Jak niedawno pisałam, festiwal Pikachu Tairyou Hassei-Chu (Pikachu to najsłynniejszy i chyba najbardziej uroczy z Pokémonów) to była jedna z trzech atrakcji, które chcieliśmy koniecznie zobaczyć w okolicach Tokio* podczas ostatniej podróży do Japonii. Festiwal odbywał się w mieście Jokohama, w dystrykcie Minato Mirai, który słynie z pięknego portu, wesołego miasteczka i drugiego najwyższego wieżowca Japonii – Landmark Tower. To właśnie w tych okolicach odbywały się różne wydarzenia związane z festiwalem.

Jokohama i Pikachu Tairyou Hassei-Chu – festiwal Pikachu

Festiwal Pikachu Tairyou Hassei-Chu (dosłownie „wybuch Pikachu”) wcale nie został zorganizowany z okazji premiery gry Pokémon Go w Japonii, jak niektórzy mogą podejrzewać. To, że akurat termin festiwalu pokrył się z premierą gry, na pewno podkręciło zainteresowanie imprezą (także nasze), ale de facto festiwal po raz pierwszy odbył się w 2014 roku, aby uświetnić premierę jednego z kolejnych pełnometrażowych filmów o Pokemonach (Pokémon: Diancie i Kokon Zniszczenia). Festiwal został wtedy przyjęty tak entuzjastycznie, że wpisano go na stałe na listę imprez organizowanych w Jokohamie i od tego czasu odbywa się rokrocznie w rozrywkowej części miasta – we wspomnianym już dystrykcie Minato Mirai. W tym roku imprezę zorganizowano pod hasłem Pikachu Outbreak! – And This Time They’ll be Getting Wet???, a podczas wybranych show Pikachu oraz widownia byli polewani wodą (całkiem miła perspektywa podczas japońskich sierpniowych upałów).

pikachu_festival_2016_yokohama_img_1776

Gigantyczny Pikachu przed Landmark Tower – drugim najwyższym wieżowcem Japonii (296 m.) w Minato Mirai, Jokohama (sierpień 2016)

pikachu_festival_2016_yokohama_img_1777

Gigantyczny Pikachu był otoczony dziesiątkami mniejszych klonów, z którymi wszyscy pozowali, Jokohama (sierpień 2016)

Kim jest Pikachu?

Jak sama nazwa festiwalu wskazuje, poświęcony jest on jednemu spośród setek pokemonów – legendarnemu Pikachu, żółtemu stworkowi (według twórców gry – myszy) z ogonkiem w kształcie błyskawicy, zaliczanemu do tak zwanych pokemonów elektrycznych. Według indeksu Pokédex whenever Pikachu comes across something new, it blasts it with a jolt of electricity (gdy tylko Pikachu natrafia na coś nowego, ostrzeliwuje go elektrycznym piorunem). Opis ten w dużej mierze uzasadnia imię stworka – słowo pika oznacza po japońsku „błysk” (według mojego słownika – taki jak od bomby), a pikapika to na-przymiotnik oznaczający „błyszczący”, „iskrzący się”. Skądinąd wiem, że chū to po japońsku m.in. „pocałunek”. Zatem imię „Pikachu” można przetłumaczyć jako „iskrzący pocałunek”. :)
Aha, i jeszcze jedno! Może Was to zdziwi, ale imienia Pikachu, a właściwie Pikachū (ピカチュウ) nie wymawia się „Pikaczu”, jak się przyjęło w zachodnim świecie, lecz „Pikaciuu” (z intonacją wznoszącą). Zresztą będziecie mogli usłyszeć to na filmikach wideo poniżej. Ale wróćmy do festiwalu…

Obchody Pikachu Tairyou Hassei-Chu

Mieliśmy okazję podglądać obchody festiwalu tylko przez jedno popołudnie. Załapaliśmy się na kilka show na scenach, na kiermasz festiwalowych gadżetów, obejrzeliśmy iluminacje na Diabelskim Młynie w wesołym miasteczku, a także odwiedziliśmy Pokémon Center – oficjalny salon („sklep” w tym przypadku to za mało powiedziane), gdzie sprzedawane są pluszaki, gadżety, przedmioty codziennego użytku, ciuchy, gry – wszystko z motywem Pokemonów. W owym centrum panowało istne pokemonowe pandemonium – z trudem znalazłam swój (prawie!) rozmiar żółtej (tak żółtej, chociaż nie lubię tego koloru!) bluzy z kapturem z pikaczowymi uszami i dwa t-shirty odpowiednie dla dosyć wysokiego Kondiego. Oczywiście kupiliśmy też pluszowego Pikachu, ale malutkiego (z dużym pluszakiem trudno by nam się podróżowało przez całą Japonię), ale za to z limitowanej sierpniowej kolekcji – w nieprzemakalnej pelerynie, odpowiedniej na porę deszczową!

