Japonia na talerzu: japońskie potrawy, których trzeba spróbować

W Twojej głowie zakiełkował pomysł, by wybrać się do Japonii, ale nie bardzo wiesz, czy ten kraj będzie dla Ciebie odpowiedni pod względem kulinarnym? Zastanawiasz się, co można zjeść w Japonii poza sushi? Świetnie trafiłeś. W tym artykule znajdziesz nasze propozycje potraw i przekąsek, które zdecydowanie polecamy spróbować, będąc w Japonii. Bo kuchnia japońska to nie tylko surowe ryby, a Japończycy wcale nie jedzą sushi na śniadanie, obiad i kolację. Poznaj pyszne japońskie potrawy, których trzeba spróbować!

Japonia na talerzu:
japońskie potrawy, których trzeba spróbować

Zupa ramen (ラーメン)

Japońskie potrawy, których trzeba spróbować: ramen

Miso ramen w restauracji Sumire, uznawanej za najlepszą restaurację serwującą ramen w stylu Hokkaido

Zupa ramen (a właściwie rāmen, przez długie ā) podbija ostatnio Polskę. Bary i restauracje serwujące ramen wyrastają w dużych polskich miastach, jak grzyby po deszczu. Niestety bardzo niewiele z tych restauracji oferuje zupę podobną do tego, co faktycznie je się w Japonii. I chociaż ramen w Japonii traktowany jest jako danie typu fast-food, to – w zasadzie jak każda japońska potrawa – zupy te przygotowywane są z pietyzmem, według receptur, które często są wynikiem wieloletniej pracy kucharzy.

Ramen można zjeść praktycznie w całej Japonii. Ramen-bary, czyli tzw. rāmen-ya (oznaczone charakterystycznymi flagami lub zasłonkami powiewającymi w wejściu – czerwonymi z białym napisem ラーメン), znajdują się w Japonii w zasadzie przy co drugim skrzyżowaniu. Natomiast w zależności od wyspy, czy nawet prefektury, zupy te mogą się mocno różnić. Na przykład różnią się typem bulionu. Bulion ten może być na wieprzowych kościach albo na przykład na kurczaku. W zależności od tego, bulion bywa klarowny – assari, wtedy często jest to zupa z dodatkiem warzyw, owoców morza, ryb lub nieklarowny –  kotteri, dość tłusty i bardzo treściwy. Dodatki w poszczególnych typach i lokalnych wersjach ramenu też bywają różne, chociaż zazwyczaj znajdziemy na talerzu: plaster wołowiny lub boczku, kawałek kamaboko (krabowego „ciasta” przypominającego surimi), połówkę jajka, płatek suszonych/prasowanych wodorostów nori, szatkowany por lub gruby szczypior, katsuobushi (wiórki suszonego tuńczyka pasiastego). Natomiast to, co jest wspólne dla każdej zupy ramen, to makaron ramen, od którego zupa bierze nazwę. Makaron ramen, to gruby pszenny makaron, który nie powinien zawierać jajek. I bez tego makaronu nie będzie prawdziwej zupy ramen!

A miska parującej zupy ramen to idealna opcja na pierwszy posiłek w Japonii. To danie pomoże Ci zregenerować siły po długim locie z Polski.

Yakiniku (焼き肉) – japoński grill

Japońskie potrawy, których trzeba spróbować: yakiniku - japoński grill wzorowany na koreańskim grillu gogi-gui

Yakiniku: marmurkowa wołowina gotowa do smażenia

Japońskie potrawy, których trzeba spróbować: yakiniku - japoński grill wzorowany na koreańskim grillu gogi-gui

Yakiniku: mięso na grillu wbudowanym w stół

Yakiniku to dosłownie „grilowane mięso”. Nazwa niewymyślna i wprost oddaje charakter potrawy. Ale Azjaci z grilowania uczynili sztukę. Yakiniku to tak naprawdę japońska wersja „koreańskiego grilla”. Wzorem Koreańczyków, także w Japonii w grillowaniu biorą udział wszyscy goście skupieni wokół stołu z wbudowanym rusztem, na którym w trakcie biesiadowania każdy samodzielnie przygotowuje kolejne porcje mięsa, owoców morza, czy warzyw. Jeśli chodzi o mięso, w ramach yakiniku serwuje się wieprzowinę (butaniku), kurczaka (toriniku), ale najwięcej emocji budzi wołowina (gyūniku), której przygotowanie Japończycy opanowali do perfekcji. Wystarczy przyjrzeć się marmurkowej wołowinie, ciętej w cieniuteńkie plastry, która na ruszcie zamienia się w coś delikatnego, rozpływającego się w ustach, by sobie uświadomić, że to zupełnie innej klasy mięso.

