Minirozmówki restauracyjne – zwroty przydatne w restauracji w Japonii

Tu jesteś:, Japonia 日本, Język japoński, Kuchnia japońska, Podróż kulinarna, PodróżeMinirozmówki restauracyjne – zwroty przydatne w restauracji w Japonii

Po opublikowaniu postu o sushi stwierdziłam, że warto jest wrzucić na bloga podstawowe słówka i zwroty przydatne w restauracji w Japonii oraz opisać podstawowe zasady japońskiej restauracyjnej etykiety. Zwroty te przydadzą się nie tylko w restauracji, bo używa się ich także podczas domowych posiłków. Oczywiście nie wszystkich i nie naraz, bo w domu czy u znajomych człowiek zachowuje się bardziej na luzie, ale w „oficjalnych” gościach lub w obecności jakichś ważnych Japończyków na pewno nie zaszkodzi ich użyć. Uczymy się ich na pierwszych lekcjach japońskiego, dlatego nie ma co panikować… Zapraszam na minirozmówki restauracyjne!

MINIROZMÓWKI RESTAURACYJNE
Czyli jak nie skończyć głodnym w Japonii…
(zwroty przydatne w restauracji w Japonii)

  1. Najpierw oczywiście się witamy (podstawy, które prawie każdy zna):
    Ohayō gozaimasu!
    – Dzień dobry! (rano)
    Konnichiwa! – Dzień dobry! (popołudniu/wieczorem)
    Konbanwa! – Dobry wieczór!
    Wymawiane poprawnie odpowiednio: „ohajoo godzaimas”, „konniciła” i „konbanła”. Uwaga: „u” na końcu „masu” raczej jest nieme, chociaż w niektórych regionach Japonii wyraźnie je wymawiają.
  2. I dalej – aby kelnerka wiedziała, ilu nas jest i ile osób usadzić: hitori – jedna osoba / futari – dwie osoby / san’nin – trzy osoby (więcej nie tłumaczę – jeśli będziecie większym gronem, to pewnie w towarzystwie jakiegoś Japończyka, który wszystko ogarnie). Dobrze też jednocześnie pokazać liczbę na palcach, tak na wszelki wypadek, gdyby wyemitowana przez Was informacja jednak nie dotarła do Japonki… Niestety, ale Japończycy w 99% przypadków wypierają ten (jakże niedorzeczny!) fakt, że gajdzin mógłby gadać po ichniemu i z deafultu nie słuchają, co do nich mówi.
    P.S. Powyższe słówka wymawia się dokładnie tak, jak są zapisane.
  3. Przed posiłkiem mówimy: Itadakimasu! (wym. „Itadakimas!”) – takie niby smacznego, ale raczej to podziękowanie, za to że znaleźliśmy się w tej cudownej sytuacji, że oto objawiło się jedzenie, którego zaraz doświadczymy!
  4. W czasie posiłku możemy zapewnić (panikującą, że ma na sali gajdzinów i drepczącą w pewnej odległości) kelnerkę, że wszystko jest ok, mówiąc: Daijōbu desu! (wym. „Dajdzioobu des!”).
  5. Jak wspomniałam w poprzednim wpisie, aby coś zamówić możemy powiedzieć: Sumimasen, … o onegai shimasu!, co oznacza „poproszę o …” lub nieco mniej grzecznie (chociaż cały czas grzecznie): Sumimasen, … o kudasai! (wym. „Sumimasen … o onegaj simas!”, drugie, tak jak się pisze).
  6. Po skończonym posiłku mówimy: Gochisō-sama deshita! (wym. „Gocisoosama deśta!”) – nie wiem, jak to przetłumaczyć, coś jak, „już skończyłem”, tylko bardziej grzecznie i uroczyście!
  7. No i coś na pożegnanie. Może to być osławiona: Sayōnara! Ale koniecznie, ale to koniecznie przez długie „o”, czyli „Sajoonara!”

 

Zwroty przydatne w restauracji w Japonii - japońskie jedzenie kaiseki

Posiłek w stylu kaiseki ( kuchnia typowa dla okolic Kioto) – pałeczki kładziemy na talerzu!

