Australijska pizza w Cucciolina – nasza ulubiona pizza w Warszawie

Tu jesteś:Australijska pizza w Cucciolina – nasza ulubiona pizza w Warszawie
  • Australijska pizza w Cucciolina

Pizza australijska? Też wcześniej o takiej nie słyszałeś? Nie przejmuj się, wszystko zaraz się wyjaśni! Zapraszamy na relację z warszawskiej Cucciolina – pierwszej w Polsce australijskiej pizzerii. Pizza jest naprawdę rewelacyjna, a samo miejsce – z charakterem. Także dlatego, że prowadzi je charyzmatyczny pasjonat, który wiele lat zgłębiał tajniki przygotowywania australijskiej pizzy w Melbourne, kolebce Aussie Pizza.

Przyznam, że do tego artykułu zabierałam się długo. Trochę dlatego, że nie mieliśmy jeszcze okazji odwiedzić Australii, zatem trudno nam się odnieść to tematu australijskiej kuchni. Ale wiem, że miejsce, o którym dzisiaj opowiadamy, pozwala spróbować najprawdziwszej pizzy australijskiej. Skąd ta pewność? Historia właściciela i szefa kuchni Cucciolina, Sylwestra Muranowicza, jest tego potwierdzeniem.

Melbourne – kolebka australijskiej pizzy

Sylwester Muranowicz z wykształcenia jest kucharzem i inżynierem (skończył Wydział Transportu PW) – po studiach planował zdać egzamin na kontrolera lotów. To, że pojechał do Australii podyktowane było chęcią podszkolenia języka angielskiego. Kontroler lotów musi się bowiem świetnie dogadywać z pilotami wszelkiej narodowości. Los jednak chciał inaczej – na szczęście dla nas, smakoszy!

Sylwester został w Melbourne, w Australii 9 lat. Prawdopodobnie, gdyby nie pierwsze miejsce, w którym podjął pracę, szybko wróciłby do Europy i urzędował teraz na jakiejś lotniskowej wieży. Owym miejscem była jednak klimatyczna pizzeria L’Uccellino, serwująca tzw. australijską pizzę. Jak sam mówi, tamto miejsce i panujący w nim klimat zaczarowały go. Restaurację prowadziła Tina Kyriakou, wspólniczka Pietro Barbagallo, który w latach 90-tych, w małej knajpce na obrzeżach Melbourne, praktycznie stworzył koncept pizzy australijskiej, czy jak mówią Australijczycy, Aussie Pizza. Tina Kyriakou, Australijka o greckich korzeniach, która sama szkoliła się u Pietro, wszystkiego potem nauczyła Sylwestra. Przede wszystkim jednak pokazała mu, że pizza nie musi być nudna.

Później Sylwester pracował w prestiżowych restauracjach The Junction Hotel w Newport i The Plough Hotel w Footscray (w tej drugiej obserwował, jak kręcony był jeden z odcinków Australijskiej edycji MasterChef). Ale to praca w L’Uccellino zainspirowała go do tego, by wrócić do Warszawy i otworzyć swoją własną „australijską pizzerię”.

Co to jest australijska pizza?

Co to jest australijska pizza? No właśnie, sami sobie zadawaliśmy to pytanie, kiedy stanęliśmy niepewnie w progu restauracji w pierwszych dniach jej otwarcia. Czy to może jest pizza z mięsem kangura?

Okazało się, że nowy styl pizzy, zapoczątkowany w Australii w latach 90tych przez Pietro Barbagallo, to cienkie (podobne do włoskiego, ale bardziej kruche) ciasto, na którym jest znacznie mniej sera i składników, niż na pizzach włoskich, czy amerykańskich, przy czym składniki mogą być przeróżne, dzięki czemu powstają bardzo nietypowe połączenia smakowe. Prawdopodobnie część z tych „australijskich” kompozycji przyprawiłaby Włochów o zawał…

Sam Sylwester o australijskiej pizzy mówi:

Każda kompozycja ma inny smak, ale zawsze pizze są lekkie. Jest na nich coś słonego, coś gorzkiego, coś co się rozpływa, coś co chrupie…  Składniki nie muszą by wyszukane, mogą być „codzienne”, jak na przykład buraki. W ogóle na pizzy może się znaleźć praktycznie całe danie. Każdą potrawę możesz podać jako pizzę.

