Podróż kulinarna: Irlandia

Tu jesteś:, Irlandia 2014, Podróż kulinarna, PodróżePodróż kulinarna: Irlandia

Kiedy pierwszy raz odwiedziłam Irlandię, mieszkałam w bardzo tradycyjnym hotelu, całym w ciemnym drewnie, ze złotymi klamkami, z miękkimi dywanami, tapetami i narzutami w angielskie róże. Zatrzymywało się tam wielu starszych, dystyngowanych ludzi. W saloniku „do czytania” rozmawiałam z jednym z takich uroczych dżentelmenów o tym, skąd jestem (Warszawa, Politechnika), co mnie sprowadza do Sligo (festiwal chórów) i czy mi się podoba Irlandia (bardzo!). Zapytałam go wtedy o tradycyjne irlandzkie potrawy, których warto spróbować, bo wyznaję zasadę, że nie da się poznać kraju, jeśli nie skosztuje się lokalnego jedzenia. Pan był bardzo zakłopotany – nie był w stanie wymyślić niczego poza rybą z frytkami i mięsem z kapustą i ziemniakami. Trochę mnie rozczarował, bo liczyłam na coś szczególnego. Po tamtej, krótkiej dosyć (nie było czasu na kulinarne poszukiwania) podróży rzeczywiście czułam niedosyt. Na szczęście tym razem odkryłam, że irlandzka kuchnia jest całkiem bogata! Zapraszam zatem na bardzo subiektywny post o irlandzkim jedzeniu, czyli przegląd tego, co lądowało na moim talerzu!

  1. Irlandzkie truskawki
    Pierwszą rzeczą, jaką zjadłam w Irlandii były pyszne truskawki. Przesłodkie i przeogromne. Sprzedawane m.in. w budkach przy drodze (schowane w budkach, nie wchłaniały ołowiu) sieci Greensberryfarm.ie. Irlandczycy są z nich najwidoczniej bardzo dumni (jak my z polskich jabłek!), bo koszyk tych truskawek dostałam od znajomego w ramach powitalnych kwiatów. Nic dziwnego, przecież czerwiec to miesiąc truskawek. A zatem: keep calm and eat Irish strawberries!

    IMG_4784.JPG

    Greens Berry Farm oferuje nie tylko truskawki, ale też maliny, agrest, miód – wszystko naturalne! Pycha!

    keep-calm-and-eat-strawberries

    A te irlandzkie są naprawdę pycha! [źr.]

  2. Steak z frytkami
    Pierwszy „prawdziwy irlandzki posiłek” zjadłam w Gorey i był to steak z frytkami! Okazało się, że wołowina pochodzi z hodowli znajomego. Poczekał aż zjem i pochwalę mięso (było naprawdę smaczne), by przyznać się, że oto jego byki właśnie zjedliśmy. Dobrze, że pochwaliłam, zamiast rozwodzić się nad tym, jaką to wspaniałą wołowinę jadłam w Japonii. Btw, w miseczce podawano rewelacyjny pieprzowy sos.

IMG_4785.JPG

Steak z sosem pieprzowym, obowiązkowo z frytkami i sałatką na boczku

  • Fish and chips w gazecie
    No prawie. Gazeta oszukana, ale i tak robi wrażenie. Co by nie mówić, ryba z frytkami, to straszy pan ze Sligo miał rację – jest to jedno z najbardziej klasycznych zestawów w Irlandii i UK. Trzeba koniecznie spróbować. Zwłaszcza, że świeżych (rano złowionych) ryb nz wyspie mają dostatek!

  • IMG_4786.JPG

    Serwetki z nadrukiem „The Daily Catch” (czyli „Codzienny łów”) – uroczy sposób na nawiązanie do tradycji zawijania grillowanej ryby i frytek w gazetę

  • Kroszka Kartoszka po irlandzku, czyli ziemniaki z cheddarem
    Pisałam o tej potrawie przy okazji postu o rodzinnej posiadłości Kennedych (The Kennedy Homstead). Dużo bardziej kaloryczny odpowiednik rosyjskiej kroszki kartoszki, czy naszych grooli. A wszystko za sprawą masła, śmietany i sera cheddar, którego tutaj naprawdę dużo spożywają! A skoro kaloryczne, to oczywiście pyszne!

  • IMG_4787.JPG

    Ziemniaki z cheddarem – kaloryczna pychota!

