiony w Japonii) – fioletowy!

Latarka

To, że Japonię nawiedzają trzęsienia ziemi, każdy wie. Ale mało kto (z nas) pamięta, aby na tę ewentualność zaopatrzyć się w latarkę. W japońskich hotelach zawsze znajdziemy latarkę zamontowaną przy szafce nocnej – często są tak skonstruowane, że jak się je zdejmuje z bazy ładującej, to od razu się włączają. Mimo wszystko warto wziąć z Polski własną malutką czołówkę LED lub latarkę na korbkę, której nie trzeba ich ładować (dostępne w sklepach podróżniczych).

Bank energii

Na ewentualność trzęsienia ziemi (ale nie tylko) warto wziąć ze sobą także tzw. power bank, czyli bank energii – małą kosteczkę lub płaskie pudełeczko, które ładujemy sobie przez normalny kabelek, a potem możemy z niego naładować (innym kabelkiem) telefon, tablet, itd. Jak nam padnie bateria, to taki bank bywa bezcenny (jak np. padnie nam bateria w telefonie, w którym mieliśmy zapisany adres naszego hotelu albo mieszkania naszego hosta z CS)! Najlepsze to te o pojemności 10 Ah, z dwoma gniazdami usb, dzięki którym można ładować jednocześnie dwa urządzenia, a pojemność banku pozwoli zrobić to  4-6 razy bez doładowywania banku.

co spakować, jadąc do Japonii: power bank jest przydatny w Japonii

Power bank, czyli bank energii – pozwala podładować baterie urządzeń elektronicznych, niezastąpiony, gdy np. padnie nam telefon, w którym mieliśmy zapisany adres hotelu :)

Aplikacje na telefon ze słownikiem

Jest ich sporo – w zależności od typu telefonu na pewno coś dla siebie znajdziecie. Osobiście polecam aplikację dla iPhonów imiwa? (dawna nazwa „Kotoba”) – trzeba troszeczkę się z nią oswoić, ale to naprawdę przydatna rzecz. No i pracuje offline.

i mi wa? kotoba

Moja ulubiona aplikacja zawierająca słownik japońsko-angielsko-francusko-niemiecko-rosyjsko-hiszpański (polskiego niestety nie ma) – dzięki niej można sprawdzić, np. co oznaczają poszczególne pozycje w restauracyjnym menu ;)

A może ktoś poleci inne sprawdzone aplikacje językowe na iPhone lub Androida?

Aplikacja Yurekuru call

Może niektórzy uznają to za przesadę, ale co tam. Każdy Japończyk ją ma zainstalowaną w swoim telefonie, to i gajdzinowi nie zaszkodzi. Mowa o Yurekuru call (ゆれくるコール”) – aplikacji, która ostrzega nas przed trzęsieniami ziemi i podaje ich moc. Zdziwilibyście się, ile w Japonii następuje trzęsień ziemi. Np. wczoraj były cztery – dwa w prefekturze Hokkaido (1 i 2 stopnie Richtera), jedno w prefekturze Iwate (1 stopień) i jedno w prefekturze Chiba (1 stopień) Na szczęście większość z niech (trzęsienia o mocy 1-4 stopni) nie jest odczuwalna przez człowieka, dlatego ważne, by nie ustawiać dla nich alarmu, bo niepotrzebnie najemy się zbyt wiele stresu. Ale wiadomo, zdarzają się silniejsze i wtedy warto wiedzieć, gdzie i kiedy.

Yurekuru Call for iPhone

Yurekuru Call – aplikacja w logo ma suma :)

Yurekuru Call for iPhone

Yurekuru Call – ostatnie trzęsienia ziemi w Japonii

Omiyage = upominki

Japończycy mają bardzo mocno zakorzeniony obyczaj obdarowywania wszystkich i przy każdej okazji, zwłaszcza, kiedy się przyjeżdża/wraca z podróży. Nawet jak się wraca z takiej jednodniowej wycieczki, trzeba coś przywieźć kolegom z pracy, a już jak się do kogoś w gości przyjeżdża, to już byłaby totalna porażka, gdyby się z pustymi rękami przyjechało. Co przywieźć Japończykowi z Polski? Będzie o tym odrębny wpis, ale w skrócie powiem (z własnego doświadczenia), że polskie ptasie mleczko, śliwki w czekoladzie, płytki z muzyką Chopina i Zuburokka, czyli po japońsku Żubrówka, sprawdzają się świetnie!