To skoro nam tak dobrze poszła lekcja języka japońskiego (jap. nihongo), to może dorzucę jeszcze kilka uwag odnośnie japońskiej restauracyjnej etykiety (co mi tak na szybko przyszły do głowy)?

ETYKIETA RESTAURACYJNA
Czyli jak nie wyjść na buraka* w Japonii…

*) A przynajmniej wyjść tylko na „małego buraka”, bo i tak na pewno popełnimy jakąś gafę!

  1. Niewolno gmerać pałeczkami w potrawach, ani ich wbijać w cale kąski. Łapiemy cały kąsek i caaaaały wkładamy do buzi. Dotyczy to np. całego kawałka tempury, czy np. nigiri, a nawet futomaków (czyli wielkich rolli z kilkoma składnikami w środku). W Japonii (a w sumie gdzie indziej też warto tę zasadę implementować) wszystko to wkłada się do buzi na raz.
  2. Nie powinno się obficie moczyć kąsków w sosach, zwłaszcza dotyczy to sushi i sosu sojowego. Jeśli jemy sashimi, to łatwa sprawa, ale jeśli jemy np. nigiri, to już gorzej – obracamy je rybą do dołu, rybę muskamy w sosie sojowym i tak delikatnie doprawioną jemy. Nie maczamy ryżu w sosie, a już totalnym obciachem jest tak go namoczyć, że nam ryż ciapnie do miseczki z sosem.
  3. Nie wolno podawać sobie kąsków „z pałeczek do pałeczek”. Należy dany kąsek położyć na talerzu, a druga osoba go sobie weźmie. „Pałeczkami w pałeczki” podaje się niedopalone kostki i szczątki ciała po skremowaniu i jeśli Japończyk zobaczy, że w knajpie tak sobie wręczamy jedzenie, to może szybciej zejść, niż po niefortunnym kęsie ryby fugu… (Zwłaszcza, że tam gdzie fugu, nie serwują, nie mają też stałego połączenia telefonicznego ze szpitalem).
  4. Pałeczki powinniśmy kłaść przed sobą, równolegle do krawędzi stołu, nie tak jak u nas sztućce – prostopadle. Jeśli nie ma podpórki, to na misce lub talerzu, ale cały czas równolegle.
  5. Zupę miso, czyli miso shiru (sam termin „miso” oznacza pastę miso), dostaje się w małych czarkach i powinno się nią przepijać posiłek, jak herbatą. Od biedy można ją wypić po posiłku. Błędem jest, co nagminnie robią w polskich restauracjach – traktowanie jej jako przystawki do głównego posiłku.
  6. Jeśli jemy zupę „dużą” – np. rāmen, to jednocześnie używamy pałeczek (do wyciągania makaronu i mięsa) oraz łyżki (do wypijania bulionu).
  7. Przed posiłkiem wycieramy łapki (faceci wycierają też spoconą twarz, baby nie, bo mają makeup) gorącym ręcznikiem – jeśli go oczywiście serwują.
  8. Jak już wspominałam, raczej nie zostawiamy napiwku. Japończycy wydadzą nam resztę co do jena. To czasami dla nich nawet dyshonor, jak się im na upartego wciska tę resztę. Chociaż w Hiltonie w Kioto przyjmują napiwki bez mrugnięcia okiem – już się oswoili z tym zachodnim obyczajem. P.S. Wiem to od jednej pani profesor ze Szkocji, nie z własnego doświadczenia!

 

Zwroty przydatne w restauracji w Japonii - japońskie jedzenie

Pałeczki na miseczce!

Więcej gajdzińskich grzechów odnośnie spożywczej etykiety nie pamiętam… A zatem, smacznego!