  • Springrollsy (po irlandzku)
    Kolejna irlandzka wariacje na temat kuchni obcego kraju, tym razem wpływy azjatyckie, jeśli nie meksykańskie. Naleśniki z warzywami, serem i kurczakiem, które w menu określono jako „springrollsy” (po naszemu „wiosenne rolki”) bynajmniej nie mini, w sumie bardziej przypominały tortilla lub burito. Do tego ostrawy sosik.
    Ziemniaki i springrollsy to były chyba JEDYNE dwie potrawy, które w Irlandii zaserwowano mi w deafulcie bez frytek. Oczywiście Frytki można było zamówić oddzielnie – i wielu Irlandczyków tak czyniło, bo mają najprawdziwszego fisia na ich punkcie. Frytki okazują się być podstawą irlandzkiej diety. Pieczone ziemniaki i frytki serwują nawet na śniadanie!

  • IMG_4788.JPG

    Springrollsy z kurczakiem

  • Tarta (bez frytek – wymieniłam je na sałatkę)
    Bardzo smaczne danie, które korzenie ma w kuchni… francuskiej? W życiu nie jadłam tarty ani quiche z frytkami. I nie zjem. Pomimo tego, że po angielsku często mówi się na frytki French Fries, to nijak mi nie pasują te dwa dania do siebie. Na szczęście była opcja wymiany frytek na sałatkę. Tę tartę ze zdjęcia poniżej akurat jadłam w Glendalough, w fajnej restauracyjce The Glendalough Tawern (na parterze Glendalough Hotel), która częściowo położona jest na mostku na rzece Glendasan. Szczerze polecam!

  • IMG_4871.JPG

    Tarta z brokułami i sałatką

  • Chowder z seafoodem
    Gęsta od roztopionego sera cheddar zupa na bazie bulionu z mnóstwem owoców morza – krewetki, małże i takie tam. Serwowana z czosnkową grzanką. Rewelacja! Chociaż umieszczona w sekcji przystawek, jest to tak sycąca potrawa a porcja była spora), że dobrze, że nie zamówiłam nic więcej! Tę zupę jadłam w Dublinie, w restauracyjce przy ichnim narodowym stadionie. Nazwy restauracji niestety nie pamiętam, ale mogę dopytać znajomego, gdyby ktoś bardzo chciał ją odwiedzić.

  • IMG_4872.JPG

    Seafood Chowder – najlepsza zupa, jaką jadłam w Irlandii!

  • Zapiekanka pasterska (z frytkami)
    Shepherd’s pie, czyli zapiekanka pasterska (z frytkami on the side, czyli „na boku”), to moja ulubiona irlandzka potrawa ever! To jednogarnkowe danie. W glinianym garnku umieszcza się coś a la gulasz, przypominający trochę skrzyżowanie warzyw do pieczeni rzymskiej i mięsa do lasagne, które przykrywa się warstwą ziemniaków i żółtego sera i tak przygotowane zapieka się w piecu. Chociaż danie w połowie składa się z ziemniaków, nie przeszkadza to nikomu, aby do niego dorzucić ogromniastą porcję frytek! Zapiekankę jadłam w ramach „dania dnia” w super pubie niedaleko mojego hotelu, ale myślę,  że w wielu reasekuracjach i pubach można ją dostać.

  • IMG_4874.JPG

    Shepherd’s pie z frytkami

  • Pieczeń z czerwoną kapustą i rodzynkami
    Wieprzowina na słodko, bo z rodzynkami, a do tego wybór sałatek i fasoli. Ponieważ danie to jadłam w „bufecie” browaru Guinnessa, to miałam możliwość nie zamawiać frytek – ale oczywiście była taka opcja. ;)19 IMG_0091
  • Talerz owoców morza
    Wspominałam o tych owocach morza niedawno, przy okazji postu, w którym zabrałam Was do Howth. To chyba drugie najlepsze owoce morza, jakie jadłam w życiu (najlepsze, wiadomo – na surowo, w Japonii, ale te tutaj, to na pewno najlepsze „na ciepło”). Jak wspominałam, miałam przyjemność jeść je w restauracji polecanej przez LP (Aqua Restaurant), choć nie najtańszej, to wielce obleganej (na stolik czeka się w pubie, w sąsiedniej sali, przy Guinnessie) i to wcale nie tylko przez turystów. Ale posiłek warty każdego euro!IMG_4879.JPG IMG_4876.JPG
  • Najprawdziwszy irlandzki gulasz
    Z kapustą i wołowiną, ale w klarownym wywarze/rosołku. Potrawa ta w niczym nie przypomina polskiego, ani czeskiego, ani węgierskiego gulaszu. A porcja tak wielka, że ponad moje siły (na zdjęciu tego nie widać, ale ten talerz miał średnicę około 40 cm. Gulasz jadłam w knajpce przy głównym placyku Clifden.

