Okonomiyaki Hiroshima style

Jedną z najciekawszych potraw, jakie jedliśmy w Japonii, były okonomiyaki. I nie były to byle jakie okonomiyaki, lecz tzw. „Hiroshima syle”, zaserwowane w samym sercu Hiroszimy. Niby nic takiego, ale każdy Japończyk wie, że to właśnie Hiroszima słynie z okonomiyaków i jeśli je jeść, to najlepiej właśnie tam!

Zanim jednak opowiem więcej o tym przysmaku, tytułem wstępu, będą jeszcze dwa słowa odnośnie jego nazwy. Warto wiedzieć, że w japońskiej kuchni nazwy potraw często pochodzą od „technologii” ich przygotowania. Podobnie jest i w tym przypadku: (o)konomu znaczy „lubić/woleć”, a yaku* to czasownik oznaczający „smażyć/dusić”. Zatem słowo okonomiyaki to nic innego, jak „smażymy, co lubimy”.

Jest to jedna z tradycyjnych japońskich potraw. Gajdzini (nie-Japończycy) często porównują ją do naleśników, omletów, a nawet pizzy (która w sumie też wpisuje się w filozofię gotowania „dodaj te składniki, które lubisz”). Tak jakoś mamy, że to, co nieznane i egzotyczne próbujemy opisać pojęciami z naszego codziennego życia. Nie zawsze słusznie. Jeśli już miałabym przyrównać okonomiyaki do którejś z zachodnich potraw, to byłby to omlet na sposób francuski, czyli pokryty różnymi przysmakami i zapieczony w piecu.

Okonomiyaków raczej nie zapiekamy, ale smażymy na patelni lub na gorącym blacie, przy czym najciekawiej jest, kiedy blat ów jest wmontowany w stolik, przy którym siedzimy i osobiście nad nim czuwamy. Tak właśnie mieliśmy przyjemność mieć ononomiyaki zaserwowane w jednaj z hiroszimskich knajpek.

IMG_3463 a

Zabieramy się za Okonomiyaki w Hiroshimie :)

Ale do rzeczy! Nasze „japońskie omlety” robi się z puszystego jak chmurka ciasta, na którym układane są przeróżne dodatki, przy czym wśród nich bardzo często (jeśli nie zawsze) występuje kapusta. W wersji „hiroszimskiej” na warstwę ciasta dodatkowo nakłada się specyficzne „kluseczki” (nieco przypominające pokarbowany makaron, który spotyka się w… tzw. „zupkach chińskich”, oczywiście o niebo smaczniejszy!). Pozostałe składniki – jak wskazuje  nazwa potrawy – mogą być przeróżne: warzywa (cebulka, por, wodorosty, marynowany imbir), rybki (np. tuńczyk), owoce morza (kalmary, krewetki, ośmiorniczki). itd. Całość doprawiona jest specjalnym słodkawym sosem otafuku (na bazie sosu sojowego) oraz majonezem, którego „mazy” obowiązkowo muszą tworzyć siatkę! Czasami okonomiyaki posypuje się też katsuobushi – płatkami suszonego bonito (specjalnego rodzaju tuńczyka) lub żółtym serem. Kiedy uznany, że placek jest gotowy, ciachamy go specjalną szpatułką (podobną do szpachelek stosowanych u nas do gładzi i tynków) na porcyjki i wcinamy!

Okonomiyaki "Hiroshima style"

Okonomiyaki „Hiroshima style”

Próbowaliśmy dwóch wersji: mięsnej – z ośmiornicą (jap. tako) oraz wegetariańskiej – z drobniutko siekanym porem. Obie były przepyszne, czy – jak by to powiedzieli Japończycy – oishii!

P.S. Okonomiyaki jedliśmy też w japońskiej dzielnicy São Paulo – Liberdade, ale definitywnie nie były one „Hiroshima style” – bardziej przypominały nasze rodzime racuchy, tyle że nie na słodko. ;)

15 IMG_5731

Okonomiyaki po brazylijsku w Liberdade (São Paulo)

———-
*) To samo yaku występuje w nazwach takich potraw, jak np.: sukiyaki (w dosłownym tłumaczeniu także oznacza „dusimy, co lubimy”), takoyaki („smażone tako”, czyli innymi słowy „smażona ośmiornica”), yakisoba (smażony makaron gryczany soba„), yakitori („smażony ptak” – w odniesieniu do szaszłyczków z kurczaka), yakiniku (dosłownie „smażone mięso” – termin używany do określenia mięsa grillowanego na sposób koreański), itd.

🏮🏮🏮

[jetpack_subscription_form show_subscribers_total=0 title=0 subscribe_text=”Nie chcesz przegapić kolejnego wpisu? Subskrybuj nasz blog Byłem tu. Tony Halik. przez e-mail.” subscribe_button=”Zapisz się!”]

