Podsumowanie wyprawy i plan podróży po Japonii (Japonia 2016 trip #2)

Tu jesteś:, Japonia 日本, Podróże, Podróże po JaponiiPodsumowanie wyprawy i plan podróży po Japonii (Japonia 2016 trip #2)
  • Nie niszcz mchu! Do not damage moss! Yakushima (plan podróży po Japonii)

Dzisiaj pokazujemy trasę podroży po Japonii, jaką ostatnio udało nam się zrealizować w ciągu niecałych 3 tygodni i pokrótce opowiedzieć o naszych przygodach. Zapraszam na małe podsumowanie wyprawy „Japonia 2016 trip 2″*. Poniżej znajdziesz mapę obrazującą plan podróży po Japonii i opisy najciekawszych miejsc.

Plan podróży po Japonii
(18 dni na miejscu)

Nasz plan podróży po Japonii objął trasę ponad 3 500 km, pokonaną w większości pociągami (pociągi Japan Rail – shinkanseny i lokalne, którymi przejazdy obejmuje nielimitowany bilet JR Pass), podróż z Tokio do Kamakury i z powrotem – wyjątkowo samochodem, rejsy na wyspy Sakurajima (przy Kagoshimie) i Yakushima – promami.

Część miejsc to podróżniczy standard, bo nie umieliśmy sobie odmówić ponownych wizyt w Tokio, Kioto, Osace i Himeji (wyspa Honsiu), natomiast większość czasu spędziliśmy na wyspie Kiusiu – w prefekturach Kagoshima i Ōita, a celem naszej podróży była wyspa Yakushima, położona 150 kilometrów na południe (w stronę Okinawy) od Kiusiu.

Plan podróży po Japonii:

  1. Tokio, prefektura Tōkyō-tō (2 dni)
  2. Kamakura i Enoshima, prefektura Kanagawa  (1 dzień)
  3. Jokohama, prefektura Kanagawa (1 dzień)
  4. Osaka, prefektura Ōsaka (2 dni)
  5. Kioto, prefektura Kyōto (1 dzień)
  6. Himeji, prefektura Hyōgo (1 dzień)
  7. Kagoshima i Sakurajima, prefektura Kagoshima (1 dzień)
  8. Yakushima: Anbo, prefektura Kagoshima (2 dni)
  9. Yakushima: Miyanoura, prefektura Kagoshima (2 dni)
  10. Beppu, prefektura Ōita (2 dni)
  11. Kōbe, prefektura Hyōgo (1 dzień)
  12. Tokio, prefektura Tōkyō-tō (2 dni)

 

Tokio – Ghibli Expo, Tokyo Tower, Park Ueno, Targ Tsukiji

W Tokio, w ekskluzywnym wieżowcu Roppongi Hills Mori Tower, oglądaliśmy wystawę Ghibli Expo podsumowującą 30 lat pracy wytwórni Studio Ghibli (od Nausicaä do najnowszego filmu The Red Turtle), a także podziwialiśmy panoramę miasta z dachu tego wieżowca; ponownie odwiedziliśmy też taras widokowy wieży Tokyo Tower (o tym miejscu pisaliśmy już wcześniej: Roppongi), dwukrotnie wybraliśmy się na sushi na największy targ rybny świata Tsukiji-shijō (zobacz nasz fotoreportaż z targu), który niedługo (w lutym 2017) przenosi się z obecnej lokalizacji w Tsukiji, na wyspę Odaiba; w międzyczasie, w parku Ueno Kōen podglądaliśmy Japończyków grających w Pokémon Go, a ponieważ mieszkaliśmy tuż obok świątyni Sensō-ji (relacja ze świątyni Senso-ji), to wieczorami szwendaliśmy się po dzielnicy Asakusa, w której odkryliśmy kilka fajnych knajpek izakaya ze smacznym japońskim jedzeniem.

 

Japończycy grający w Pokemon Go w parku Ueno (plan podróży po Japonii)

Japończycy grający w Pokemon Go w parku Ueno

Asahi Biru - budynek Asahi w Asakusie (plan podróży po Japonii)

Asahi Biru – budynek Asahi w Asakusie

panorama_tokyo_roppongi_hills_mori_tower_img_1396

Panorama Tokio z dachu Roppongi Hills Mori Tower

Jokohama – Minato Mirai, Festiwal Pikachu, Shinyokohama Ramen Museum

Nigdy wcześniej nie byliśmy w Jokohamie, chociaż często przez nią przejeżdżaliśmy, ponieważ Shinyokohama to pierwsza po Tokio stacja pociągu shinkansen w stronę Kioto/Osaki. Tym razem Jokohama została od razu wciągnięta na nasz plan podróży po Japonii z bardzo konkretnego powodu. W czasie naszego pobytu w Japonii, w Jokohamie w dystrykcie Minato Mirai odbywał się festiwal Pikachu Tairyou Hassei-Chu, który mieliśmy ochotę zobaczyć, zwłaszcza w świetle szału na grę miejską Pokémon Go. W Jokohamie odwiedziliśmy też Shinyokohama Ramen Museum, czyli muzeum zupy rāmen, w którym próbowaliśmy specyficznego, tłustego Sapporo rāmen z najsłynniejszej restauracji z Hokkaido Sumire, której filia znajduje się w obrębie muzeum.