  • IMG_4875.JPG

    Najprawdziwszy irlandzki gulasz

  • Deser: kawa po irlandzku i czekoladowe ciacho z wiśniami
    Pierwszą kawę po irlandzku wypiłam dopiero pod koniec pobytu w Irlandii, w Galway. Tam, w ogródku jednej z restauracyjek (Riordan’s Home Cooked Irish Food) oddałam się rozpuście w postaci zestawu: kawka + niesamowite czekoladowe ciasto z wiśniami i bitą śmietaną (duuużo bitej śmietany). To ogromna porcja endorfin (i kalorii). A co do kawy po irlandzku – jak już wcześniej wspominałam, tej irlandzkiej części nie żałowali!

  • 12 IMG_4662

    Irish Coffee to coś, co uwielbiam (mam nawet w domu specjalne szklanki – ja na zdjęciu, jednak to domowa kawa po irlandzku nigdy nie będzie tak pyszna, jak ta, którą piłam w Galway)

    13 IMG_4663

    Chocolate cake with cherries and cream <3

  • Full Irish Breakfast
    Na koniec zostawiłam irlandzkie śniadanie. Nie jestem pewna, czym różni się „pełne” irlandzkie śniadanie od angielskiego (może angielscy ekspaci, wyjaśnią), w każdym razie, próba zjedzenia owego śniadania zakończyła się u mnie tragicznie – żołądek odmówił współpracy! Co się składa na irlandzkie śniadanko? Ano, m.in. z plastrów grillowanego boczku, białego i czarnego puddingu (ten czarny bardzo przypomina naszą kaszankę), białych kiełbasek, jajka sadzonego, duszonej fasolki i grillowanych warzyw (w tym obowiązkowo – pomidorków). Wielu Irlandczyków oprócz tego je jeszcze pieczone ziemniaczki, a na deser koniecznie jedną lub dwie muffinki lub inne ciasto. Wszystko to popija się herbatą z mlekiem.

  • IMG_4877.JPG

    Full Irish breakfast

    Tak teraz sobie myślę, że w sumie namiastką irlandzkiego śniadania było to, co nam zaserwowali w drodze do Irlandii, w samolocie Aer Lingus. Samolotowe śniadanko składało się z ziemniaków, kiełbasek, białego i czarnego puddingu i soda bread (czyli sodowego chleba). W sumie chyba najlepsze samolotowe śniadanie, jakie jadłam do tej pory.

    IMG_4880.JPG

    Jak się okazuje, irlandzka kuchnia oferuje o wiele więcej, niż ryba z frytkami i wieprzowina z kapustą. No i nie można zapomnieć o pysznym ciemnym stoucie, którym te wszystkie irlandzkie smakołyki wszystko można sobie przepijać. A trzeba przyznać, że Guinness nigdzie nie smakuje tak wspaniale, jak w Zielonej Irlandii…

    IMG_4873.JPG

    Pozdrawiam serdecznie i zapraszam na inne nasze kulinarne podróże,
    Asia

    ☘☘☘

    [jetpack_subscription_form show_subscribers_total=0 title=0 subscribe_text=”Nie chcesz przegapić kolejnego konkursu? Subskrybuj nasz blog Byłem tu. Tony Halik. przez e-mail.” subscribe_button=”Zapisz się!”]
    Autor: | 2016-10-12T15:03:48+00:00 02.01.2015|Kategorie: Irlandia, Irlandia 2014, Podróż kulinarna, Podróże|Tagi: , , , |48 komentarzy

    Podziel się tym ze znajomymi!