Duża butelka wody mineralnej

To nasz uniwersalny patent – sprawdza się nie tylko w podróży do Japonii. Bo jak już się przejdziecie całą procedurę lotniskową i wytelepiecie się z bagażami z lotniska, ale zanim wyciągniecie pierwsze jeny z bankomatu i po raz pierwszy skorzystacie z japońskiego automatu z napojami (a wybór jednej z 10 zielonych herbat może zająć chwilę – bo za duży wybór, to trudny wybór), a pić się chce, to bultelka własnej, schłodzonej w luku bagażowym wody Żywiec jest bezcenna!

Karta Suica

Ci, co już w Japonii byli (albo mają znajomych, co byli i mogą od nich pożyczyć) niech nie zapomną wziąć swojej pre-paidowej karty Suica, za pomocą której można m.in. płacić za przejazdy w tokijskim metrze i kolejkach. Jest ważna 10 lat, a nowa sztuka, o ile mnie pamięć nie myli, kosztuje 500 jenów. Po co je znowu wydawać? ;)

IMG_20150515_005226

Karta Suica ze specjalnej limitowanej serii NEX, którą kupiliśmy w 2012, a używaliśmy ponownie w 2015

Rzeczy, których absolutnie nie warto brać do Japonii:

(Wspomniane już) sprzęty elektryczne typu lokówka, suszarka, lokówko-suszarka, prostownica, grzałka do wody, bo i tak nie zadziałają normalnie, z uwagi na zbyt niskie napięcie.

Polski proszek do prania. W Japonii pralki piorą w zimnej wodzie, a nasze detergenty są do nich za słabe. Tani japoński płyn lub proszek kupimy za 3-4 zł w tzw. sklepie stu-jenowym (hyaku-en shoppu).

Zbyt wiele ciuchów. W Japonii są fantastyczne ciuchy i wcale nie są drogie, a są o niebo lepszej jakości. Polecamy np. zakupy w sklepach Uniqlo (po japońsku zwanych Unikuro).
Uwaga: Niestety punkt ten nie dotyczy osób wysokich. Może nie być odpowiednich rozmiarów… :P

Jeny (zwłaszcza ich duże ilości). To nasze osobiste zdanie. Wiem, że wielu ludzi je w Polsce kupuje „na zapas”. Dlaczego? Ponieważ są a) trudno dostępne w większych ilościach, trzeba je zamawiać w bankach i kantorach, czekać na nie, skupować po mniejszych ilościach, po wcale nie jakichś mega korzystnych kursach. Jeśli mamy kartę, która umożliwia bez-prowizyjne wypłaty w bankomatach na całym świecie (oferuje je np. Citibank), a do tego konto walutowe (w euro lub dolarach – zależy od banku) i unikamy podwójnego przewalutowania, to naprawdę nie ma sensu tracić nerwów i czasu na załatwianie jenów na cały wyjazd w Polsce. Obalając durne mity o tym, że polskie karty nie działają w Japonii, powiem jeszcze, że działają zawsze w bankomatach sieci Seven & I Holdings Co., które znajdują się we wszystkich sklepach typu kombini (od ang. convenience stores) sieci 7-Eleven oraz w bankomatach na poczcie

Kiełbasa i konserwy. Nie warto brać z Polski jedzenia, ponieważ wcale nie jest ono drogie. Powiem więcej, wiele fantastycznych produktów i to super jakości jest tańszych, niż w Polsce. Pyszne onigiri (tzw. kanapki ryżowe) kupimy za 105-250 jenów (3-7 zł) za sztukę, 0,5 litra wody za około 100-150 jenów, herbatę i słodkie napoje za około 100-300 jenów. Pyszny zestaw lunchowy gyudon (ryż z wołowiną) + zupka miso lub zupę rāmen kupimy w knajpce za cenę 350-750 jenów (w zależności od opcji wypasu), zestaw sushi w supermarkecie (przepyszny) – podobnie, za sushi w restauracji zapłacimy 100-700 jenów za dwie sztuki (nigiri, gunkany). Drogi, ohydny (dmuchany i sztuczny) i trudno dostępny jest chleb! lepiej od razu psychicznie nastawić się na dietę bazującą na ryżu, by potem na miejscu nie marudzić, ze nie można sobie zrobić kanapki… No, nie można. Bardzo drogie (i niedobre, bo modyfikowane) są też w Japonii jabłka.