Minato Mirai, Yokohama (podróży po Japonii)

Minato Mirai, Yokohama

 

Kamakura i Enoshima

Do Kamakury i na sąsiadującą z nią wysepkę (połączoną z główną wyspą mostkiem) pojechaliśmy z naszymi japońskimi znajomymi. Do podróży w to miejsce zainspirował nas film pt. Nasza młodsza siostra (reż. Hirokazu Koreeda), który oglądaliśmy niedługo przed wyjazdem, a którego akcja toczy się właśnie w Kamakurze. Od dawna mieliśmy ochotę odwiedzić to miasto z uwagi na posąg Wielkiego Buddy (Daibutsu), który znajduje się w jednej ze świątyń – Kōtoku-in, ale zawsze rezygnowaliśmy, tłumacząc sobie, że Kamakura jest trochę nam nie po drodze, a przecież podobne posągi Buddy widzieliśmy wcześniej w Indiach. Ale Kamakura, to zdecydowanie znacznie więcej niż Wielki Budda – to wiele pięknych świątyń, fajne knajpki, piękna plaża i wspomniana już wcześniej wyspa Enoshima z piękną trasą spacerowo-widokową.

Kamakura i Wielki Budda w Kamakurze (plan podróży po Japonii)

Przed posągiem Wielkiego Buddy (Daibutsu) w świątyni Kōtoku-in, Kamakura, Japonia

Osaka – Obon, Harvest Hill Summer Firework Festival

Osaka, to – jak mówią Japończycy – mekka dla pasjonatów dobrego jedzenia. Dla nas japońska (chociaż nie tylko!) kuchnia i smaki to prawdziwa pasja, dlatego podczas każdej kolejnej podróży do Japonii staramy się chociaż na jeden dzień (lub choćby wieczór) wpaść do Osaki, a dokładnie do dzielnicy Namba (Nanba), w okolice słynnej ulicy Dōtombori (Dōtonbori), gdzie można zjeść najpyszniejsze takoyaki w Japonii, rewelacyjne okonomiyaki, czy rybę fugu.

Tym razem spędziliśmy w Osace aż dwa dni – oczywiście dopieściliśmy nasze podniebienia (oprócz wspomnianych wyżej potraw, próbowaliśmy niesamowitej wołowiny (podobno!) z Kobe), ale odwiedziliśmy też Zombie Museum, a dzięki temu, że nasza podróż przypadła na czas jednego z najważniejszych japońskich świąt – Obon, załapaliśmy się też na wspaniałe sztuczne ognie, które oglądaliśmy w pięknie położonym miasteczku Sakai pod Osaką w ramach Harvest Hill Summer Firework Festival. Natomiast religijne obchody Obon można w tym czasie oglądać w Osace w najstarszej japońskiej świątyni buddyjskiej – Shitennō-ji, co miałam okazję zrobić podczas jednej z poprzednich wizyt w Japonii (przeczytaj i obejrzyj relację).

Festiwal Daimonji i świątynie w Kioto

Bardzo zależało nam na tym, by 16 sierpnia być w Kioto, bo wtedy wypadało święto Daimonji, podczas którego na wzgórzach otaczających miasto rozpalane są wielkie ogniska w kształcie znaków kanji, w tym znaku oznaczającego „wielki” – 大 (przeczytaj krótką notkę o tym znaku), co stanowi niezwykle spektakularny widok. Pech chciał, że wieczorem tamtego dnia strasznie się rozpadało, zatem nie zobaczyliśmy wiele (czytaj: potop i ludzi w przemoczonych yukatach), ale sama wizyta w Kioto i odkrywanie zupełnie nowych świątyń w kompleksie Daitoku-ji były wspaniałe.

Zamek w Himeji i Shinkansen Evangelion

Do Himeji teoretycznie zawitaliśmy po raz czwarty, ale nie bez powodu. Po raz kolejny przyciągnął nas zamek Himeji-jo, w którym jeszcze nigdy wcześniej nie byliśmy w środku. Poprzednie nasze wizyty przypadły na okres renowacji zamku. I trzeba przyznać, że wizyta w zasadzie na „placu budowy” okazała się fascynująca – zwłaszcza dla mnie, inżyniera. Tym razem wreszcie udało się zobaczyć niesamowite wnętrze. Jestcałe w drewnie  i jest o wiele bardziej ciekawe niż wnętrze np. zamku w Osace. Jako ciekawostkę dodam, że do Himeji przyjechaliśmy specjalnym pociągiem. Był to jedyny w swoim rodzaju fioletowy shinkansen 500 TYPE EVA (prosto z anime Evangelion).