Kolacja w restauracji typu yakiniku to fantastyczne doświadczenie, które polecamy każdemu miłośnikowi mięsa. Jest duża szansa, że w restauracji wręczą nam menu obejmujące obrazek krowy lub świni z zaznaczonymi poszczególnymi partiami – wystarczy wskazać odpowiednie miejsce palcem i można skosztować i golonki, i karkówki, i ogona…

Soba (そば) – makaron gryczany

Japońskie potrawy, których trzeba spróbować: makaron soba serwowany na ciepło w bulionie

Gryczany makaron soba serwowany na ciepło, w bulionie

Soba to dosyć cienki makaron, bardzo charakterystyczny dla japońskiej kuchni, bo przygotowywany z mieszanki mąki gryczanej (ok. 80%) i mąki pszennej (ok. 20%). Ma mocno gryczany smak, zatem na pewno będzie pasował każdemu fanowi kaszy gryczanej. Makaron soba jada się na zimno – wtedy macza się go w specjalnym sosie (na bazie sosu sojowego i octu ryżowego), jak również na ciepło, w tym – analogicznie do makaronu ramen – z bulionem i dodatkami. Soba stanowi także ważny element noworocznego japońskiego posiłku (sprawdź przepis na noworoczną sobętoshikoshi soba).

Sobę jada się praktycznie w całej Japonii, chociaż restauracyjki oferujące ten rodzaj makaronu nie występują aż tak często, jak rāmen-ya.  Japończycy jednak twierdzą, że najlepszą sobę wytwarza się w prefekturze Nagano. Mieliśmy okazję jeść ręcznie wyrabianą sobę w samym mieście Nagano; serwowaną na zimno, z dodatkiem świeżo utartych kasztanów (kuri) i japońskiego chrzanu (wasabi). Była to zdecydowanie najlepsza soba, jakiej przyszło nam kosztować, niemniej bardzo smaczną jedliśmy też np. w Kioto.

Unagi (ウナギ) – grillowany węgorz

Japońskie potrawy, których trzeba spróbować: unagi z dodatkiem wołowiny na ryżu (tzw. gyudon)

Unagi z dodatkiem wołowiny na ryżu (tzw. gyudon)

Unagi, to słodkowodny węgorz (którego nie należy mylić ze słonowodnym węgorzem – anago). Jednak termin ten często stosowany jest w kontekście już grilowanego w specjalny sposób węgorza (dokł. kabayaki). serwowanego ze słodkim sosem.Przygotowany w ten sposób węgorz ma bardzo kremową konsystencję, a smak mięsa w połączeniu ze słodką nutą sosu jest po prostu niepowtarzalny! Unagi serwowany jest w postaci całych płatów ryby, często na ryżu, w tym także w postaci maki-zushi.

Chociaż dla niektórych ludzi z zachodu węgorz może wydawać się nie do końca apetyczny, my unagi uwielbiamy i moglibyśmy go jeść na kilogramy! Unagi w zasadzie stanowi dla nas jeden z symboli japońskiej kuchni i nie wyobrażamy sobie wizyty w Japonii bez skosztowania tego specjału, do którego spróbowania zachęcamy także Was!