Australijski hit – pizza z pieczonymi ziemniakami

I faktycznie. Na pizzach, które znalazły się w menu Cucciolina znajdujemy naprawdę swojskie smaki. Hitem na przykład jest wegetariańska pizza z pieczonymi ziemniakami, rozmarynem i karmelizowaną cebulą. W życiu bym nie przypuszczała, że „ziemniaczaną zapiekankę” można wrzucić na kruchy, chrupiący spód i… że to będzie dobrze smakować. Nie wiem, czy bym się odważyła zamówić ten wariant, gdyby nie namówił mnie do niego Sylwester. I bardzo dobrze, że mnie namówił, bo od tamtego momentu jest to moja ulubiona pizza z ich stalej oferty. Teraz ja namawiam na nią każdego znajomego i Was.

Pizza australijska – kompozycje, które polecamy

Właściwie wszystkie pizze w Cucciolina są pyszne. I poza kilkoma kompozycjami autorskimi szefa kuchni, są to w większości dokładnie takie pizze, jakie serwowane są w Australii i jakie Australijczycy zamawiają najchętniej. Wybraliśmy jednak kilka, które nam wyjątkowo smakują.

  • Pizza wegetariańska
    Oprócz ziemniaczanej Giuseppe, szczególnie polecamy spróbować jeszcze dwóch wegetariańskich kompozycji: Pizza for a friend (pieczona dynia, kozi ser, orzeszki piniowe, rukola, mozzarella) i Sweet potato (bataty, pestki dyni, rozmaryn, roszponka, mozzarella).
  • Pizza mięsna
    Lubiącym mięso szczególnie polecamy: Moda di Mario (panchetta, salami, czerwona cebula, chilli, parmezan i mozzarella) i  Number 26 (gorgonzola, por, szynka parmeńska, mozzarella). Tym, którzy lubią smakowe eksperymenty polecamy autorską pizzę szefa z gruszkami Pear (gorgonzola, szynka parmeńska, gruszka, rukola, krem balsamiczny, mozzarella).
    Sam szef kuchni twierdzi zaś, że jego ulubiona pizza to Romana (szynka parmeńska, rukola, pomidorki cherry, mozzarella), ponieważ „jest dosyć sucha i chrupiąca, szynka nadaje jej słony posmak, a pomidory cherry dodają całości delikatności”.
  • Pizza specjalna
    Zdecydowanie polecamy próbować pizz, które pojawiają się w limitowanych edycjach i są serwowane wyłącznie przez dwa tygodnie. Zazwyczaj są to kompozycje z sezonowymi składnikami lub autorskie przepisy z bardzo ciekawymi topingami.
  • Pizza na słodko
    Kolejnym smaczkiem, który znajdzie się w Cucciolinie są deserowe mini-pizze na słodko – z czekoladą i owocami. Najbardziej lubimy te z owocami leśnymi, przy czym ja wolę wersję z czekoladą białą, a Kondi – z ciemną (według niego, ta biała to nie jest czekolada!).

Azjatyckie akcenty w australijskiej pizzy

Mieszkając przez 9 lat w Australii, Sylwester znajdował jednak czas, by podróżować po Azji: 4 razy był w Japonii, odwiedził Koreę Południową, Filipiny, Malezję, Singapur i Kambodżę. Szczególnym sentymentem darzy Japonię – częściowo z uwagi na japońską kuchnię, za którą przepada. Pewnie dlatego też w jego autorskich kompozycjach pojawiają się elementy i składniki typowe dla kuchni japońskiej. Tak było w przypadku Mashroom Pizza – autorskiej kompozycji z dodatkiem japońskich grzybków shimeji. Mogę szczerze powiedzieć, że była to najsmaczniejsza pizza, jaką kiedykolwiek jadałam. Pojawiła się jako edycja limitowana, ale ponieważ wszyscy się o nią wciąż dopytują, będzie jej można spróbować ponownie  – 6. grudnia w ramach mikołajkowego eventu (link do wydarzenia na fb na końcu artykułu).

