Kuchnia wietnamska – potrawy, których trzeba spróbować cz. 3

Tu jesteś:, Podróż kulinarna, Wietnamskie potrawy, Wietnamskie potrawy których trzeba spróbowaćKuchnia wietnamska – potrawy, których trzeba spróbować cz. 3
  • Kuchnia wietnamska - potrawy: Nhộng rang lá chanh - larwy jedwabnika z liśćmi limonki

Zapraszamy na trzecią część cyklu Kuchnia wietnamska – potrawy, których trzeba spróbować. To ostatni odcinek naszego mini-projektu, który miał na celu nieco oswoić Polaków z tradycyjną wietnamska kuchnią. Kuchnią, którą – nie boimy się tego powiedzieć – dopiero niedawno zaczęliśmy poznawać. Ale nabytą przez ostatni rok wiedzą postanowiliśmy się z Wami podzielić. W artykułach zestawiliśmy wybrane dania, których można spróbować w Polsce. Jest to w zasadzie czubek góry lodowej i wstęp do tematu, ponieważ kuchnia wietnamska jest przebogata, a potrawy niekoniecznie są takie same na południu i na północy Wietnamu. Dlatego oczywiście najlepiej nabytą wiedzę odnosić do tego, co się zastanie u źródła. Ale uważamy, że od czegoś trzeba zacząć, by podczas podróży do Wietnamu mieć choćby mgliste rozeznanie w wietnamskich potrawach i by móc z lokalnej kuchni skorzystać jak najlepiej.

Dlatego właśnie zachęcamy do próbowania dań w warszawskich restauracjach, knajpkach przy Bakalarskiej i w Wólce Kosowskiej (po których chętnie oprowadzi Was Wiktoria vel Pyza Made in Poland). Będziecie bowiem mieli okazję skosztować jedzenia przygotowywanego przez Wietnamczyków dla Wietnamczyków – zgodnie z tradycyjnymi przepisami, przy zastosowaniu wysokiej jakości składników i tradycyjnych technik gotowania. Wielu Wietnamczyków, kulturoznawców, podróżników, którzy Wietnam zjeździli wzdłuż i wszerz potwierdza, że to jedzenie jest zaskakująco bliskie temu serwowanemu w Wietnamie.

Poniżej znajdują się opisy wietnamskich potraw, których udało nam się spróbować w Warszawie i Wólce Kosowskiej. Jest to trzecia część cyklu (tutaj znajdziesz pierwsządrugą), który można potraktować jako mały „przewodnik początkującego fana kuchni wietnamskiej”. Potrawy ułożone są w kolejności alfabetycznej wietnamskich nazw. Dzisiaj wreszcie wspominamy o dwóch najbardziej znanych w Polsce wietnamskich potrawach – na tapecie pojawiły się nem („sajgonkach”) i zupa pho.

Kuchnia wietnamska –
potrawy, których trzeba spróbować (cz. 3)

Spis potraw omawianych w 3. części:

  1. Kem xôi dừa – młody ryż w kokosie z owocami chlebowca
  2. Món xào dãu hào – danie z ryżem z sosem ostrygowym
  3. Nem – „sajgonki”
  4. Nem tai trộn thính – świńskie uszy z liśćmi limonki
  5. Nhộng rang lá chanh – larwy jedwabnika z liśćmi limonki
  6. Nộm hoa chuối – sałatka z kwiatów bananowca
  7. Phở – słynna wietnamska zupa
  8. Thạch rau câu 3D – deser 3D
  9. Wietnamskie przekąski: żabie udka, kurze łapki, owoce morza i podroby z grilla

17. Kem xôi dừa – młody ryż w kokosie z owocami chlebowca

Kuchnia wietnamska - potrawy, których trzeba spróbować: kem xoi dua / Kem xôi dừa

Kem xôi dừa – zielony od pandanu ryż w kokosie

Kem xoi dua / Kem xôi dừa, czyli deser składający się z młodego zabarwionego na zielono liśćmi pandanu ryżu, który jest podawany z kuleczkami tapioki i innymi tropikalnymi owocami, a całość serwowana jest w kokosie. Deseru tego kosztowaliśmy przy okazji pop-upu w restauracji Fokim, kiedy gotowały Pyza Made in Poland i Diep z Viet Street Food. Trudno mi powiedzieć, gdzie można tego deseru spróbować w Warszawie poza takimi specjalnymi okazjami, ale jeśli tylko go wypatrzycie, koniecznie spróbujcie, bo jest wyśmienity!

