Tajemniczy świat Arietty

Pierwszym filmem spod szyldu Studio Ghibli, który obejrzeliśmy w ramach sekcji „Totoro i inni” podczas FF Kino Dzieci był Tajemniczy świat Arietty (aka Karigurashi no Arrietty, 2010) w reżyserii Hiromasy Yonebayashiego. Jest to piękna opowieść, nieco w stylu baśni Hansa Andersena czy braci Grimm, osadzona we współczesnej Japonii. I chociaż przez cały film ma się wrażenie, że dom i otaczający go ogród – miejsca niemal wszystkich filmowych wydarzeń bardziej przypominają starą angielską posiadłość, to jednak odnajdujemy w filmie wiele japońskich akcentów: w ogrodzie stoi kamienna latarnia, bohaterowie zawsze piją zieloną (nie czarną!) herbatę, a tytułowa Marietta przynosi mamie przysmak – gałązkę pachnotki, popularnej w japońskiej kuchni rośliny (po japońsku zwanej shiso), która w Europie znana jest jako doniczkowa roślina ozdobna, itd. Niemniej wrażenie to nie jest do końca przypadkowe – film to adaptacja książki Pożyczalscy (The Borrowers) Mary Norton i wydaje się, że twórcy filmu wraz z Hayao Miyazakim na czele nie chcieli wyzbyć się klimatu starej angielskiej posiadłości. I – być może także dlatego – powstał wspaniały film.

Oprócz nawiązań wprost do książki Norton, miałam wrażenie, że twórcy filmu inspirowali się jeszcze innym wielkim dziełem. Ograniczenie miejsca akcji do bliskiego otoczeniu domu (można powiedzieć odizolowanie świata przedstawionego od reszty), postać chorego chłopca, który wraca do rodzinnego domu matki, by podreperować zdrowie, a który nawiązuje więź z tytułową Ariettą, przedstawicielką – wydawałoby się – magicznych stworzeń, mini-ludków (czy jak sami siebie określają – „pożyczalskich”), a którzy jednak okazują się być innym gatunkiem, czy inną, mniejszą rasą ludzi, zupełnie pozbawionych magicznych zdolności, wypracowujących wszelkie umiejętności zupełnie jak my, tyle że na swoją (mniejszą) skalę – wszystko to w pewnym stopniu przypomina mi książkę Czarodziejski ogród Frances Hodgson Burnett, a może nawet bardziej przypomina mi jej filmową adaptację w reżyserii Agnieszki Holland (i nie chodzi wcale o zbieżność polskich tytułów filmów). Film Ghibli jest jednak zdecydowanie mniej mroczny niż Czarodziejski ogród. I w zasadzie kończy się dobrze, chociaż Arietta i jej rodzina ostatecznie opuszczają swoje mini-domostwo.

Tajemniczy świat Arietty: Arietta przedziera się przez piękny ogród (mat. prasowe)

Tajemniczy świat Arietty: Arietta przedziera się przez piękny ogród (mat. prasowe)

Tajemniczy świat Arietty

Tajemniczy świat Arietty: Arietta i Sho (mat. prasowe)

Tak jak w przypadku innych filmów Ghibli, także ten można zaliczyć do tzw. „kina familijnego”; promuje wartości rodzinne, lojalność, poczucie odpowiedzialności, przyjaźń; co więcej – tłumaczy, że przyjaźń może zaistnieć między przedstawicielami obcych, a wręcz teoretycznie wrogich sobie nacji, że wyrasta ponad podziałami, ponad ustalonymi normami społecznymi, poza klasami. Chociaż tego typu rozterki ludzie miewają na całym świecie, mam wrażenie, że ten film to lekcja skierowana do japońskich dzieci – dzieci dorastających w społeczeństwie, które piętnuje inność, a indywidualizm uznaje za krnąbrność i brak poszanowania ogólnie przyjętych zasad, w społeczeństwie, w którym powtarza się i implementuje przysłowie, że „wystający gwóźdź, należy wbić” (jap. Deru kugi wa utareru), a terminy „obcy” (jap. gaijin), czy obcokrajowiec (jap. gaikokujin) to słowa o zabarwieniu pejoratywnym, często wręcz pogardliwe.