O autorze:

Pracuje na jednej z warszawskich uczelni jako adiunkt, gdzie walczy z betonami, polimerami i studentami. W wolnym czasie bloguje o podróżach, gotowaniu i ciuchach; z uporem maniaka uczy się japońskiego. Ładnie narysuje i rewelacyjnie gotuje! Ma bzika na punkcie swoich 2 kotów…

23 komentarze

  1. Izabela 16 lutego 2015 w 21:42 - Odpowiedz

    My też jedliśmy okonomiyaki hiroshima style, pamiętam że strasznie się zgrzałam przy tym stole :) było smacznie i w fajnej atmosferze :D

    • Asia 16 lutego 2015 w 21:48 - Odpowiedz

      Iza, musimy kiedyś razem gdzieś pojechać :)

      • Izabela 19 lutego 2015 w 21:24 - Odpowiedz

        Asia, uważaj :) wiesz, że kusisz :D A jako ciekawostka to byście wpadli do CH, póki tu jeszcze mieszkam i jest baza wypadowa, bo męża chcą posłać dalej i nie wiem jak to się skończy. Od nas to tylko do francuskiej części daleko, a tak spokojnie jednodniowe wypady można robić. I do Włoch blisko. I do Francji blisko. Serio. :D

        • Asia 19 lutego 2015 w 23:41 - Odpowiedz

          Iza, z chęcią! Tylko za biletami się rozejrzę :)

  2. Marta 17 lutego 2015 w 12:54 - Odpowiedz

    Asia jak zwykle narobiłaś mi smaka!

    • Asia 17 lutego 2015 w 13:30 - Odpowiedz

      Marta, uwierz mi, że sobie też. I chyba w weekend spróbuję okonomiyaki przyrządzić sama. Oczywiście raczej te w wersji vege, bo nie dysponuję niestety mięsem ośmiornicy. Co z tego wyjdzie – zobaczymy… :P

  3. Migafka 17 lutego 2015 w 14:28 - Odpowiedz

    Jestem głodna, spragniona, czuję że język na okonomiyaki hiroshima style, ucieka mi a jakże..- Japonio, gotuj się na moje przybycie!
    I jeszcze sedno, świetnie relacjonujecie i już Was pokochałam i czekam na foty z Zakynthosa i sobie to trochę poczytam (pohasam) bo apetyt u Was mi wzrósł nie tylko na jedzenie.

    • Asia 17 lutego 2015 w 14:38 - Odpowiedz

      Foty z Zakynthosa muszą jeszcze chwilę poczekać. :P

  4. Migafka 17 lutego 2015 w 14:29 - Odpowiedz

    Świetnie relacjonujecie i już Was pokochałam i czekam na foty z Zakynthosa i sobie to trochę poczytam ( pohasam) bo apetyt u Was mi wzrósł nie tylko na jedzenie.

    • Asia 17 lutego 2015 w 14:35 - Odpowiedz

      Mig, dzięki wielkie. Staramy się trochę klimatu (i smaków) naszych podróży przemycić tutaj. Jeśli się udaje, to naprawdę bardzo się cieszymy.

  5. Monika 17 lutego 2015 w 15:36 - Odpowiedz

    Jeśli się będę kiedyś wybierać do Japonii to na pewno do was tu przyjdę z notatnikiem…
    Bardzo zachęcające danie :)

    • Asia 17 lutego 2015 w 19:13 - Odpowiedz

      Będzie więcej smakołyków, zatem zapraszam na korepetycje :P

  6. awiola 17 lutego 2015 w 19:05 - Odpowiedz

    Wow, wygląda naprawdę ciekawie. Chętnie bym spróbowała :)

    • Asia 17 lutego 2015 w 19:14 - Odpowiedz

      W niektórych warszawskich restauracjach serwują okonomiyaki – co prawda bez kluseczków, czyli nie „po hiroszimsku”, ale nawet niezłe są.

  7. Paczki w podróży 18 lutego 2015 w 16:09 - Odpowiedz

    Super wyglądają te Okonomiyaki! W ogóle kuchnia japońska wydaje się być fantastyczna. Nie znam drugiego narodu, który z jedzenia zrobił taką sztukę. Choćby z tego powodu chcielibyśmy kiedyś pojechać do Japonii!

    • Asia 18 lutego 2015 w 16:39 - Odpowiedz

      Francuzi? Jeden kawałek szparaga i kropelka sosu? :P

  8. Kinga 18 lutego 2015 w 16:46 - Odpowiedz

    Brzmi przepysznie! Kolejny kraj (i potrawa), który muszę dodać do listy „must see, must be, must eat”.

    • Asia 18 lutego 2015 w 17:27 - Odpowiedz

      Polecam każdemu <3

  9. Marta 20 lutego 2015 w 16:36 - Odpowiedz

    Chcę takiego zjeść, najlepiej w Japonii! :) Mój kolega też o nich opowiadał . Bardzo mu smakowały te „japońskie omlety”!

    • Asia 20 lutego 2015 w 16:58 - Odpowiedz

      Zdwcydowanie najlepiej w Japonii!

  10. kamieverywhere 20 lutego 2015 w 20:19 - Odpowiedz

    Uwielbiam poznawac inne kultury poprzez kuchnie! Chetnie sprobowalabym okonomiyaki, bo przyznam, ze z japonskiej kuchni znam tylko sushi i shabu… A cos jest z porownywaniem kuchni „obcych” do nam znanych… Sama nie raz nacielam sie, ze jak tlumaczylam obcokrajowcom, czym sa pierogi to caly wywod kwitowalam: „no, takie polskie ravioli” ;)

    • Asia 21 lutego 2015 w 16:50 - Odpowiedz

      Ej, trzeba mówić, że ravioli to takie włoskie pierogi :P

      • kamieverywhere 21 lutego 2015 w 22:21 - Odpowiedz

        haha, dokładnie tak! :)

Zostaw komentarz