18. Món xào dãu hào – danie z ryżem z sosem ostrygowym

Mon xao dau hao / Món xào dãu hào to fajne danie z ryżem i mięsem doprawione sosem ostrygowym. Jedliśmy dwie wersje – z kurzymi serduszkami (tim gà) i z wołowiną (). Obie były pyszne, przy czym ta pierwsza chyba bardziej nam smakowała.

  • Gdzie zjeść? Món xào dãu hào pojawia się w menu restauracji Viet Street Food Bistro – my tego dania próbowaliśmy właśnie tam! (Przed wyjściem do restauracji proponuję jednak zerknąć na ich Facebooka, gdzie publikowane jest aktualne menu, bo jest ono zmienne).

19. Nem – „sajgonki”

Nem. W naszym zestawianiu nie mogło zabraknąć „sajgonek”, po angielsku nazywanych „spring rolls”, czyli warzyw i mięsa zawiniętych w papier ryżowy. My, nauczeni już, nazywamy je po wietnamsku – nem. Jeśli chodzi o sposób przyrządzenia, to zdecydowanie wolimy świeże (nem cuốn), niż te smażone (nem rán).

Zdarzyło mi się też próbować deseru w postaci smażonych nem z wypełnieniem ze słodkiego ziemniaka taro. Potrawę tę określono jako nem ngọt rán, czyli „słodkie smażone nem„. Ciekawe doświadczenie, ale jeśli chodzi o wietnamskie słodycze i desery, to osobiście wolę ryżowe ciastka i ciasteczka, a nawet tort ze słonego jajka, które opisaliśmy w pierwszej części cyklu.

  • Gdzie zjeść? Jest całe mnóstwo restauracji serwujących nem w całej Polsce. Trudno mi wskazać najlepsze miejsce. Smaczne nem rán jedliśmy na przykład w restauracji Wi-Taj przy placu Konstytucji, czy Viet Street Food Bistro przy ul. Królowej Aldony. Te słodkie nem jadłam w Four Seasons Vietnamese Restaurant przy ul. Hożej.

Kuchnia wietnamska - potrawy, których trzeba spróbować: nem - sajgonki

Jedno z bardziej znanych dań nem rán, czyli „sajgonki” smażone w głębokim tłuszczu

Kuchnia wietnamska - potrawy, których trzeba spróbować: nem ngot ran / nem ngọt rán

Smażone „sajgonki” na słodko (z ziemniakiem taro) – nem ngọt rán

20. Nem tai trộn thính – świńskie uszy z liśćmi limonki
21. Nhộng rang lá chanh – larwy jedwabnika z liśćmi limonki

Nhong rang la chanh / Nhộng rang lá chanh to larwy jedwabnika smażone z liśćmi limonki. Ja za nimi nie przepadam. Kondi – wręcz przeciwnie, rozpływa się nad ich orzechowym smakiem. To przekąska dla odważnych i nie wszyscy z naszych znajomych zdołali przełknąć taką larwę, choćby po to, by spróbować, w sensie zaliczyć ten „experience”.

Znacznie bardziej odpowiadają mi nem tai trộn thính / nem tai tron thinh – czyli panierowane świńskie uszy, które również przyrządza się z liśćmi limonki.

  • Gdzie zjeść? Larwy jedwabnika – w restauracji To To Pho lub ich stoisku To To Pho/Shabu Shabu na warszawskim Nocnym Markecie. Larwy ponoć przygotowuje zawsze mój kolega z roku, Lin. Świńskich uszu też kosztowaliśmy na NM.
Kuchnia wietnamska - potrawy, których trzeba spróbować: Nhộng rang lá chanh - larwy jedwabnika / nem tai trộn thính - panierowane świńskie uszy z liśćmi limonki

Nhộng rang lá chanh – larwy jedwabnika i nem tai trộn thính – panierowane świńskie uszy z liśćmi limonki

 

22. Nộm hoa chuối – sałatka z kwiatów bananowca

Nom hao chuoi / Nộm hoa chuối, czyli sałatka z kwiatów bananowca z wołowiną to potrawa, która zrobiła na mnie ogromne wrażenie. Spróbowałam jej po raz pierwszy podczas wspomnianego wyżej pop-upu, kiedy przez weekend kuchnię Fokim opanowały panie – Pyza i Diep z VSF, ale sałatka ta dosyć często pojawia się w menu VSF Bistro. Danie wydaje się być bardzo egzotyczne z uwagi na składniki, zwłaszcza kwiat bananowca, tymczasem owe składniki można dostać w Polsce (np. na Bakalarskiej lub w Wólce Kosowskiej). Oczywiście, jeśli dostawa samolotem nie zawiedzie. Bardzo polecam!