IMG_8262.JPG

Pożywny i świeżutki zestaw śniadaniowy z supermarketu: nigiri – z tamago, tuńczykiem, kalmarem, krewetką, ośmiornicą, grilowanym węgorzem, łososiem, dwa gunkany – z tatarem z tuńczyka i ikrą ryby latającej tobiko i dwa nigiri w smażonym tofu – wszystko dużo smaczniejsze, niż w niejednej polskiej restauracji sushi; koszt 550 jenów, czyli po dzisiejszym kursie 16,50 zł

To nasze propozycje i anty-propozycje tego, co spakować, jadąc do Japonii. Na pewno o czymś zapomnieliśmy, zatem listę będziemy od czasu do czasu uzupełniali. Liczymy też na Wasze propozycje i uwagi.

A&K

Przeczytaj wszystkie posty z serii Japonia – jak zorganizować wyjazd. Zobacz też nasze japońskie trasy – może pomogą Ci zaplanować Twoją własną. Jeśli masz pytania odnośnie planowania podróży do Japonii odezwij się do nas przez formularz kontaktowy. Postaramy się jak najlepiej Ci pomóc!

O autorze:

Pracuje na jednej z warszawskich uczelni jako adiunkt, gdzie walczy z betonami, polimerami i studentami. W wolnym czasie bloguje o podróżach, gotowaniu i ciuchach; z uporem maniaka uczy się japońskiego. Ładnie narysuje i rewelacyjnie gotuje! Ma bzika na punkcie swoich 2 kotów…

36 komentarzy

  1. Koharu 15 maja 2015 w 14:12 - Odpowiedz

    Bardzo przydatny wpis, o niektórych z tych rzeczy bym nie pomyślała! :)

    • Asia 15 maja 2015 w 16:22 - Odpowiedz

      To cieszę się, że udało się pomóc na przyszłość :)

  2. Ibazela | Love Traveling 15 maja 2015 w 14:34 - Odpowiedz

    Hahaha, z ciuchami bywa różnie :)
    Pierwsza rzecz, jakiej dowiadujesz się od Polek w Tokio to to, że jeśli nosisz rozmiar buta większy niż 38, to lepiej przywieź zapas na cały rok z Polski :)

    • Asia 15 maja 2015 w 16:21 - Odpowiedz

      No ja właśnie noszę rozmiar 36,5 zatem nie mam z tym problemu :P Ale tak, czy inaczej, zawsze lepiej jechać w sprawdzonych i wygodnych butkach, bo jak się rozlecą na urlopie to niepotrzebny stres :)

  3. Dawid 15 maja 2015 w 21:24 - Odpowiedz

    Dobry post. Nie byłem jeszcze w Japonii, ale pewnie w ciągu następnych trzech lat się wybiorę, jak już znowu będę w Chinach. Generalnie bardzo fajny blog: trafiłem tu z grupy dla blogerów na fejsie. Życzę dalszych sukcesów! ;)

    • Asia 15 maja 2015 w 21:25 - Odpowiedz

      Dzięki serdeczne. A Japonię polecam :)

  4. Paola Lauretano 15 maja 2015 w 23:52 - Odpowiedz

    Ciao Joanna!
    Interesting post!
    Have a lovely WE!
    Kisses, Paola.

    Expressyourself

    My Facebook

    • Asia 16 maja 2015 w 00:00 - Odpowiedz

      The same to you, Paola!

  5. Irmen 16 maja 2015 w 13:36 - Odpowiedz

    Nie zgodzę się co do kart bankowych. Posiadam Vise, która w 7- eleven nie działa. A przynajmniej w tym obok mnie. Także nie wszędzie można wyciągać pieniądze to raz, a dwa nie wszędzie skorzystasz z karty płatniczej. W większości przypadków musisz mieć gotówkę przy sobie. Także jakiś zapas gotówki jest niezbędny.

    • Asia 16 maja 2015 w 15:34 - Odpowiedz

      To słaby bank w takim razie. Wiem, że moje obie karty visa i mastercard z BZWBK nie działają, ale to akurat wina banku – blokują transakcje w niektórych krajach, by wymusić korzystanie z kart kredytowych (z odpowiednią prowizją). Załatwili mnie już tak w Brazylii. Zamykam tam konto. A Twoja, Irmen, karta skąd była?