Australijska pizza w Cucciolina, pizza w australijskim stylu, Warszawa

Autorska kompozycja szefa kuchni Cucciolina – pizza z japońskimi grzybami shimeji, boczniakiem królewskim, boczniakiem ostrygowatym, szwajcarską pieczarką i oliwą truflową – najlepsza pizza ever!

 

Australijska pizza w Cucciolina

O Cucciolina słów kilka

Cucciolina. Tego, kto zna język włoski i rozumie, co oznacza nazwa restauracji (a oznacza ona – od cucciolo – szczeniaczek), nie dziwi ani logo restauracji, ani akcenty obecne w jej wnętrzach. W logo jest mały piesek, Sasza (dawny pies szefa); jego motyw pojawia się też na tapecie. Tapetę i wnętrza restauracji zaprojektował sam Sylwester. Część mebli odrestaurował i wykonał osobiście. Wszystkie stoły postały z topolowych desek, z których niegdyś zbudowana była stodoła jego dziadków; na piętrze znajduje się odrestaurowany kuchenny kredens (pierwszy mebel, który się pojawił w dawnym domu jego mamy); na zawieszenie na ścianie czeka stara łopata do chleba, którą jego babcia wyciągała bochny z pieca. To miejsce z duszą i charakterem, ale nie pozbawione nowoczesności. Piec ze stali nierdzewnej oraz winda, którą pizza wjeżdża z poziomu kuchni na górne piętro, znajdująca się w centralnym puncie restauracji, robią wrażenie i pokazują, jak bardzo profesjonalnie podchodzi się do pizzy w Cucciolinie.

Restauracja istnieje zaledwie od kilku miesięcy, ale jej właściciel nie raz już udowodnił, że u niego zawsze można liczyć na nowe niebanalne połączenia smakowe, a składniki z których przygotowuje swoje pizze są zawsze najwyższej jakości. I każdą przygotowuje sam. To nie masówka z sieciówki, lecz creme de la creme wśród pizz.

Bardzo polecamy!
Sami bywamy tam, w zasadzie co tydzień.
Jeśli ktoś z Was ma ochotę na pogaduchy nad pizzą i kieliszkiem australijskiego wina, to piszcie!

Co? Gdzie? Kiedy?

Co: Cucciolina – Pizza bar & caffè
fb: Cucciolina
Gdzie: ul. Kopińska 10b, 02-321 Ochota, Warszawa (obok DS Babilon)
Kiedy: wtorek-niedziela 12:00-22:00
Mikołajkowe coming back! Mushroom Pizza!dołącz do wydarzenia!

Autor: | 2017-12-04T01:55:04+00:00 04.12.2017|Kategorie: Podróż kulinarna, Recenzja restauracji|18 komentarzy

O autorze:

Pracuje na jednej z warszawskich uczelni jako adiunkt, gdzie walczy z betonami, polimerami i studentami.

W wolnym czasie bloguje o podróżach, gotowaniu i ciuchach; z uporem maniaka uczy się japońskiego. Ładnie narysuje i rewelacyjnie gotuje!

Ma bzika na punkcie swoich 2 kotów…

18 komentarzy

  1. Katarzyna Mierzwa 4 grudnia 2017 w 17:43 - Odpowiedz

    To najbardziej jestem chyba ciekawa tej pizzy na słodko :) albo tej z ziemniakami to musi być na prawdę ciekawy smak :). Ja najczęściej robię i jem domowa pizzę, ale tej australijskiej chętnie bym spróbowała :)

    • Asia 4 grudnia 2017 w 21:38 - Odpowiedz

      Ziemniaczaną bardzo polecam! Tę ze słodkimi ziemniakami też!