  • Gdzie zjeść. Nộm hoa chuối pojawia się w menu Viet Street Food Bistro przy ul. Królowej Aldony.
Kuchnia wietnamska - potrawy, których trzeba spróbować: Nom hao chuoi / Nộm hoa chuối - sałatka z kwiatów bananowca (Fokim x Pyza made in Poland x Viet Street Food)

Nộm hoa chuối – sałatka z kwiatów bananowca

23. Phở – słynna wietnamska zupa

Zupa pho / phở. Chyba już wszyscy słyszeli o wietnamskiej zupie phở. Jest popularniejsza u n nas niż japoński ramen. Ale na pewno nie wszyscy wiedzą, że ta zupa gotowana jest w Polsce od bardzo dawna…

  • Zupa pho w Warszawie – rys historyczny. W Warszawie można było spróbować zupy phở w zasadzie już dwadzieścia-kilka lat temu. Serwowano ją na Stadionie Dziesięciolecia, gdzie handlowali Wietnamczycy. Wietnamczycy gotowali ją przede wszystkim dla siebie, chociaż byli już wtedy i smakosze nie wietnamskiego pochodzenia, którzy zakochali się w tej zupie. Po likwidacji targowisk na Stadionie, część wietnamskich knajpek przeniosła się do „lokali”, w tym także do Śródmieścia, gdzie zupę phở odkryli pozostali Warszawiacy i do dzisiaj bardzo chętnie ją jedzą.
  • Co to jest ta słynna zupa pho? To bulion z makaronem phở, czyli ryżowym makaronem w kształcie wstążek. Niektórzy mówią, że to „rodzaj rosołu”, ale zupa phở wcale nie musi być z kurczakiem. Może być, i wtedy będzie to tak zwane phở gà, ale znacznie smaczniejsza naszym zdaniem jest z wersja na wołowych kościach z cieniutko pokrojoną wołowiną, czyli phở bò. Bulion z mięsem uzupełnia się oczywiście o różne przyprawy (pieprz, goździki, anyż, cynamon) i warzywa, w tym koniecznie o szczypior i świeżą kolendrę, a także miętę, papryczki chilli, marynowany czosnek, różne kiełki, np. kiełki fasoli mung (chociaż phở z kiełkami to podobno wersja z południa Wietnamu – tak mi powiedział Kyle, którego rodzina pochodzi właśnie z południa) i doprawia sosem rybnym i sokiem z limonki.
  • Gdzie zjeść dobrą zupę pho? Jest całe mnóstwo restauracji serwujących dobrą zupę phở. Najlepszą do tej pory jedliśmy jednak przy stoisku wietnamskim w sekcji „Stacja Azja” warszawskiego Nocnego Marketu. Była niesamowicie esencjonalna i odpowiednio podostrzona chilli. Pyszne phở zjecie też w VSF Bistro/zamówicie z PHO Express.
    Edit. 4 listopada 2017: Kiedy powstawał ten artykuł, na kulinarnej mapie Warszawy nie było jeszcze restauracji Vietnamka. Możemy szczerze powiedzieć, że najlepsze pho w Warszawie, jakie mieliśmy okazję kosztować, to właśnie wspaniałe pho z surową wołowiną i szpikiem kostnym w restauracji Vietnamka przy ul. Poznańskiej 7 (patrz ostatnie zdjęcie).

Kuchnia wietnamska - potrawy, których trzeba spróbować: zupa pho / zupa phở ("Stacja Azja", Nocny Market)

Phở – najsłynniejsza wietnamska zupa – tutaj w wersji bardzo stret-foodowej

Kuchnia wietnamska - potrawy, których trzeba spróbować: zupa pho bo / zupa phở bò

Wietnamska zupa pho z wołowiną – phở bò

Vietnamka: Phở bò tái - zupa pho z parzoną wołowiną kością ze szpikiem - najlepsze pho w Warszawie

Restauracja Vietnamka: phở bò tái – zupa pho z parzoną wołowiną i kością ze szpikiem

23.1. Wegańska zupa pho?

Pojawiają się i takie wariacje na temat tej zupy. Mieliśmy okazję nawet wegańskiego pho próbować – ugotowała je Kasia Klimczewska (Soul In The Bowl). W wegańskim pho było bardzo wiele smacznych składników, sporo przypraw i ogólnie zupa nam bardzo smakowała, ale – jak wspomniałam – jesteśmy fanami tradycyjnego „wołowego” phở bò na bulionie z kości.