    O autorze:

    Pracuje na jednej z warszawskich uczelni jako adiunkt, gdzie walczy z betonami, polimerami i studentami. W wolnym czasie bloguje o podróżach, gotowaniu i ciuchach; z uporem maniaka uczy się japońskiego. Ładnie narysuje i rewelacyjnie gotuje! Ma bzika na punkcie swoich 2 kotów…

    48 komentarzy

    1. Tatiana 2 stycznia 2015 w 12:06 - Odpowiedz

      Znalazłam +13 powodów by pojechać do Irlandii :D

      • Asia 2 stycznia 2015 w 12:09 - Odpowiedz

        Ha ha ha! Ale jak już pojedziesz, to wypij za moje zdrowie ciemnego stuota! :)

        • Tatiana 2 stycznia 2015 w 12:21 - Odpowiedz

          Z największą przyjemnością, i to nie jednego! ;)

    2. Marcin 2 stycznia 2015 w 12:16 - Odpowiedz

      Mocne. Natomiast nie dawajcie lepiej znać czy to wszystko kosztuje więcej, niż taki lot do Dublinu, czy nie. Nie znam się na żarciu, bo nigdy w nie nie wchodze tak głęboko, jak Wy. Poza tym sknerzę, ale dobrze że są takie blogi i wpisy, bo jestem bliżej ciągle jakiegoś wypadu w stylu „walić zasady, najeść się wszystkiego” :DD

      • Asia 2 stycznia 2015 w 12:49 - Odpowiedz

        Rzeczywiście jedzenie to zawsze mocny punkt naszych wyjazdów! Ale to taka nasza słabość. Z drugiej strony jestem pewna, że jakbym nie pracowała na polibudzie, to bym chciała zostać szefem kuchni!

        A jedzenie w Irlandii nie jest wcale takie drogie. Większość tych potraw kosztowała 8 – 12 euro, owoce morza były droższe, ale i tak w Warszawie byśmy za nie zapłacili co najmniej 2x tyle (i jakość by była 2x niższa). Jest dużo, dużo taniej niż w UK. Ja ogólnie po wizycie w Londynie jestem trochę w szoku, ile tam jedzenie kosztuje. Dublin jest o wiele przystępniejszy cenowo.

    3. Nika 2 stycznia 2015 w 13:42 - Odpowiedz

      Ja tez bardzo lubie probowac nowosci, szczegolnie podczas wyjazdow… (W Alzacji jest to niebezpieczne pod wzgledem utrzymywania wagi :)
      Bardzo lubie takie kulinarne wpisy, bo moim zdaniem gastronomia lokalna to tez czesc pejzazu do odkrycia.
      Troche sie usmialam, jak napisalas o quiche z frytkami. Wiekszosc Francuzow by trupem padla, bo choc sami czesto frytki jadaja (ale i tak nie tak czesto jak w Belgii), to quiche jest podawane zawsze z zielona salata :)
      Szczescia i wielu podrozy w 2015:)

      • Asia 2 stycznia 2015 w 14:11 - Odpowiedz

        Dziękujemy i wzajemnie. – wszystkiego dobrego w Nowym Roku!
        U nas, w Polszy też tarty/quiche serwują „po ludzku” z sałatą (a najczęściej to sam). Oj, alzackiej kuchni to bym spróbowała!

    4. Danuta 2 stycznia 2015 w 14:56 - Odpowiedz

      Shepard’s pie to takze moje ulubione danie! Ja musze przyznac, ze zawiodlam sie na kuchni irlandzkiej, ktora jest dosyc monotonna (ziemniaki, ziemnaki, i mieso), ale jakby nie bylo, zdrowsza w swojej prostocie. Ja do twojej listy dodalabym jeszcze gotowana szynke, popularna szczegolnie w Boze Narodzenie, oraz leg of lam – noga owcy, najlepsza w sosie musztardowo – miodowym, lub wloskim pesto:) Mnie zawsze brakowalo naszych swiezych surowek , w Irlandii zazwyczaj warzywa sa gotowane, pieczone, no oprocz moze coleslaw, czyli surowki z kapusty w majonezie:) Pozdrawiam serdecznie!

      • Asia 2 stycznia 2015 w 15:21 - Odpowiedz

        Noga owcy w sosie musztardowo – miodowym! Że też przegapiłam taki rarytas. Cóż, trzeba będzie wrócić. Co do sałatek – wiele razy widywałam w menu sałatkę grecką, ale rzeczywiście surowych warzyw to wiele nie uświadczyłam.
        Za to pamiętam, jeszcze z pierwszej podróży do Sligo, że bardzo mi smakowała duszona dynia serwowana do głównego dania zamiast ziemniaków. Coleslaw za to niestety już zawsze będzie mi się kojarzył z kfc i fast foodami.
        Dzięki za podzielenie się swoimi kulinarnymi doświadczeniami!

