Najlepsze filmy anime ze Studio Ghibli (część 2)

Tu jesteś:, Podróż filmowaNajlepsze filmy anime ze Studio Ghibli (część 2)
  • Najlepsze filmy anime ze studio Ghibli

Najlepsze filmy anime ze studio Ghibli – część 2. Dzisiaj omawiam kolejne 5 z 10 filmów produkcji Studio Ghibli, które uważam za najlepsze i/lub najpiękniejsze. To kultowe pełnometrażowe filmy uznane za klasykę animacji. Od lat inspirują innych twórców oraz zachwycają widzów. Większość z nich na stałe wpisała się w japońską popkulturą. Filmy są aktualnie dostępne w serwisie Netflix i wydaje mi się, że to idealny czas, aby je obejrzeć.

Tutaj znajdziesz pierwsze 5 filmów zestawienia:
➡️
Najlepsze filmy anime ze Studio Ghibli – część 1

Kolejność, w której uporządkowałam filmy odzwierciedla moje osobiste preferencje. Nie sugerujcie się tym zbyt mocno. Bardzo lubię i cenię wszystkie filmy przedstawione w obu częściach tego zestawienia. Każda z animacji jest zachwycająca i uzupełniona o świetną muzykę. Każda z przedstawionych historii jest niezwykła, osadzona w nieoczywistych okolicznościach, pełna magicznych postaci i artefaktów, a co najważniejsze – porusza ważne kwestie. To dlatego te filmy budzą w oglądających silne emocje.

Jeśli chodzi o pozostałe filmy Studio Ghibli, to w zasadzie tylko dwa filmy (spośród wszystkich 23) mnie nie zachwyciły. Ale nie zdradzę które, ponieważ nie chcę kreować negatywnych opinii. Zdecydowanie warto obejrzeć wszystkie filmy i wyrobić sobie własne zdanie na ich temat. Ale zacznijcie od polecanej dziesiątki.

Najlepsze filmy anime ze Studio Ghibli
– część 2

6. Powrót do marzeń

Tytuł japoński: Omohide Poro Poro
Scenariusz/Reżyseria: Isao Takahata
Premiera japońska: 1991

Drugą połowę mojego top-ten rozpoczynam od nieco mniej znanego (a przynajmniej tak mi się wydaje) filmu obyczajowego w reżyserii nie Hayao Miyazakiego, a Isao Takahaty.Powrót do marzeń to opowieść oparta o schemat podróży – w tym rzeczywistej i ale także sentymentalnej. Główna bohaterka, Taeko wyrusza na wieś, by tam razem z zaprzyjaźnionymi rolnikami aktywnie spędzić kilka dni urlopu. Jeszcze zanim udaje się w podróż, zaczynają ją nawiedzać wspomnienia z wczesnego dzieciństwa. I wtedy właśnie poznajemy 11-letnią Taeko, jej rodzinę, kolegów ze szkoły; towarzyszymy jej w pierwszych zauroczeniach i obserwujemy jej troski. Dziewczynka daje się poznać jako rezolutne, najmłodsze w rodzinie, dosyć rozpieszczone dziecko. Dziecko, które ma wielkie marzenia (i bardzo małe zdolności matematyczne, co przysparza jej trochę kłopotów). Dopiero dorosła, zdaje sobie sprawę, że była nie lada utrapieniem dla swojej rodziny. I że nie zawsze była fair wobec bliskich. Pobyt na wsi i praca przy zbiorach, pozwala jej oczyścić umysł i „powrócić do marzeń”, by wreszcie owe marzenia przewartościować i odnaleźć siebie.