Tempura ( 天ぷら) – pyszności w panierce

Krewetki w tempurze serwowane jako nigiri-zushi

Tempura (lub tenpura) to zdecydowanie jedna z najbardziej charakterystycznych japońskich potraw (i jedna z naszych ulubionych!), chociaż jej korzenie sięgają kuchni portugalskiej. Tempura to owoce morza i warzywa w specyficznej panierce, smażone na głębokim tłuszczu. Jeśli chodzi o owoce morza, to najsmaczniejsze naszym zdaniem są krewetki, a z warzyw zdecydowanie polecamy dynię, słodkie ziemniaki i kłącze lotosu. Panierka, która otacza składniki jest bardzo krucha i porowata, co uzyskuje się poprzez mieszanie mąki z bardzo zimną wodą a nawet z kruszonym lodem, dzięki czemu w trakcie smażenia, woda bardzo szybko odparowuje z ciasta.

Tempurę zazwyczaj podaje się samą wraz z miseczką sosu ten-tsuyu (na bazie sosu sojowego), w którym moczy się poszczególne kawałki. Natomiast jeśli kawałki tempury serwowane są na ryżu, wtedy takie danie nazywa się tendon. Czasami tempurę serwuje się też w postaci nigiri (nigiri-zushi) i jest to fajna alternatywa dla tych, co nie mają ochoty jeść sushi z surowymi rybami i owocami morza.

Okonomiyaki (お好み焼き) – placki z kapustą

Okonomiyaki na sposób hiroszimski

Okonomiyaki to japońskie placki z kapustą z dodatkami. Przez obcokrajowców często nazywane są „japońską pizzą”, ponieważ w przypadku obu dań można stosować rożnego rodzaju kombinacje dodatków w zależności od upodobań. Zresztą sama nazwa okonomiyaki oznacza „smażysz, co lubisz”. Niemniej podstawą placka jest ciasto, przypominające nieco naleśnikowe, do którego dodaje się szatkowaną kapustę, marynowany imbir i płatki tempury. Podobnie jak w przypadku yakiniku, gdzie sami grillujemy nasze mięso, także w przypadku okonomiyaków, bardzo często przyrządza się je samodzielnie na gorących blachach wmontowanych w stoliki restauracji.

Okonomiyaki to danie popularne w prefekturze Hiroszima (gdzie do placków dodaje się dodatkowo kluski) oraz w regionie Kansai (Kioto, Osaka i okolice; tutaj znajdziesz przepis na okonomiyaki w stylu Kansai).

Takoyaki (蛸焼き) – ośmiornica w cieście

Takoyaki - kulki z ciasta z ośmiornicą

Takoyaki – kulki z ciasta z ośmiornicą

Takoyaki to drugi obok okonomiyaków przysmak charakterystyczny dla regionu Kansai, zwłaszcza dla Osaki. To kulki z ciasta podobnego do naleśnikowego, z dodatkiem marynowanego imbiru i siekanego mięsa ośmiornicy (tako), posypane płatkami katsuobushi (płatki z suszonego tuńczyka) i popryskane japońskim majonezem i specjalnym słodkawym sosem. O ile okonomiyaki zazwyczaj jada się w restauracyjkach, takoyaki to typowy street-food przygotowywany na stoiskach na ulicy, czy na festiwalowych kramikach. Zdecydowanie trzeba ich spróbować, będąc w osakijskiej dzielnicy Namba. Polecamy spróbowac tych z któregoś ze stoisk zlokalizowanych przy ulicy Dotombori (Dōtonbori), która słynie z dobrego jedzenia i mnóstwa kolorowych neonów.

Yakitori (焼き鳥) – szaszłyki z kurczaka

Yakitori – japońskie szaszłyki z kurczaka

Kolejną pyszną przekąską, która jest dość charakterystyczna dla japońskiej kuchni są yakitori – małe szaszłyki z kurczaka. Nazwa yakitori oznacza dosłownie „pieczonego ptaka” i teoretycznie powinna dotyczyć wyłącznie szaszłyków z mięsa drobiowego (przeważnie jest to kurczak). Niemniej spotyka się przypadki, gdy terminem tym określa się też szaszłyki z innego mięsa. Ale skupmy się na kurczakowych. To idealna przekąska do piwa i często można ją spotkać w menu lokalów typu izakaya (pub z restauracją). Szaszłyki są niewielkie, przyrządza się je z mięsa z różnych partii kurczaka i – uwierzcie – każdy smakuje zupełnie inaczej! Zdecydowanie polecamy spróbować zestawu różnych szaszłyków, by móc porównać ich smaki i tekstury.