  6. Japonia – jak zorganizować wyjazd #4: Co zrobić, aby wyjazd był tańszy | Byłem tu. Tony Halik. 22 maja 2015 w 10:02 - Odpowiedz

    […] Suica – nie kupuj nowej 💰 Już o tym ostatnio pisałam – jeśli było się wcześniej w Japonii, to przy kolejnej wizycie nie trzeba […]

  7. Izabela 24 maja 2015 w 17:09 - Odpowiedz

    Ja muszę przyznać, że mieliśmy duże problemy z wypłatą pieniędzy. Co nas zaskoczyło, bo Mój Mąż bardzo dużo podróżuje i naprawdę nie ma problemów. Mamy karty w 3 różnych systemach Visa, MasteCard, American Express. Różnych banków (również polską). Debetowe, kredytowe. Próbowaliśmy wypłat w wielu miejscach, również na poczcie. Już nie pamiętam czy udawało się w jakiś konkretnych bankomatach, czy to była bardziej kwestia przypadku. Ale pamiętam, że zrobiliśmy to też w hotelu, bo potrzebowaliśmy pieniędzy, a nigdzie się nie udawało. Generalnie kwestię wypłaty pieniędzy wspominamy źle – uda się czy nie. Dlatego na start dobrze jakieś pieniądze mieć. A jak już się znajdzie miejsce, w którym uda się wypłacić, to wypłacać z myślą, że nie wiadomo kiedy spotka nas ponownie takie szczęście. ;) Oczywiście to może być kwestia banków, ale patrząc na nasze statystyki, to jednak nie jestem pewna w czym rzecz. :/ Chyba macie Asia jakąś specjalną umowę z bankiem – przyznaj. ;)

    • Asia 24 maja 2015 w 19:04 - Odpowiedz

      Przyznam, że mój obecny bank – BZ WBK to porażka. Zrobił mnie w bambuko kilka razy – w Japonii, w Brazylii, nawet w Londynie miewałam problemy z kartą do konta bieżącego, w Japonii także kredytowe w bankomacie nawalały. Ale wiem, że to jest wina banku i cały czas się zbieram z tym, by się wreszcie od nich ewakuować. Natomiast Kondi z kartą mbanku nigdy nie miał problemów – ani w Japonii (gdzie wypłacaliśmy kasę co kilka dni), ani nigdzie. Zatem po prostu wszystkim (w tym sobie) polecam mbank! :)

  8. Yuno 26 maja 2015 w 10:07 - Odpowiedz

    Świetny post, na pewno się przyda! :D
    Sama w przyszłym roku wybieram się do kraju kwitnącej wiśni bo to jest moje marzenie od dawna!

    • Asia 26 maja 2015 w 12:49 - Odpowiedz

      Nie będziesz żałować :)

  9. Ola 30 maja 2015 w 19:36 - Odpowiedz

    W tym roku wraz z grupką znajomych jedziemy do Japonii. Cały czas się zastanawiam nad kwestią pieniędzy. Mam najzwyklejszą kartę do rachunku w ING a kredytowej nie posiadam , po przeczytaniu masy informacji w internecie związanych z płatnościami już sama nie wiem czy uda mi się z niej swobodnie skorzystać czy nie. Dlatego myślałam nad kupnem waluty USD/ EUR by potem wymienić je na JPY, jednakże i w tym przypadku jest cała masa informacji na temat ogromnych marży. Poniekąd jestem w kropce i nie umiem znaleźć złotego środka.

    • Asia 30 maja 2015 w 22:13 - Odpowiedz

      Ola, mogę Ci polecić rozwiązanie, które sprawdziliśmy: bezpłatne konto w mbank, karta i wypłaty w 7-Eleven. Jak innym ludziom nie będą działać karty, to w najgorszym wypadku zrobią w przelew na Twoje konto i im wypłacisz.

      • Ola Druga 1 lutego 2016 w 12:42 - Odpowiedz

        Hej, ja właśnie wylatuje do Japonii i też się z tym zmagam :D
        Czyli mam rozumieć, że np jak mi zabraknie pieniędzy, załóżmy że któryś z rodziców mi dośle na to zwykłe bezpłatne konto mbanku i bez problemu będę mogła wybrać jeny w bankomacie w 7eleven w Japonii? Będę bardzo wdzięczna za pomoc.
        Mam konto zwykłe w wbk, ale z tego co czytam same problemy z nim.

        • Asia 1 lutego 2016 w 13:17 - Odpowiedz

          Tak. Z konta w mBanku wypłacaliśmy wiele razy bez problemu. Z konta w BZ WBK były ciągle problemy (nie tylko w Japonii) – zdecydowanie nie polecam.