Festival Pikachu Tairyou Hassei-Chu 2016 Yokohama Japan

Festiwal Pikachu Tairyou Hassei-Chu 2016: nie ma to jak zobaczyć na żywo postać z gry/kreskówki, jak wywija na scenie żółtym kuperkiem z ogonkiem w kształcie błyskawicy

Trzeba wiedzieć, że Pokémon Center, czyli ów salon z Pokémonami, który znajduje się w centrum handlowym przy wieży Landmark Tower, jest czynne cały rok. Warto tam zajrzeć nawet z ciekawości przy okazji zwiedzania dystryktu Minato Mirai (i jest szansa, że wtedy Japończycy nie będą próbowali Was zadeptać). Polecam bo to fajne miejsce na zakup japońskich suwenirów.

Bulbasaur i ja! W Pokemon Center, Yokohama

Pokémon Center: z Bulbosaurem (Pokémonem #1 pierwszej generacji)

Jak fachowo przygotować się na festiwal

Jednym z najważniejszych wydarzeń festiwalu jest gigantyczna parada setek (tysięcy?) małych i dużych Pikachu! Bardzo ważnym aspektem właściwej celebracji festiwalu jest też Pikachu dance (taniec Pikachu). Tańca tego można (a nawet wypada!) nauczyć się z odpowiednich tutoriali wideo jeszcze przed samym festiwalem. Poniżej oficjalny tutorial – w pierwszej części mamy prezentację tańca, a konkretne wskazówki zaczynają się od w drugiej minucie (dokładnie 1:35). Przekomiczne jest to, że to tak na serio! :)

A tak było na samym festiwalu w tym roku:

Jeśli ktoś będzie w Tokio lub okolicy* w sierpniu, to polecamy zajrzeć do Jokohamy, by obejrzeć, jak miasto wybucha na żółto, a ludzie biegają z obłędem w oczach za pluszowym stworkiem. Jest to ciekawe doświadczenie z socjologicznego punktu widzenia – także dla tych, którzy nie lubią/znają samej gry, ani powstałego na jej kanwie anime (które nota bene było kilka lat temu w Polsce bardzo popularne).

Co, gdzie, kiedy:

Co: Festiwal Pikachu Tairyou Hassei-Chu
Miejsce:
2-3-6 Minatomirai, Nishi-ku, Yokohama-shi, Kanagawa, Stacja kolejowa JR Sakuragichō Station
Czas: pierwsza połowa sierpnia (w tym roku 7-14 sierpnia)

.

pikachu_festival_2016_yokohama_img_1773

Już przed stacją japońskiej kolei JR Sakuragichō w Jokohamie można poczuć klimat festiwalu Pikachu (sierpień 2016)

—–
*) Ktoś mógłby uznać stwierdzenie, że miasto w sąsiedniej prefekturze (Kanagawa) to okolice Tokio jest niezbyt trafione, ale trzeba wiedzieć, że miasta te są niemal zrośnięte – można z centrum jednego do drugiego dojechać podmiejską kolejką, która w zasadzie niewiele rożni się od metra, w ciągu około 1 godziny, a po drodze trudno jest stwierdzić, kiedy kończą się przedmieścia jednego i zaczynają drugiego. My chcieliśmy tam dojechać shinkansenem, ale okazało się, że tego dnia – o dziwo – były jakieś problemy na trasie, a superszybkie i zawsze punktualne  pociągi miały opóźnienia. Postanowiliśmy w końcu podjechać metrem (czerwona linia) i kolejką.

A przy okazji zapraszam na nasz Istagram, gdzie m.in. można zobaczyć mojego pamiątkowego limitowanego na miesiąc sierpień Pikachu w odpowiednim do pory deszczowej nieprzemakalnym płaszczyku. :)

Ja, Miętus i „sierpniowy” Pikachu w pezeciwcdeszczowej pelerynie :) #cat #pokemon #pikachu

Zdjęcie zamieszczone przez użytkownika Byłem tu. Tony Halik. (@bylemtutonyhalik)