  2. Monika 4 grudnia 2017 w 17:58 - Odpowiedz

    O jezu, ten wpis mnie zabił! Kocham pizze, jestem pizzożercą i za rok chciałabym zobaczyć włochy i najeść się do woli ich pizzą. a na wieczór zrobilas mi takiego smaka :P

    • Asia 4 grudnia 2017 w 21:28 - Odpowiedz

      Pizza we Włoszech to faktycznie fajna opcja. Jak sushi w Japonii. :)

  3. Agu 4 grudnia 2017 w 17:58 - Odpowiedz

    Jak jest mniej sera, to tak średnio do tego podejdę. Uwielbiam ser na pizzach, chociaż nie jest dietetyczny :D

    • Asia 4 grudnia 2017 w 21:29 - Odpowiedz

      Sera jest mniej także po to, by nie przytłaczał smaku innych elementów. Ale w menu jest też pizza 4 sery dla takich tradycjonalistów, jak Ty :)

  4. Ula 4 grudnia 2017 w 18:52 - Odpowiedz

    Mimo, że jestem teraz najedzena to i tak zgłodniałam. Ciekawie brzmi opcja ziemniaków. A że uwielbiam je w każdej postaci to chętnie bym spróbowała takiej pizzy. Już zapisuję sobie adres :)

    • Asia 4 grudnia 2017 w 21:30 - Odpowiedz

      Bardzo polecam!

  5. In Marlena's World 4 grudnia 2017 w 18:54 - Odpowiedz

    Wszystkie wyglądają przepysznie! Zanotowuję to miejsce do odwiedzenia przy kolejnej wizycie w Warszawie :)

    • Asia 4 grudnia 2017 w 21:31 - Odpowiedz

      Koniecznie. Zresztą planujemy opisać kulinarny szlak spacerowy po okolicy!

  6. Kaja 4 grudnia 2017 w 19:52 - Odpowiedz

    Właśnie zaśliniłam klawiaturę. :P Pyszności! Muszę spróbować, jeden cheat meal jszcze nikomu nie zaszkodził. :)

    • Asia 4 grudnia 2017 w 21:31 - Odpowiedz

      Ani jeden cheat meal per week…

  7. Magda 4 grudnia 2017 w 21:01 - Odpowiedz

    O! Coś całkiem nowego dla mnie – muszę spróbować. Mój Mąż mieszkał kiedyś w Babilonie, więc mam sentyment do tego miejsca <3

    • Asia 4 grudnia 2017 w 21:32 - Odpowiedz

      To drogę świetnie znacie! :)

  8. Almost Paradise 4 grudnia 2017 w 21:29 - Odpowiedz

    Chyba nie miałyśmy okazji jeść australijskiej pizzy, a wszystko brzmi po prostu przepysznie! Musimy się w końcu tam wybrać, bo azjatyckie akcenty brzmią w kontekście tego wszystkiego wybornie. Powinniście opracować kulinarną mapę Warszawy, a my byśmy tylko chodziły wyznaczonymi przez Was trasami i napawały się smakiem *o*

    • Asia 4 grudnia 2017 w 21:36 - Odpowiedz

      Jest taki plan, ale co zabieram się za pisanie, to albo chciałabym sprawdzić, czy dane jadło dalej takie smaczne albo, czy znieśli konkurencję taniej kulinarnej tandety, czyli spacer trzeba robić na nowo, i na nowo…

  9. Kasia 4 grudnia 2017 w 21:44 - Odpowiedz

    Ooo…koniecznie muszę się tam wybrać, tym bardziej że to niedaleko mojego mieszkania :)

    • Asia 4 grudnia 2017 w 23:13 - Odpowiedz

      Czasami tak jest, że mamy coś fajnego pod nosem i nawet o tym nie wiemy! Koniecznie daj znać, czy smakowało, jak już się wybierzesz!

Zostaw komentarz