Film powstał w 1991 roku, ale opowiada wydarzenia z lat 1982 oraz 1966. od początku daje się odczuć, że jest to próba rekonstrukcji realiów tamtych epok. Zwłaszcza w przypadku wątku lat 60tych, ma się wrażenie, że pokazane są one trochę przez różowe okulary. Ale może tak właśnie miało być – świat widziany przez pryzmat wspomnień dziecka.
Chociaż Powrót do marzeń to zupełnie inny rodzaj animacji, mała Taeko i jej dziecięcy świat w jakiś sposób przywodzą mi na myśl nagrodzone Oscarem Persepolis Vincent’a Paronnauda i Marjane Satrapi (trailer). Film jest adaptacja komiksu Satrapi, w którym autorka opowiada między innymi o własnym dzieciństwie, przypadającym na koniec lat 70tych (czas Rewolucji Islamskiej w Iranie) i swoich dziecięcych rozterkach. Film Takahaty jest jednak zdecydowanie bardziej pogodny.

_

7. Tajemniczy świat Arietty

Tytuł japoński: Karigurashi no Arrietty
Scenariusz: Hayao Miyazaki
Reżyseria: Hiromasa Yonebayashi
Premiera japońska: 2010

Arietta to córka jednej z ostatnich rodzin pożyczalskich. To wymierający gatunek bardzo małych ludzi, żyjących w cieniu domostw „człowieków” i funkcjonujących dzięki „pożyczaniu” od nich drobiazgów, w taki sposób, aby nie zostać przyłapanym. Każda wyprawa wgłąb ludzkiego domostwa jest dla nich bardzo niebezpieczna, ale zdobycze typu kostka cukru, igła, czy chusteczka do nosa zapewniają im godziwe warunki życia, a jednocześnie nie uszczuplają jakoś szczególnie majątku człowieków. Arrietta dopiero uczy się pożyczać od ojca i bez brak umiejętności zostaje zauważona przez małego chłopca. Widok Arietty nie zaskakuje go jednak, ponieważ słyszał o pożyczalskich od mamy i tak naprawdę bardzo chciał ich spotkać i się z nimi zaprzyjaźnić. Zwłaszcza, że jest bardzo chory, większość czasu spędza w pokoju i nie ma przyjaciół. Arietta zaprzyjaźnia się z chłopcem, ale konsekwencje tej przyjaźni okazują się znaczące.

Tajemniczy świat Arrietty to zdecydowanie jeden z wizualnie najpiękniejszych filmów Studio Ghibli, jakie oglądałam. Zachwyca kolorami, szczegółami świata roślin i zwierząt oglądanych z perspektywy pożyczalskich. Sama Arietta kojarzy się trochę z Calineczką, chociaż inspiracji do filmu trzeba szukać nie u Andersena, ale w książce Pożyczalscy (The Borrowers) Mary Norton, której film jest adaptacją. Dlatego też film ten może się niektórym wydawać za mało japoński, a za bardzo angielski. Co więcej natrafiłam na opinie, że film ten wydawał się niektórym zbyt płytki, a relacje między ludzkim chłopcem (Sho) oraz pożyczalską Ariettą nie nakreślone wystarczająco i przez to zbyt płytkie w porównaniu do innych produkcji Studio Ghibli. Czy tak jest? Nie do końca. Temat przyjaźni, zwłaszcza między osobami, które się różnią, faktycznie jest często poruszany w filmach Ghibli. Nie uważam jednak, że historie te zawsze powinny mieć te same mocne punkty i schematy. Film jest poruszający, choć bardzo dyskretnie. Także dlatego, że kończy się nie do końca tak, jakbyśmy sobie tego życzyli.

