Hiroshima.
Wczoraj, na którymś z podróżniczych kanałów oglądaliśmy film dokumentalny o Hiroshimie i Nagasaki. Wiadomo w jakim kontekście. Kilka dni temu minęła 67. „rocznica” zrzucenia bomb atomowych na te dwa japońskie miasta; zginęło wtedy sto kilkadziesiąt tysięcy ludzi.
Do wczoraj nie byłam do końca pewna, czy chcę tam jechać. LP zachęca, pisząc, że obecnie, kiedy się spojrzy na zielone bulwary Hiroshimy, trudno sobie wyobrazić, że to miasto zostało całkowicie zniszczone, że dopiero widok Peace Memorial Museum z osławionym Atomic Bomb Dome (Kopuła Bomby Atomowej, jap. 原爆ドーム Genbaku Dōmu) uświadamiają, że wydarzenia z 1945 roku rzeczywiście się dokonały. Tymczasem pozostała część miasta ponoć tętni życiem, jakby chciała całemu światu udowodnić, że atomowa tragedia to już wyłącznie historia, a mieszkańców już nic złego nie spotka…

Oglądaliśmy ten program (zresztą obydwoje już go kiedyś widzieliśmy), który z rzeczowym pietyzmem opisywał przygotowania, przebieg i skutki ataku. Widzieliśmy słabej jakości zdjęcia grzybów atomowych, zrobione przez lotników, które narrator określił jako dosyć mizerną dokumentację zdarzenia, które odmieniło losy świata… Jak gdyby to było najważniejsze. Dzisiaj w sumie każdy człowiek wie, jak wygląda atomowy grzyb i bez tych fotografii… Natomiast obejrzeliśmy całą masę filmów i zdjęć prezentujących zniszczone, wymiecione miasta… Trudno nam się było oprzeć wrażeniu, że bardzo podobny widok prezentowała Warszawa po powstaniu… Z tą niewielką różnicą, że Warszawę niszczono systematycznie, bomba, po bombie, a taką Hiroszimę zmiotło w przeciągu kilku minut, sekund…

A-Bomb Dome

Genbakudoumu

A-Bomb Dome (2006) [dipity.com]

Ten słynny, bo częściowo zachowany, budynek, zaprojektowany jako centrum wystawowe, został oddany do użytku w 1915 roku. Dlaczego centralna część budynku, ściany podtrzymujące kopułę nie zostały zdmuchnięte przez falę uderzeniową? Dlatego, że eksplozja miała miejsce zaledwie ok. 150 metrów dalej – podobnie jak budynki w epicentrum trzęsień ziemi, okazał się mniej zagrożony. Kopuła, a właściwie jej szkielet przetrwał. Pokrycie dachu wykonane z miedzi, stopiło się pod wpływem wysokiej temperatury, jeszcze zanim nadeszła fala uderzeniowa i spłynęło do środka. Ponieważ budynek znajdował się niemal bezpośrednio pod wybuchem (bomba została zdetonowana ponad powierzchnią ziemi, aby ta nie zaabsorbowała znacznej części energii, a siła rażenia była większa), fala uderzyła z góry, pionowo, wciskając kolejne stropy do środka. To jedyny budynek w okolicy, który nie uległ całkowitemu zniszczeniu.
Chcemy zobaczyć ten budynek.

btth-avada-logo-text-150x150

[jetpack_subscription_form show_subscribers_total=0 title=0 subscribe_text=”Nie chcesz przegapić kolejnego wpisu? Subskrybuj nasz blog Byłem tu. Tony Halik. przez e-mail.” subscribe_button=”Zapisz się!”]

O autorze:

Pracuje na jednej z warszawskich uczelni jako adiunkt, gdzie walczy z betonami, polimerami i studentami. W wolnym czasie bloguje o podróżach, gotowaniu i ciuchach; z uporem maniaka uczy się japońskiego. Ładnie narysuje i rewelacyjnie gotuje! Ma bzika na punkcie swoich 2 kotów…