Kagoshima i aktywny wulkan Sakurajima

Kagoshima to naszym zdaniem jedno z najfajniejszych i najprzyjemniejszych (pod względem klimatu atmosferycznego i atmosfery samej w sobie) japońskich miast. To tutaj pierwszy raz w życiu korzystaliśmy z publicznej łaźni – sentō, to tutaj toczy się leniwe życie w cieniu aktywnego wulkanu – bo właśnie z Kagoshimy w kilkanaście minut popłynie się na mój ulubiony aktywny wulkan – Sakurajimę  (nie omieszkaliśmy ponownie odwiedzić „sakurowej wyspy”), co nieco utrudnia ludziom życie, bo niemal codziennie muszą wymiatać wulkaniczny popiół z każdego zakamarka. Ale też ponoć właśnie na Sakurajimie rośnie najlepsza w Japonii biała rzepa daikon. W prefekturze Kagoshima serwują ją niemal do każdego dania. Kiedyś przywiozłam jej nasiona i od kilku sezonów mój znajomy mistrz ogrodnictwa, Piotr (to u niego w ogrodzie rosną najpiękniejsze irysy w Warszawie), próbuje ją wyhodować. Niestety chyba nie podchodzi jej warszawska ziemia pozbawiona wulkanicznego popiołu…

Wyspa Yakushima: Anbo i Miyanoura

O wizycie na wyspie Yakushima marzyliśmy od dawna. Jest ona uznawana za jedną z najpiękniejszych wysp Japonii oraz jedno z najlepszych miejsc do obserwowania i fotografowania mchu. (Fotografia mchu rodzaj hobby Japończyków, a w zasadzie głównie Japonek.). Można tam także zobaczyć japońskie cedry (yakusugi), które mają po kilka tysięcy lat. Lasy Yakushimy to fantastyczne miejsce do trekingu i wspinaczki, a także do kąpieli w gorących siarkowych źródłach – onsenach. Aby się tam dostać z Tokio, musieliśmy przejechać ponad 1300 km lądem do Kagoshimy, a następnie przepłynąć 150 km promem. (Wracaliśmy łodzią jetfoil – to taki „szybki prom” z silnikami odrzutowymi.) Podróż męcząca, ale nie zawiedliśmy się! Uważamy Yakushimę i jej lasy za najpiękniejsze miejsce, jakie do tej pory odwiedziliśmy w Japonii!

Beppu i onseny

Beppu to jedno z moich najulubieńszych miejsc w Japonii. Tam widziałam najpiękniejsze ryżowe pola, fajne gejzery, niesamowite gorące źródła – onsenyrotemburo (i ich największe zagęszczenie na km2). Oraz górę Takasaki z małpim gajem… Chyba nie muszę dłużej tłumaczyć, że będąc na Kiusiu po prostu nie mogliśmy tam znowu nie pojechać. A ostatnio w Beppu byliśmy aż 4 lata temu.

Kobe i Hyogo Prefectural Museum of Art

Kobe słynie oczywiście z wołowiny wagyu, nazywanej Kōbe bīfu. Jest pozyskiwana z krów, pojonych piwem i masowanych, by mięso było odpowiednio tłuste, o niesamowitej konsystencji, fakturze i smaku. My jednak do Kobe pojechaliśmy w innym celu – na przekrojową wystawę twórczości pewnego malarza – Tsuguharu Foujita (aka. Leonard Foujita). Dlaczego zadaliśmy sobie tyle trudu i całe popołudnie spędziliśmy w muzeum sztuki? Otóż Leonard Foujita bardzo lubił malować koty…

I powrót do Tokio

…na jeszcze jedno sushi i kilka tokijskich sprawek. Bo w Tokio zawsze jest co robić. Na przykład wreszcie udało się odwiedzić Meiji Jingu, chram shintō w Parku Yoyogi.

Tak oto wyglądała nasza podróż w skrócie. Już nie mogę się doczekać, kiedy zabiorę się porządne za relacje z poszczególnych miejsc – zwłaszcza z Yakushimy! Mam nadzieję, że nasza trasa pomoże Ci ułożyć twój własny plan podróży po Japonii.

P.S. Jeszcze dodatkowe podsumowanie podróży pod względem ilości odwiedzonych prefektur! Ta podróż pozwoliła nam dodać do listy odwiedzonych przez nas prefektur kolejną! Dzięki wizytom w Jokohamie oraz Kamakurze i na Enoshimie możemy z dumą dopisać do listy prefekturę Kanagawa. Do tej pory odwiedziliśmy 22 z 47 japońskich prefektur (tutaj szczegóły) – czyli jeszcze mamy po co wracać do Kraju Kwitnącej Wiśni!

—–
*) Trip #2, ponieważ jest to druga tegoroczna wyprawa do Japonii – pierwsza miała miejsce w lutym – na Okinawę (przeczytaj posty o Okinawie).

O autorze:

Pracuje na jednej z warszawskich uczelni jako adiunkt, gdzie walczy z betonami, polimerami i studentami. W wolnym czasie bloguje o podróżach i gotowaniu; z uporem maniaka uczy się japońskiego i chińskiego. Ładnie narysuje i rewelacyjnie gotuje! Ma bzika na punkcie swoich 2 kotów…