➡️ Pełna recenzja filmu Tajemniczy świat Arrietty

_

8. Szkarłatny Pilot (Porco Rosso)

Tytuł japoński: Kurenai no buta
Reżyseria/scenariusz: Hayao Miyazaki
Premiera japońska: 1992

Opowieść toczy się gdzieś nad Morzem Śródziemnym… Marco vel Szkarłatny Pilot to utalentowany i sławny łowca nagród ścigający podniebnych piratów w ogniście czerwonym hydroplanie. Co ciekawe, Marco to człowiek zamieniony w świnię (chociaż nie wiadomo w jakich okolicznościach się to stało). Niezależnie od nietypowej aparycji i postury, Marco jest idolem całej okolicy, dziewczęta na jego widok piszczą, dzieciaki wiwatują… Co więcej, skradł serce lokalnej piękności, Giny, która pamięta go jeszcze z czasów, zanim rzucono na niego magiczną klątwę. Niestety o względy Giny ubiega się jeden z podniebnych piratów, bezwzględny Amerykanin, który postanawia pozbyć się Marco. W wyniku podniebnej potyczki z Amerykaninem, hydroplan Marco mocno szwankuje i wymaga naprawy. Pomimo tego, że we Włoszech ścigają fo listem gończym, Marco zabiera wrak ukochanego samolotu do Mediolanu, do genialnego mechanika. Ten wraz z wnuczką i całą kobiecą ekipą podrasowują szkarłatny hydroplan, by Marko mógł w nim stanąć (wlecieć?) do pojedynku z Amerykaninem i jego wspaniałym hydropanem Curtiss.

Przyznam szczerze, że film obejrzałam dopiero teraz, w 2020 roku, na Netflix. Akcja filmu teoretycznie osadzona jest w czasach II wojny światowej, a ja nieszczególnie przepadam za wojennymi motywami. Co więcej, temat lotniczych potyczek i koncept świni-pilota dodatkowo nie zachęcały mnie do seansu. Tymczasem okazało się, że akcja praktycznie wcale nie skupia się na wojnie, ani polityce (pojawia się wątek korupcji rządu dogadującego się z piratami, ale bardziej dla zwrotu akcji), a scenariusz koncentruje się na postaciach, które próbują funkcjonować w trudnej i kryzysowej rzeczywistości.

Wbrew moim obawom, film okazał się rewelacyjny. Scernariuszem trochę przypomina western, klimatem – francuskie filmy z lat trzydziestych i czterdziestych (zresztą można się domyślać, że Marco i Gina mieszkają właśnie we Francji), animacją… Cóż – bajkę. Ale nie tylko animacją, bo przecież Szkarłatny Pilot to taki trochę disnejowski bestia. Tylko nigdzie nie pojawia się wyjaśnienie na temat jego nietypowego wyglądu. Podobno Studio Ghibli planowało sequel filmu (Porco Rosso: The Last Sortie), w którym miało się pojawić owo wyjaśnienie. Aha. Uwielbiam żart słowny, który pojawia się w filmie kilkukrotnie: kiedy Marco powie coś niewlaściwego, zaraz go ktoś ucisza słowami w stylu „nie bądź świnią!”. Ale Marco się nie obraża! ;)

_

9. Ponyo

Tytuł japoński: Gake no ue no Ponyo
Reżyseria/scenariusz: Hayao Miyazaki
Premiera japońska: 2008

Ponyo to opowieść o rybce, będącej „dzieckiem” syreny-władczyni morza i człowieka, który porzucił ludzki świat. Tymczasem rybkę, podobnie jak disnejowską Ariel, ciągnie do życia poza wodą. I podobnie jak Ariel trafia ona do ludzkiego świata, ale w nieco bardziej prozaicznych okolicznościach. Wyrzuconą na brzeg morza, znajduje ją mały chłopiec Sōsuke, który następnie zabiera ją do domu i nadaje jej imię Ponyo. Magiczna rybka i chłopiec zaprzyjaźniają się do tego stopnia, że dla Sōsuke Ponyo zmienia się w dziewczynkę. Niestety ma to bardzo poważne skutki: dziewczynka słabnie i traci magiczne moce, świat ogarniają różne anomalie, a poziom wód wariuje. Aby uratować świat od zagłady i aby pozwolono im być razem dzieci, muszą przejść trudną próbę i udowodnić swoją miłość.