Nattō (納豆) – sfermentowana soja

Natto - najbardziej obrzydliwa japońska potrawa

Nattō – jedna z najbardziej kontrowersyjnych japońskich potraw

Nattō to tradycyjna japońska potrawa przygotowywana ze sfermentowanych ziaren soi; bardzo zdrowa i – wbrew pozorom – smaczna. Z uwagi na charakterystyczny zapach i dosyć specyficzną konsystencję, nattō  przez wielu obcokrajowców uważane jest za coś obrzydliwego i nie do zjedzenia. My Was jednak namawiamy, by nattō spróbować. Pierwsze podejście faktycznie może być trudne, ale zachęcamy do tego, by się przełamać. Z nattō jest podobnie, jak z francuskim pleśniowym serem – kiedy przyzwyczaimy się już do zapachu, wyglądu i konsystencji, zaczynamy doceniać jego walory smakowe. I uwierzcie, za każdym kolejnym razem, nattō smakuje coraz bardziej. :)

Jak smakuje nattō

Nattō ma wyraźnie gorzki smak. Wbrew pozorom lepiąca i ciągnąca się „maź” fajnie wpływa na konsystencję całości, a poszczególne ziarenka soi, które są twardsze, mają ciekawą teksturę. Nattō można jeść samo lub z dodatkami. Często dodaje się sosy – np. sojowy lub inne sosy na bazie dashi albo musztardę, która fajnie podbija gorzki smak soi.

Kakigōri (かき氷) – lodowy sorbet

Japoński sorbet kakigoori (shaved ice)

Japoński sorbet kakigōri (shaved ice)

Kakigōri to dosyć charakterystyczny japoński lodowy deser. W języku polskim nazywany jest czasami terminem„sorbet”, chociaż to nie jest najbardziej trafne określenie. Deser ten składa się z kopiastej góry płatków „zeskrobanych” z bryły lodu (ang. shaved ice), która jest następnie polewana syropem smakowym. Kakigōri często pojawia się w japońskich filmach, zwłaszcza jeśli akcja toczy się gdzieś na plaży. (Pojawia się na przykład w filmie Okulary w reżyserii Naoko Ogigami, czy filmie Dziewczyna z milionem w reżyserii Yuki Tanada.)

 

 

Mochi (餅), dango (団子), daifuku (大福) – japońskie ryżowe słodycze

Mochi z lodami o smaku zielonej hetbaty matcha i słodkim sosem

Mochi, dangodaifuku to słodkie przekąski ze sprężystej masy ryżowej (przygotowanej z gotowanego ryżu lub mąki ryżowej i cukru). Uznawane za ciasteczka lub ryżowe kluski, to zdecydowanie przysmaki typowe dla Azji (podobne je się w Chinach, w Korei, na Tajwanie). Mochi to zazwyczaj malutkie kuleczki bez nadzienia (patrz zdjęcie), dango to podobne kuleczki, ale nabite po trzy na patyk (czasami w trzech kolorach – białym, zielonym i różowym, czasami ze słodko-słoną glazurą), a daifuku – duże kulki z nadzieniem (często z nadzieniem w postaci anko – pasty z czerwonej fasoli azuki, która trochę przypomina czekoladę).

Obcokrajowcy nie przepadają za subtelnym smakiem japońskich ryżowych słodyczy. W naszym przypadku zdania są podzielone – Aśka uwielbia, Kondi – nieszczególnie. Jesteśmy ciekawi, czy Wy lubicie/polubicie tego typu japońskie słodycze.

Taiyaki (鯛焼き)

Japońskie słodycze: taiyaki

Japońskie słodycze: taiyaki nadziewane pastą anko

Taiyaki to kolejny przykład ciekawych japońskich słodyczy. Przyrządza się je z ciasta podobnego do naleśnikowego lub na gofry i podobnie jak gofry wypieka się je w gorących żeliwnych formach. Ale cechą charakterystyczną taiyaki jest ich kształt – ryba dorada! (Nazwa taiyaki oznacza dosłownie „pieczona dorada”.) Taiyaki są nadziewane, a nadzienie to najczęściej anko, czyli z czerwonej fasoli azuki (jak w przypadku daifuku), krem ze słodkich ziemniaków, czekolada, czy krem o smaku zielonej herbaty.