Abstrahując jednak od opowiadanej historii… Podobnie jak w przypadku filmu Marni. Przyjaciółka ze snów (przeczytaj naszą recenzję), oglądałam ten film z wielkim zachwytem nad jego stroną wizualną. Obrazy i animacje były tak piękne i tak wymowne, że momentami – zwłaszcza w przypadku scen w ogrodzie – trudno było uwierzyć, że nie są to prawdziwe fotografie i sekwencje wideo poddane obróbce filtrami. Sceny krajobrazów momentami wbijały w fotel. Naprawdę warto było obejrzeć ten film na wielkim ekranie, by w pełni móc docenić kunszt jego twórców!

Obejrzyjcie trailer!

Festiwal filmowy Kino Dzieci trwa do 25 września, zatem jest jeszcze szansa, by obejrzeć wybrane animacje studia Ghibli na wielkim ekranie (projekcje odbywają się w kinach w Warszawie, Wrocławiu i Poznaniu). Rozpiskę projekcji znajdziecie tutaj.

O autorze:

Pracuje na jednej z warszawskich uczelni jako adiunkt, gdzie walczy z betonami, polimerami i studentami. W wolnym czasie bloguje o podróżach, gotowaniu i ciuchach; z uporem maniaka uczy się japońskiego. Ładnie narysuje i rewelacyjnie gotuje! Ma bzika na punkcie swoich 2 kotów…

10 komentarzy

  1. Z naciskiem na szczęscie 22 września 2016 w 17:29 - Odpowiedz

    Jak została wpomnienia Marnia to sobie o niej przypomniałam. Cudowna! Kino dzieci to super sprawa tylko szkoda, że mam tak daleko.
    Pozdrawiam :)

    • Asia 22 września 2016 w 17:32 - Odpowiedz

      Festiwal odbywa się w kilkunastu miastach Polski (tylko japońskie anime jest wyświetlane wyłącznie w Wawie, Wrocku i Pozku) – może do któregoś z nich nie masz aż tak daleko. Akurat byłaby fajna opcja na weekend.

  2. Aleksandra 22 września 2016 w 17:30 - Odpowiedz

    Nie przepadam za anime, ale akurat to dzieło bym obejrzała :) nie.lubię zamykania się na gatunki filmowe czy muzyczne. Warto poznawać nowe :)

    • Asia 22 września 2016 w 17:34 - Odpowiedz

      Zdecydowanie nie jest to chaotyczna animacja z krzyczącymi postaciami w stylu Pokemonów, czy Czarodziejki z księżyca. To piękny, przyjemny dla oka film.

  3. Bookendorfina Izabela Pycio 22 września 2016 w 18:42 - Odpowiedz

    Bardzo klimatyczne kino, z przesłaniem, a takie zawsze chętnie oglądam. Z pewnością wiele pierwiastków z innej kultury tylko podsyca apetyt na obejrzenie filmu. :)

    • Asia 22 września 2016 w 19:05 - Odpowiedz

      Wiesz, niektóre filmy oglądamy ponownie po latach i – w kontekście naszych podróży do Japonii i większej wiedzy o jej kulturze – odkrywamy zupełnie nowe rzeczy, na które wcześniej nie zwracaliśmy uwagi lub których po prostu nie rozumieliśmy. To niesamowite!

  4. blogierka 23 września 2016 w 01:23 - Odpowiedz

    Oo, no to muszę się streszczać! Dziękuję za informacje :)

    • Asia 23 września 2016 w 10:28 - Odpowiedz

      Super, że mogłam pomóc.
      Prawda jest taka, że jest bardzo mała szansa, że te filmy pojawią się u nas w dystrybucji, zatem warto wykorzystać tę okazję.

  5. Marta 9 lipca 2017 w 13:57 - Odpowiedz

    Muszę przyznać, że jeszcze nigdy nie oglądałam anime… A kojarzą mi się z samymi głupotami! Muszę spróbować coś obejrzeć, ale od czego zacząć? :)

    • Asia 11 lipca 2017 w 14:18 - Odpowiedz

      Na przykład właśnie od tego filmu – zachwyci Cię strona wizualna, a historia nie jest banalna, a chociaż może się wydawać odrobinę dziecinna – to jednak pod kostiumem małych ludzików, ukrywają się po prostu ludzie nieco odmienni od nas – innej narodowości, wyznania, orientacji (w zasadzie to bardzo aktualny temat, biorąc pod uwagę, że ostatnio dzieje w naszym kraju szerzy się ksenofobia i brak tolerancji dla odmienności).

Zostaw komentarz