🍣🍣🍣

O autorze:

Pracuje na jednej z warszawskich uczelni jako adiunkt, gdzie walczy z betonami, polimerami i studentami. W wolnym czasie bloguje o podróżach, gotowaniu i ciuchach; z uporem maniaka uczy się japońskiego. Ładnie narysuje i rewelacyjnie gotuje! Ma bzika na punkcie swoich 2 kotów…

16 komentarzy

  1. Andrzej 31 maja 2014 w 11:46 - Odpowiedz

    A kapciochy do restauracji też dają? :D

    Kurczę, czyli jeszcze przed wyjazdem do Japonii wypadałoby nauczyć się jeść pałeczkami… :)

    • Joanna Julia 31 maja 2014 w 17:01 - Odpowiedz

      Różnie to bywa. Do niektórych restauracji (np. do Ganso, o którym niedawno pisałam) wchodzi się normalnie w butach. W tych bardziej tradycyjnych restauracjach, gdzie są krzesełka „bez nóg”, buty zostawia się w przedsionku, czasem na specjalnych półeczkach (podobnych, jak w świątyniach) i chodzi się w skarpetkach, chyba raz w bardzo tradycyjnej, ponad stu-letniej, restauracji dali mi specjalne kapcie do chodzenia. Oddzielna sprawa to „wc-kapcie”, które bywają w kibelku i należy wtedy je założyć, przed wejściem na „skażony” teren.

  2. Joanna Julia 1 czerwca 2014 w 13:58 - Odpowiedz

    Butki w jednej z tokijskich restauracji :)

  3. Paola Lauretano 1 czerwca 2014 w 23:49 - Odpowiedz

    Delicious food!!!!
    Kisses darling!!!

    • Joanna Julia 2 czerwca 2014 w 09:45 - Odpowiedz

      Yes, a meal in kaiseki style, which is kind of Kyoto style, is a really amazing set – a harmony of taste, colours and textures of various pieces of food.

  4. ...SZKATUŁKA... 2 czerwca 2014 w 13:53 - Odpowiedz

    Ja chyba bym sobie nie poradziła z różnicą kultur…

    • Joanna Julia 2 czerwca 2014 w 14:23 - Odpowiedz

      Oj tam, zawsze można lookać na lokalsów i robić to co oni :)

  5. Izabela 2 czerwca 2014 w 16:42 - Odpowiedz

    Kurcze, było napisać przed naszym wyjazdem do Tokio, ;) a tak sporą część grzechów popełniliśmy :( Nasi opiekunowie mieli o czym pogadać, bo pierwszego dnia to my w takiej lepsiejszej restauracji byliśmy, dobrze że w osobnym pokoiku, to mniej oczu widziało naszą porażkę. Obym miała okazję błysnąć innym razem. :) Super wpis – dziękuję. :)

    • Joanna Julia 2 czerwca 2014 w 18:24 - Odpowiedz

      どういたしまして! Proszę bardzo! :)
      W sumie, to mam nadzieję, że byków nie nasoliłam! :P

  6. gloria 3 czerwca 2014 w 17:16 - Odpowiedz
  7. rymi 4 czerwca 2014 w 17:25 - Odpowiedz

    Ech, mam słabość do skrywanego łamania zasad. Maczam sushi ryżową częścią, gdy jem je samotnie. Natomiast w towarzystwie gimnastykuję się bardziej i udaję, że jest to dla mnie oczywiste, ekhe,
    Bardzo rzeczowy wpis. Na pewno dla wielu pomocny!
    Uśmiech!

    • Joanna Julia 4 czerwca 2014 w 23:05 - Odpowiedz

      Ja też w domu czasami sobie pozwalam na różne takie tam… Zwłaszcza w piżamie. ;)

    • Joanna Julia 4 czerwca 2014 w 23:07 - Odpowiedz

      どうもありがとうございます! :)

  8. Bochenka 10 czerwca 2014 w 15:31 - Odpowiedz

    Zgłodniałam przez Was!
    Jak mi się marzy Japonia…!

  9. DIY: onigiri | Byłem tu. Tony Halik. 8 czerwca 2015 w 14:13 - Odpowiedz

    […] ———- *) po więcej japońskich powiedzonek związanych z posiłkiem zajrzyj do naszego postu Minirozmówki restauracyjne, czyli jak nie skończyć głodnym w Japonii! […]

  10. Shiso, czyli pachnotka – wielce smaczna roślina z japońskiej kuchni | Byłem tu. Tony Halik. 25 czerwca 2015 w 15:57 - Odpowiedz

    […] —– *) po więcej japońskich powiedzonek związanych z posiłkiem zajrzyj do naszego postu Minirozmówki restauracyjne, czyli jak nie skończyć głodnym w Japonii! […]

Zostaw komentarz