Taiyaki pojawiają się na stoiskach ulicznych, przy świątyniach i w parkach podczas festiwali. Wystarczy wypatrywać rybich ogonów!

Matcha – zielona herbata

Matcha and wagaashi - Chakai - nieformalne spotkanie herbaciane w Sōjuan, Himeji, Japonia

Herbata matcha i japonskie słodycze wagashi serwowane podczas spotkania herbacianego

Będąc w Japonii, koniecznie (koniecznie!) trzeba spróbowac zielonej herbaty matcha. Przy czym mowa nie o butelkowanej zielonej herbacie, a rozrobionej sproszkowanej matcha. Taka matcha serwowana jest w większości restauracji sushi i w wielu innych restauracjach. Ale jeśli ktoś naprawdę chciałby poznać tę herbatę nieco lepiej, to warto wziąć udział w japońskiej ceremonii herbacianej (zobacz, jak wygląda ceremonia chakai). I wtedy nigdy więcej nie patrzy się na herbatę (nawet czarną – jap. kocha) w ten sam sposób, co wcześniej!

Sushi i sashimi- najsłynniejsze japońskie potrawy

Sushi na Turtle Beach (Żółwiej Plaży), Churaumi, Okinawa, Japonia

Sushisashimi to dwie japońskie potrawy, których trzeba spróbować koniecznie! Ale o tym na pewno wiesz!

Postanowiliśmy nie opowiadać dzisiaj o sushi, ani o sashimi, bo chyba każdy je kojarzy z Japonią i japońską kuchnią. Jeśli jednak interesuje Cię ten temat i chcesz dowiedzieć się o tradycyjnym japońskim sushi czegoś więcej, zapraszamy do lektury następujących artykułów:

 

Narobiliśmy Ci ochoty na japońskie potrawy?!
W takim razie wejdź na R.pl, by samemu móc sprawdzić, jak smakują!
Japonia jest bliżej niż myślisz!

 


Niniejszy post powstał we współpracy z biurem Rainbow.

O autorze:

Pracuje na jednej z warszawskich uczelni jako adiunkt, gdzie walczy z betonami, polimerami i studentami. W wolnym czasie bloguje o podróżach, gotowaniu i ciuchach; z uporem maniaka uczy się japońskiego. Ładnie narysuje i rewelacyjnie gotuje! Ma bzika na punkcie swoich 2 kotów…

38 komentarzy

  1. Edyta Mój kawałek podłogi 27 marca 2018 w 08:55 - Odpowiedz

    Znalazłoby się parę smakołyków, które chętnie bym wypróbowała! :)

    • Asia 27 marca 2018 w 23:13 - Odpowiedz

      Bardzo mnie to cieszy! :)

  2. An Ja 27 marca 2018 w 17:00 - Odpowiedz

    W Japonii już sam ryż smakuje super, szczególnie ten z Nagano. Moja ulubione potrawa, prócz sushi oczywiście, to takoyaki. Do tego zielona herbata i kulinarne szczęście gwarantowane.

    • Asia 27 marca 2018 w 23:15 - Odpowiedz

      Ja od jakiegoś czasu mam wrażenie, że każda potrawa popijana zieloną herbatą smakuje jakoś tak lepiej. :)

  3. Michał Kucharski 29 marca 2018 w 05:28 - Odpowiedz

    Nie jestem wybredny ani nie jestem niejadkiem, dlatego wszystkie potrawy wyglądają smakowicie :))

    • Asia 29 marca 2018 w 13:58 - Odpowiedz

      I takie podejście bardzo mi się podoba!

  4. Ola 29 marca 2018 w 15:19 - Odpowiedz

    Zaintrygowałaś mnie tym natto, wydaje się obrzydliwe, pewnie tak jak dla niektórych obcokrajowców nasze ogórki kiszone. I pewnie tak samo pyszne dla tych co potrafią docenić :)

    • Asia 29 marca 2018 w 15:31 - Odpowiedz

      Dokładnie tak jest, jak mówisz!

