Premierowo: Marnie. Przyjaciółka ze snów.

Tu jesteś:, Japonia 日本, Kino japońskie (filmy japońskie i anime), Podróż filmowaPremierowo: Marnie. Przyjaciółka ze snów.

Marnie. Przyjaciółka ze snów to jeden z nowszych filmów produkcji Studio Ghilbi – powstał w 2014 roku, a w tym roku był nominowany do Oscara w kategorii „Najlepszy długometrażowy film animowany”. Natomiast jego polska kinowa premiera miała miejsce w ten weekend – film wyświetlono w Warszawie i Poznaniu w ramach 3. FF Kino Dzieci w sekcji „Totoro i inni – filmy ze studia Ghibli”. Mieliśmy przyjemność oglądać film właśnie podczas jednego z premierowych seansów. Zapraszam na krótką recenzję.

W odróżnieniu od większości słynnych filmów ze studia Ghibli, które reżyserował Hayao Miyazaki, Marnie. Przyjaciółka ze snów (aka Omoide no Mānī) to film w reżyserii Hiromasy Yonebayashiego. Jest to ekranizacja powieści z 1967 roku When Marnie Was There autorstwa Joan G. Robinson zaadoptowana nieco do japońskich realiów (oryginalnie historia dzieje się w angielskim hrabstwie Norfolk, a w filmie – gdzieś w prefekturze Hokkaido) przez Yonebayashiego oraz dwójkę pozostałych scenarzystów – Keiko Niwa i Masashi Ando.

Film opowiada historię Anny, chorej na astmę dziewczynki, która nie odnajduje się w towarzystwie rówieśników i cały wolny czas poświęca rysowaniu. Kiedy Anna mdleje w szkole, przybrani rodzice wysyłają dziewczynkę do krewnych na prowincję, by tam mogła podreperować zdrowie. Na miejscu, podczas spacerów po okolicy, Anna trafia na opuszczoną willę położoną na malowniczych mokradłach. Wkrótce  potem zaczyna śnić o owym domu, a także o jego mieszkance, ślicznej dziewczynce Marni, z którą się zaprzyjaźnia. Anna, choć świadoma tego, że Marni to „przyjaciółka na niby”, zaczyna coraz częściej przebywać w świecie wyobraźni, zwłaszcza, że jej relacje z „prawdziwymi” ludźmi także w nowym miejscu nie układają się najlepiej. W pewnym momencie okazuje się jednak, że nie tylko ona wie o Marni, bo jej przyjaciółka ze snów zostawiła po sobie ślady także w realnym świecie.

Film, chociaż animowany, zaliczany jest do gatunku dramatu psychologicznego. Wydaje się opowiadać typową historię dziecka, które, czy to ze względu na dużą wrażliwość, czy ograniczenia, które narzuca mu choroba, nie radzi sobie w świecie rówieśników, dlatego wymyśla sobie idealnego i zaufanego przyjaciela. Pojawia się tutaj jednak wątek fantastyczny – dziewczynka odbywa pewnego rodzaju podróż w czasoprzestrzeni, czy może właściwie podróż w czasie. Ale mieszanie się światów i liczne niedopowiedzenia, to elementy, które jednak nie zaskakują nikogo, kto chociaż trochę poznał filmy ze studia Ghibli. Powiedziałabym nawet, że ten konkretny film jest bardziej subtelny od pozowstałych – nie pojawiają się w nim magiczne stworzenia, zwierzęta nie mówią ludzkim głosem, a natura jest tylko tłem dla historii. Historii niesamowitej, to prawda, ale w dzieciństwie słyszało się podobne od dziadków snujących opowieści o dawnych czasach.

Oczywiście warto też docenić aspekty wizualne filmu. Jak każde dzieło spod szyldu Ghibli, także i ten to w zasadzie wizualna uczta. Rzeczywistość jest niesamowicie dokładnie odwzorowana – nie ma miejsca na jedną przypadkową kreskę, czy plamę koloru – wszystko tworzy niesamowitą całość, a jednocześnie patrząc na zachody słońca nad mokradłami, czy pejzaż w świetle księżyca ma się wrażenie, że patrzy się na dzieła francuskich impresjonistów…

Na mnie największe wrażenie zrobił las, po którym spacerowała Anna i Marni, kiedy zwierzały się sobie ze swoich najskrytszych tajemnic. Wszystko – odcienie zieleni, plamy światła i cienia wydawały mi się niesamowicie znajome – przypominały mi lasy na wyspie Yakushima, którą niedawno odwiedziliśmy…

Marnie. Przyjaciółka ze snów

Marnie. Przyjaciółka ze snów: Anna i Marni – jej przyjaciółka ze snów spacerują po lesie (mat. prasowe)

Mech na szlaku Shiratani Unsuikyo, Yakushima

Szlak Shiratani Unsuikyo na wyspie Yakushima (Japonia, sierpień 2016)

Gorąco polecam ten film i dorosłymi, i dzieciom. Oczywiście film niesie przesłanie – uczy, że każdy odnajduje przyjaciela (chociaż czasami niespodziewanie i nie tam, gdzie szuka – a Anna w końcu zaprzyjaźnia się też z dziewczynką „z krwi i kości”), a także tego, że relacje rodzinne są bardzo ważne i – co więcej – nie muszą to być więzy krwi (wątek miłości przybranych rodziców do adoptowanego dziecka), ale oprócz tego to po prostu piękny obraz uzupełniony wspaniałą muzyką Takatsugu Muramatsu.

Dzięki FF Kino Dzieci macie szansę obejrzeć ten film w Warszawie 22.09.2016 (godz. 17:45) – w Kinotece i we Wrocławiu 24.09.2016 (godz. 15:00) – w Kino Nowe Horyzonty. Kiedy będzie kolejna okazja? Nie wiadomo!
(Rozpiskę projekcji pozostałych filmów Studio Ghibli w ramach festiwalu znajdziecie tutaj)

O autorze:

Pracuje na jednej z warszawskich uczelni jako adiunkt, gdzie walczy z betonami, polimerami i studentami. W wolnym czasie bloguje o podróżach, gotowaniu i ciuchach; z uporem maniaka uczy się japońskiego. Ładnie narysuje i rewelacyjnie gotuje! Ma bzika na punkcie swoich 2 kotów…