  10. Ola 2 czerwca 2015 w 06:51 - Odpowiedz

    Super! Dzięki za pomoc :)

    • Asia 6 grudnia 2015 w 23:01 - Odpowiedz

      Nie ma za co. Polecamy się na przyszłość. :)

  11. Kasiek 9 czerwca 2015 w 22:08 - Odpowiedz

    Ja tam targałam lokówkę bo się bez niej nie ruszam. Moje włosy bez grzebienia i lokówki to siano , więc nie miałam wyjścia :) Przed wyjazdem upewniłam się, że moja lokówka ma zakres napięcia odpowiedni do japońskich gniazdek i wszystko działało perfect. Połowy rzeczy, o których piszecie nie załatwialiśmy i nie braliśmy ze sobą (latarka, akumulator, sprzęty do odbioru wifi) i dało radę wygodnie i bez problemów przeżyć podroż. Zwykły tel android działa bez zarzutu. Z aplikacji polecam JED super denshi jisho jap – ang, który pomoże w tłumaczeniu języka i odcyfrowywaniu znaków. Jest też opcja wifi dla gajdzina na 2 tygodnie za darmo i wszędzie, ale dowiedziałam się o tym dopiero niedawno. Warto to sobie załatwić i nie będzie kłopotu z targaniem kabelków. :D

    • Asia 10 czerwca 2015 w 09:27 - Odpowiedz

      Hej, dzięki za obszerny komentarz. :)
      Android to właśnie już jest 4-zakresowy telefon. Ale znam ludzi, co uparcie trzymają się swoich wiekowych komórek – te niestety nie zadziałają w Japonii.
      Co do „internetu dla gajdzinów” – korzystaliśmy z niego ostatnio, ale niestety nie wszędzie dobrze działa, a przezorny zawsze ubezpieczony!
      Co do tych gadżetów – każdy wiadomo, podróżuje po swojemu. My jesteśmy nieco gadżeciażami. Chociaż nasze gadżety i tak w sumie ważą mniej niż lokówka :P
      Aplikację Denshi Jisho (fajna nazwa, bo znaczy po prostu „elektroniczny słownik”) sprawdzę, bo może być dobrą alternatywą dla mojej ulubionej Imiwa?, która niestety jest opracowana tylko dla iPhonów.
      Pozdrawiam!

      • paula 19 czerwca 2017 w 09:54 - Odpowiedz

        Hej!
        O co chodzi z tym „internetem dla gaijina”?

  12. Najpoczytniejsze w 2015 | Byłem tu. Tony Halik. 5 lutego 2016 w 10:33 - Odpowiedz

    […] Japonia – jak zorganizować wyjazd #3: co spakować, jadąc do Japonii […]

  13. Traveling Rockhopper 1 kwietnia 2016 w 11:21 - Odpowiedz

    Ciekawe pomysły, choć ja butelki z wodą nigdy nie mam, bo podróżuję tylko z bagażem podręcznym :)

    • Asia 1 kwietnia 2016 w 13:03 - Odpowiedz

      Podziwiam. Ja mimo wszystko nie umiem się tak spakować, bo sam mój plecak foto to 6-7 kg.

  14. Aga 5 sierpnia 2016 w 16:36 - Odpowiedz

    Ja dołożyłabym leki. Rozchorowałam się tuż przed wyjazdem do Japonii i bez zapasu medykamentów z Polski byłoby ciężko przetrwać wyjazd.
    Byliśmy dużą grupą i tego czego nam brakowało to gniazdek, więc teraz do bagażu dorzuciłabym jeszcze tzw. złodziejkę.
    Po za tym lista w punkt!

    • Asia 5 sierpnia 2016 w 16:40 - Odpowiedz

      Prawda, listwę zawsze wozimy, nawet jeśli jeździmy w pojedynkę, bo trzeba naładować baterie do aparatów, komórkę, czasami jeszcze laptop…

    • Asia 5 sierpnia 2016 w 18:25 - Odpowiedz

      A co do leków, to jasna sprawa!

  15. Hubert 19 października 2016 w 22:12 - Odpowiedz

    Witam,lecę do Tokio za trzy tygodnie i mam bardzo dużo pytań. Te prowizje z dolarów na jeny rzeczywiście są takie duże? Gdzie można wymieniać je na jeny. Może lepiej wziąć euro ? Czy można wypożyczyć na lotnisku samochód i czy warto . Hotel mam w dzielnicy Akihabara i chyba nie ma parkingu. To remm akihabara . Są jakies parkingi w sąsiedztwie ale nie wiem. Czy taksówki są swobodnie dostępne ? Jak jest z tym wifi przenośnym ? I wiele innych . Proszę o odpowiedź i jakiś kontakt to resztę pytań zadam na maila.