  5. Danka 29 marca 2018 w 16:29 - Odpowiedz

    Uwielbiam gotować więc nie dziwne, że uwielbiam jeść. Zawsze w każdym kraju próbuje swojskich potraw. U Ciebie wspaniały przegląd i chcialoby sie tam jechać i wszystkiego spróbowac.

    • Asia 29 marca 2018 w 22:20 - Odpowiedz

      To tylko mała część. Już myślę o kolejnej części i kolejnej porcji smakołyków :)

  6. BEATA REDZIMSKA 29 marca 2018 w 17:38 - Odpowiedz

    Schrupalabym komputer z tymi zdjeciami, narobilo mi takiego smaka, chyba rozejrze sie za jakas japonska restauracja w okolicy. Pozdrawiam serdecznie Beata

    • Asia 29 marca 2018 w 22:21 - Odpowiedz

      Smacznego! A jak trafisz na fajną knajpkę, tam u Was, to podeślij namiary!

  7. Michalina | jakchcetomoge.pl 29 marca 2018 w 18:57 - Odpowiedz

    Mmmm, spróbowalabym chyba wszystkiego! :D

    • Asia 29 marca 2018 w 22:22 - Odpowiedz

      Bardzo mnie to cieszy!

  8. Asia/ Lemur Podróżnik 29 marca 2018 w 20:09 - Odpowiedz

    Ostatnio przekonała się do sushi, zieloną herbatę też jakoś strawię, ale sfermentowana soja brzmi nieciekawie… chociaż my mamy nasze ogórki kiszone

    • Asia 29 marca 2018 w 22:23 - Odpowiedz

      No właśnie – kiszone ogórki i kapusta nam nie straszne, to czemu soja ma być? To wszystko kwestia przyzwyczajeń kulinarnych.

  9. Aleksandra Ćmachowska 30 marca 2018 w 15:21 - Odpowiedz

    Uwielbiam dania azjatyckie, miłością do nich zaraził mnie mój mąż :) upraszczamy tradycyjne przepisy, ale czasem zagości u nas sushi lub sajgonki domowej roboty :) Tutaj widzę masę typowo tradycyjnych dań, a z japońskich często robimy okonomiyaki :) Pozdrawiam!

    • Asia 31 marca 2018 w 20:59 - Odpowiedz

      My też najczęściej robimy okonomiyaki!

  10. Joanna 30 marca 2018 w 20:43 - Odpowiedz

    Uwielbiam tę kuchnię i znam większość z przedstawionych potraw. jest w czym wybierać.

    • Asia 31 marca 2018 w 21:01 - Odpowiedz

      Dokładnie. Dlatego trochę nas dziwi przekonanie wielu, że Japonia to tylko sushi i zupa miso.

  11. Kocie Podróże 1 kwietnia 2018 w 20:25 - Odpowiedz

    Mniam, większość jadłem (poza natto i taiyaki – ale rybki sprzedają już na wielu konwentach anime w Polsce). W spisie brakuje mi drogiego fugu, oraz taniego jak barszcz kare raisu (może nie wygląda pięknie, za to jak smakuje ;)
    Oczywiście najlepsze okonomiyaki! Nawet mamę nauczyłem jak zrobić, więc spokojnie da się i w polsko-kuchennych warunkach na zwykłej patelni :)
    https://www.youtube.com/watch?v=KzGzZavcByM&t=1s

    • Asia 1 kwietnia 2018 w 21:30 - Odpowiedz

      O, super!
      A na fugu i karē raisu przyjdzie kolej!

  12. Kocie Podróże 1 kwietnia 2018 w 20:38 - Odpowiedz

    Polecam obejrzeć jedzeniowo-komediową serię anime Shokugeki no Souma – mimo iż potrawy są narysowane, to aż ślinka cieknie. I jest możliwość zapoznania się z kilkudziesięcioma(!) daniami, nie tylko kuchni japońskiej.
    Inny ważny film (a właściwie dwa), to Little Forest: Summer/Autumn i Little Forest: Winter/Spring. Bohaterka mieszkająca w odizolowanej wiosce sama sobie gotuje przez cztery pory roku. Ale jak to jest pokazane! Dokumentalne programy kulinarne przy tym wymiękają ;)
    https://www.youtube.com/watch?v=ZOgmVpDKdi0