    5. monika jall 2 stycznia 2015 w 15:30 - Odpowiedz

      Tez uwazam, ze nie da sie poznac kraju bez jego kuchni. Uwielbiam probowac i chodzic do miejsc gdzie jedza miejscowi, najlepiej tez wlasnie z miejscowymi. Chowder za mna chodzi, szczegolnie teraz zimowo pora.

      • Asia 2 stycznia 2015 w 15:40 - Odpowiedz

        Zawsze można spróbować przyrządzić samemu :)

    6. Mr_Szpak 2 stycznia 2015 w 16:16 - Odpowiedz

      Dobrze że chwilę przed przeczytaniem zjadłem obiad, bo pewnie w połowie poszedł bym zajrzeć co tam w lodówce… ;)))

      Wszystko brzmi naprawdę ciekawie, ale owoców morza to ja nie przerobię, miałem kilka podejść, zawsze jak mam okazję to próbuję ale reakcja jest niestety za każdym razem taka sama… :(((

      • Asia 2 stycznia 2015 w 16:26 - Odpowiedz

        W sensie alergiczna? ;)

    7. Kuba 2 stycznia 2015 w 20:56 - Odpowiedz

      Mmmm… Guinness… mmm stejk z frytkami… mmm… truskawki… Aż się głodny zrobiłem :)

    8. ...SZKATUŁKA... 2 stycznia 2015 w 21:38 - Odpowiedz

      Dla Was również wszystkiego NAJ NAJ NAJ :*:*:*

      Nie powinnam czytać o takich rzeczach na noc – robię się głodna :p

      • Asia 4 stycznia 2015 w 00:57 - Odpowiedz

        Może któraś z tych potraw Cię zainspiruje do przygotowania czegoś dobrego?! :)

    9. Izabela 2 stycznia 2015 w 23:20 - Odpowiedz

      I pięknie… Jest 23:25 a ja idę do kuchni zrobić sobie coś do jedzenia. Szkoda, że nie mogę wyczarować nic równie smacznego. Lodówka świeci pustkami, sklepy nadal pozamykane, nie ma jak uzupełnić zapasów, a tu takie spyszności. Jutro zrobię dużo większe zakupy niż planowałam. ;) Uwielbiam te kulinarne podróże! :D

      • Asia & Kondi 4 stycznia 2015 w 00:59 - Odpowiedz

        Polecamy się na przyszłość!
        Podróży kulinarnych będzie coraz więcej!

    10. Ourlovetolive 3 stycznia 2015 w 14:37 - Odpowiedz

      Ojj rewelacyjnie!! czegoś takiego mi brakowało,szczegółowe opisy,zdjęcia ,i wtedy można planować podróże:)

      buziaki

      xo xo xo xo xo

      • Asia 4 stycznia 2015 w 01:00 - Odpowiedz

        Cieszę się bardzo, że mogę pomóc zaplanować kulinarny background podróży!

    11. addicted to passion 3 stycznia 2015 w 22:05 - Odpowiedz

      O rany same pysznosci! Musze kiedys wrocic do Irlandii, bo juz prawie zapomnialam jak tam pieknie :)

      • Asia 4 stycznia 2015 w 01:01 - Odpowiedz

        Mam to samo! A w sumie nie byłam tam tak dawno!
        Pozdrawiam!

    12. bjk 4 stycznia 2015 w 11:27 - Odpowiedz

      Oj, zgłodniałam! Co prawda na razie do Irlandii daleko, ale taki deser można spróbować sobie sporządzić i w domu. Bardzo apetyczne te podróże :) Wszystkiego dobrego w 2015!

      • Asia 4 stycznia 2015 w 13:19 - Odpowiedz

        Dziękujemy za życzenia!
        Oj, deser tak! W sumie gdzieś miałam przepis na tort „czarny las”, który trochę przypomina to ciacho. :)

    13. www.fashionable.com.pl 4 stycznia 2015 w 17:00 - Odpowiedz

      Ziemniaki z cheddarem brzmią super!:) oczywiście nie tylko to:)

      • Asia 4 stycznia 2015 w 18:03 - Odpowiedz

        I smakują super. Muszę tę potrawę spróbować zrobić sama.