Kuchnia wietnamska - potrawy, których trzeba spróbować: wegańska zupa pho

Wegańska zupa phở w wykonaniu Kasi Klimczewskiej

24. Thạch rau câu 3D – deser 3D

Kuchnia wietnamska - potrawy, których trzeba spróbować: deser 3D

Thach rau cau 3D – wietnamski deser 3D

Thach rau cau 3D / Thạch rau câu to wietnamskie galaretki na bazie agaru (agar-agar). Są piękne i świetnie wychodzą na zdjęciach, ale nie każdemu będą smakować. Mi deser ten bardzo smakował. Ale od razu przyznam, że bardzo lubię azjatyckie, zwłaszcza japońskie słodycze, a thạch rau câu poniekąd przypomina mi japońskie wagashi. Galaretki te są bardzo pracochłonne, efekt końcowy jest bardzo spektakularny – wyglądem nawiązują do przyrody (kwiatów), a smakiem… No właśnie. Mają bardzo delikatny, dla wielu ludzi przyzwyczajonych do intensywnych smaków – prawie nie wyczuwalny słodkawy smak. Polecam wziąć jedną na kilka osób na próbę!

  • Gdzie zjeść. Thạch rau câu kupiłam na stoisku wietnamskim (sekcja „Stacja Azja”) na warszawskim Nocnym Markecie.

 

25. Wietnamskie przekąski: żabie udka, kurze łapki, owoce morza i podroby

Kuchnia wietnamska - potrawy, których trzeba spróbować: żabie udka z grilla od Viet Street Food

Viet Street Food: żabie udka z grilla

Co jeszcze wietnamskiego warto spróbować? Z foodtrucka VSF kosztowaliśmy jeszcze takich przysmaków, jak grillowane żabie udka, czy pyszne grilowane szaszłyki z podrobów (wątróbka, serca, te sprawy) i owoców morza. Kondiemu bardzo smakowały też kurze łapki marynowane w trawie cytrynowej. Czy właśnie tak wygląda prawdziwy wietnamski street food? Postaramy się to za jakiś czas zweryfikować.

 

Kuchnia wietnamska - potrawy, których trzeba spróbować: wietnamski grill ośmiorniczki

Viet Street Food: wietnamski grill – ośmiorniczki i podroby na patyku

Kuchnia wietnamska - potrawy, których trzeba spróbować: wietnamski grill ośmiorniczki

Viet Street Food: wietnamski grill – ośmiorniczki i podroby na patyku

Byliście w Wietnamie? Czy powyższe dania przypominają jedzenie tam serwowane? A może polecicie nam inne smakołyki, czy dania dostępne lokalnie na północy lub na południu Wietnamu? Koniecznie podzielcie się wrażeniami w komentarzu i przeczytajcie pozostałe części cyklu. A wszystkie nasze artykuły o kuchni wietnamskiej znajdziecie w kategorii Kuchnia wietnamska.

O autorze:

Pracuje na jednej z warszawskich uczelni jako adiunkt, gdzie walczy z betonami, polimerami i studentami. W wolnym czasie bloguje o podróżach, gotowaniu i ciuchach; z uporem maniaka uczy się japońskiego. Ładnie narysuje i rewelacyjnie gotuje! Ma bzika na punkcie swoich 2 kotów…

50 komentarzy

  1. Bartek | Bartekwpodrozy.pl 12 października 2017 w 09:29 - Odpowiedz

    Obiecałem sobie, że przed wyjazdem do danego miejsca zrobię research na miejscu – głównie z punktu widzenia gastronomii. Kuchni wietnamskiej teoretycznie nie powinno brakować w dużym mieście, ale weryfikując to, co napisałaś widzę, że tylko zupę pho udało mi się jak na razie zaliczyć. Nie byłem pod wrażeniem, niestety.