    • Asia 1 kwietnia 2018 w 21:33 - Odpowiedz

      Uwielbiam motyw sezonowości w japońskiej kuchni. Anime chętnie obejrzę (dzięki za rekomendację!). Chociaż najpierw bym chciała obejrzeć adaptację mangi „Samotny Smakosz” :D

      • Kocie Podróże 1 kwietnia 2018 w 23:59 - Odpowiedz

        Co do Shokugeki no Souma, to poza kilkoma sezonami anime, wyszła też w Polsce manga, przetłumaczona jako „Kulinarne pojedynki” i będzie sporo tomów :)
        Jest jeszcze ten kotek co chciał zostać mistrzem ramenu – uroczy filmik Neko Ramen Taisho (Pussy Soup), a na Netflixie serial Samurai Gourmet. Plus oczywiście kultowe Tampopo.
        Czekam na kare raisu – właśnie sobie przypomniałem, że to danie również potrafi być urocze :)
        https://4.bp.blogspot.com/-f24l_3ZXGBI/WnBVW6xxFgI/AAAAAAAAQNU/RF3pYNs3IpsaUdKtSRDi4Bt_ETGhXrLpQCKgBGAs/s1600/DSC04309.JPG

        • Asia 2 kwietnia 2018 w 14:20 - Odpowiedz

          „Samurai Gourmet” obejrzałam w 2 dni, gdy tylko pojawił się na Netflix

        • Asia 2 kwietnia 2018 w 14:22 - Odpowiedz

          Tak samo jak „Midnight diner: Tokyo stories” :D

  13. Ula z prostoofinansach 1 kwietnia 2018 w 21:40 - Odpowiedz

    Azjaci kochają kuchnię. Zupełnie inaczej podchodzą do gotowania, a do tego serwują zupełnie inne smaki. Fajnie byłoby kiedyś spróbować u nich na miejscu jak smakują te cudne potrawy. Zaskoczyły mnie placki z kapustą, nigdy o nich nie słyszałam. Może gdzieś uda mi się spotkać europejską wersje….

    • Asia 1 kwietnia 2018 w 21:48 - Odpowiedz

      Okonomiyaki to jedna z najprostszych potraw. Możesz spróbować przygotować ją samodzielnie według naszego przepisu.

  14. Kinga 1 kwietnia 2018 w 21:42 - Odpowiedz

    Nabrałam ochoty na te „inności” po Twoich rekomendacjach!
    Wygrywa chyba… Tempura. :) Ale trzeba przyznać, że niektóre potrawy wyglądają mocno …obleśnie. ;)

    • Asia 1 kwietnia 2018 w 21:49 - Odpowiedz

      Kwestia przyzwyczajenia. Dla mnie o wiele bardziej obleśne wygląda golonka z wody (a i tak jem!).

  15. swiat karinki 2 kwietnia 2018 w 09:37 - Odpowiedz

    Uwielbiam ich kuchnie, i mogła bym tam zamieszkać tylko dla niej

    • Asia 2 kwietnia 2018 w 14:23 - Odpowiedz

      Czuję dokładnie tak samo!

  16. Potrawy z różnych stron świata 2 kwietnia 2018 w 15:57 - Odpowiedz

    W Khobar często kupowaliśmy wagyū, ale… ja i tak wolę pakistańską wołowinę :D

    • Asia 3 kwietnia 2018 w 10:17 - Odpowiedz

      Pakistańskiej nigdy nie kosztowaliśmy :)
      Nawet nie wiedziałam, że tam jest popularna, skoro sporo mieszkańców tego kraju to Hinduiści.

  17. Magda 2 kwietnia 2018 w 16:02 - Odpowiedz

    Nie spodziewałam się, że kuchnia japońska może wyglądać aż tak apetycznie :O artykuł narobił mi smaka. Zwłaszcza unagi.

    • Asia 3 kwietnia 2018 w 10:18 - Odpowiedz

      Unagi to poezja!

  18. Karolajn 2 kwietnia 2018 w 16:36 - Odpowiedz

    Z pewnością coś bym spróbowała :D

Zostaw komentarz