Rybka Ponyo to niezwykle kolorowa i przyjemna dla oka animacja. Zdecydowanie jest to jedno z dzieł popisowych Studio Ghibli, które trafiło do dystrybucji w wielu krajach na świecie. W Warszawie film można było zobaczyć na wielkim ekranie m.in. podczas przeglądu filmów Studio Ghibli w ramach FF Kino Dzieci. Historia jest oczywiście dość naiwna i w pewnym stopniu przypomina inne znane bajkowe opowieści o rybkach i syrenach, ale scenariusz Ponyo – co jest typowe dla wielu filmów Miyazakiego – nawiązuje do tematu ochrony środowiska naturalnego. I to ochrony będącej efektem współpracy (co resztą jest bardzo japońskie).

__

10. Podniebna poczta Kiki

Tytuł japoński: Majo no takkyūbin
Reżyseria/scenariusz: Hayao Miyazaki
Premiera japońska: 1989

Kiki to młoda czarownica, która nie może się doczekać chwili, gdy wsiądzie na miotłę i będzie mogła wyruszyć w świat. W owym obcym (ale jakże atrakcyjnym, bo nowym!) świecie ma znaleźć dla siebie miejsca, gdzie rozpocznie roczną praktykę, zanim uzyska status pełnoprawnej czarownicy. Kiedy ten dzień nadchodzi i pożegnana uroczyście przez rodzinę i przyjaciół wreszcie opuszcza rodzinną wioskę, okazuje się, że to wcale nie takie łatwe. Współczesny, stawiający na nowoczesność, świat wcale nie potrzebuje zabobonów i czarownic. Na szczęście Kiki znajduje schronienie u sympatycznego piekarza i jego rodziny. A swoje czarodziejskie moce wykorzystuje w pracy – jak by to powiedzieć – magicznego kuriera! I wszystko idzie dobrze do momentu, kiedy młoda czarownica traci swoje magiczne moce.

Podniebna poczta Kiki to kolejny z pierwszych filmów Miyazakiego. Powstał w 1989 roku, czyli ponad 30 lat temu. Mam wrażenie, że twórcy ze Studio Ghibli na poczatku nie do końca wiedzieli, do jakiego odbiorcy kierują swoje filmy. Z jednej strony wypuszczali animacje atrakcyjne dla dorosłych, pełne ukrytych znaczeń i symboliki (Laputa, Grobowiec świetlików) i pokazujące zupełnie nowe i ciekawe wizualnie światy (np. film Nausicaä z Doliny Wiatru). Z drugiej – proste w przekazie opowieści dla dzieci (Mój sąsiad, Totoro). Historia Kiki i jej zabawnego czarnego kota Jiji leży moim zdaniem gdzieś pomiędzy. Bo to opowieść o dorastaniu, a wręcz wkraczaniu w dorosłość. Podobno japońcy nastolatkowie od zawsze mają z tym problem. Może ten film był skierowany właśnie do nich?! Niemniej to bardzo przyjemna bajka, także w warstwie muzycznej.

 

_

Obejrzyj najlepsze filmy anime ze studio Ghibli na Netflix

Najlepsze filmy anime ze studio GhibliWszystkie opisane wyżej filmy (poza Ponyo, który zostanie dodany 1 kwietnia) są aktualnie dostępne na platformie Netflix. Poniżej linki do opisów w serwisie:
6 Powrót do marzeń
7 Tajemniczy świat Arietty
8 Szkarłatny pilot
9 Ponyo – dostępny od 1 kwietnia 2020
10 Podniebna poczta Kiki

O autorze:

Pracuje na jednej z warszawskich uczelni jako adiunkt, gdzie walczy z betonami, polimerami i studentami. W wolnym czasie bloguje o podróżach, gotowaniu i ciuchach; z uporem maniaka uczy się japońskiego. Ładnie narysuje i rewelacyjnie gotuje! Ma bzika na punkcie swoich 2 kotów…