    • Asia 13 października 2017 w 00:02 - Odpowiedz

      Bulion pho dla niektórych może mieć zbyt delikatny smak. Ale, aby podbić smak, można go doprawić marynowany czosnkiem (w cieniutkich plasterkach) i ostrym sosem. Te dodatki zawsze są dostępne w knajpkach serwujących pho.

  2. Ola | Chasing Colors 12 października 2017 w 09:35 - Odpowiedz

    Widziałam kiedyś program, jak przygotowywano thạch rau câu, coś niesamowitego. Wygląda tak, że szkoda jeść. ;)
    Pho uwielbiam, choć nie tak bardzo, jak ramen :D Mam nadzieję, że kiedyś uda mi się pójść na Nocny Market i skosztować tego wszystkiego, bo larw też jestem bardzo ciekawa, musi to być osobliwe doświadczenie :D

    • Asia 13 października 2017 w 00:03 - Odpowiedz

      To trzeba poczekać do przyszłego roku, bo właśnie zakończył się sezon na Nocnym.

  3. Panna Kwiatkowska 12 października 2017 w 09:37 - Odpowiedz

    Kuchnia wietnamska jest mi zupełnie obca… Ale zwłaszcza ta sałatka z kwiatów bananowsca mnie jakoś zainteresowała

  4. Magda 12 października 2017 w 09:45 - Odpowiedz

    Jak to wszystko egzotycznie wygląda:) Dla kogoś kto planuje wyruszyć w tamtą stronę przewodnik kulinarny jak znalazł!

    • Asia 13 października 2017 w 00:06 - Odpowiedz

      Taki był jeden z celów tego mini-projektu. Stwierdziliśmy, że skoro sami się „podszkoliliśmy”, to podzielimy się z innymi nabytą wiedzą!

  5. MAGDA 12 października 2017 w 09:50 - Odpowiedz

    Też jadłam w Wit-aju kiedyś:) Ale nie wiem czemu, jakoś wietnamska kuchnia za pierwszym razem mi nie podeszła…Może muszę raz jeszcze się przekonać do tych smaków :)

    • Asia 13 października 2017 w 00:10 - Odpowiedz

      A, pamiętasz, co jadłaś? I czy była to potrawa „wi” (wietnamska), czy „taj” (tajska)? W Wi-Taj serwują obie te kuchnie.

  6. Kasia 13 października 2017 w 11:25 - Odpowiedz

    Dawno dawno temu w odległej galaktyce miałam okazję parę razy jeść różne dziwności w budach na Stadionie. Nigdy mnie do Azji nie ciągnęło (i do kuchni azjatyckiej też jakoś nie)ale to co jadłam było zaskakująco dobre. Teraz też chętnie bym sie wybrała z przewodnikiem do zagłębia wietnamskiego

    • Asia 13 października 2017 w 17:31 - Odpowiedz

      Jak najbardziej jest taka możliwość!

  7. chaos w podróży 16 października 2017 w 10:29 - Odpowiedz

    ciekawe czy we Wrocławiu też znajdę np. larwy jedwabnika, choć pewnie akurat te danie wymagałoby ode mnie przed spróbowaniem hmm… medytacji ;-) Natomiast z przyjemnością zjadłabym kem xoidua czy deser 3D, który wygląda bajecznie!

    • Asia 16 października 2017 w 15:08 - Odpowiedz

      Wrocławską „scenę kulinarną” znamy mało. Ale jeśli nie znajdziesz, to serdecznie zapraszamy do nas :)

      • chaos w podróży 19 października 2017 w 11:54 - Odpowiedz

        Poszperałam i okazało się, że trochę wietnamskich knajpek jest i we Wrocławiu. Larw jak do tej pory w żadnym menu nie znalazłam :-)

        • Asia 19 października 2017 w 22:55 - Odpowiedz

          U nas też one się pokazują okazjonalnie. Zatem warto popytać już na miejscu, czy się pojawiają.

  8. Iwona 5 listopada 2017 w 19:33 - Odpowiedz

    Nie znam się zupełnie na wietnamskiej kuchni, może dlatego, że słaby ze mnie kucharz i nie potrafię łączyć różnych smaków :P Ale z ogromnym zaciekawieniem przeczytałam ten artykuł i bardzo mnie zaciekawił! Na pewno chciałabym spróbować deseru 3D – wygląda cudownie ;) Lubię próbować nowych rzeczy i naprawdę niewiele jest potraw, których bym nie spróbowała, ale te larwy – nie wiem, czy bym dała radę ;) Może, gdybym nie wiedziała i nie widziała – taka kuchnia w całkowitych ciemnościach (chyba coś takiego też gdzieś jest ;))

    • Asia 5 listopada 2017 w 20:27 - Odpowiedz

      Ha ha ha. Larwy po ciemku to jest pewien pomysł.
      Faktycznie była w Wawie restauracja, w której się jadło w ciemnościach, ale chyba się nie utrzymała.