    14. Paola Lauretano 4 stycznia 2015 w 17:08 - Odpowiedz

      Delicious food!!!
      Happy sunday!
      Kisses, Paola.

      • Asia 4 stycznia 2015 w 18:04 - Odpowiedz

        Delicious, indeed! Thanks for visiting!

    15. Rusz w Podróż 6 stycznia 2015 w 12:31 - Odpowiedz

      Do Irlandii już się od tylu lat wybieram i wybrać nie mogę… Ale jedzeniem mnie nie przekonałaś ;) No chyba, że te truskawki i chowder, ale w wersji bezmięsnej ;) Pozdrawiam!

      • Asia 6 stycznia 2015 w 13:12 - Odpowiedz

        No i Irish Coffee! ;) A tak serio, to rzeczywiście może być ciężko znaleźć coś dla wegetarian poza sałatkami (grecka, szopska, czyli to, co znamy an całym świecie).

    16. kamieverywhere 6 stycznia 2015 w 22:18 - Odpowiedz

      bardzo fajny post! jakby mnie ktoś zapytał o kuchnię irlandzką, to oprócz fish&chips pewnie nic bym więcej nie wymieniła… zaskoczeniem jest dla mnie obecność owoców morza (choć chyba nie powinna zaskakiwać biorąc pod uwagę bliskość morza? :) proszę o więcej takich wpisów :)

      • Asia 7 stycznia 2015 w 02:02 - Odpowiedz

        No właśnie ja też byłam zaskoczona. Kiedy myślę o owocach morza, to od razu oczami wyobraźni widzę grecką tawernę albo jakąś hiszpańską knajpę. A przecież to wyspa!

    17. Kasia w Krainie Deszczowców 2 lutego 2015 w 22:02 - Odpowiedz

      uwaza sie ze irlandzkie truskawki sa najlepsze z Wexford – tam maja podobno najwiecej slonca. I tak sa dobre, ale jedynie sa przez bardzo krotki okres lata.
      To co Ci zaserwowano jako springrolls to ogolnie mowi sie na to Wraps.
      A tarta jest czesciej nazywana Quiche
      Seafood chowder to najpiekniejsza zupa swiata :) (trzeba tylko dobrze trafic – najlepsze sa w knajpkach ktore ogolnie serwuja duzo ryb)

      Zaskoczylas mnie z tym porownaniem cen z Londynem – dla nas Londyn jest miastem tanszym niz Dublin – tam sie jezdzi na zakupy. Kupuje sie tez wiele rzeczy online z Anglii bo sa o wiele tansze (np przyjaciolka sciagnela lampe z Anglii za 200 euro, ktora tu kosztowala 320). A jedzenie tylko za 8-12 euro to niestety tylko w czasie lunchu, a wiadomo wtedy sie pracuje. :) Wieczorne wyjscia do restauracji (oczywiscie z winem) to na pare minimum 100 euro. W Londynie zawsze jakos taniej bylo :)

      • Asia 2 lutego 2015 w 22:12 - Odpowiedz

        No ja żadnej lampy nie kupowałam. Ani ciuchów. Miałam na myśli hotele, jedzenie i alko :)
        Co nie zmienia faktu, że my czasami zamawiamy lub kupujemy na wyprzedażach in person rzeczy w Nowym Jorku. Ale z tego względu nie teoerdzę, że Manhattan jest tańszy od Warszawy ;)

        • Kasia w Krainie Deszczowców 3 lutego 2015 w 20:32 - Odpowiedz

          dalam Ci rozne porownanie cen (to roznych produktow) co nie pozostaje tajemnica ze hotele, restauracje i alkohol sa tansze w Londynie niz w Dublinie. Nie wiem jak ceny hosteli czy jakis takeawayow bo z takich nie korzystam.

          • Asia 3 lutego 2015 w 20:38 - Odpowiedz

            Nie miałam nic złego na myśli, ani nie chciałam dyskredytować Twoich opinii. Po prostu mam odmienne doświadczenia. That’s all. Prawda pewnie, jak zwykle, leży gdzieś po środku.