    • Asia 19 października 2016 w 23:50 - Odpowiedz

      Cześć.Pokrótce odpowiadam.
      1. To czy się bardziej opłaca korzystać z karty walutowej w dolarach, czy w euro – zależny od banku. Musisz się dowiedzieć w swoim. W Aliorze korzystniej jest korzystać z dolarowej. Prowizje nie są duże.
      2. Aby w Japonii wypożyczyć samochód trzeba mieć międzynarodowe prawo jazdy, a nawet to jest nie wszędzie akceptowane. Z tego, co wiem – nie da się wypożyczyć na polskie prawo jazdy. Zatem problem parkingu (dość drogiego zresztą, który w mieście jest w budynkach z samochodowymi windami) odpada.
      3. Można wypożyczyć przenośne wifi z modemem. Najbardziej się opłaca je zamówić przed wyjazdem z dostawą do hotelu. Ale obecnie jest sporo miejsc z darmowym wifi, jeśli nie uda się tego załatwić. W hotelu Remm też jest – to bardzo przyzwoita sieć hoteli.
      Dodatkowe pytania możesz nam przysłać przez formularz kontaktowy: btth.pl/kontakt. Pozdrawiam. :)

  16. Magda 13 kwietnia 2017 w 16:28 - Odpowiedz

    Witam, mam pytanie odnośnie bagażu. Nasze biuro proponuje zabrać małe bagaże. Ja natomiast mam standardową walizkę, co prawda największą, ale mieszczącą się w wymiarach LOT-u. Będziemy parę razy przemieszczać się pociągiem. Podobno na niektórych dworcach nie ma schodów ruchomych i trzeba walizkę targać samameu n agórę. Moja walizka jest natomiast wygodna, na kólkach. Niekoniecznie będzie wypchana do granic moziwości, bonie zamierzam brac duzo ciuchów. Jednak wygodniej jest ciągnąc walizkę, niz dżwigac plecak. Czy faktucznie może byc problem z duża walizką, aby zmieściła się na pólkach pociągu i czy w ogóle poruszanie się z walizką po japonii może byc problematyczne.

    Pozdrawiam
    Magda

    • Asia 14 kwietnia 2017 w 11:44 - Odpowiedz

      Osobiście uważam, że podróżowanie z plecakiem dobrze dobranym do wzrostu i o nie za dużej objętości (przez lata miałam trochę za duży plecak i – wiadomo – pakowałam do niego, ile wlezie, a potem musiałam to nosić) to najlepsza opcja, kiedy planuje się sporo przemieszczać między miastami.
      Ta największa walizka (w sensie największa z tych standardowych 3-częściowych bagaży) może być faktycznie nieporęczna. Jeśli bardzo chcesz jechać z walizką, to polecam tę średnią. Sama z taką podróżowałam do Japonii dwa razy gdy jechałam służbowo i potrzebowałam zabrać ze sobą buty na obcasie, wizytową torebkę, sukienkę na bankiet, itd.(a w plecaku by się to wszystko zgniotło).

      Ogólnie w Shinkansenach w nogach jest tyle miejsca, że średnią walizkę można postawić przed sobą (pod rozkładanym stolikiem). Wielu Japończyków tak robi, bo nie są zbyt silni (i wysocy) by walizkę wrzucić na półkę bagażową. Zatem w tych pociągach nie będziesz mieć kłopotu. W wagonach lokalnych linii jest mniej miejsca dla pasażera, ale często są tam „szafki” na bagaż przy wejściu do wagonu (tak samo jest np. w Narita Express z lotniska).
      Co do ruchomych schodów – na dworcach dużych miast zazwyczaj są ruchome schody, w hotelach są windy, itd.

  17. Viola 16 stycznia 2018 w 23:38 - Odpowiedz

    Naprawę ciekawe rzeczy, w życiu nie pomyślałabym o kablu sieciowym – cenne informacje.

    • Asia 18 stycznia 2018 w 08:01 - Odpowiedz

      Jest coraz lepiej z internetem bezprzewodowym, ale nie zaszkodzi wziąć ze sobą ten kabelek.

Zostaw komentarz