  9. Karolina 5 listopada 2017 w 19:47 - Odpowiedz

    Jestem pod wrażeniem wpisu! Ilość dań, ich skrupulatne opisy i konkretne wskazówki, gdzie można je zjeść. Niestety te miejsca nic mi nie mówią, bo nie jestem z Warszawy, ale gdy w niej będę, mam punkty odniesienia. Choć przyznam, że na larwy jedwabnika się nie skuszę :D

    • Asia 5 listopada 2017 w 20:28 - Odpowiedz

      Karolina, oprócz larw masz całe mnóstwo potraw do wyboru – któreś na pewno Ci podpasują!

  10. Daria | Mistrzyni Codzienności 13 listopada 2017 w 17:02 - Odpowiedz

    Większość brzmi naprawdę kusząco! W kuchni wietnamskiej chyba najbardziej lubię sposób przyprawiania, który sprawia, że dania wydają się bardzo świeże.

    • Asia 13 listopada 2017 w 18:10 - Odpowiedz

      To prawda – wszystko jest świeże, jędrne i bardzo kolorowe!

  11. Karolina Niedziela-Kasiarz Sunday's Diet 13 listopada 2017 w 17:06 - Odpowiedz

    Niektóre potrawy wydają się super natomiast inne są jak dla mnie zbyt oryginalne (w bardzo dyplomatycznym ujęciu ;) )
    Deser 3d wydaje się rewelacyjny :)

    • Asia 13 listopada 2017 w 18:12 - Odpowiedz

      W azjatyckich kuchniach wiele jest takich „oryginalnych” – dla ludzi zachodu wręcz kontrowersyjnych – potraw.

  12. Emilia 13 listopada 2017 w 17:51 - Odpowiedz

    Wszystko wygląda bardzo oryginalnie i kolorowo. Z kuchni wietnamskiej miałam wiedzę zerową, więc super przeczytać o takich tradycyjnych daniach. Zawsze też sądziłam, że tego typu kuchnię (opartą na egzotycznych i trudno dostępnych składnikach) warto próbować na miejscu, ale jak widać nie zawsze jest to wyznacznikiem.

    • Asia 13 listopada 2017 w 18:15 - Odpowiedz

      Oczywiście, że na miejscu najlepiej. Ale w tych czasach na szczęście można szukać egzotycznych potraw, które są bardzo bliskie oryginałom (bo nie zawsze da się zrobić identyczne – czasami twardość lokalnej wody warunkuje smak potrawy) także u nas.

  13. Babownia 13 listopada 2017 w 20:26 - Odpowiedz

    :) uśmiechnęłam się do kuchni wietnamskiej :) bardzo egzotyczne … te świńskie uszy i larwy jedwabnika … W Rzeszowie sa dwie restauracje wietnamskie, ale chyba bardziej z nazwy. Jedna z nich jest już „leciwa”i taki jest też wietnamski kucharz. Lubimy tam jeść, ale nie jest aż tak egzotycznie, jak w Twoich opisach Asiu. Druga restauracja … to była pomyłka. Zapachniało mi sajgonkami z ekranu. Ojjjjjj <3

    • Asia 14 listopada 2017 w 06:56 - Odpowiedz

      Ciekawe, co ten leciwy kucharz przygotowuje dla siebie i rodziny w domu. :)

  14. Agnes 16 listopada 2017 w 09:35 - Odpowiedz

    Wszystko fajne ale te larwy jedwabnika i uszy świńskie…No pewnie bym zjadła jakby zajrzało mi w oczy widmo śmierci głodowej w innym przypadku zdecydowanie nie :)

    • Asia 16 listopada 2017 w 09:59 - Odpowiedz

      Rozumiem :)

  15. Dominika 16 listopada 2017 w 14:05 - Odpowiedz

    Nigdy nie interesowałam się kuchnią wietnamską, ale sałatka z kwiatów bananowca wygląda kusząco. :)

    • Asia 16 listopada 2017 w 23:00 - Odpowiedz

      My też długo trzymaliśmy się od niej z daleka.