      • Asia 2 lutego 2015 w 22:13 - Odpowiedz

        Btw, kto by zamawiał wino zamiast Guinnessa, będąc w Irlandii na chwilę? ;)

    18. Iwona 24 września 2017 w 00:35 - Odpowiedz

      Fish and chips-ryba z frytkami, kiedyś sprzedawana zawinięta w gazetę, to nie ryba grilowana ale smażona na głębokim tłuszczu w specjalnej panierce (jednym ze składników tej panierki jest mocno schłodzony Guinness). Ciastko na zdjęciu z kawą to tkz. Black forest. Proszę mi wierzyć że nie chciałaby Pani pracować jako szef kuchni/czy w kuchni. To jeden z najcięższych i raczej niewdzięcznych wbrew pozorom zawodów. Spożywanie posiłków w restauracji i przygotowywanie ich w warunkach domowego zacisza ni jak się mają do stresu, ciśnienia i konieczności pracy w dni i pory kiedy reszta ludźi ma raczej wolne…Pozdrawiam!

      • Asia 24 września 2017 w 16:15 - Odpowiedz

        Dzięki za podpowiedzi odnośnie potraw!

        Nigdy nie twierdziłam, że to prosta praca. Ale w innych zawodach – np. moim, kiedy jest zjazd studiów zaocznych – też pracuje się wieczorami w piątki, w soboty i niedziele, czasami znacznie dłużej niż 8h.

    19. Aneta 16 lutego 2018 w 21:47 - Odpowiedz

      Hmm nie wiem czy jest się nad czym zachwycać kuchnią Irlandzką kiedy większość z wymienionych potraw nie jest irlandzka (to, że w jakimś kraju coś jest spożywane często nie znaczy, że można nazywać to kuchnią tego kraju). Z typowo irlandzkich o których piszesz to głównie pieczeń, którą faktycznie przygotowuje się co niedzielę w każdym irlandzkim domu, irish stew (ten na który trafiłaś faktycznie nie przypomina naszego, ale takie irlandzkie gulasze też występują np. guinness stew) i chowder (który akurat gęsty jest niekoniecznie od cheddaru, bo ten składnik jest raczej dodatkowy niż obowiązkowy, częściej można spotkać się z dodatkiem białego wina niż sera cheddar). Co do black pudding to to po prostu jest dokładnie to samo co kaszanka, a nie tylko tak smakuje. Śniadanie nie różni się pewnie niczym, ale irlandczycy w życiu nie przyznają, że ściągnęli coś od anglików. Ryba z frytkami czy sheppard’s pie to też potrawy przywiezione przez anglików. Można za to im przyznać, że przodują w alkoholach, whiskey, piwo, cydr, a ostatnio bardzo modne stało się produkowanie irlandzkiego ginu i powoli raczkuje też przemysł (chociaż przemysł to chyba za wiele powiedziane) winiarski.

      • Asia 17 lutego 2018 w 11:31 - Odpowiedz

        Gdyby zacząć w ten sposób analizować polską kuchnię, to też niewiele „prawdziwie polskich” potraw by zostało. ;)

    20. Ola 2 marca 2018 w 16:35 - Odpowiedz

      Niektórych potraw bym chętnie skosztowała, choć w większości jest to dość tłusta i kaloryczna kuchnia. Choć kusi swoimi smakami. :) ważne by jeść z głowa :)

      • Asia 2 marca 2018 w 16:46 - Odpowiedz

        Ja tez nie wyobrażam sobie, by takie potrawy jeść codziennie. Ale od czasu do czasu jak najchętniej! :)

    21. Dee 2 marca 2018 w 17:10 - Odpowiedz

      Dla tego gulaszu i kawy po irlandzku dałabym się pokroić, a mój syn za shepherd’s pie, które regularnie robię w domu na przemian z cottage pie) raz w tygodniu. Kocham Irlandię i zwłaszcza Irlandczyków, są wśród moich najbliższych przyjaciół, z nimi to dopiero się je.

      • Asia 2 marca 2018 w 17:18 - Odpowiedz

        Może mi podpowiesz zatem sprawdzony przepis na shepherd’s pie, bo chętnie bym zrobiła sama!

    22. green goodies 2 marca 2018 w 18:55 - Odpowiedz

      Szczerze mówiąc niewiele wiedziałam o kuchni irlandzkiej, chętnie spróbowałabym kawy, tarty i oczywiście truskawek :)

      • Asia 3 marca 2018 w 11:11 - Odpowiedz

        Kawę po irlandzku jak najbardziej można przygotować samemu :)

    Zostaw komentarz