  16. Artur 20 listopada 2017 w 22:29 - Odpowiedz

    Niesamowite zestawienie! Z tego wszystkiego jadłem tylko grillowane kalmary. W Anglii :) Pycha!

    • Asia 20 listopada 2017 w 22:32 - Odpowiedz

      Kalmary, jeśli świeże i dobrze przyrządzone są wyśmienite. Chociaż akurat my preferujemy je na surowo – w japońskim stylu – na nigiri lub jako sashimi :)

      Ale na zdjęciu akurat są świnskie uszy, nie kalmary. Może faktycznie podobne na pierwszy rzut oka…

      • Artur 20 listopada 2017 w 22:58 - Odpowiedz

        Wybacz moje niedopatrzenie. Ośmiorniczki i kalmary to dla mnie jedno i to samo :) Także jadłem kalmary. Przynajmniej tak je nazywał kucharz :D

        • Asia 21 listopada 2017 w 15:09 - Odpowiedz

          Ośmiorniczek też warto spróbować! I świńskich uszu też!

  17. paulina 20 listopada 2017 w 22:33 - Odpowiedz

    OMG oboje z mężem marzymy o kulinarnej podróży do jakiegoś egzotycznego kraju. Ten wpis jest dla nas idealny

    • Asia 20 listopada 2017 w 22:41 - Odpowiedz

      To są potrawy, których można spróbować u nas, w Polsce. Natomiast zdecydowanie warto zapoznać się choć trochę z kuchnią danego kraju przed wyjazdem.

  18. pożeram strony 23 listopada 2017 w 13:20 - Odpowiedz

    Sajgonki uwielbiam, ale jak zobaczyłam te larwy…… Masakra. Jestem strasznie brzydliwa co do takich rzeczy.

    • Asia 23 listopada 2017 w 17:07 - Odpowiedz

      W sensie larwy wydają Ci się obrzydliwe? Bo chyba sama nie jesteś znowu aż taka obrzydliwa?
      Polecam też nasz post o sfermentowanej soi – nattō :)

  19. Tylko dla Lejdis 23 listopada 2017 w 13:31 - Odpowiedz

    Potrawy intrygujące i wyglądające bajecznie. Domyślam się, że również nie zwykle aromatyczne :) Nie miałam okazji próbować kuchni wietnamskiej ale chyba warto.

  20. Marcin 23 listopada 2017 w 13:34 - Odpowiedz

    Zupę Pho miałem okazję kiedyś jeść i powiem szczerze, że była pyszna. Natomiast nurtuje mnie jedno pytanie, te larwy to zjadliwe w ogóle? Jak to smakuje?

    • Asia 23 listopada 2017 w 19:49 - Odpowiedz

      Mają orzechowy smak i konsystencję – powiedzmy – namoczonych rodzynek sułtańskich.

      • Marcin 23 listopada 2017 w 20:13 - Odpowiedz

        Czyli jednym słowem tragedii nie ma? Nie oddam tego co zjadłem? Bo straszna mam ochotę spróbować ale się trochę boje ;)

        • Asia 23 listopada 2017 w 21:07 - Odpowiedz

          To jest jedzenie dla ludzi. Dobre jedzenie.

  21. Olga 22 stycznia 2018 w 23:31 - Odpowiedz

    Bla mnie must have to było bahn mi, ban bao i nem :]

    • Asia 23 stycznia 2018 w 02:01 - Odpowiedz

      Te trzy to faktycznie podstawa!!!

  22. Klaudia 23 stycznia 2018 w 09:03 - Odpowiedz

    Jestem pod wrażeniem jak może być ciekawie jeśli chodzi o desery. Kuchnia ta właśnie kojarzyła mi się z nem, larwami i świńskimi uszami. Dzięki wielkie za ten spis

    • Asia 23 stycznia 2018 w 17:50 - Odpowiedz

      Cieszę się, że mogłam coś ciekawego Ci podrzucić :)

  23. Sylwia 24 stycznia 2018 w 08:52 - Odpowiedz

    Brzmi egzotycznie :) Nie wiem, czy odważę się spróbować kiedykolwiek…

    • Asia 24 stycznia 2018 w 09:49 - Odpowiedz

      Namawiam, byś się kiedyś odważyła. To niesamowite jedzenie.

Zostaw komentarz